O kwiatach, grzybach, czasie tudzież o wysiadywaniu jaj

0
0

Układanie bukietów

Książka Albérica Deville’a nosi tytuł Fables anthologiques, ou les fleurs mis en action – Bajki antologiczne, albo kwiaty pobudzone do działania, przy czym autor wyjaśnia, że słowo “antologiczne” rozumie zgodnie z jego grecką etymologią jako układanie kwiatów w bukiet – podobnie jak to sto kilkadziesiąt lat później uczyni Tuwim w Kwiatach polskich.
Wajda kilkakrotnie wraca do wątku układania kwiatów w bukiet, mówiąc o zmęczeniu bohaterów w Brzezinie i w Pannach z Wilka Iwaszkiewicza. “Najpierw człowiek się dziwi: czemu oni tacy zmęczeni, jeśli właściwie nic nie robią; herbatkę przyniosą, kwiatki jakieś ułożą w wazonie, co to za męcząca praca? […]”. Potem przychodzi refleksja: “Ale może podlewanie kwiatów, gotowanie obiadu, nakrywanie do stołu, układanie kwiatów w wazonie także jest pracą, która ma jakąś wartość?”. Układaniem bukietów zajmowała się nie służba, tylko pani domu. Jeszcze przykład negatywny: “Dzisiaj w eleganckich hotelach kwiaty też bywają pięknie ułożone, ale nie są to kwiaty ułożone ręką kobiety. Ktoś je układa według jakiegoś wzornika, nie ma w tym prawdy, nie ma w tym wzruszenia”. I wniosek: “I wydaje mi się, że o tym wszystkim […] o tym też jest opowiadanie Iwaszkiewicza”.

Sam Iwaszkiewicz pisząc w dzienniku o bohaterkach filmu Wajdy użył formuły, znalezionej w recenzji, którą przepisał sobie w całości: “Kobiety z Wilka, bukiet więdnących kwiatów […]”.

Kaczeńce i mlecze

Wajda o kręceniu Brzeziny: “Kilka dni później biegaliśmy pędem od rana, ażeby sfotografować scenę wśród żółtych kaczeńców. […] następnego dnia kaczeńce zwinęły się już i zniknęły pod wodą. Za to zażółciła się od mleczy pobliska łączka, aby już po kilku dniach pokryć się srebrnymi kulami dmuchawców”.

Deville: “Rozwijanie się niektórych Kwiatów zależy od atmosfery. Nie otwierają się wcale, kiedy niebo jest pochmurne i zamykają się, gdy nadciąga deszcz. Kwiaty jasnotowate i astrowate otwierają się zazwyczaj o poranku […]”. Dodajmy, że mlecze należą do astrowatych.

Mandragory i grzyby

Iwaszkiewicz do Wajdy: “Cieszę się bardzo Twoim sukcesem Ziemi obiecanej. Dumny jestem z Ciebie – ale wolałbym przechadzać się z Tobą po cienistej alei i powtarzać piękne wiersze. Na przykład te z Popiołu i diamentu”.
Co to za wiersze? To W pamiętniku Norwida, skąd Andrzejewski wziął tytułową formułę swej powieści, sfilmowanej przez Wajdę. Trochę parodia Pana Tadeusza czy w ogóle narodowych epopei, trochę pełen goryczy komentarz do powstania styczniowego. Wiersz, który zaczyna się od motywu roślinnego: “Nie tylko, pierw się najadłszy mandragor,/ Błądziły w Limbach szalone kobiety; […]”; potem jest w nim śmiałe porównanie do grzybobrania (“Wolę […] Wieki potrącać – jako grzyby w lesie”). Ciekawe, czy nie pod wpływem rozmów o tym wierszu, prowadzonych podczas perypatetycznych sympozjonów z Iwaszkiewiczem Wajda kręcąc w Panu Tadeuszu scenę grzybobrania uczynił z niej niemal parodię błąkających się po Elizjum cieni.

A u Deville’a jest bajka Jeżyna i Mandragora. “Pewnego dnia Jeżyna rzecze do Mandragory: «Masz dużo więcej ode mnie przyjaciół». «Nie dziwi mnie to wcale», odpiera zbawienna roślina. «Ty rozrywasz, a ja goję»”.

Jest też bajka Łuskiewnik i Grzyb, w której Grzyb dziwi się Łuskiewnikowi – to roślina, której białawe, łuskowate liście i rozgałęzione kłącze kryją się pod ziemią, a tylko grono różowych kwiatów wyrasta na wierzch – czemu kryje się pod opadłymi liśćmi dębu. Morał: “Chcąc być szczęśliwym, trzeba ukrywać swe życie”. I osobna bajka Grzyby.
Grzyby mamy też bezpośrednio w Korespondencji Wajdy z Iwaszkiewiczem. W styczniu roku 1977 pisarz zwierza się reżyserowi: “chciałbym jeszcze skończyć dla Ciebie Noc czerwcową i napisać jeden duży wiersz – taki, jak mówili Skamandryci, «duży grzany grzyb z grzebieniem»”. Jan Strzałka wyjaśnia w przypisie, że chodzi o Pracowitą pszczółkę, parodię kalendarza na rok 1921 pióra Słonimskiego i Tuwima, w której było całoroczne menu, złożone wyłącznie z grzybów, a wśród dań: “grzyb grzany z grzebieniem”.

Bez, dąb i firletka

Wajda narzeka na pośpiech i brak kontaktu z przyrodą: “W przyszłym roku kończę pięćdziesiąt lat i postanowiłem zatrzymać ten oślepiający pośpiech, tę pogoń zabijającą czas. To jest jednak chore, żeby kontakt z ludźmi i przyrodą odbywał się dzięki filmom. Ostatni raz widziałem las i łąki w czasie zdjęć do Brzeziny. Okropne”. Iwaszkiewicz pociesza go i kusi opisem cudownej pogody w Stawisku: “najstarsze, zaniedbane drzewa owocowe, przedpotopowe bzy raptem zakwitły w sposób zastraszający, było w bród fiołków, teraz są konwalie, na Stawisku jest przedziwnie pięknie”.

U Deville’a jest bajka Powojnik i Bez. O wzajemnej miłości tych dwóch roślin i o interwencji ogrodnika, który chciał skojarzyć powojnik z chruściną jagodną (inna nazwa: drzewo poziomkowe), ale nic dobrego z tego nie wynikło.
Iwaszkiewicz do Wajdy: “Strasznie chciałem z Tobą pogadać, ale te rozmowy co raz się odkładają, i znowu będzie wiosna, i może lato, i może znowu siądziemy pod dębem”.

Iwaszkiewicz w Dzienniku, o wyprawie z Wajdą do wsi Byszewy: “To wyglądało strasznie, ale lasek za ogrodem śliczny i ta górka, na której zawsze czytałem, i ten wspaniały stary dąb, który odgrywa dużą rolę w Sławie i chwale, pięknie przetrwał, i cała łąka prowadząca do źródeł piękna, różowa od firletek”.

U Deville’a jest bajka Kielisznik Zaroślowy i Dąb. Kielisznik (z rodziny powojowatych), który lubi być kochany, prosi Dąb, by mógł się wokół niego owinąć. Zakochana roślina zdobi swymi kwiatami tego, kto jej dał oparcie.

Jest też bajka Makolągwa i Firletka. Wędrowny ptak zazdrości kwiatu osiadłego trybu życia. Firletka powiada, że i rośliny wywodzą się z różnych stron świata, ale osiadłszy gdzieś zmieniają barwę i wygląd. Morał: “Aby być szczęśliwym, nie należy opuszczać matki. Wędrowanie prowadzi do błędów”.
To jeden z głównych motywów korespondencji Wajdy z Iwaszkiewiczem. W pierwszym liście pisarz poucza: “I zawsze lepiej działać z Polski, niż spoza Polski”. W innym pisze: “jednak coś w tej Polsce jest, dużo jest, i nie wyobrażam sobie, abym mógł cokolwiek zrobić poza krajem”.

Maki i rezeda

Anna Iwaszkiewiczowa do Wandy Wertenstein: “Czy ty pamiętasz dobrze salę impresjonistów w Orangerie? Pamiętasz Les Cocquelicots [Maki] Moneta – po prześwietlonej słońcem łące idzie, schodzi właściwie, zboczem kobieta w białej sukni z parasolką, i ta jej suknia, tak samo jak cała łąka z kwiatami, jest tak prześwietlona, że wydaje się prawie nierealna (mimo«realizmu»). To jest właśnie to, czym są Panny z Wilka”.

