Bracia Adamowiczowie na nowo odkryci

0
0

Co sprawiło, że zainteresowali się państwo losami braci Adamowiczów?

Historię braci Adamowiczów podrzucił nam nasz syn Grzegorz Braun, reżyser filmowy. Od dawna już nosił się z tym tematem, widząc w nim znakomity materiał na film. Posiadał sporo wiadomości o ich życiu, ale chciał znać więcej szczegółów, dotknąć śladów ich życia. Zwrócił się z tym do nas. A że kiedyś w dzieciństwie syn i ojciec kleili z pasją modele samolotów i “oblatywali” je wspólnie godzinami, więc i teraz potraktowaliśmy jego zainteresowania bardzo serio. Ważną rolę odegrała tu też tradycja rodzinna Kazimierza – stryj, także o imieniu Kazimierz, był jednym z pierwszych polskich lotników; zginął w 1920 r.

Kim byli bracia Bolesław i Józef Adamowiczowie, bohaterzy państwa książki?

Byli polskimi emigrantami. Pojawili się w Ameryce na początku XX wieku, w okresie najbardziej nasilonego napływu ludzi z Europy, w tym z Polski rządzonej przez trzech zaborców. Pochodzili z Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej. Osiedlili się na Brooklynie, gdzie najpierw pracowali jako robotnicy, a później założyli wytwórnię wody gazowanej. Jako piloci amatorzy przelecieli latem 1934 r. własnym samolotem Bellanca przez Atlantyk z Nowego Jorku do Warszawy. W kraju byli podejmowani jak bohaterowie przez tłumy oraz najwyższych dostojników państwowych i wojskowych. Nagradzano ich i odznaczano. Przeżyli blisko trzy miesiące nieustannego triumfu i entuzjazmu. Rozsławili imię Polski w świecie. Pisały o nich gazety amerykańskie, francuskie, niemieckie.

Książka zapowiada się interesująco już od pierwszych zdań wstępu, kiedy piszecie państwo, że po krótkim okresie euforii w Polsce wywołanej wyczynem Adamowiczów los ich zakończył się “w niesławie, jaką sami na siebie lekkomyślnie sprowadzili”.

Właściwie nie powinniśmy zdradzać tajemnicy braci tak od razu, aby potencjalni czytelnicy mogli przeżyć lekturę książki w należytym napięciu. Ale skoro pani pyta, to trzeba powiedzieć, że nasi bohaterowie dokonali swego niezwykłego wyczynu korzystając z funduszy zdobytych na produkcji bimbru. Tak, właśnie tak! Produkowali go nielegalnie, nie płacili podatków, latami łamali obowiązującą wtedy prohibicję. Spotkała ich za to kara w postaci procesów, wyroków i więzienia. To wszystko zaciążyło okrutnie nad nimi i sprawiło, że tak szybko i łatwo o nich zapomniano zarówno w USA, jak w Polsce. Pochylając się nad ich losem kilkadziesiąt lat później, dostrzegamy w ich wyborach i decyzjach elementy etosu polskiego emigranta w Ameryce.

Lata 20. i 30. XX w. przyniosły wiele prób pokonania samolotem Atlantyku. Wiele z nich, mimo że podejmowali je profesjonaliści, kończyło się tragicznie. Dlaczego ci dwaj amatorzy, prości ludzie, zdecydowali się na taki wyczyn?

Tak, to był czas intensywnego rozwoju lotnictwa i pionierskich przelotów nad kontynentami, ocenami, biegunami. Zwłaszcza przetarcie drogi powietrznej łączącej Amerykę z Europą zdawało się wtedy sprawą najważniejszą. Lindbergh przeleciał Atlantyk w 1927 r. Próby takie podejmowali i Polacy. Adamowiczowie śledzili je. Wiedzieli, jak są niebezpieczne. Byli w tłumie Polaków oczekujących w Nowym Jorku na przylot Kubali i Idzikowskiego w 1929 r. Nie doczekali się. To właśnie wtedy, po otrzymaniu wiadomości o śmierci Idzikowskiego na Azorach, stojąc na lotnisku Floyd Bennett Field (dziś tereny JFK), Bolesław Adamowicz powiedział do swego brata Józefa: “No, przecież jakiś Polak musi wreszcie pokonać Atlantyk! “. Od tej pory ta myśl towarzyszyła im stale w czasie treningowych lotów i w czasie braterskich rozmów w cztery oczy. W 1931 r. znajdujemy pierwszą notatkę prasową o planowanym przez braci locie do Polski. Pytani przez dziennikarzy o motyw tej niebywałej decyzji odpowiadali: “Dla większej chwały Polski! “.

W książce jest wiele nawiązań do losów emigracji polskiej w Stanach Zjednoczonych. Kilkakrotnie podkreślają państwo, że mając za sobą doświadczenia emigranckie, mogliście lepiej zrozumieć Adamowiczów. Jakie znaleźliście tu państwo podobieństwa?

