Pożegnanie z Bronią

10

Sukces ma wielu ojców, tylko klęska jest sierotą. To cytat z książki Javiera Moro, zatytułowanej Szkarłatne sari. Javier Moro urodził się w roku 1955, w tym samym roku, w którym przyjechała do Kanady Bronka Michałowska. Jego książka jest niezwykłą historią zwykłej kobiety, poślubionej Indiom.

Historia życia Bronki Michałowskiej (opisana interesująco na tych łamach przez Edwarda Zymana) jest niezwykłą historią niezwykłej kobiety, poślubionej sztuce. Bronka, podobnie jak Sonia, bohaterka powieści, porzuca własny świat, który pochłonęła wojna, aby wtopić się w nową ojczyznę, a nawet kilka ojczyzn – najpierw Anglię, a potem, na całe sześćdziesiąt lat, daleką, odległą nie tylko fizycznie od jej Wilna, Kanadę. Przeżyje w niej wspaniałe chwile, lecz także osobiste tragedie. Jej siła, uczciwość i poświęcenie sztuce sprawią, że stanie się ucieleśnieniem nadziei wielu twórców-emigrantów, że ich dzieło nie przepadnie w chwilą ich odejścia do lepszego świata.

Podobnie jak Włoszka Sonia z okolic Turynu, zafascynowana egzotyką Indii i miłością do Hindusa Rajiva Gandhiego zyskała drugi kraj rodzinny, tak i Bronka zyskała w Kanadzie i Toronto drugą ojczyznę, choć nie przestała ani na chwilę kochać Polski i żywo się nią interesować. Jej miłość do kraju nad Wisłą, a wcześniej i Wilejką, wyraziła się najlepiej w ostatniej woli malarki, aby większość jej prac trafiła do ojczyzny. I tak się stało: w kilka miesięcy po jej odejściu, ogromny zbiór prac malarskich wraz z archiwum pojechały do Torunia, a konkretnie do Archiwum Emigracji. Winny jestem Czytelnikom kilka słów o tej wielce pożytecznej instytucji. Archiwum Emigracji jest samodzielną pracownią archiwalno-badawczą Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Zajmuje się gromadzeniem, opracowywaniem i udostępnianiem archiwaliów,  księgozbiorów, dzieł sztuki i pamiątek związanych z polską diasporą w XX i XXI wieku. A zatem Archiwum Emigracji gromadzi spuściznę ludzi pióra, wydawców, ludzi nauki i artystów polskich rozsianych po świecie i tworzących poza Polską. Gromadzi też księgozbiory i archiwa instytucji społecznych, kulturalnych i politycznych, a także zbiory galerii sztuki, oficyn wydawniczych i księgarskich oraz wszelkie pamiątki po wychodźstwie polskim XX i XXI wieku.

Archiwum Emigracji powstało przed dwoma dekadami w wyniku przekazania przez Stefanię Kossowską do Biblioteki Uniwersyteckiej archiwum londyńskiego tygodnika Wiadomości, najpopularniejszego czasopisma literackiego wychodźstwa polskiego w XX wieku. Dzięki pomocy m.in. Stefanii Kossowskiej i Jerzego Giedroycia Archiwum zgromadziło ponad 350 „polskich” kolekcji archiwalnych z całego świata, stając się najważniejszym ośrodkiem w kraju dokumentującym dziedzictwo kulturalne polskiego wychodźstwa. Liczy ponad 60 tys. manuskryptów i listów; wśród nich znajdują się rękopisy Władysława Andersa, Edwarda Raczyńskiego, Kazimierza Wierzyńskiego, Józefa Mackiewicza, Józefa Czapskiego, Czesława Miłosza, Witolda Gombrowicza, Tymona Terleckiego, Jerzego Stempowskiego, Tadeusza Nowakowskiego, Jana Lechonia, Mariana Hemara i wielu tysięcy innych.

Jak pisze Moro, sukces ma wielu ojców, tylko klęska jest sierotą. W przypadku spuścizny Bronki Michałowskiej możemy mówić wyłącznie o sukcesie, i nie jednym, a dwóch ojcach tego sukcesu: ze strony Archiwum Emigracji jest nim dr Mirosław A. Supruniuk, historyk kultury, nauki i sztuki, archiwista, założyciel i kierownik Archiwum Emigracji i Muzeum Uniwersyteckiego w Toruniu, tudzież redaktor czasopisma Archiwum Emigracji. Po stronie kanadyjskiej ojcuje temu sukcesowi Henryk Wójcik, lubliniak, historyk sztuki po KUL-u, zapalony bibliofil, kolekcjoner i wydawca pięknych druków, posiadacz unikalnych kolekcji exlibrisu amerykańskiego i brytyjskiego z przełomu XIX i XX wieku. W jego wielotysięcznej bibliotece szczególne miejsce zajmują polskie emigracyjne druki bibliofilskie oraz bogate zbiory historycznych map polskich, exlibrisu polskiego, widokówek kresowych, Lublina i Wilna, druków ulotnych stanu wojennego oraz dawnej i współczesnej grafiki polskiej. Henryk jest także współtwórcą Archiwum Solidarności przy Bibliotece Uniwersyteckiej w Toronto. Dzięki jego wielomiesięcznej pracy (z pomocą kilkorga oddanych przyjaciół artystki) i bezinteresownej zupełnie miłości do kultury polskiej archiwum Bronki, wagi blisko tony, zostało wysłane do ojczyzny.

Jak pisze o książce Moro Bernardeta Łagodzic-Mielnik, „historię Soni czyta się jednym tchem”. Nikt jeszcze nie napisał książki o życiu Bronki Michałowskiej, ale jej historia to fascynująca opowieść o kilku światach, stuletnim życiu na przełomie wielu epok, historia artystki pochłoniętej swoją pracą. A także historia sukcesu, jakim stało się wielomiesięczne pożegnanie z Bronią, której ogromny dorobek, starannie skatalogowany, obfotografowany i zapakowany właśnie znajduje się w drodze powrotnej do jej pierwszej, ukochanej przez nią ojczyzny.

Autor: MAREK KUSIBA