O polityce zagranicznej II RP i o Katyniu

2

Z prof. Anną M. Cienciałą, historykiem dyplomacji II Rzeczypospolitej z University of Kansas, współredaktorką książki "Katyń: A Crime Without Punishment", rozmawia Aleksandra Ziółkowska-Boehm

Jest pani cenionym historykiem, specjalistką od historii dyplomacji okresu 1914-45. Ma pani tytuły naukowe – z Liverpool University w Anglii, McGill University w Kanadzie i doktorat z Indiana University, Bloomington, IN, w Stanach Zjednoczonych. Prowadziła pani wykłady na uniwersytetach w Ottawie, Toronto i w Lawrence, Kansas, gdzie osiadła pani w 1965 roku wiążąc się z Uniwersytetem Kansas. W 2007 roku była pani wraz z innymi członkami zarządu Polskiego Instytutu Naukowego w Ameryce nagrodzona Krzyżem Zasługi za naukową współpracę z Polską. Jak dalece dla naukowca ważny jest ośrodek naukowy, z którym jest związany?

Najpierw chciałabym dodać garść wiadomości z moich studiów szkolnych. W Polsce ukończyłam pierwsze trzy klasy szkoły podstawowej. Później uczyłam się pół roku w szkole francuskiej we Francji, a główne wykształcenie szkolne zdobyłam w Anglii. Wobec powyższego najlepiej władam językiem angielskim. Znam też dobrze język francuski, a na tyle języki rosyjski i niemiecki, aby się nimi w lekturze swobodnie posługiwać.
Jeśli chodzi o rolę ośrodka naukowego, to w moim przypadku, wobec braku na miejscu specjalistów z mojej dziedziny, najważniejsza jest dobrze wyposażona biblioteka, kontakt emailowy z innymi naukowcami oraz łatwy dostęp do źródeł w internecie.

Urodziła się pani w 1929 roku w – jak pani podkreśla – Wolnym Mieście Gdańsku. Jest pani autorką wielu prac na ten temat. Uniwersytet Gdański w 2000 roku wydał księgę pamiątkową zredagowaną przez Marka Andrzejewskiego pt. “Gdańsk – Gdynia – Europa – Stany Zjednoczone w XIX i XX wieku” zadedykowaną pani. Jak dalece Gdańsk ze swoją historią jest dla pani szczególnym miastem?

Wolne Miasto Gdańsk było, jak słusznie mówił Piłsudski, barometrem stosunków polsko-niemieckich. Ale przede wszystkim było symbolem rewizjonizmu niemieckiego przeciwko traktatowi wersalskiemu z 1919 roku, a więc przeciwko warunkom pokoju podpisanym przez Niemców ze zwycięską koalicją zachodnią, w tym też z Polską. Sympatie polityków, jak też opinii brytyjskiej oraz amerykańskiej, a po upływie paru lat również francuskiej, były jednak po stronie Niemiec. Tu były korzenie zachodniej polityki ugody wobec Berlina na długo przed Hitlerem. A zarazem, przed dojściem Hitlera do władzy w 1933 roku, “demokratyczne” państwo niemieckie – współpracujące w sprawach wojskowych ściśle z ZSRR – dążyło nie tylko do powrotu Wolnego Miasta Gdańsk oraz Pomorza i polskiego Śląska do Niemiec, lecz do zdominowania Polski. Hitler natomiast był gotów na czasowy kompromis z Warszawą, tj. na powrót Gdańska do Niemiec z zachowaniem praw polskich oraz eksterytorialną komunikacją Niemiec z Prusami Wschodnimi przez Pomorze. To były jednak warunki dla Polski nie do przyjęcia, ponieważ równałyby się z dominacją niemiecką. Niestety, historycy zachodni wciąż nie rozumieją sedna sprawy. Prawią o pogwałceniu zasady samostanowienia etnograficznego na Pomorzu i na Górnym Śląsku. Nie wiedzą, lub nie chcą wiedzieć, że nawet przed 1918 r. większość ludności Pomorza mówiła po polsku (choć nad samym morzem głównie po kaszubsku), podczas gdy większość ludności na wschodnim Śląsku mówiła albo po polsku, albo gwarą śląską. Tymczasem, do dziś, większość zachodnich podręczników do historii Europy sprawy te zupełnie ignoruje, przypisując wybuch II wojny światowej “złemu” traktatowi wersalskiemu, który “skrzywdził” Niemców, a więc doprowadził do władzy Hitlera i tak do II wojny światowej. Tymczasem te rzekome krzywdy były dla Hitlera tylko pretekstem, ponieważ dążył przede wszystkim do powiększenia niemieckiego “Lebensraum”.