Decyzja wyjazdu z Polski i zamieszkania w Stanach jest trudna dla każdego. I trudne są lata uczenia się nowego kraju, kultury, języka, obyczaju; dawne więzi rwą się; nowe nie zawiązują się łatwo; trzeba na nowo budować dom w sensie materialnym i duchowym. Jednym z wątków naszego wrastania w Amerykę było poznawanie, z ogromnym wzruszeniem, historii polskiej wspólnoty na tej ziemi, historii znaczonej niegasnącą miłością do Starego Kraju i uporem w wypracowywaniu sobie miejsca w Nowym Świecie, w trudzie i pocie czoła, często w upokorzeniach, w niezrozumieniu przez otoczenie. Ta część polskiej historii, a więc historii polskiej diaspory w Stanach Zjednoczonych, jest stanowczo nie dość znana w kraju, a także i na emigracji. Przecież Polonia jest częścią tkanki narodu polskiego. Nie uczą się o niej dzieci polskie w szkołach. Trzeba historię Polonii, i to na całym świecie, jakoś przybliżać. Trzeba ją też ukazać Amerykanom, naszym tu współobywatelom. Istniejemy tutaj niemal od początku. Przecież pierwszy w historii brytyjskich kolonii w Ameryce strajk zorganizowali polscy smolarze w Wirginii w pierwszej dekadzie XVII w. Kolejne generacje powstańców z lat 1794, 1830, 1848, 1863 uczyły tu Amerykanów sztuki, kultury i obyczajów europejskich, języka francuskiego, modnych tańców, by już nie mówić tylko o udziale Kościuszki, Pułaskiego i Niemcewicza w zakładaniu podwalin państwowości USA. Na przełomie wieków XIX i XX Polacy wybudowali tu całe osiedla i dzielnice wielkich miast, jak na przykład w Buffalo w stanie Nowy Jork. Polacy wznieśli tu niezliczoną liczbę pięknych kościołów, które są unikalnymi zabytkami. Mamy swój wkład w naukę, technikę i sztukę Ameryki, także i dziś. To bardzo długa lista osiągnięć. Adamowiczowie są przykładem heroicznego wprost wysiłku ludzi prostych, niewykształconych, często pogardzanych przez otoczenie i przez Amerykanów, wyśmiewanych z powodu ciężkiego akcentu w nieporadnej angielszczyźnie, którzy uporem, wysiłkiem i sprytem doszli do własnego biznesu, domu, samochodu, wreszcie samolotu. Tym swoim samolotem dokonali przelotu przez Atlantyk, wyczynu na owe czasy niezwykłego. To wszystko złożyło się na modelowy wręcz i symboliczny los oraz etos polskiego emigranta, który radzi sobie w każdej sytuacji, wytrzymuje więcej niż inni i wciąż kocha Polskę. Polski patriotyzm, przekazywany z pokolenia w pokolenie, uderza w całej historii Adamowiczów, tak jak w całej historii polskiego wychodźstwa w Ameryce. W tym patriotyzmie była i jest nadal wielka siła duchowa i to ona właśnie przyczyniała się do działań wielu naszych przodków, które budzą podziw.

Dlaczego wyczyn braci Adamowiczów został zapomniany?

Donos na ich nielegalną działalność na Brooklynie, który może miał na zapleczu element zazdrości i chęć przechwycenia udanego biznesu; proces w dwóch kolejnych instancjach; utrata mienia, więzienie – wszystko to, wzmocnione nieżyczliwością do polskich emigrantów ówczesnych dziennikarzy, wymazało ich niemal całkowicie z pamięci Ameryki. W Polsce natomiast nie chciano zapewne niszczyć ich sławy informowaniem o tym, co ich spotkało. Reszty dokonał kataklizm II wojny światowej. Gdzieś jeszcze znajdowaliśmy wzmianki o samolocie Bellanca, który bracia pozostawili w Polsce. Wśród wielbicieli lotnictwa krążyły różne fałszywe legendy o Adamowiczach, np., że walczyli i zginęli w Dywizjonie 303. Książka Strumpha-Wojtkiewicza spisana z opowiadań braci w 1934 r. stała się białym krukiem. Niewiele było materiałów o Adamowiczach, gdy zabieraliśmy się do naszej pracy. Trzeba było brnąć przez amerykańskie archiwa i starą prasę. Wiele informacji znaleźliśmy w bibliotekach w Polsce. Wiele wydobyliśmy z internetu. Ogromnej pomocy udzieliła nam tu Maureen Mroczek Morris. Byliśmy w miejscach zamieszkania i uwięzienia braci. W tych wyprawach pomogła nam nasza córka Monika. Naszą pracą zainteresował się prof. Marek Stanisz z Uniwersytetu Rzeszowskiego – ta prężnie rozwijająca się uczelnia specjalizuje się m.in. w badaniach nad emigracją. Wydawnictwo tegoż uniwersytetu postanowiło wydać naszą książkę, przy pomocy Stowarzyszenia “Wspólnota Polska”; pomogła nam bardzo redaktor Krystyna Strycharz. Jako rezultat całej tej długiej i żmudnej drogi oddajemy do rąk czytelników pełną historię dwóch niezwykle dzielnych polskich emigrantów, pilotów amatorów, którzy poruszyli oba kontynenty na krótką chwilę latem 1934 roku, a wkrótce potem zapadli w niepamięć. Warto poznać ich życie.

Autor: