Miłość za drutami

36

Jerzy Bielecki do Auschwitz trafił pierwszym transportem. Doświadczył tam głodu, tortur, morderczej pracy. Wokół niego trwało piekło stworzone przez ludzi dla ludzi. W tym miejscu doznał jednak swoistego cudu: poznał kobietę, z którą połączyło go wielkie uczucie. Cyla Cybulska była Żydówką, której rodzina została zamordowana w komorze gazowej. Pewnie i ona by tam zginęła, ale dzięki miłości ona i Jerzy zdołali wymknąć się śmierci.

W 1943 r. Jerzy dostał się do nowej grupy roboczej, 30-osobowego komanda zbożowego. Praca odbywała się poza bramą obozu, w budynku nieopodal rampy załadunkowej. Jurek został przedstawiony pracującemu w spichlerzu Jankowi, który oprowadził go po budynku. W centralnej części, na drugim piętrze, oprócz magazynu, biura i izby pisarskiej, znajdowało się obite deskami pomieszczenie. Gdy Jerzy wszedł do środka, zobaczył dziesięć młodych kobiet. Pracowały przy naprawie worków na zboże. Więźniarki ubrane były w granatowe sukienki z popielatymi fartuszkami. Rzucały mężczyznom kokieteryjne spojrzenia. Wśród nich Jerzy napotkał zalotne spojrzenie czarnych, niby cygańskich oczu.
– Jak ci na imię? – zapytał.
Cyla Cybulska-Stawiska (numer obozowy 29558) pochodziła z Łomży. Do obozu koncentracyjnego Auschwitz została przetransportowana z całą rodziną 21 stycznia 1943 r. Podczas selekcji tylko Cylę skierowano na prawą stronę i przydzielono do pracy. Matkę z dziesięcioletnią siostrą przeznaczono do zagazowania. Ojca i braci hitlerowcy zamordowali po kilkudziesięciu dniach.
Miłość Cyli i Jerzego rodziła się podczas szeptanych przez otwór w desce rozmów. Czasem, podczas przerw obiadowych, mówili przy otwartych drzwiach. Wtedy Jerzy mógł dotknąć jej włosów. “Głęboko się w sobie zakochaliśmy. Mieliśmy szczęście – w obozie nie było takich jak to miejsc, gdzie więzień mógł spotykać się z więźniarką niemal codziennie”.*
Swoją sympatię wśród dziewczyn miał także, pracujący w komandzie odzieżowym, więzień Tadeusz Srogi (numer obozowy 178). Spotykał się z Żydówką Reginą. Stał się on towarzyszem potajemnych wizyt Jurka u dziewcząt. “To było surowo zabronione, ale życie jest życiem, uczucia są uczuciami, a miłość to miłość. I dla tej miłości podejmowaliśmy ryzyko”.
Wiosną 1944 r. esesmani zaczynali napomykać o końcu III Rzeszy. Pod koniec kwietnia ewakuowano więźniów z byłego obozu na Majdanku. Przetrzymywanych tam Żydów wymordowano. Do Oświęcimia codziennie przyjeżdżały kolejne bydlęce wagony wypełnione Żydami idącymi na natychmiastową śmierć. W nozdrza więźniów coraz częściej wdzierał się słodkawy swąd palonych ludzkich ciał. Jurek bał się, że i jego ukochanej nie ominie ten los.
Pewnej nocy przyśniła mu się naga Cyla prowadzona wraz z innymi kobietami do komory gazowej. Obudził się przerażony. Sen był bezpośrednim bodźcem, który skierował najpierw myśli, a potem czyny ku ucieczce. Jednak pomysł musiał kiełkować w jego podświadomości od dawna, wraz z wzrastającą miłością do Cyli. “Jej życie stało się dla mnie ważniejsze niż moje własne. Oczywiście nie myślałem, że ja sam mógłbym umrzeć, ponieważ wtedy nie wypełniłyby się moje sny o naszym wspólnym życiu w przyszłości”.
“Co z nami będzie, Jurku?” – spytała Cyla podczas jego następnej wizyty.
“Ja cię stąd wyrwę!” – odpowiedział.