Jest pani współredaktorem, wraz z prof. Natalią S. Lebiediewą i prof. Wojciechem Materskim, książki pt. “Katyń: A Crime Without Punishment”, wydany przez Uniwersytet Yale. Wstępy do tomów rosyjskich pisała Lebiediewa, a do polskich Materski. W amerykańskim wydaniu poszczególne trzy części poprzedzają znakomite wstępy napisane przez panią. Nowojorski Polish Institute of Arts and Sciences pani pracę redakcyjną nad książką o Katyniu, jak też pani ogólny dorobek naukowy nagrodził w postaci Distinguished Achievement Award (2007). Jak “Katyn: A Crime Without Punishment” został przyjęty przez historyków angielskojęzycznych?

Niestety, bez większego zainteresowania, z wyjątkiem kilku recenzji, szczególnie pióra dr. Dariusza Tolczyka, który moje wstępy do każdej z trzech części uznał za “tour de force of contemporary scholarship regarding the Katyn issue”. W Anglii wyszła bardzo pozytywna recenzja pióra prof. Johna Foxa (The Slavonic and East European Review), w Niemczech ukazała się też bardzo pozytywna recenzja prof. Jana C. Behrendsa, który stwierdził, że praca stanowi encyklopedyczny przegląd zagadnienia, a książka jest kopalnią wiedzy dla osób studiujących terror stalinowski, drugą wojnę światową lub też stosunki polsko-rosyjskie. W języku polskim ukazały się dotychczas trzy recenzje: w Odrze, w Kwartalniku Historycznym i polemiczna w Glaukopisie, na którą odpisałam.

Wiele pisze pani na temat polityki brytyjskiej i amerykańskiej wobec Polski w II wojnie światowej. W Polsce pojawiają się artykuły wytykające, że rząd RP nic nie zrobił dla uczynienia Katynia sprawą publiczną.

Jako znawca stosunków polsko-brytyjskich w tym okresie mogę zapewnić, że rząd RP nie mógł nic zrobić, aby o zbrodni katyńskiej poinformować opinię zachodnią podczas wojny. Jak wiadomo, zarówno Churchill, jak i Roosevelt dążyli przede wszystkim do wygrania wojny z  Niemcami, co było niemożliwe bez udziału Armii Czerwonej. Zaś Franklin D. Roosevelt liczył przede wszystkim na późniejszą pomoc sowiecką przeciwko Japonii. Cenzura brytyjska była bezwzględna. Poza tym rząd brytyjski kontrolował przydział papieru na gazety w języku polskim. W USA cenzura też nie puszczała niczego o Katyniu, a jednej polskiej radiostacji, która się odważyła o tym mówić, zagrożono odebraniem licencji.

Jest pani autorką wielu współczesnych omówień historycznych. Na łamach “Przeglądu Polskiego” pisała pani między innymi o śledztwie katyńskim z lat 1990-2005. Zastanowić się można nad tym, że aczkolwiek stanowisko rosyjskie pod względem Katynia jest znane od lat, to dlaczego nie było śledztwa polskiego? Wspomina pani, że śledztwo polskie wszczęto w latach 90. ub. wieku, ale zostało zaniechane, gdyż ministerstwa sprawiedliwości obu państw nieoficjalnie uzgodniły – zapewne w celu niepogarszania wzajemnych stosunków – pozostawić je stronie rosyjskiej. Czy coś zmienia się w tej sprawie?

Śledztwa polskiego zaniechano w latach 90. w założeniu, że ówczesny prezydent Rosji Borys Jelcyn, który przekazał prezydentowi Wałęsie kluczowe dokumenty do zbrodni katyńskiej w październiku 1992 r., potrafi należycie dopilnować śledztwa rosyjskiego. Oprócz tego trwały rozmowy z rządem rosyjskim o budowie cmentarzy w Katyniu i Miednoje, a z rządem ukraińskim o cmentarzu w Charkowie. Kamienie węgielne we wszystkich trzech założono w 1995 r., a cmentarze zostały otwarte w 2001. Tymczasem Władimir Putin pozwolił Rosyjskiej Głównej Prokuraturze Wojskowej umorzyć śledztwo, najpierw nieformalnie jesienią 2004 r., a później publicznie w marcu 2005. Śledztwo polskie ruszyło w listopadzie 2004 r.
Główną rolę ze strony rosyjskiej grała i odgrywa nadal rosyjska duma narodowa. Bardziej szczegółowy opis tej sprawy do lata 2006 znajduje się w mojej przedmowie do części trzeciej Katyn. A Crime Without Punishment.

Pisze pani, że podobnie prosowiecko zachowywała się jeszcze przez wiele lat po wojnie Wielka Brytania. Przypomina pani, że wyjątkiem była znakomita książka Louisa FitzGibbona (“Katyn – A Crime Without Parallel”), i że w BBC pokazano program na temat Katynia (1972). Czego można oczekiwać teraz od Wielkiej Brytanii?

Louis FitzGibbon wydał cztery książki o Katyniu. Publikował w nich dokumenty norymberskie oraz inne, np. opublikowane dokumenty brytyjskie, a więc niewymagające wykupienia praw do publikacji.
Jeśli chodzi o Wielką Brytanię, to brytyjskie MSZ wydało w niewielkim nakładzie w 60. rocznicę Katynia wybór dokumentów pt. British Reactions to the Katyn Massacre, 1943-2003. Ten zbiór dokumentów stanowi swoiste mea culpa ze strony Wielkiej Brytanii.

Czego wciąż oczekuje się od strony rosyjskiej? Rodziny zamordowanych np. chciałyby dostępu do archiwów sowieckich.

Zarówno obecny, jak i poprzedni rząd Donalda Tuska, jak też rosyjskie stowarzyszenie Memoriał domagają się ze strony rządu rosyjskiego: oficjalnej klasyfikacji zbrodni (zbrodnia przeciwko ludzkości, zbrodnia wojenna); podania do wiadomości publicznej uzasadnienia do umorzenia śledztwa przez rosyjską Główną Prokuraturę Wojskową; dostępu do wszystkich dokumentów zebranych przez śledztwo prowadzone przez tę prokuraturę; ujawnienia wszystkich katów i współpracowników oraz podania ich pod sąd i potępienia; wreszcie osobistej rehabilitacji wszystkich ofiar polskich.

Publikuje pani swoje prace naukowe w amerykańskich i polskich pismach naukowych. Na terenie Stanów recenzje pani pióra ukazały się w “American History Review”, “Slavic Review” i w kwartalniku “The Polish Review”.  W 2011 roku napisała pani ważny artykuł o polityce zagranicznej Piłsudskiego i Becka, przypominając ostatni z nim wywiad amerykańskiego dziennikarza Artura Leonarda Waldo. Wywiadem tym zainteresował się prezydent F.D. Roosevelt, który wyraził chęć spotkania z Beckiem.

Starania sprowadzenia Becka na ziemię amerykańską – gdy się jeszcze interesował tym Roosevelt – uniemożliwiły władze polskie kierowane przez gen. Władysława Sikorskiego. Rząd RP, jak i rząd francuski sprzeciwiały się w maju 1940 r. przyjazdowi ministra Becka i marszałka Rydza-Śmigłego z Rumunii do Francji lub do Anglii. Natomiast  polski program BBC nadał wiadomość o ucieczce ministra w październiku 1940 właśnie tego samego dnia, gdy próbował uciec. Zresztą policja rumuńska wiedziała o tym zamiarze i na jego już czyhała, a palce w tym maczała Ambasada RP. O nikczemnym traktowaniu ministra Becka przez rząd RP pisałam w artykule Czy los ministra Józefa Becka był przesądzony? Działalność wrogów i przyjaciół. Bardzo dobry artykuł na temat starań prezydenta Roosevelta, aby wydobyć ministra Becka z Rumunii, napisał polski historyk Marek Kornat.

Pani profesor, jakie są pani najbliższe plany naukowe?

W wieku 82 lat jest raczej trudno mówić o planach naukowych.
Chciałabym jednak zwrócić uwagę na to, co robię teraz, np. na moje wykłady z historii Europy Wschodniej w internecie, które zaczęłam tam umieszczać dla moich studentów we wczesnych latach 2000. Przeglądam wciąż te teksty, zmieniam i dodaję nowe odkrycia oraz interpretacje, jak też bibliografię. Wiem, że korzystają z nich studenci zainteresowani historią tej części Europy. Jak wspominam w przedmowie do tych wykładów, pisane są ze szczególnym uwzględnieniem Polski. Tytuł i portal: Hist. 557. Nationalism and Communism in East Central Europe; http://web.ku.edu/~eceurope/hist557.
Oprócz tego służę jako konsultant do historii Polski autorom, czasopismom i wydawnictwom. Ostatnio byłam głównym konsultantem do książki o Solidarności napisanej przez kanadyjską autorkę Heather Kirk Be Not Afraid. The Polish (R)evolution “Solidarity”.

Autor: