Sekretarz Paderewskiego

64

Władysław Adam Noskowski (1892-1969), dziennikarz, krytyk muzyczny, honorowy konsul generalny RP w Australii i Nowej Zelandii. Do Australii przyjechał w roku 1911. W Sydney uczył się śpiewu i muzyki. W 1915 przybył do Stanów Zjednoczonych, gdzie początkowo był aktorem w wytwórni filmowej w Hollywood. W latach 1916-1918 pracował jako sekretarz Ignacego Paderewskiego. Poniżej – fragment przygotowywanej o nim do druku książki.

Władysław Noskowski zdecydował się w roku 1915 ruszyć do Ameryki. Trudno po latach stwierdzić, co kryło się za tą decyzją. (…) Może chodziło o przemożną chęć zostania aktorem. (…) Zadebiutował najprawdopodobniej w filmie z popularnego w tym czasie cyklu o porzuconych małżonkach. The Sacrifice of Jonathan Gray produkcji Universal Film Manufacturing Company, typowym typowym wyciskaczu łez.

Tytułowego bohatera, w którego wciela się reżyser obrazu Murdock MacQuarrie – zacnego farmera – opuszcza miastowa żona (w tej roli Yona Landowska). Zabiera ze sobą córkę, którą za namową kochanka oddaje bogatym ludziom. Po latach, Gray jako skromny szewc, szyje dla niej ślubne buty nie wyjawiając, kim jest. Noskowski wystąpuje tu jako Mr. Dillon. Mrs. Dillon odgrawa Margaret Whistler, późniejsza znana projektantka kostiumów dla Columbia Picture.

Premiera The Sacrifice of Jonathan Gray odbyła się 9 grudnia 1915 r. w Los Angeles.

Następny film z udziałem Polaka z antypodów to Makbet w reżyserii Johna Emersona, dziś zaliczany do dwudziestki najpopularniejszych obrazów zrealizowanych w hollywoodzkich Fine Arts Studios. Głównego bohatera zagrał w nim sir Beerbohm Tree, wybitny aktor angielski. Noskowskiemu powierzono rolę Malkolma. Była to pierwsza filmowa adaptacja tej sztuki Szekspira. Wyświetlano ją również w Japonii.

W 1917 r. zagrał co najmniej w trzech filmach w reżyserii Irlandczyka Douglasa Gerrarda oraz szesnastoletniej, nieznanej wówczas jeszcze Amerykanki ze stanu Rhode Island, Ruth Clifford. Mary from America, Polly Put the Kettle On i The Coming of Lady Jessica zrealizowała Universal Film Manufacturing Company.

W zachowanym raporcie kierownika produkcji Harry’ego Davisa z przeglądu The Coming of Lady Jessica czytamy: „Oceniając grę [Noskowskiego – przyp. BŻ] w tym filmie, można łatwo stwierdzić, że ten młody człowiek ma talent i dlatego zasługuje na bardziej znaczące role. Jeśli chce utrwalić się w pamięci widzów, powinien zamerykanizować swoje nazwisko”.

Występował jako Lawrence Noskowski, Ladislas de Noskowski, L. De Noskoski i L. de Nowskowski. Trudno ustalić, w ilu produkcjach wystąpił, ponieważ nie przetrwały do naszych czasów. W rodzinnym archiwum zachowały się fotografie z pięciu filmów.
***
W Hollywood dochodziły aktora wieści o działalności Paderewskiego. Wirtuoz, który w przeszłości wielokrotnie występował przed amerykańską publicznością, ówczesny pobyt w USA podporządkował sprawom ojczyzny. W swoim  powitalnym wystąpieniu powiedział: „Od czasu wybuchu wojny nie grałem ani razu i nie przyjechałem tu, aby koncertować.

Wszystkie myśli i uczucia moje, całe jestestwo moje do głębi jest przejęte straszną niedolą na ziemiach polskich. Brzemię wojny dotknęło nasz naród najcięższej ze wszystkich na świecie. Dziewięć milionów ludzi żyje w Polsce bez dachu nad głową. Utworzony w Szwajcarii Generalny Komitet Ratunkowy podjął już pracę, aby choć w części tej katastrofie zagrodzić drogę. Powiodło mi się zorganizować komitety opieki we Francji i Wielkiej Brytanii. Postaram się o to i tutaj”.

