Regina Grol

11

Rozmowa z poetką Lidią Kosk

Pani poezja jest bardzo subtelna. Odzwierciedla w niej pani swą ogromną wrażliwość na przyrodę, a także na poczucie zagrożenia, jakie odczuwamy obecnie na całym świecie. Bardzo wzruszające są też wiersze o doświadczeniach osobistych, często bolesnych (np. o śmierci męża i o powracających o nim wspomnieniach). Ponieważ publikuje pani już od wielu lat i tematyka pani poezji jest szeroka, skąd czerpie pani inspiracje? Czy źródłem jest głównie przyroda, czy też natura ludzka?

Przyroda jest dla mnie niezwykle istotna, jak łono matki na początku życia człowieka. Z przyrody, z naturalnego otoczenia czerpię oddech, barwy, przestrzeń-wolność, konieczność istnienia, zrozumienie świata i ludzi. Jest ona tłem, paletą, na którą nanosimy lub życie nanosi to, co człowiek czyni, musi czynić, powinien… Człowiek jest mniej lub bardziej ukształtowany wiedzą, techniką, kulturą, literaturą, muzyką, malarstwem i jednocześnie twardym prawem życia, koniecznością walki “o wszystko”, zmierzenia się ze słabością natury ludzkiej i własnego ciała, dobrem i złem. Wybór wizji i realizacji istnienia, wpływania na swoje, i nie tylko swoje, życie określane powołaniem może właśnie decyduje o źródle czerpania inspiracji.

Jest pani zapaloną podróżniczką i podróże także są inspiracją, co widoczne jest zarówno w pani poezji, jak i prozie (np. w tomiku “Wyspa na zielonym morzu” – o Bahamach). Jakie podróże zainspirowały panią najbardziej i dlaczego?

Bahamy, dwukrotne z nimi spotkanie, to magiczna inspiracja. Na pierwszym miejscu postawiłabym jednak podróż po kilkunastu stanach USA, która zaowocowała wieloma wierszami. Weszły one do dwujęzycznych książek Niedosyt/ Reshapings i Słodka woda, słona woda/ Sweet Water, Salt Water – tłumaczone przez Danutę E. Kosk-Kosicką – wśród nich Przez pustynię w stanie Nevada, Na dnie białego kanionu, Wodospad Niagara. Przestrzeń, koloryt nieboskłonu i pokładów ziemi, ich zbliżenia, oddziaływanie kanionów, potęga i piękno, małość i wielkość człowieka. To ostatnie w obliczu wodospadu Niagara: “Jak to ogarnąć/ Widzieć, odczuć, doznać?/Ze świadomością swojego miejsca”. Później jeszcze wielkie wrażenie wywarły na mnie Morze Północne, a także Litwa (wiersz Wieczorny Niemen), kiedyś Bliski i Daleki Wschód i… Paryż, którego magię zawarłam w wierszu Calvados.

Czy wybór – proza czy poezja – jest trudny? A może decyzje te jakoś same się pani narzucają i wybór jest raczej spontaniczny?

Wybór był spontaniczny – poezja. Proza, świadoma proza, przyszła później, niejako obok poezji. Od czasu do czasu piszę opowiadania, publikuję je na bieżąco lub wydaję w formie książki. Obecnie przygotowuję większą książkę, której dwa główne tematy to widzenie okresu wojny i okupacji Polski oczami rozumiejącego już dziecka oraz lata powojenne i praca mojego męża Henryka P. Koska nad dwutomowym Słownikiem Historycznym “Generalicja Polska”, przy której współpracowałam autorsko. Poezja jest jednak dla mnie najważniejsza. W najtrudniejszym momencie mojego życia, gdy straciłam najbliższego mi człowieka, mogłam czytać jedynie poezję, mogłam, a nawet musiałam ją pisać.

Czy widzi pani ewolucję w swej twórczości, zarówno jeśli chodzi o inspirację i styl? Czy wiersze pisane np. dwie dekady temu wypływają z podobnych źródeł jak najnowsze? Czy współczesne prądy literackie miały na panią jakiś wpływ?

Tak. Ewolucja w twórczości jest oczywistością i to nie tylko dlatego, że dookoła zachodzą zmiany, ja osobiście czułam potrzebę zmiany formy wyrażania swoich przemyśleń czy doznań.
Ze źródłami jest nieco inaczej, rozszerza się ich baza, a jednocześnie niektóre wątki powracają w zmienionych rozwiązaniach. Utwór powstały w wyniku ich inspiracji staje się cegiełką, elementem, zbliżeniem odpowiedzi na już dotykany temat. Mówi o czymś nowym, a jednocześnie pogłębia nurtujący autora problem. Odkrywamy go w części twórczości podświadomej.

Liczne pani wiersze ukazały się w przekładzie na angielski w różnych pismach amerykańskich. Wyszły też dwa dwujęzyczne tomiki pani poezji (“Niedosyt/Reshapings” oraz “Słodka woda, Słona woda/ Sweet Water, Salt Water”). Czy reakcje amerykańskich czytelników, jak też innych obcojęzycznych były odmienne od polskich? Czy były jakieś reakcje wręcz zaskakujące?

Tak, były reakcje zaskakujące w USA. Np. w opowiadaniu pt. Bronka z tomu Słodka woda, Słona woda/ Sweet Water, Salt Water (gdzie, obok wierszy, znalazły się też krótkie teksty prozą) opisałam fakt strzelania niemieckiego żołnierza do mnie, małej dziewczynki, za to, że chciałam podać chleb pędzonej w kolumnie koleżance. Tłumaczce tego opowiadania Danucie E. Kosk-Kosickiej, która napisała o tym wiersz, zadawano pytania, dlaczego dziewczynka chciała podać chleb, skoro było to zabronione? Dlaczego chciała pomagać wbrew zakazom? Bardzo różne kulturowo są reakcje tłumaczki na japoński  Izumi Nakamury (5 wierszy zostało opublikowanych przez Towarzystwo Japońsko-Polskie w Kansai na łamach czasopisma Wisła) – inny odbiór przyrody, roli słońca, oddziaływania religii. Z zapytań tłumaczki na język hiszpański (tłumaczenie w trakcie) wynika, że reakcje czytelników mogą być również odmienne. Nie znam jeszcze problemów tłumaczy na języki niemiecki i rosyjski.

Pani poezja jest pełna afirmacji życia. Jak osiągnęła pani i nadal osiąga taką pozytywną perspektywę? W życiu codziennym też wykazuje pani ogrom energii (np. prowadząc warsztaty literackie i teatr poezji). Jakie są źródła napędowe pani postawy wobec życia i pani nieustającej działalności literacko-społecznej?

Kiedyś, dawno już, ktoś powiedział do mnie: “Szczęście człowiek nosi w sobie”. Uwierzyłam tej wypowiedzi, podobnie jak i innej, że szczęściem trzeba się dzielić.
Stąd zapewne moja pasja do zajmowania się tym, co mi daje radość, i co, w moim odczuciu, może cieszyć innych. Poezja, sztuka opowiadania historii, teatr poetycki, tworzenie są we mnie i staram się przekazywać to innym.

Autor: