POD INNYM KĄTEM: Chopin i inni lalkarze

0
4
Fot. Jonathan Slaff
Marionetka kompozytora w przedstawieniu Białostockiego Teatru Lalek Chopin – impresja

Nowojorskie występy Białostockiego Teatru Lalek ze spektaklem Chopin – impresja w reżyserii i scenografii Lesława Piecki są okazją do przypomnienia kilku mniej znanych epizodów pt. "Polscy kompozytorzy a lalki".

 Kukiełki Maurice’a Sanda

U Chopina marionetki pojawiają się trzy razy. Najpierw w dzieciństwie, gdy bawił się z siostrami w teatr – wystawiali żywe obrazy, inscenizowali szarady, także z udziałem kukiełek. Potem, metaforycznie, gdy w Stuttgarcie doszła go wieść o upadku powstania listopadowego, gdy przewartościował mu się świat (Krzysztof Karasek ujął to w zwięzłą formułę: "To, co rzeczywiste, staje się światem kukiełek, teatrem marionetek"). Po raz trzeci w Nohant, gdy bawił się w teatr z George Sand i jej dziećmi, Maurice’em i Solange.

O tych ostatnich zabawach pisze w Życiu Chopina Kazimierz Wierzyński: "Fryderyk, jak kiedyś z siostrami, urządzał z dziećmi ruchome szarady, pantomimy i przedstawienia teatralne, o których George Sand napisała potem całe studium. Były to głównie improwizacje aktorów, domowa commedia dell’arte, rozgrywana według umówionej akcji ale obfitująca w najbardziej niespodziewane efekty. Improwizacjom aktorów towarzyszyły improwizacje Chopina, który był duchem tego teatru" (cytuję z egzemplarza, który trafił w moje ręce na pchlim targu, a pochodzi z biblioteki mieszkającego po wojnie w Szwajcarii pianisty, opatrzonego dedykacją: "Drogiemu Panu/ Witoldowi Małcużyńskiemu/ wielkiemu artyście/ a także przyjacielowi tej książki// z podziwem, z przyjaźnią/ i z najlepszymi życzeniami// Kazimierz Wierzyński/ Nowy Jork/ Wielkanoc/ 1954" oraz dopiskiem po francusku: "et ą belle et charmante Colette" – któremu to dopiskowi towarzyszy rysunek przebitego strzałą serca).

W Nohant zachowało się około 150 kukiełek robionych przez Maurice’a Sanda, z kostiumami szytymi przez jego matkę (najsłynniejszy był Zielony Potwór, zrobiony ze starego filcowego kapcia).

Laleczki pani Paderewskiej

Z Nohant nić lalkowej tradycji wiedzie przez Mickiewicza (pani Sand i Chopin byli jego słuchaczami w CollŹge de France) do innego wielkiego polskiego pianisty i kompozytora. Z początkiem I wojny światowej wnuczka Mickiewicza, Maria, wraz ze Stefanią Łazarską założyły pracownię lalkarską, w której działali przebywający z powodu wojny w Paryżu polscy artyści. A byli wśród nich i Konstanty Brandel, Henryk Hayden i Tadeusz Makowski, który zanotował w dzienniku: "Zajęty jestem u pp. Łazarskich, gdzie się chwilowo wyrabia polskie laleczki. Sztuka czysto dekoracyjna, stosowana. Opłaca to moje skromne potrzeby. Wiele ukochanych wspomnień związanych z krajem odżywa w mej pamięci".

Maria Mickiewiczówna produkcją laleczek zainteresowała Ignacego Jana Paderewskiego, a zwłaszcza jego żonę Helenę. Chodziło o wykorzystanie ich kontaktów i podróży do sprzedaży laleczek, z czego dochód był przeznaczony na pomoc dla polskich ofiar wojny. Obszerny opis tej akcji, wraz z ilustracjami i listą współpracujących artystów, znaleźć można w książce Józefa Orłowskiego Helena Paderewska: na piętnastolecie Jej pracy narodowej i społecznej (Chicago 1929). Są też inne źródła, anglojęzyczne.