U Deville’a jest bajka Galant i Mak. Galant powiada do “narkotycznego Maka”: “Twój widok i twój zapach są dla mnie odstręczające”. “Winieneś mnie cenić – odpowiada polny kwiat – mam tę zaletę, że usypiam zazdrośników”.
Zastanawiając się nad tytułem planowanego filmu wedle Panien z Wilka Iwaszkiewicz pisze do Wajdy: “Myślałem także o jakich staroświeckich kwiatach, np. Rezeda, ale to wygląda na kryptonim gangu”. A po sukcesie filmu zapisze w dzienniku: “Tę rezedę przysłała mi w liście jakaś pani z wdzięczności za Panny z Wilka […]. Mój nastrój, moja bajka literacka bardzo się różni od tego, co wywołuje ewokacja Wajdy. Ale film jest piękny”.
Rezeda też jest u Deville’a. W cytowanej już bajce Makolągwa i Firletka pojawia się “czuła Rezeda”, co wywodzi się “z równin Memfis”.

Czas utracony?

Nie jest oczywiście kwestią przypadku, że sięgnąłem po Bajki antologiczne Deville’a jako kontrapunkt do lektury Korespondencji Wajdy i Iwaszkiewicza. W kwietniu 1975 roku pisarz zwierza się reżyserowi: “odczuwam tak gwałtowną chęć oderwania się od mojego dotychczasowego życia, od wszystkiego, co mnie otacza i co mi dokucza. Wszystko wydaje mi się uganianiem za jakąś marą, motylem, mgłą. Coraz bardziej przejmuję się mottem mojej pierwszej dziecinnej powieści, zdaniem wyczytanym w łowickiej Arkadii: l’espoir nourrit une chimere et la vie s’écoule. La vie s’écoule, to rozpaczliwe”.

Wydawca tłumaczy francuski cytat (“nadzieja karmi chimerę, a życie upływa”) i objaśnia okoliczności: latem roku 1912 Iwaszkiewicz, przebywając jako korepetytor w majątku Byszewy, odbył wycieczkę do Łowicza i Arkadii; pisał też wówczas utwór pt. Samobójstwo. Konwersacje o tragedii – sztukę czy powieść z kluczem. Samobójstwo się nie zachowało, ale majątek Byszewy znalazł swoje miejsce w literaturze jako inspiracja do opowiadania Panny z Wilka. W roku 1978 Wajda namówi Iwaszkiewicza na wyprawę do tego majątku, powstanie z tego film dokumentalny.

Otóż cytat o nadziei i chimerze pochodzi z bajki Deville’a Kura i Bakłażan, która brzmi tak: “Z dala od swego wrzaskliwego kurnika kokoszka, od dawna więziona, wślizguje się ukradkiem do dużej szklarni, mieszczącej dość dziwnego rodzaju ogródek owocowy. Koło Bakłażana widzi jaja, ich bladość budzi w jej sercu wzruszenie; współczucie jej każe im się wyłącznie poświęcić. Każdego ranka o tej samej porze siada na nich Kura, chcąc zaś im lepiej dogodzić przenosi się na stałe do szklarni. Myśląc wciąż o sierotkach, za których matkę się uważa, uśmiecha się z góry na myśl o ich igraszkach i tym karmi swą chimerę. Ale, niestety, ten czas był stracony! Dzień, wyznaczony przez naturę dla podjęcia innych zabiegów wokół progenitury – jej nie przyniósł oczekiwanych owoców. Biedna, zrozpaczona Kura zbyt późno poznała swą omyłkę, zaraz też zakrzątnęła się wokół bliższych sobie jaj”.

Cytowany przez Iwaszkiewicza z pamięci fragment ma w bajce ten sam sens, choć nieco inne brzmienie: Et l’espoir nourrit sa chimere./ Mais, hélas! Ce fut temps perdu! W tym samym czasie, kiedy Iwaszkiewicz pisze swą pierwszą powieść – lato 1912 – w Paryżu Marcel Proust właśnie ukończył pierwszy tom swojej wielkiej powieści, zatytułowany na razie Le Temps perdu i zaczyna szukać wydawcy. Jesteśmy u narodzin cyklu, który wywrze tak wielki wpływ na Jarosława i Annę Iwaszkiewiczów i na krąg ich przyjaciół (młodego Miłosza podczas pierwszej wizyty na Stawisku będzie drażniło to ciągłe przerzucanie się aluzjami do W poszukiwaniu straconego czasu jako kod, do którego nie miał wówczas dostępu).

