Polegam na własnym instynkcie

0
2

David Finckel to geniusz wiolonczeli, mistrz biznesu muzycznego, legenda muzyki klasycznej…

Czy jestem aż taki stary, aby być nazywanym legendą?

Jesteś wciąż młody, a już jesteś legendą. Byłeś wiolonczelistą najlepszego na świecie kwartetu smyczkowego Emerson (w zeszłym roku świat muzyczny obiegła wiadomość, że David odchodzi z Emerson String Quartet – przyp. JK). Wciąż trudno przychodzi mi myśleć o twojej karierze z Emersonami w czasie przeszłym.

Mam ten sam problem…

Trzydzieści cztery lata spędzone w kwartecie smyczkowym Emerson, dziewięć nagród Grammy, trzy nagrody Gramophone, ponad trzydzieści sześć płyt nagranych dla Deutsche Grammophon, ostatnie dwie płyty nagrane dla Sony. Jesteś dyrektorem artystycznym nowojorskiego Towarzystwa Muzyki Kameralnej w Lincoln Center (The Chamber Music Society of Lincoln Center), współtwórcą, wraz z żoną – świetną pianistką Wu Han – festiwalu muzyki kameralnej w Kalifornii [email protected] Jesteś współtwórcą oraz dyrektorem artystycznym festiwalu w Korei Południowej pod nazwą Muzyka Kameralna Dzisiaj…

Właśnie zdałem sobie sprawę, jak wiele mam obowiązków.

ArtistLed to twoja, niezależna firma nagraniowa z wydanymi do tej pory szesnastoma płytami. Jest tego tyle, że nie sposób wymienić wszystkiego.

A ja wciąż mam mnóstwo nowych pomysłów, które chciałbym zrealizować. Nawet nie wiem, jak i kiedy się za nie zabrać. Teraz, gdy nie jestem już z kwartetem Emerson (który kontynuuje swoją działalność koncertową z nowym wiolonczelista), mam więcej czasu na rozpoczęcie nowych projektów muzycznych, więc zapytaj mnie za trzy miesiące, co u mnie słychać, a z pewnością opowiem o co najmniej sześciu pomysłach muzycznych, które za chwilę wdrożę w życie.

Czyli wciąż się rozwijasz i twoje możliwości są wręcz niewyczerpane.

Rozwijam się i zarazem pogłębiam swoje zaangażowanie w instytucjach, takich jak Towarzystwo Muzyki Kameralnej w Lincoln Center (prezentuje ono najsłynniejszą serię koncertów muzyki kameralnej na świecie, organizując ponad dwieście koncertów rocznie, a także trasy koncertowe, projekty nagraniowe oraz liczne projekty edukacyjne i charytatywne – przyp. JK). Chciałbym nagrać wiele nowych płyt, zagrać wiele koncertów z nowo poznanymi muzykami, poznać jeszcze więcej muzycznych przyjaciół. Jest tyle wspaniałych możliwości, a ponieważ mam teraz więcej czasu, mogę się tym wszystkim nareszcie zająć.

Czytałam wpisy na twoim blogu oraz artykuły napisane przez ciebie dla “Huffington Post”. Obejrzałam twoje lekcje wiolonczelowe na stronie www.cellotalks.com, które są fenomenalne i każdy grający muzyk powinien je przestudiować. Jak wygląda twój typowy dzień pracy? Czy rozpoczynasz dzień od medytacji, która pomoże ci się skoncentrować, czy wręcz przeciwnie: wskakujesz w jego rytm w biegu i bez przygotowania?

To interesujące, że wspomniałaś o medytacji, ponieważ nigdy formalnie nie medytowałem ani nie uprawiałem żadnych sportów lub ćwiczeń fizycznych…

Trudno w to uwierzyć, ponieważ jesteś w fantastycznej formie!

Zawsze mówię, że mam sale gimnastyczne na całym świecie. W Londynie to lotnisko Heathrow, w Chicago – O’Hare, w Nowym Jorku – JFK. Naprawdę! Przesiadając się i biegnąc z jednego samolotu do drugiego, możesz zgubić niepotrzebne kilogramy. Wracając do medytacji, to zdałem sobie sprawę, że mam interesujący czas w ciągu dnia, pomiędzy obudzeniem się a wstaniem z łóżka, gdy mój umysł pracuje o wiele sprawniej niż przez resztę dnia. Można powiedzieć, że jest to jak gdyby mój własny sposób medytacji, aczkolwiek nie jest to typowa medytacja, gdzie pozbywasz się wszystkich myśli. Jest to czas, gdy skupiam umysł na konstruktywnym rozwiązywaniu problemów, szukaniu odpowiedzi na pytania oraz na wizualizacji nadchodzącego dnia. Potem staram się rozpocząć dzień od mojej muzyki i od ćwiczenia na wiolonczeli. Telefony oraz e-maile zostawiam na później. Jestem o wiele bardziej uprzejmym człowiekiem, gdy rozpocznę dzień ćwiczeniem na wiolonczeli, a moje palce są rozgrzane. Możesz o to zapytać moją żonę Wu Han…

Zapytam na pewno. Powiedz, proszę, w czym tkwi sekret twojego sukcesu i geniuszu? Jak to się dzieje, że wciąż wpadasz na nowe, wspaniałe pomysły artystyczne, muzyczne?

Pochodzę z małej rodziny i jestem jedynakiem. Mój tata był profesjonalnym muzykiem i wspaniałym nauczycielem. Początkowo zajmował się muzyką jazzową, później zaczął grać muzykę klasyczną. Tata nie był typowym nauczycielem, który kazał uczniowi usiąść i ćwiczyć. Przekazywał uczniom swoją pasję do muzyki. Gdy byłem mały, uczył mnie, jak usłyszeć na nagraniach, jak muzyka Rachmaninowa przekształca się i jaką nową formę przyjmuje w danym utworze. Ponieważ on sam był zafascynowany muzyką, której mnie uczył, łatwo zaszczepił mi swoją pasję. Przejąłem tę metodę w swoim życiu we wszystkim, co robię, nie tylko w muzyce, ale również w biznesie. Ponieważ jestem zawsze wielkim pasjonatem tego, co robię, o wiele łatwiej jest wszystkim moim współpracownikom zainteresować się moimi pomysłami. Gdybyś mnie zapytała, jak organizuje się festiwal muzyczny bądź jak programuje się serię koncertową, nie potrafiłbym tego wyjaśnić. Pracuję polegając przede wszystkim na swoim instynkcie. W życiu kieruję się prostą zasadą: zawsze robię to, co naprawdę kocham. Utwory wykonywane podczas moich serii koncertowych to muzyka, którą uwielbiam, która jest warta, żeby była słuchana. Uważam, że jeśli będziesz się kierować taką właśnie zasadą, wszystko się zawsze powiedzie. Oczywiście muzyka jest sztuką subiektywną i nie wszyscy muszą lubić tę samą muzykę, którą ja gram i promuję. Ale gdy jest się dyrektorem artystycznym, tak jak ja w nowojorskim Lincoln Center, publiczność chce, bym przekazał jej swoją pasję do muzyki, którą lubię grać i którą chcę się dzielić.

Jesteś niezrównanym wiolonczelistą.

Muszę przyznać, że naprawdę kocham ten instrument. Wspaniały zawsze jest moment, gdy biorę go do rąk. Kocham dźwięk wiolonczeli, gdy struny układają się pod moimi palcami, kocham, gdy przesuwam po nich smyczkiem. Niezwykły jest głęboki dźwięk, którym wiolonczela przemawia. Jest to swoisty rodzaj uzależnienia i, gdybym mógł, ćwiczyłbym sześć do siedmiu godzin dziennie, bo naprawdę uwielbiam grać na swoim instrumencie. Tak było od początku, gdy po raz pierwszy dotknąłem wiolonczeli, i tak jest do dziś.

Rozmowa z Davidem Finckelem jest dostępna w języku angielskim na stronie www.violinjoanna.com/blog.

Autor: