Danuta Mostwin (1921-2010)

10

Była odrębna. Jej życie i jej twórczość nie wpisują się do żadnej kategorii powojennej literatury polskiej, ani krajowej, ani emigracyjnej.

Fot. Jacek Mostwin

Była odrębna. Jej życie i jej twórczość nie wpisują się do żadnej kategorii powojennej literatury polskiej, ani krajowej, ani emigracyjnej.

Choć lata szkolne i wojenne uniwersyteckie spędziła w Warszawie, była za młoda, aby wejść w warszawskie środowisko literackie, więc i po wojnie, na emigracji w Londynie, a od 1951 r. w Stanach Zjednoczonych, nie miała bezpośrednich kontaktów z plejadą debiutujących przed 1939 r. polskich pisarzy, którzy nie wrócili do kraju. Różnił się też jej krąg rodzinny; ojciec, Tadeusz Pietruszewski, zawodowy oficer, matka, Irena z Paździorów w Armii Krajowej, mąż Stanisław Bask Mostwin, cichociemny kurier rządu RP w Londynie, tworzyli wokół niej klimat, który nie dopuszczał ani politycznych wątpliwości, ani pozwalał na rozczulanie się nad sobą. Córka i żona żołnierzy, Danuta Mostwin trwała w swej reducie – nie przestając do końca życia, nawet już w trakcie obezwładniającej choroby, dążyć do osiągnięcia zamierzonych celów pisarki i naukowca.

URODZONA W LUBLINIE, po przeprowadzce rodziców do Warszawy Danuta uczęszczała do Gimnazjum im. Emilii Plater, a podczas okupacji studiowała medycynę na tajnych kursach Uniwersytetu Warszawskiego. Przyszłego męża poznała z racji konspiracyjnych zadań matki: w ich domu na Saskiej Kępie mieścił się punkt przerzutowy dla kurierów. W 1945 r. Danuta i Stanisław wzięli ślub i wkrótce, świadomi zagrożenia ze strony nowego reżimu, wraz z panią Ireną przedostali się przez Czechosłowację i Niemcy do Anglii, gdzie odnaleźli się z zdemobilizowanym ojcem. Powiększona o syna Jacka rodzina nie chciała pozostać w Anglii, przede wszystkim ze względu na oburzający stosunek rządu i znacznej części społeczeństwa (powojenny prosowietyzm) do polskich weteranów: w grudniu 1951 r. przybyli do Stanów Zjednoczonych.

Początki – opisane z komediową werwą w powieści Ameryko! Ameryko! (1961 r.) – były straszne. W Nowym Jorku nikt polskich bohaterów nie witał, nigdzie nie mogli znaleźć pracy. Któregoś dnia wsiedli w pociąg i wysiedli w Baltimore z adresem miejscowej placówki polonijnej. Przywitani góralską polszczyzną, otrzymali ubogą od ubogich pomoc: kapitan Stanisław Bask, z wykształcenia prawnik, pracę krojczego w fabryce tekstylnej, pułkownik Pietruszewski za kontuarem małej kafeterii. Pani Danuta, nie mogąc kontynuować studiów lekarskich, podjęła pracę w departamencie opieki społecznej miasta Baltimore i rozpoczęła studia w National Catholic School of Social Service. W 1959 r. obroniła pracę magisterską, a w 1971 r. uzyskała doktorat na Uniwersytecie Columbia.

ZACZĘŁA PUBLIKOWAĆ LICZNE PRACE NAUKOWE z dziedziny psychologii społecznej, wśród nich The Study of Social Adjustment of the Polish Immigrant Family to the United States (nagroda Fundacji Kościuszkowskiej, 1980 r.), Social Dimension of Family Treatment (Waszyngton, 1980 r.), In Search of Oneself: From the Concept of Ethnic Identity to the Idea of the Third Value (w: The Polish Diaspora, ed. By James S. Pula, Columbia University Press, 1993 r.). W Polsce jej dorobek naukowy reprezentują dwie książki wydane przez Katolicki Uniwersytet Lubelski: Trzecia wartość (1985, 1996 r.) i Emigranci polscy w USA (1991 r.). W latach 1969-1980 była profesorem Catholic University of America w Waszyngtonie, prowadziła także ośrodki zdrowia psychicznego w szpitalach Johns Hopkins i Spring Grove.

Wszystkie te zajęcia i kontakty dostarczały materiału do utworów literackich, wielowątkowych powieści i opowiadań-portretów, zebranych (między innymi publikacjami) w tomach Asteroidy (1965 r.) i Słyszę jak śpiewa Ameryka (1998 r.). Pisała od wczesnej młodości do ostatnich miesięcy życia, publikując w londyńskich Wiadomościach, paryskiej Kulturze, nowojorskim Przeglądzie Polskim, lubelskim Akcencie. Jej debiutem był wiersz Junacy na łamach warszawskiego pisma Lech (1939 r.), kolejny utwór Szopka dzieci polskich, konspiracyjnie wystawiony w 1943 r. w Warszawie, został wydany w 1954 r. w londyńskim Światopolu.

PRAWDZIWE OSTROGI LITERACKIE zdobyła powieścią Dom starej lady (1958), zarazem gorzką i zabawną relacją o zupełnym nieprzystosowaniu polskich emigrantów wojennych do upokarzających warunków życia w niechętnej im Anglii. Podobny ton cechuje Ameryko! Ameryko!, choć powieść kończy się akcentem optymistycznym: dla emigranckiej rodziny otwierają się drzwi amerykańskich sąsiadów.

W następnej powieści, Ty za wodą, ja za wodą… (1972 r.) Danuta Mostwin nie czerpie już z przeżyć ściśle autobiograficznych, a przedstawia dramatyczne konflikty kilku rodzin emigranckich ujawnione w zetknięciu z przybyszem z kraju, stypendystą w szpitalu Johns Hopkins. Jest w tej świetnej książce element głębokiej ironii w odniesieniu do kwestii patriotyzmu i akceptacji Ameryki. Inaczej niż w modelach socjologicznych, losy jednostek podlegają porywom i zakrętom, które trudno przewidzieć i trudno racjonalnie wytłumaczyć.

Nieomal jednocześnie Danuta Mostwin rozpoczęła pracę nad cyklem powieści, których akcja dzieje się w Polsce, w Lublinie i w okupacyjnej Warszawie. Cień księdza Piotra (1985 r.) i Szmaragdowa zjawa (1988 r.) opowiadają o burzliwych losach lubelskiej rodziny żywo uczestniczącej w politycznych przemianach i społecznych konfliktach od początku pierwszej do wybuchu drugiej wojny światowej w rejonie między Wisłą i Bugiem (Nagroda im. Bolesława Prusa, Lublin 1990 r.). Ta sama rodzina – wzorowana na rodzinie autorki – pojawia się na obrzeżu zbeletryzowanej autobiografii Tajemnica zwyciężonych (1992 r., Nagroda Fundacji im. Turzańskich). To opowieść o domu matki na Saskiej Kępie, który był schronieniem dla żołnierzy Polski Walczącej i miejscem, gdzie mieścił się nieustannie zagrożony arsenał broni. W takich warunkach obserwujemy kochające się matkę i córkę, niezłomnie wierzące w cel poświęceń. Ostatnia z tego cyklu czterech powieści, Nie ma domu (1996 r.), opisuje wędrówkę bezdomnych uchodźców przez zdewastowaną Europę, ich drogę w nieznane.

WE WSZYSTKICH KSIĄŻKACH, w całej literackiej przede wszystkim, ale także naukowej i terapeutycznej pracy Danuty Mostwin dom rodzinny jest motywem nadrzędnym, spoiwem jej pasji. Dom rzeczywisty i dom idealny – dom, w którym wchodzi się w życie w otoczeniu grona najbliższych, i który się traci, aby go tym bardziej cenić na emigracyjnym wygnaniu. Dom, który trzeba, gdziekolwiek rzucił los, jeszcze raz zbudować i strzec od złych duchów, bo znów runie, jak w Ty za wodą, ja za wodą… Ta tematyczna pasja wyróżnia twórczość Danuty Mostwin w niemal całej powojennej polskiej prozie – w której samotnym, wykorzenionym bohaterom albo nie wolno było mówić o rodzinnej przeszłości, albo zbyt byli zajęci opatrywaniem swoich ran, aby na fundamentach domowej historii tworzyć nowe gniazdo.

W wywiadzie udzielonym po podróży do Polski dla Białego Orła w 2004 r. (drukowanym także w Nowym Dzienniku) Danuta Mostwin mówiła o istocie polskości, o kwestiach tożsamości, o dylemacie pozostania lub powrotu: "W człowieku nigdy nie dochodzi do wynarodowienia. Każdy z nas ma tak silne korzenie związane z miejscem urodzenia, rodziną i otoczeniem, że praktycznie niemożliwe jest wyzbycie się ich". Ale jak zawsze u niej, w zakończeniu rozmowy zaskakuje kontrapunktem: "Druga prawda to niepowtarzalność, jedyność, wyjątkowość każdej ludzkiej jednostki. Stawianie jej na pierwszym planie przed grupą, przed społeczeństwem. Dostrzeganie indywidualności człowieka".

Nie wymieniłam tu wszystkich tytułów i wszystkich osiągnięć Danuty Mostwin. W 2005 r. Ohio University Press wydało Testaments, dwa opowiadania i dwa eseje o jej twórczości. Senator Barbara Mikulski z Maryland polecała książkę, pisząc: "Danuta Mostwin is a freedom fighter, a humanitarian, and a social visionary who brings her triumphant experiences to these wonderful vignettes of Polish-American life". Była laureatką nagrody Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie im. Herminii Naglerowej za powieść Olivia – o cierpiącej na chorobę sierocą młodej Amerykance (1965 r.); londyńskich Wiadomości (1978 r.), Stowarzyszenia Polskich Kombatantów (1993 r.). Została odznaczona Krzyżem Armii Krajowej, Krzyżem Oficerskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej, Medalem Zasłużony dla Kultury Polskiej.

Zmarła spokojnie 11 stycznia w swoim domu w Baltimore. Łączymy się w żalu z jej mężem Stanisławem i synem Jackiem.

Autor: JOANNA ROSTROPOWICZ-CLARK