PLAN

Był początek czerwca 1944 r., kiedy Jerzy zdecydował się powiedzieć o swoim pomyśle Tadeuszowi. Wyznał, że chce uciec z Cylą i potrzebuje Tadeusza pomocy w zdobyciu esesmańskiego munduru. Ten zaniemówił, po czym poprosił o parę dni do namysłu. “Załatwię ci to, o co prosiłeś” – odpowiedział już następnego dnia. “Czułem, że Jurek był pod presją. Wydawało mi się, Cyla jest w ciąży. Oczywiście w takim przypadku ani matka, ani dziecko nie przeżyłyby obozu”.
Kompletowanie munduru odbywało się etapami. Najpierw Tadeusz dostarczył Jerzemu, przetransportowaną w kuble na śmieci, marynarkę. Potem kolejno: spodnie (przemycone pod pasiakiem), buty (na nogach), koszulę, pas, kaburę i emblematy SS. Ponadto Jerzy musiał postarać się o: przepustkę, pieniądze, przybory do golenia, sweter, ciemne okulary, pelerynę, wysokie buty dla Cyli, żywność i chlebak. Na strychu magazynu urządził schowek, gdzie gromadził ekwipunek.
W połowie czerwca 1944 nasiliło się przewożenie więźniów nie-Żydów do innych obozów w głębi Rzeszy. W zamyśle faszystów teren Auschwitz miał wkrótce zostać zrównany z ziemią, a pozostali więźniowie – zgładzeni. Jurek zaproponował Tadkowi ucieczkę we czwórkę z Cylą i Reginą. Ten zrezygnował, uznając pomysł za zbyt niebezpieczny. Ale nie odmówił przyjacielowi dalszej pomocy. Na początku lipca przyniósł mu rzecz najcenniejszą – esesmańską przepustkę. Miała kolor zielony.
Niespodziewanie Jerzy dowiedział się o przeniesieniu dziewczyn do innego komanda. Jego kontakt z Cylą się urwał. Po kilku dniach dostał list: “Pracuję w Stabsgebäude. Skontaktuj się ze mną” – pisała Cyla. Odtąd spotykali się obok śmietnika w pobliżu jej nowego komanda. Ona wyrzucała odpady, on parę metrów dalej przykucał, udając, że zawiązuje sznurowadło. W ten sposób opowiedział jej o planie, informując, że czekają na dzień, w którym będzie obowiązywać zielona przepustka.
20 lipca 1944 r. do komanda Jerzego wszedł esesman z dostawą zboża. Bielecki w komplecie przedłożonych przez niego dokumentów dostrzegł przepustkę koloru zielonego. Decyzja zapadła. “Jutro opuszczamy obóz” – wyszeptał przy śmietniku, każąc dziewczynie zachować spokój i dokładnie wysłuchać szczegółów. “Zapamiętałam wszystko” – odpowiedziała.

UCIECZKA

21 lipca 1944 r. Jerzy o godzinie 10:00, zgodnie z umową, wyszedł na balkon magazynu. Zobaczył podchodzącą do śmietnika Cylę. Spojrzała na Jurka, a ten w umówionym geście podniósł rękę do góry.
Podczas przerwy obiadowej Bielecki wypełnił przepustkę. “Czas płynął bardzo powoli. Każda minuta była jak stulecie”. O godzinie 14:55 zameldował esesmanowi, że wychodzi zorganizować kiełbasę do wspólnego podziału.
Minęła 15:00. Jerzy poszedł do schowka. Przebrał się. Na plecy zarzucił załadowany chlebak i wyszedł na rampę. Zeskoczył na tory. Przeszedł na równoległą do nich drogę. Przybrał pewny, wojskowy krok. Na jego widok więźniowie stawali na baczność.
O 15:20 wszedł na drogę prowadzącą do komanda Cyli. Wkrótce zobaczył wejście do budynku. Przystanął, by otrzeć pot z czoła. Wszedł do środka.
Ujrzał pochylone w pracy nad maszynami szwaczki. Na spotkanie wyszła młoda kapówka:
– Czego pan sobie życzy, panie rottenführer?
Nim zdążył odpowiedzieć, do budynku weszła esesmanka. W pierwszej chwili Jerzy zamarł. Zasalutował. Podali sobie dłonie.
– Jestem z wydziału politycznego i mam zlecenie przyprowadzić na przesłuchanie więźniarkę – wspomógł się kartką – Cylę Cybulską-Stawiską z Łomży, numer 29558.
Jerzy dobrze znał niemiecki. Uczył się go w szkole powszechnej i w gimnazjum. Używał go w obozie. Strażnicy w Auschwitz pochodzili z różnych krajów. Nie martwił się więc o akcent, a w razie wątpliwości miał udać folksdojcza.
Po chwili kapo przyprowadziła struchlałą Cylę. “Byłam przerażona. On także. Trząsł mu się głos. Na szczęście, nikt nie wiedział, z jakiego powodu”.
Wyszli z budynku. Kiedy mijali pracujących przy obozowej budowie więźniów, tamtejszy kapo zaczął biciem ponaglać ich do pracy. Jerzy poczuł się pewniej.
Pozostał im jeszcze kilometr drogi. W oddali rysowała się, otoczona posterunkami, strefa śmierci. Zostało dwadzieścia kroków.
– Heil Hitler – powiedział głośno do esesmana, dotarłszy do jednostki kontrolnej.
– Heil Hitler – odburknął. Wziął, podaną przez Jurka, przepustkę.
– Z powrotem do komanda Budy, tak? – zapytał, patrząc na Cylę. “Stałam przed szlabanem. Nie czułam nóg. Słyszałam, jak krew pulsuje mi w głowie”.
Esesman zwrócił Jerzemu dokument i odsunął się, umożliwiając przejście. Wyszli na szosę, otoczoną przez łąki i pastwiska. “Pierwsze uczucie: jesteśmy wolni. Zobaczyłem lecącego bociana. Chciałem krzyczeć ze szczęścia”.
Po przejściu dwóch kilometrów skręcili w stronę Soły. Teraz biegli, przysłonięci bujną wikliną.

ZAKOŃCZENIE BEZ HAPPY ENDU

Myśl o utracie krótkiej wolności przerażała ich i zarazem zagrzewała do wściekłego pędu. Przemieszczali się nocami. Kiedy wstawało słońce, odpoczywali w krzakach, lasach i w zbożach. Kierowali się w stronę Wadowic. Chcieli przekroczyć granicę z Generalną Gubernią.
Zapas jedzenia szybko się skończył. Wycieńczeni, poprosili o pomoc pracujących w polu chłopów. Choć ci domyślali się, że to uciekinierzy z obozu, zorganizowali im bezpieczne przejście przez granicę. Po kilku miesiącach para dotarła do wsi Muniakowice, w której mieszkała rodzina Jurka.
Ukrywali się we wsi Przemęczany u wuja Jerzego, który wkrótce zasugerował, że powinni się rozdzielić. Cyla znalazła schronienie w niedalekiej wiosce, u przyjaciół rodziny Jurka, Czerników. Bielecki wstąpił do partyzantki AK. Przyrzekł przyjechać po Cylę po zakończeniu wojny.
Doczekawszy wyzwolenia Jerzy 9 lutego 1945 r. pożyczył motocykl i pojechał do Czerników po ukochaną. “Dlaczego nie przyjechałeś wcześniej? Płakała za tobą, czekała cztery tygodnie od wyzwolenia. Trzy dni temu odwieźliśmy ją na stację kolejową” – mówiła Czernikowa.
Wieś Przemęczany-Gruszów, gdzie ukrywała się Cyla, Rosjanie wyzwolili 12 stycznia. 27 stycznia 1945 r. został wyzwolony obóz Auschwitz.

EPILOG

Jerzy Bielecki urodził się w 1921 r. w Słaboszowie na Kielecczyźnie. Uczęszczał do gimnazjum w Krakowie. Po wybuchu wojny próbował się przedostać wraz z kolegami na Węgry, by stamtąd dotrzeć do Francji i dołączyć do Polskich Sił Zbrojnych. Schwytany przez nazistów, był więziony w Nowym Sączu i Tarnowie. Stamtąd 14 czerwca 1940 r. został przewieziony do obozu Auschwitz. Otrzymał numer 243.
Po wojnie Bielecki skończył szkołę w Krakowie. Zdał na politechnikę. Ożenił się i zamieszkał w Nowym Targu. Pracował jako nauczyciel w tamtejszym technikum mechanicznym. Z czasem został jego dyrektorem.

Cyla myślała, że Jerzy zginął w partyzantce. Wyszła za mąż. Jako Cyla Zacharowicz wyjechała do Szwecji, potem do Stanów Zjednoczonych. Zamieszkała w Nowym Jorku, na Brooklynie. Zajmowała się wyrobem biżuterii. Jako pomoc domową zatrudniła Polkę pochodzącą z Krakowa. Kiedy Cyla opowiedziała jej swą historię, ta przypomniała sobie, że widziała w Polsce film, w którym Bielecki opisywał ich losy. Cyla zadzwoniła pod zdobyty numer Jerzego w Nowym Targu.
Spotkali się ponownie w 1983 r. w Polsce.

W 1985 r. Bielecki został odznaczony przez Instytut Yad Vashem medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.

Cyla Zacharowicz zmarła 5 lutego 2005 roku. Jerzy Bielecki zmarł 20 października 2011. 

* Artykuł napisany na podstawie wspomnień obozowych Jerzego Bieleckiego Kto ratuje jedno życie i wywiadów przeprowadzonych przez Tomasza Magierskiego w latach 1996-1998 z Jerzym Bieleckim, Cylą Zacharowicz i Tadeuszem Srogim do filmu Don’t turn back.

Autor: ANNA TARNAWSKA