Miał wpływy i koneksje polityczno-artystyczne. Liczył na przychylność amerykańskiej prasy. Wierzył, że jeśli uda się zaangażować Amerykanów w sprawy Europy, niepodległość kraju stanie się możliwa. W ciągu trzech lat wygłosił ponad trzysta przemówień apelując o pomoc materialną dla ludności polskiej zamieszkującej tereny objęte działaniami wojennymi, sam dając hojną ręką.

W roku 1916 Paderewski przebywał w Kalifornii, gdzie w Paso Robles miał posiadłość. Młody warszawianin z Los Angeles, a właściwie już sydnejczyk, który przedstawił mu się po jednym z jego wystąpień, przypomniał pianiście tournée po Australii w 1904 roku, z którego powrócił z papugami „najróżniejszego gatunku, wieku, wzrostu i koloru”. Pierwszą z nich, Cockey Roberts, „w swoim rodzaju prawdziwą artystkę”, zakupił dlań australijski impresario. Pozostałe nabyła Helena Paderewska.

Władysław, zaledwie o kilka lat starszy od przedwcześnie zmarłego syna pianisty, znajdował się tysiące kilometrów od domu. Paderewski, który znał całą jego rodzinę, poczuwał się do zajęcia młodym człowiekiem. Zaproponował mu pracę u siebie, na co ten natychmiast przystał, przenosząc się do Nowego Jorku, a następnie do Waszyngtonu. Będąc jeszcze w Los Angeles przystąpił do Polsko-Amerykańskiej Ligi Pomocy Ofiarom Wojny deklarując się wpłacać na jej fundusz dolara miesięcznie.

W Waszyngtonie, jak czytamy w komunikacie Wydziału Narodowego Polskiego Centralnego Komitetu Ratunkowego w Ameryce, „padły i lotem błyskawicy rozeszły się po świecie pierwsze silne i męskie słowa stwierdzając ten pewnik, że POLSKA MUSI BYĆ ZJEDNOCZONA I NIEPODLEGŁA, JEŻELI MA ZAPANOWAĆ TRWAŁY POKÓJ NA ZIEMI”.

Był to główny powód, dla którego Komitet Wykonawczy otworzył tu swoje biuro (maj 1917). Miało ono pilnować polskich interesów politycznych, informować miejscowe sfery o sytuacji na ziemiach polskich i popychać sprawę niepodległości Polski do przodu. Na szefa tej placówki i sekretarza Wydziału Narodowego powołano wybitnego dziennikarza i amerykańskiego działacza Jamesa C. White’a, byłego redaktora Boston Herald.

W komunikacie nie wymieniono nazwiska Paderewskiego, ale to on stał za działalnością biura i syndykatu prasowego pod nazwą The Polish Associate Press. W liście do Henryka Setmajera wyjaśniał, że jego nazwisko w tego rodzaju okólnikach nie powinno figurować, „albowiem krępować mnie to tylko może w dalszych zabiegach i usiłowaniach”.

Noskowski został sekretarzem syndykatu. O swojej pracy pisał między innymi: „(…) byłem pierwszym Polakiem na placówce polskiej w Waszyngtonie. Interweniowałem u władz amerykańskich w sprawie Polaków którzy byli poddanymi niemieckimi i austryjackimi etc. Byliśmy w stałym kontakcie z Lednickim w Moskwie i Komitetem Polskim we Francji, który stworzył armię polską we Francji. Na żądanie władz amerykańskich przetłumaczyłem broszurę oficjalną How [The] War Came to America na polski. Pośredniczyłem w kontaktach I. J. Paderewskiego z prezydentem  Wilsonem, z Lansigem etc.”.

Organem The Polish Associate Press był miesięcznik Free Poland, do którego Noskowski zbierał informacje i pisał artykuły. Z powodu braku pomocników wykonywał także czynności związane z kolportażem. (…)

Nadmiar obowiązków mógł go przytłoczyć i wpłynąć na jakość wykonania. Stąd zapewne taktowna reprymenda mistrza Paderewskiego w jednym z listów do Noskowskiego: „Z Waszego stosunku z p. White i dotychczasowego zadowolenia bardzo się cieszę. Idzie tylko o to, ażeby zadowolenie było obustronne.

Mam nadzieję, że tak będzie, jeżeli tylko praca będzie nieco staranniejszą. Przesłano mi przed paru dniami, z wielkim oburzeniem, Pański przekład artykułu p. White’a o braku jedności wśród amerykańskich Polaków. (…) Zrobiony nietakt widocznie w pośpiechu. Przyczyna wprost niezrozumiała. Trzeba to było przejrzeć pospołu z panem Str.[aszewiczem] i porządnie przepisać, bo przecież przesyłanie takiego pogryzmolonego brudnopisu do instytucji jest bądź co bądź niegrzecznością. Uwagi te dyktuje mi poczucie obowiązku i szczera życzliwość. Serdeczne pozdrowienia, I.J. Paderewski”.

Paderewski stał się niekłamanym przywódcą Polonii amerykańskiej, „niezwykłym wypadkiem”, jak to określił Roman Dmowski, „w którym wielka dusza artystyczna kombinuje się z umysłem politycznym i z politycznym temperamentem”. Na prośbę Woodrowa Wilsona napisał memoriał dotyczący sprawy polskiej. Amerykański prezydent poświęcił jej trzynasty punkt historycznego orędzia, które wygłosił w Senacie Stanów Zjednoczonych 22 stycznia 1918 roku. Przewidywał on utworzenie niepodległego państwa polskiego na terytoriach zamieszkanych przez ludność bezsprzecznie polską, z wolnym dostępem do morza.

Noskowski zdawał sobie sprawę dla jak wielkiego człowieka pracuje. Czuł się zaszczycony i wyróżniony, jednakże coraz bardziej tęsknił do narzeczonej (Beatrice Barnett), której nie widział ponad dwa lata. Chciał „gwałtem wrócić do Sydney, aby się ożenić”. Nie wiedział, jak powiedzieć o tym panu Ignacemu. W lipcu 1917 roku o pośrednictwo i przejęcie posady zwrócił się do Michała Kwapiszewskiego. Ten odpisał niemal natychmiast: „Serdecznie Panu dziękuję za jego przyjacielskie zaufanie, którego proszę mi wierzyć nigdy nie nadużyję.

Rozumiem Kochanego Pana doskonale i może lepiej od kogo innego, bo sam przeżywałem podobne chwile. Mieszkałem w domu w otoczeniu ciepłej miłości familijnej nie zważając na to jednak myśli i dusza moja kierowali (sic!) się poza Atlantyk, gdzie wiedziałem, że ciężka praca i niewygody na mnie czekają.

Czytałem list Pański żonie, która ma wiele serca dla Pana i Jego narzeczonej i powiada ona, że życzeniem jej największym byłoby Was widzieć połączonymi, bo jak Pan cierpi łatwo sobie wyobrazić co się dzieje w duszy kobiety. Z największę chęcią przedstawię sprawę Pańską Panu Paderewskiemu w sposób przez niego rekomendowny i wiem, że nie zrobię fałszywego kroku”.

Minęło jednak jeszcze prawie pół roku zanim Noskowski opuścił Stany Zjednoczone. Komisja Wojskowa Wydziału Narodowego, która w październiku rozpoczęła akcję werbunkową do Armii Polskiej we Francji, w memorandum przedłożonym Paderewskiemu zaproponowała, aby Noskowskiego [i Straszewicza] „użyć do pracy dziennikarskiej w obozie i w Głównej Kwaterze”. Nie ma dowodów na to, że Noskowski znalazł się w Niagara on the Lake. Jeśli, to na krótko. W styczniu 1918 r. był już w drodze na antypody.

Wypłynął z Kolumbii Brytyjskiej jako pasażer pierwszej klasy na statku R.M.S. „Niagara” należącym do Canadian-Australasian Royal Mail Line. Z rejsu wysłał kartę pocztową do narzeczonej: „Kochanie Moje, wreszcie opuściłem Vancouver. W podróży przez Pacyfik na kilka godzin zatrzymaliśmy się w Wiktorii. Od dziś za trzy tygodnie będę w Sydney, a za pięć tygodni będziemy małżeństwem! Z miłością, Lardy”.

Autor: BOGUMIŁA ŻONGOŁŁOWICZ