Dodajmy, że Korespondencja Wajdy z Iwaszkiewiczem zaczyna się od listu, w którym pisarz, przebywający w Palermo, informuje reżysera: “Przeczytałem tutaj uroczy felietonik Claude’a Mauriaca w Figarze o wszystko na sprzedaż”. Otóż felieton ów nosi w oryginale tytuł A la recherche d’un ami perdu – W poszukiwaniu utraconego przyjaciela.

Wysiadywanie jaj

Motyw wysiadywania jaj też w tej korespondencji znajdziemy. Wajda pisze w pewnym momencie: “O uciekaniu czasu napisano już wszystko, ale mnie ucieka jeszcze prędzej – może dlatego, że chcę, żeby tak było. […] Myślę, że brak mi tej kobiecej cierpliwości, żeby urodzić jajko”. Myśl ta powraca w innym liście, pisanym z Zurychu, gdzie Wajda daremnie próbował wystawić sztukę Dürrenmatta Wspólnik: “Tutaj mam czas i miejsce zastanawiać się nad wieloma moimi (i nie tylko) niepowodzeniami w sztuce. Ta osławiona [polska] hermetyczność nie wynika z faktu, że opowiadamy historie, których tło i kontekst jest mało znany w świecie, ale że nie umiemy w nich opowiedzieć egzystencjalnego jądra, że nasz temat leży często właśnie na zewnątrz, w pokazywaniu warunków”.

Dotykamy tu jądra tej korespondencji. Obejmuje ona listy z jednej dekady lat 70., z czasu, mówiąc patetycznie, między Grudniem a Sierpniem. Wajda nakręcił w tej dekadzie filmy tak różne, jak Krajobraz po bitwie, Piłat i inni według Mistrza i Małgorzaty Bułhakowa, Wesele według Wyspiańskiego, Ziemię obiecaną według Reymonta, Człowieka z marmuru, Smugę cienia według Conrada, Bez znieczulenia, Dyrygenta. Do tego dodać trzeba filmy dokumentalne i przedstawienia teatralne (w jednym z nich, w New Haven, grała Meryl Streep). Lista imponująca rozmachem i różnorodnością. Świadcząca o zaangażowaniu politycznym i rozterkach moralnych. O ciągłym pośpiechu, chwytaniu coraz to nowych wyzwań.

Iwaszkiewicz w tym czasie też sporo pisze, ale też boryka się z niedogodnościami starości, chorobą żony, rozgoryczeniem.
W jednym z listów do Iwaszkiewicza Wajda napisał, podziwiając jego najnowsze teksty: “To optymistyczne, że można chwycić czas za gardło i zapanować nad tym chaosem, który nas otacza”. W późniejszym wspomnieniu, mówiąc o ekranizacji Panien z Wilka, użył formuły, podsuniętej mu przez Krystynę Zachwatowicz: “Film polityczny jest ze swej strony obrazem działania, tymczasem my robimy coś całkiem innego i mamy zamiar pokazać na ekranie utajone, wewnętrzne życie panien ze dworu. Od tej chwili nasza praca potoczyła się zgodnie z rytmem powolnej egzystencji kobiet zamieszkujących Wilko”.

W tym właśnie tkwi sedno. Dekadę lat 70. obramowują w dorobku Wajdy dwa filmy nakręcone na podstawie opowiadań Iwaszkiewicza: Brzezina (1970) i Panny z Wilka (1979). Zwłaszcza to drugie opowiadanie Iwaszkiewicza pozwoliło Wajdzie wyhamować, wydobyć się z chaosu życia politycznego i codzienności, poddać się powolnemu rytmowi świata, w którym można znaleźć “mosiężne klamki, ukryte na strychu w obawie przed rabunkiem jeszcze w czasach pierwszej wojny światowej”. W tym świecie ważne jest też to, co robią kobiety, że “te kwiatki ułożą, coś czasem zagrają na fortepianie, coś przeczytają po francusku dzieciom z jakiejś książki, która jest w domu”.

Czy to możliwe, że Iwaszkiewicz w latach 70. opowiedział Wajdzie o czytanych w roku 1912 w Arkadii Bajkach antologicznych Albérica Deville’a, a zwłaszcza o bajce o Kurze, wysiadującej jajo Bakłażana? Jakąś odpowiedź na to pytanie daje dialog z napisanego przez Iwaszkiewicza dla Wajdy scenariusza filmu według Panien z Wilka:
“Julcia: Jak ty wszystko pamiętasz.
Wiktor: Wszystko pamiętam. Wyobraź sobie”.

Autor: JAN ZIELIŃSKI