Abstrakcjonista w ogrodzie

19

W nowojorskich muzeach nowy sezon wystartował tuż po wakacjach, więc przez kilka najbliższych miesięcy zdecydowanie będzie co oglądać. Ale że właśnie nadchodzą jesienne chłody, najlepiej chyba zacząć od ciekawych wystaw w plenerze.

„Wystaw” to zresztą określenie zdecydowanie na wyrost. Bo taka ekspozycja jest – w zasadzie – tylko jedna. Za to zrealizowana w wyjątkowo atrakcyjnych „okolicznościach przyrody”, bo w przestrzeni Botanic Garden na Brooklynie.

Ten niewielki i stosunkowo mało znany ogród botaniczny sam w sobie jest obiektem zabytkowym i wyjątkowo atrakcyjnym mariażem sztuki z naturą. Położony w kompleksie największego parku Brooklynu – Prospect Parku i na zapleczu Brooklyn Museum, na stosunkowo niewielkim obszarze mieści wszystko, co botanical garden mieścić powinien. A także to, czego nie ma nigdzie indziej. Jest tu więc ogród różany z pergolą i malowniczy, obchodzący właśnie swoje stulecie ogród japoński, kompleks cieplarni, park francuski i park angielski, lilie wodne i kaktusy, a nawet matecznik „dzikiej flory Ameryki”.

Jest także – i to już jako jedyna taka w Nowym Jorku, a może nawet na świecie – słynna Aleja Czereśniowa (Cherry Trees Esplanade) oraz Ogród Zapachów (Fragrance Garden). Nie licząc warzywnika, w którym ochotnicy z całego miasta z zapałem uprawiają grządki z pomidorami i kapustą.

Od czasu do czasu pośród pagórków, polanek, kaskad i strumyków, między krzewami róż i w cieniu japońskiej pagody gości także sztuka.

Teraz, z okazji stulecia Ogrodu Japońskiego, w Brooklyn Botanic Garden stanęło 18 prac słynnego, tworzącego w Nowym Jorku rzeźbiarza współczesnego Isamu Noguchiego.

Za dowód na znaczenie artysty na kulturalnej mapie miasta najlepiej służy fakt, że Noguchi ma na Queensie (a ściśle na Long Island City, nieopodal Socrates Sculpture Park) osobne muzeum, poświęcone wyłącznie jego twórczości. Willa, w której mieszczą się owe zbiory, jest otoczona sporym ogrodem. I to stamtąd właśnie pochodzi większość eksponatów wypożyczonych teraz na potrzeby wystawy w brooklyńskim Botanic Garden. Czemu tam właśnie? Głównie dlatego, że sztuka Isamu Noguchiego, artysty nie tylko pochodzeniem, ale także „filozofią” twórczości nawiązującego do swoich dalekowschodnich korzeni, jest sztuką inspirowaną i z założenia współistniejącą w harmonii ze światem natury. Powołaną i przeznaczoną do ekspozycji w plenerze.

Bywalcy Manhattanu zapewne znają niektóre prace Isamu „z widzenia”, choć nie zawsze są świadomi nazwiska ich autora. Bodaj najsłynniejsza z nich – Red Cube – która wygląda jak gigantyczna, czerwona temperówka, balansuje na jednym z wierzchołków na chodniku przy Broadwayu, na Dolnym Manhattanie, nieopodal Trinity Church. Tuż obok, na Chase Manhattan Plaza, Noguchi stworzył także Sunken Garden (podziemny ogród), który jest „ogrodem” tylko z nazwy. W szklanym, zagłębionym w wyłożonej granitowymi płytami powierzchni placu, cylindrze „rosną” bowiem… kamienie, ułożone wśród misternie zagrabionych, krętych, żwirowych ścieżek. Ten ogród to bowiem ogród zen, gdzie natura – w myśl idei jedności wszelkiego istnienia – w suterenie banku Chase Manhattan integruje się ze sztuką i całym wszechświatem.

Większość prac Isamu Noguchiego to właśnie takie, ledwo dotknięte dłutem monolity, stylizowane na elementy naturalnego otoczenia. W większości przypadków tak niepozorne, jakby miały bardzo niewiele, lub nic zgoła, wspólnego ze sztuką.

Jakby stanowiły eksponaty dowodzące prawdziwości teorii ewolucji artystycznej, reprezentując jej brakujące dotąd i nieznane, a teraz odnalezione przez Noguchiego „zaginione ogniwo”.

Pochodzące z całej, stosunkowo długiej epoki działalności artysty obiekty rzeźbiarskie wybrane na ekspozycję na Brooklynie, reprezentują różne etapy owego procesu, toteż są wśród nich zarówno kamienne „totemy”, jak i skalne „monolity” oraz nieco chronologiczne późniejsze prace w metalu. Niemniej wszystkie one są – w charakterze – „naturalne” i „pierwotne”. Wpisują się więc w krajobrazy ogrodu, nie burząc jego harmonii, nie ingerując w estetykę i nie naruszając jego naturalnego piękna i spokoju. Przeciwnie. One to piękno i spokój tylko podkreślają.

Tak realizuje się koncepcja rzeźbiarstwa reprezentowana w całej twórczości Isamu Noguchiego. Koncepcja, w myśl której „rzeźba ma być jak natura właśnie czy wręcz jak ogród, gdzie to, co stałe i ulotne, trwałe i przemijające, biologiczne i stworzone ręką człowieka, staje się integralną, strukturalną i estetyczną jednością”. (O samym artyście i podstawowych założeniach jego twórczości informuje prezentacja – Isamu Noguchi: The Transformation of Nature – w przestrzeni ekspozycyjnej ogrodu, w kompleksie szklanych budynków oranżerii).
I takie właśnie są prezentowane na tej wystawie prace Isamu. Strukturalnie i estetycznie harmonizujące z otaczającym je krajobrazem.

Czasem zaś są z nim zintegrowane do tego stopnia – ale to już uwaga techniczna, dotycząca nie tyle sztuki Isamu, co sposobu jej prezentacji – że w ogóle giną z oczu, wtapiając w tło tak bardzo, że stają się „niewidzialne”, jakby świadomie kryły się przed wzrokiem publiczności.

Z jednej strony, w przypadku tak zwanej public art (a do tego właśnie gatunku twórczości należy niemal cały dorobek Isamu Noguchiego), ta skromność i pokora w stosunku do otoczenia to wielka zaleta. Z drugiej jednak – specyficzna ułomność ekspozycji. Ponieważ niektóre z obiektów zbyt łatwo przeoczyć.

Ale i ten specyficzny pomysł kuratorski, zmuszający publiczność do wędrówki po wszystkich, nawet tych najmniej uczęszczanych fragmentach ogrodu, ma – w ogólnym rachunku – swoje zalety. Po pierwsze bowiem, zmusza do uważności, która zazwyczaj przegrywa w takich miejscach z nadmiarem bodźców oraz nowych doświadczeń. Po drugie – plan ekspozycji stanowi wyzwanie dla poszukiwaczy przygód i wrażeń.

Akurat ogród botaniczny, z jego starannie pielęgnowanymi ścieżkami i równo strzyżonymi trawnikami, rzadko kiedy dostarcza tego typu atrakcji. Tym razem jednak, właśnie ze względu na wystawę, przestrzeń Botanic Garden zmieniła się w plan swoistej gry plenerowej. Czegoś na kształt artystycznej Tresure Hunt Game.

Prawdopodobnie jest to efekt nie do końca zamierzony przez kuratora Dakina Harta. Ale konstrukcja ekspozycji powoduje, że publiczność musi wędrować z mapą w garści po całej, stosunkowo rozległej, powierzchni Botanic Garden, usiłując nie zgubić ścieżki i odnaleźć kolejne spośród 18 pokazanych na Brooklynie prac Noguchiego, poukrywanych wśród głazów Ogrodu Skalnego (Rock Garden), w mateczniku Pierwotnego Lasu (Native Flora Garden) czy w wysokich trawach Mokradeł. Trzeba mieć wyjątkowo sprawne oko, by dostrzec niektóre z tych obiektów nawet stojąc tuż przed nimi. Skonfrontowane z naturą okazały się bowiem arcydziełami nie tylko sztuki w ogóle, ale także sztuki… kamuflażu.

O część prac trzeba się wręcz potknąć, żeby je w ogóle zauważyć. Trudno się dziwić, skoro do złudzenia przypominają one naturalne głazy narzutowe. Tym bardziej jeśli leżą w stercie podobnych sobie kamieni, rozrzuconych wzdłuż parkowych ścieżek. Dotyczy to zwłaszcza pracy Beginnings, umieszczonej przy ścieżce prowadzącej z Rock Garden w kierunku Oak Circle, oraz The Whole z Osborne Garden. Sporym wyzwaniem jest też odnalezienie skromnej Sky Mirror, choć umieszczono ją tuż przy ścieżce okalającej sadzawkę Ogrodu Japońskiego. Tam zresztą zgromadzono większość prac z ekspozycji Noguchiego. Nie bez powodu. Była już mowa o tym, że jest to wystawa z okazji stulecia założenia Japanese Hill-And-Pond Garden. To najstarszy ogród japoński w Ameryce i jeden z pierwszych w ogóle urządzonych poza Japonią. Sam Brooklyn Botanic Garden też jest zresztą jednym z pionierskich tego typu założeń w USA.

Nie bez powodu dla uświetnienia tej okrągłej rocznicy wybrano właśnie prace Isamu Noguchiego, jednego z najbardziej uznanych i rozpoznawalnych na świecie amerykańskich artystów minionego (dwudziestego) stulecia.

Jedyny problem leży może w doborze eksponatów, który w ocenie wielbicieli tego niezwykle wszechstronnego i płodnego artysty może się jawić jako nie do końca reprezentatywny, pomijający dzieła największej skali i formatu.

Choćby takie, jak te stojące w najsłynniejszych parkach rzeźbiarskich Ameryki i Europy. Czy jak The Cube z Broadwayu.

Ale może tak właśnie jest lepiej. Bo monumenty Isamu niechybnie zdominowałyby przestrzeń ogrodu, skupiając uwagę publiczności tylko na samej sztuce. A przecież celem ostatecznym była dla Noguchiego integracja twórczości z naturą.

W prezentacji i utrwalaniu w pamięci zwiedzających tej właśnie idei niezastąpione okazały się właśnie owe drobniejsze, skromniejsze i mniej ekspansywne prace, pokazane w przestrzeni Brooklyn Botanic Garden.

To one reprezentują bowiem ducha skromności i pokory wobec rzeczywistości, tak materialnej, jak duchowej, z którego wywodzi się dorobek artystyczny Isamu Noguchiego.

A zabawa w poszukiwanie skarbów, do której stwarza okazję ta niecodzienna plenerowa ekspozycja, pomimo drobnych słabości, czyni ową wystawę jedną z największych atrakcji jesiennej oferty nowojorskich muzeów.

***
Isamu Noguchi at Brooklyn Botanic Garden
8 września – 13 grudnia 2015
990 Washington Ave. (Prospect Park, Eastern Parkway)
Brooklyn, NY

Autor: BOŻENA CHLABICZ