I tak 17 sierpnia 1915 r. w siedzibie Polish Victims’ Relief Fund, w należącym do producenta pianin Aeolian Building przy 42 Ulicy, otwarto wystawę szmacianych lalek, robionych przez Polaków w Paryżu, a przywiezionych do Ameryki przez panią Paderewską. Artykuł w New York Timesie przedstawiał całą gromadkę kukiełek, na czele z ogrodnikiem Janem i jego przyjaciółką Halką i opowiadał historyjkę o ich życiu w pięknym ogrodzie, pełnym owoców, kwiatów i warzyw, o tym, że Jan miał motyczkę, a Halka łopatkę i konewkę, że pracowali ramię w ramię w ogrodzie założonym przez ojca Jana, do czasu aż pojawiło się wojsko i ich dom wyleciał w powietrze, a oni oboje zostali sierotami. Była też Gretchen z warkoczami, wieśniaczka z Poznańskiego, góral Jędrek, druciarz Staś z żoną i ich synek Jasio. Pośrodku grupy lalek stał krakowiak Johnnie ze swą narzeczoną Jane z Sieradza, oboje w strojach ludowych wiernie oddanych w najdrobniejszym szczególe. "Johnnie z dumą patrzy na Jane, która ma na sobie spódniczkę z jedwabnej mory i fartuszek w kwiaty".

Menuet lalki

Cytowany artykuł nowojorskiej gazety zawiera też intrygującą informację o muzycznym echu wystawy lalek: "W istocie powiada się, że ich obecność natchnęła bardzo znanego kompozytora do skomponowania na ich cześć Menueta lalki (Doll Minuet)".

Kompozytorem tym był bodaj Charles Villiers Stanford (1852-1924), Irlandczyk, który uczył się muzyki w Lipsku i w Berlinie, a po powrocie do Anglii skomponował 10 oper i zyskał miano najważniejszego kompozytora angielskiego od czasu Purcella. Doll’s Minuet ukazał się w jego zbiorze Six Sketches for Piano. Doll’s Minuet ma też w swym dorobku uczeń Stanforda, amerykański kompozytor Stanley Wilson (1915-70). Tradycja trwa.

Dusza Chopina

W roku 1918 w Cleveland wystawiono sztukę lalkową The Soul of Chopin. Szczegóły znamy dzięki temu, że związana z tym teatrem Helen Haiman Joseph jest zarazem autorką monografii lalkarstwa (A Book of Marionettes, Nowy Jork 1920 – zawiera ona rozdziałek o polskich szopkach i o ich wpływie na Wyspiańskiego). Mamy zatem relację z pierwszej ręki: "Opowiastka o życiu Chopina, napisana przez Alberta Gehringa, była czytana przy akompaniamencie wybranych utworów fortepianowych Chopina, podczas gdy delikatne figurynki z epoki, wdzięcznie się poruszając, odtwarzały poszczególne sceny w miarę postępu narracji". Scenografia była dziełem Carla Broemela: "miniaturowe wnętrze, które pomimo malutkich mebli nie miało w sobie nic dziecinnego, tylko dawało wrażenie poetyckiego i pełnego prostoty a zarazem godności obrazu". W książce zamieszczono zdjęcie sceny śmierci Chopina z tego przedstawienia.

Kiedy jesienią zeszłego roku Cleveland Play House musiał opuścić swą pierwotną siedzibę, wśród przenoszonych archiwaliów odnotowano: "Protokoły wszystkich zebrań rady teatru, popremierowe depesze gratulacyjne i kilka przedmiotów muzealnych, jak para marionetek z Duszy Chopina z roku 1918".

Wpływ na Faulknera

Książka Helen Haiman Joseph była "biblią" dla grupy młodych entuzjastów, studentów uniwersytetu w Oxford, Missisipi, którzy w roku 1920 założyli trupę The Marionettes. Jeden z nich – ni mniej ni więcej tylko William Faulkner – napisał i wydał w miniaturowym nakładzie kilku egzemplarzy z własnoręcznymi ilustracjami jednoaktówkę wierszem i prozą poetycką, zatytułowaną również The Marionettes. Dziełko to wydania książkowego doczekało się dopiero w latach 70. Jest postsymbolistyczną przypowiastką, dziejącą się w głowie śpiącego Pierrota, z udziałem: Marietty, Cienia Pierrota, Szarej Postaci, Liliowej Postaci i Ducha Jesieni. Warto porównać utrzymane w stylistyce Beardsleya rysunki Faulknera ze zdjęciami w The Book of Marionettes, zwłaszcza Cień Pierrota z postacią Turkish Shadow Figure of Karagheuz czy śpiącego przy stoliku Pierrota ze wspomnianą Śmiercią Chopina. A znawcy wskazują na obecność motywu lalek w dojrzałej prozie Faulknera.

Wpływ na Bobkowskiego

W czasie drugiej wojny światowej w miejscowości Montgivray ognisko YMCA prowadził drohobyczanin Andrzej Chciuk. Tuż obok leży Nohant. Chciuk za pozwoleniem wnuczki pani Sand ("też chodziła w spodniach i paliła cygaro, jak babka") myszkował po bibliotece i pałacu. Wykrył, że Chopin wraz z synem kochanki robił tu kukiełki i urządzał przedstawienia: "Nadawał kukiełkom rysy podobieństwa do licznych byłych i ówczesnych wielbicieli" George Sand. Historię tę opowiedział Chciuk Andrzejowi Bobkowskiemu, kiedy już po wojnie wracali wieczorem z koncertu Witolda Małcużyńskiego. "Bardzo się ta historia Andrzejowi podobała i śmiał się wesoło". Po czym Bobkowski, po chwili zadumy, dodał: "No, Chopinem to ja nie jestem, choć kocham jego opus 10 [dwanaście etiud] i uważam go za najwybitniejszego Polaka obywatela świata, ale gdy rzucę, bo wkrótce chyba trzeba będzie rzucić Europę, jako że ta kolebka kultury i obozów koncentracyjnych jest po wojnie rozhisteryzowana, to wezmę się i ja do kukiełek czy zabawek dla dzieci, a najpewniej do latających modeli".

W ten sposób kukiełki Chopina i Maurice’a Sanda stały się katalizatorem wyboru zawodu, który przez okres pobytu w Gwatemali będzie dla Andrzeja Bobkowskiego podstawą egzystencji. Rozmowa z Chciukiem, dodajmy, miała miejsce na środku placu Alma, gdzie podówczas stał pomnik Mickiewicza, dzieło Antoine’a Bourdelle’a (który też miał swoją przygodę z lalkami).

Wpływ na Brauna

W roku 2004 w Buffalo odbyła się prapremiera sztuki Kazimierza Brauna Paderewski’s Children. Rzecz napisana na podstawie sumiennych badań archiwalnych, dotyczących m.in. pomocy kompozytora dla przebywających latem roku 1918 w obozie w Niagara-on-the-Lake koło Buffalo polskich ochotników, składa się z dwóch części. W pierwszym akcie młody porucznik Jan Chwalski na przyjazd Mistrza do obozu szykuje spektakl teatralny, w którym rolę Paderewskiego odgrywa marioneta (w prawykonaniu: "osiemdziesięciocentymetrowa postać, ubrana w czarny frak, odpowiednio przystrzyżona peruka z naturalnych włosów, mnóstwo stawów pozwalających na miękką i płynną animację"). Akt drugi dzieje się w okupowanym Krakowie. Dwaj weterani tamtej wojny, Chwalski i pianista Dygat, na spotkaniu z młodzieżą z konspiracyjnego teatru wspominają tamten spektakl z roku 1918. Wtem ktoś przynosi cudem przechowaną marionetę niedawno zmarłego Mistrza. Chwalski przy jej pomocy opowiada młodym o wizycie pianisty w obozie ochotników. Krakowscy aktorzy postanawiają przygotować sztukę Dzieci Paderewskiego.

Spektakl w Buffalo powstał jako praca dyplomowa Pawła Chomczyka, studenta Wydziału Sztuki Lalkarskiej białostockiej Akademii Teatralnej. A marioneta Paderewskiego powstała przy współudziale i pod nadzorem Lesława Piecki – reżysera spektaklu Chopin – impresja. W ten sposób zamyka się krąg muzyczno-lalkowej tradycji.

Autor: JAN ZIELIŃSKI