Promować polską muzykę wokalną

0
4

– Jutro, 7 listopada, odbędzie się pierwszy etap przesłuchań w konkursie im. Marcelli Sembrich-Kochańskiej – czy jest duże zainteresowanie wśród młodych śpiewaków tym wydarzeniem? Kto może brać w nim udział i jakie są jego warunki?
– 7 listopada, w sobotę, odbędzie się pierwszy etap przesłuchań na żywo. Zostało do niego dopuszczonych tylko 37 kandydatów z 92 zgłoszeń i nagrań, jakie przesłuchaliśmy. Tegoroczna edycja – nie ukrywam, że dzięki mojemu ogromnemu nakładowi pracy włożonemu w jego promocję – cieszy się dużym zainteresowaniem. Rzekłabym, że to chyba pierwszy raz w historii tego konkursu uzyskaliśmy tak dużą liczbę chętnych. Bardzo mnie to cieszy, gdyż obalam mit mówiący o małej popularności konkursu ze względu na polskojęzyczne wymagania repertuarowe. Jest wręcz przeciwnie – w tym roku w finałowych przesłuchaniach kandydaci muszą wykonać aż dwa utwory polskich kompozytorów: arię z dowolnej polskiej opery lub operetki i pieśń Karola Szymanowskiego. Do konkursu mógł przystąpić każdy, kto spełniał warunki wiekowe, czyli do 7 listopada ukończył 18 lat, a nie ukończył 35, oraz przesłał wymagane materiały: nagranie swojego występu, życiorys, kopię dokumentu potwierdzającego wiek i fotografię.

– Konkurs im. Sembrich-Kochańskiej odbywa się już po raz kolejny. Jaki jest jego cel i skąd pomysł na patronat tej właśnie postaci?
– O ile dobrze wiem z przekazywanych z ust do ust informacji, konkurs z różnymi wzlotami i upadkami istnieje od ponad czterdziestu lat. Żałuję, że od jego początków nie była prowadzona dokumentacja, dzięki której dziś prawdopodobnie mielibyśmy więcej powodów do dumy. Ale od ubiegłej edycji jego zwycięzcy i jurorzy są uwiecznieni na stronie internetowej Fundacji Kościuszkowskiej i teraz zdecydowanie łatwiej będzie śledzić ich losy. Celem konkursu jest promocja polskiej literatury wokalnej i działalności Fundacji Kościuszkowskiej. Poprzez patronat legendarnej Marcelli Sembrich przypominamy światu, że niezrównaną wirtuozką trzech różnych instrumentów była Polka. Ta jedna największych primadonn przełomu XIX i XX wieku, która ćwierć wieku śpiewała na scenie Metropolitan Opera, zawsze pamiętała, by w swoich programach umieszczać polskie pieśni, np. Moniuszki, Chopina czy Paderewskiego.

– Mimo patronatu tak wielkiej artystki, konkurs przechodził różne koleje…
– Pod koniec lat 90. ubiegłego wieku było tak małe zainteresowanie konkursem, że zarząd fundacji myślał nawet o rezygnacji z niego. W roku 1992, czyli zaledwie trzy lata po obradach okrągłego stołu w Polsce, Maria Fołtyn zainicjowała Międzynarodowy Konkurs Wokalny im. Stanisława Moniuszki w Warszawie. W tamtych latach było to niewiarygodne przedsięwzięcie. Nikt przecież nie wiedział, w jakim kierunku będzie rozwijał się nasz kraj, na co będą pieniądze, a na co ich nie wystarczy… Pani Fołtyn, mimo różnych przeciwności losu, zmian rządów, zdołała wymusić na ówczesnym Ministerstwie Kultury i Sztuki wpisanie konkursu w statut działalności Opery Narodowej w Warszawie. Podczas kolejnej edycji warszawskiego konkursu gościła z prywatną wizytą w Polsce Amerykanka Ann Zagoreos. Kiedy poznała Marię Fołtyn, do tego stopnia zafascynowała się jej pasją i osobowością, że zadeklarowała finansowe wsparcie dla konkursu Marcelli Sembrich w Nowym Jorku. Od 1998 roku, dzięki sponsorowaniu pani Zagoreos, Fundacji Kościuszkowskiej i Sembrich Opera Museum w Bolton Landing, NY, są fundusze na dalsze edycje konkursu i popularyzowanie polskiej muzyki wokalnej. Tu również chciałabym podziękować prezesowi fundacji, dr. Johnowi Micgielowi za jego otwartość i przyzwolenie na realizację moich pomysłów związanych z formą i promocją konkursu, jak również Kasi Kozioł za pomoc we wdrażaniu ich w życie.

– Konkurs zatem ma długą historię, a jakie są historie jego zwycięzców? Czy znane są ich losy?
– Jak wspomniałam, na przestrzeni lat zainteresowanie konkursem było małe. Wygranie go należało chyba do najłatwiejszych z możliwych i dlatego domyślam się, że większość jego zwycięzców skończyła swą karierę w chórach lub wykonując inne zawody. Jednak byłabym niesprawiedliwa, gdybym nie oddała ukłonu Janowi Opalachowi, który przez wiele lat był solistą Metropolitan Opery, czy Valerianowi Ruminskiemu, który również wpisał się w poczet solistów tej prestiżowej instytucji. Kolejną zwyciężczynią wartą wymienienia była w 2010 r. Magdalena Wór, mezzosopranistka, o której z pewnością jeszcze usłyszymy. Bardzo interesujące były dwie ostatnie edycje: w roku 2013 zgłosiło się niewielu uczestników, jednak zwycięzca tego konkursu Victor Antipenko już dziś występuje na światowych scenach, wpisując się w gatunek opery jako śpiewak wagnerowski. Ubiegłorocznym zwycięzcą był Szymon Komasa, który również stawia pewne pierwsze kroki na międzynarodowych scenach operowych i którego losy z uwagą śledzimy.
Chciałabym, aby Marcella Sembrich International Voice Competition zyskał taki prestiż, by jego zwycięzcy z dumą wpisywali go do swoich osiągnięć artystycznych i z czasem również dorzucali się do portfela funduszy przeznaczonych na kontynuację i umacnianie pozycji tego wydarzenia na mapie ważnych międzynarodowych konkursów wokalnych na świecie.

– Zwycięzcy konkursu otrzymują nie tylko nagrody, ale muszą też wyrazić zgodę na udział w innych wydarzeniach. Jakie są to wymagania?
– Od zwycięzców oczekujemy zgody na wykorzystanie w celach reklamowych materiałów filmowych nagranych podczas finałowych przesłuchań. Oprócz tego chcielibyśmy, by zwycięzca, który kwalifikuje się pod względem wiekowym na udział w konkursie w Warszawie, przystąpił do niego, korzystając z opłaconego przelotu do Polski. Zwycięzcy, niekoniecznie pierwszej nagrody, mają otwartą propozycję zaprezentowania się w recitalu w Fundacji Kościuszkowskiej oraz w muzeum Marcelli Sembrich w Bolton Landing. Nasze oczekiwania określiłabym przyjemnymi propozycjami zawodowymi, których każdy młody śpiewak poszukuje.

– Jest pani znana polonijnej publiczności z koncertów w metropolii nowojorskiej, ale nie tylko my mamy okazję podziwiać pani talent – jest bowiem pani gwiazdą wielu scen polskich i europejskich. Pani ambicje naukowe zostały zwieńczone obroną doktoratu w Akademii Muzycznej w Gdańsku. Znana jest pani z różnorodnej działalności na wielu polach. Teraz np. zajmuje się pani organizacją konkursu im. Sembrich-Kochańskiej. Jakie credo przyświeca pani w tych wszystkich poczynaniach?
– Jak chyba każdy z nas tak i ja chcę przejść przez życie wnosząc coś dla społeczeństwa, kultury, Polski, Ameryki. Dlatego idę tam, gdzie widzę potrzebę, gdzie wiem, że mam coś wartościowego do zaoferowania. Moje doświadczenia koncertowe uświadomiły mi, jak wielka jest potrzeba promowania polskiej muzyki wokalnej. Przed jednym z moich recitali udzielałam wywiadu dla Radia All Classic w Portland, OR, podczas którego pani redaktor – zupełnie nieświadomie – uzmysłowiła mi, że wiedza Amerykanów o polskiej muzyce wokalnej ogranicza się do muzyki folklorystycznej. Amerykanie kojarzą naszą kulturę z pierogami i kiełbasą! Przecież to wstyd! Jesteśmy niezwykle utalentowanym narodem i powinniśmy z dumą o tym głośno mówić. Dlatego moim kolejnym celem i zadaniem, oprócz nieustannych koncertów, jest transliteracja wybranych utworów polskich kompozytorów, by obcojęzyczni śpiewacy mogli zacząć je wykonywać i przez to popularyzować naszą piękną muzykę wokalną.

***
Marcella Sembrich International Voice Competition
finałowe przesłuchania – 8 listopada (niedziela)
Ida Hall w Hunter College
North Building Room 424, 695 Park Ave, NY
godz. 11:00 rano – 4:00 ppoł , z przerwą na lunch
można wejść i wyjść o dowolnej godzinie (wstęp: 10 dol.)

Autor: Jolanta Wysocka