Historyczne obrazy polskie w LeMoyne College

12

W 1939 roku Rzeczpospolita Polska przygotowywała się do obchodów 20. rocznicy istnienia. Rocznicę tę planowano uczcić m.in. pokazaniem osiągnięć i dorobku odrodzonego państwa na wystawie światowej, która miała się odbyć w tym roku w Nowym Jorku.

Polski pawilon planowany na wystawę w Nowym Jorku został zaprojektowany przez komitet, który składał się z wybranej grupy najlepszych artystów i architektów w Polsce. Ich celem było przedstawienie Polski jako nowoczesnego kraju o długiej historii i narodu, który miał prawo istnieć we wspólnocie krajów świata. Komisarzem generalnym zarządzającym pawilonem został Stefan de Ropp, który miał już duże doświadczenie jako kierownik dorocznych Targów Poznańskich.

Pawilon, zbudowany w parku na Flushing Meadows, był wspaniałym przykładem architektury modernistycznej początku XX wieku. Obok w oddzielnym budynku mieściła się restauracja z polską kuchnią, w której gości obsługiwały kelnerki w strojach ludowych. Z frontu pawilonu stała okazała 50-metrowa (142 stopy) ażurowa wieża pokryta tarczami, sugerująca średniowieczną fortecę. Stawy obok tworzyły symboliczne fosy. Ta efektowna elewacja służyła jako tło pomnikowi Króla Władysława Jagiełły, przedstawionemu w zbroi na koniu. Fakt, że pod przywództwem Jagiełły polskie i litewskie siły zadały decydujący cios potędze zakonu Krzyżaków w 1410 roku, nie został przeoczony przez niemieckich uczestników targów.

W pawilonie najnowsze i najlepsze osiągnięcia technologiczne Polski zostały wyeksponowane tak, aby harmonizowały z tematem targów: Świat Jutra. Nie szczędzono wysiłku w dostarczaniu najlepszych przykładów wśród produktów przemysłowych i wynalazków z Polski. Wśród nich były dwie makiety parowozów, które odzwierciedlały współczesny przemysł polski. Zostały starannie wykonane i każdy był tour-de-force sztuki modelarskiej, z każdym nitem, zaworem i urządzeniem wiernie odtworzonym.

Artykuł w New York Timesie z 19 maja 1939 roku opisywał wiele przemysłowych, kulturowych i historycznych eksponatów w polskim pawilonie. Wspomniano także udział Kościuszki i Pułaskiego w amerykańskiej wojnie rewolucyjnej, jak również podano do wiadomości, że 5 milionów Amerykanów ma polskie pochodzenie.

Na pierwszym miejscu wśród eksponatów z tematem historycznym w tzw. Sali Honorowej w pawilonie było siedem obrazów ukazujących sceny z bogatej historii Polski. Mierzące 2 metry szerokości i 120 cm wysokości, wykonane zostały w technice tempery na drewnie, w stylu prerafaelitów, który przypomina malarstwo średniowieczne. Był to projekt grupowy stworzony na zlecenie polskiego rządu przez Bractwo św. Łukasza. W skład grupy artystów malarzy – której założycielem był Tadeusz Pruszkowski w Kazimierzu nad Wisłą – wchodzili: Bolesław Cybis, Bernard Frydrysiak, Jan Gotard, Aleksander Jędrzejewski, Eliasz Kanarek, Jeremi Kubicki, Antoni Michalak, Stefan Płużański, Janusz Podoski i Jan Zamoyski. Każdy artysta pracował na inną częścią obrazu, jak na przykład: malowanie twarzy, kostiumów, tła, architektury, natury itp. Każdą z prac podpisali wszyscy artyści.

Tematyka tych historycznych obrazów była następująca:

1. Bolesław Chrobry witający Ottona III pielgrzymującego do grobu św. Wojciecha w Gnieźnie, rok 1000
2. Chrzest Litwy, rok 1386
3. Nadanie przywileju zwanego jedlneńskim (Neminem captivabimus), rok 1430
4. Unia lubelska, rok 1569
5. Konfederacja warszawska (uchwała o wzajemnej tolerancji religijnej), rok 1573
6. Odsiecz Wiednia, rok 1683
7. Konstytucja 3 maja, rok 1791

Tych siedem obrazów zaprezentowanych w maju 1939 roku w polskim pawilonie szybko uznano za klejnot wystawy. Nim jednak nastąpiło jej zakończenie w 1940 roku, Niemcy we wrześniu 1939 zaatakowały Polskę od zachodu, a Związek Radziecki od wschodu. W ciągu najbliższych pięciu lat polskie muzea, galerie i prywatne zbiory zostały rozgrabione i zniszczone, kiedy walczące armie przetaczały się przez Europę.

W tych okolicznościach komisarz de Ropp został pozbawiony wszelkich środków finansowych, ale udało mu się kontynuować wystawę, dzięki dochodom z restauracji, donacjom i pomocy zamożnych Amerykanów. Stworzył ekspozycję pokazującą zniszczenia i zbrodnie popełnione przez najeźdźców. Anna Obst, która opuściła kraj podczas inwazji i przyjechała do Nowego Jorku, po odwiedzeniu wystawy napisała w swoim dzienniku: “Pierwszy pawilon [który widzieliśmy] był polski i miałam łzy w oczach, bo naszej drogiej Polski już nie ma”.

By zdobyć środki na opłacenie kosztów utrzymania, de Ropp sprzedał niektóre instalacje, obiekty artystyczne i wyposażenie. Pozostałe rzeczy zostały umieszczone w Muzeum Polskim w Chicago, w instytucjach polonijnych i placówkach dyplomatycznych. Fundacja Kościuszkowska ma kilka wspaniałych gobelinów, a w Polsko-Amerykańskim Centrum Kultury w Filadelfii można podziwiać jedną z gablot wystawianych na targach, której nogi stanowią pięknie wyrzeźbione orły. Pomnik króla Jagiełły znalazł miejsce w nowojorskim Central Parku, dzięki dobrej woli burmistrza Fiorella LaGuardii.

Kiedy wystawa została zamknięta Stefan de Ropp został zatrudniony (od 1941 r.) jako dyrektor Polskiego Biura Informacji, agencji polskiego rządu emigracyjnego w Londynie. Po zakończeniu wojny, gdy Stany Zjednoczone w 1945 roku wycofały poparcie dla polskiego rządu emigracyjnego, uznając tym samym komunistyczny rząd w Warszawie, Biuro Informacji przestało działać. W tym czasie de Ropp już znalazł miejsce dla większości eksponatów z polskiego pawilonu, z wyjątkiem historycznych obrazów Bractwa św. Łukasza, które pozostawały nadal pod jego opieką.

Możemy przypuszczać, że w bardziej sprzyjających warunkach i sytuacji politycznej de Ropp planował oddać obrazy w prawowite ręce polskie.
Szukając zatrudnienia, de Ropp przyjął pracę jako wykładowca w Le Moyne College, instytucji jezuickiej w Syracuse w stanie Nowy Jork. W tym czasie napisał list do Augusta Zaleskiego, ówczesnego prezydenta rządu londyńskiego, stwierdzając, że jeśli nie otrzyma odpowiedzi w określonym czasie, to zabierze te siedem obrazów jako rekompensatę za niewypłacone mu wynagrodzenie.

Odpowiedzi na list nie dostał, więc zarekwirował dzieła i w ciągu kilku lat przekazał je swoim pracodawcom, odpisując sobie ten dar od własnego podatku dochodowego. Obrazy obecnie – zabezpieczone, chociaż mało widocznie – zdobią ściany w Bibliotece im. Noreen Reale Falcone, College’u LeMoyne w Syracuse.

Po wojnie nowy polski rząd miał gigantyczne zadanie odzyskiwania setek, jeśli nie tysięcy, dzieł sztuki i pamiątek historycznych utraconych z krajowych galerii i muzeów. Jednym z bardziej znanych działań tego typu był powrót słynnych arrasów wawelskich z Kanady, gdzie zostały wysłane na przechowanie na początku wojny. Ten jeden wysiłek zakończył się sukcesem dopiero w 1960 roku. Rząd komunistyczny w Polsce mało interesował się dziełami sztuki powstałymi w okresie międzywojennym, w czasie tzw. II Rzeczypospolitej. Mając ścisłą kontrolę nad prasą, ten krótki okres niepodległej i wolnej Polski został opisany w historii jako czas ignorancji, zacofania i ucisku proletariatu. Wszelkie dzieła z tego okresu, zwłaszcza te z podtekstem religijnym, nie były “odpowiednie” dla ówczesnej atmosfery i profilu państwa, więc tym samym zupełnie ignorowane.

Gdy w 1989 roku era komunistycznych rządów się zakończyła, odnowiło się w Polsce zainteresowanie okresem międzywojennym i obrazami umieszczonymi w LeMoyne. Członkowie polskiej dyplomacji skontaktowali się z rektorem, ks. Charlesem J. Beirne, SJ, w sprawie rozpoczęcia dyskusji o obrazach. Mimo że jezuici promują swój zakon i instytucje, powołując się na wielki szacunek dla etyki i moralności, w tym przypadku wielebny ojciec jezuita zręcznie uniknął jakiejkolwiek dyskusji na ten temat.

W LeMoyne College nie ma kursów dotyczących tzw. polskich studiów i do tej pory uczelnia nie podjęła żadnych akcji na rzecz pokazania obrazów w obrębie kampusu lub poza nim. W 2004 roku, kiedy dyplomata Marek Skulimowski odwiedził college i bibliotekę, pytał studentów o te obrazy. Większość o nich nie wiedziała, inni wyjaśniali, że są to “sceny religijne” czy “wydarzenia biblijne”. Osoby na kampusie nie przywiązują większej wagi do historii pokazanej na obrazach lub do ich historycznego znaczenia.

Obecna rektor uczelni, dr Linda LeMura podjęła bardziej aktywne podejście do problemu. Zainicjowała “przegląd przyszłej prezentacji przez college oraz potencjalnych partnerstw i współpracy z innymi instytucjami kulturalnymi”. Wyniki tego przeglądu pozostają do późniejszej oceny, ale świeże podejście otwiera szeroki wachlarz możliwości na przyszłość. Wśród propozycji złożonych komisji przeglądu jest “podróżująca” wystawa obrazów za pośrednictwem ośrodków polonijnych w Stanach Zjednoczonych, gdzie członkowie różnych grup etnicznych mogliby je zobaczyć i podziwiać.

W Polsce istnieje duże zainteresowanie życiem społeczeństwa i świata kultury II Rzeczypospolitej. Telewizja Polska wyprodukowała film dokumentalny o malarzach z Bractwa św. Łukasza. Niedawno została opublikowana, bogato ilustrowana, dwujęzyczna, wielokrotnie nagradzana książka Pawilon polski na nowojorskiej wystawie światowej (1939/40) i jego dalsze losy autorstwa Krystyny Nowakowskiej i Tadeusza Mireckiego.

Polscy dyplomaci kontynuują działania w celu odzyskania utraconych dzieł sztuki. Na czele ich listy jest nieuchwytny Portret młodzieńca Rafaela z kolekcji Czartoryskich. Wiele innych ważnych pamiątek znajduje drogę powrotną do Polski. Bogusław Winid, obecny ambasador Polski przy ONZ, odegrał kluczową rolę w sprowadzeniu do Warszawy rzadkiego pistoletu maszynowego Mors model 39, jednego z czterech istniejących. Wyprodukowano ich w serii próbnej tylko 40 sztuk tuż przed rozpoczęciem działań wojennych w 1939 roku.

Należy również podkreślić, że mało kto w Polsce 1939 roku widział omawiane obrazy. Były one wystawione w Warszawie przez cztery tygodnie, a następnie wysłane do Nowego Jorku transatlantykiem “Batory”. Powinny je zobaczyć dzieci przedwojennego pokolenia – tego pokolenia, które poniosło ogromne ofiary i straciło tak wiele. Dzieła te są dziedzictwem Polski z czasów II Rzeczypospolitej, którą Polacy na nowo odkrywają.

Nadszedł moment na ponowne ich zaprezentowanie w Polsce.
Można powiedzieć, że jeśli doszłoby do wystawienia tych obrazów w Warszawie, to więcej osób zobaczyłoby je – i doceniło bardziej – już w pierwszym dniu ekspozycji niż przez te 50 lat, kiedy były pod opieką LeMoyne College. 

Peter J. Obst jest pracownikiem Poles in America Foundation założonej przez historyka Polonii Edwarda Pinkowskiego; m.in. jest wykładowcą na LaSalle University w Filadelfii.

Informacje o obrazach w Le Moyne College
i wystawie w Nowym Jorku w 1939 roku:
www.poles.org/Art

Autor: PETER J. OBST