Zapomniany geniusz

39

Niedawny koniec roku to – tradycyjnie – pora remanentów i nadrabiania zaległości. Także tych dotyczących głośnych, ważnych i po prostu interesujących wystaw, które zostaną zdjęte ze ścian nowojorskich muzeów w pierwszych dniach stycznia, a najdalej lutego 2016 roku.

Jedną z takich „zaległości”, które nie trafiły – choć powinny – w ciągu minionych miesięcy na łamy Przeglądu Polskiego, jest ekspozycja Andrea del Sarto. The Renaissance Workshop in Action, od jesieni dostępna w przestrzeni jednego z najbardziej kameralnych i zarazem stylowych muzeów Manhattanu – The Frick Collection. Ekspozycja malarstwa i rysunku jednego z najwybitniejszych, choć dziś nieco zapomnianych, malarzy rozwiniętego włoskiego renesansu przygotowana została przez kilka wiodących instytucji artystycznych. To pierwsza taka wystawa monograficzna tego twórcy nie tylko w Ameryce, ale też na świecie, a pokazane na niej zbiory pochodzą z kilku najsłynniejszych muzeów Europy. Trzy pokazane na ekspozycji prace malarskie Andrei wypożyczono z londyńskiej National Gallery i z florenckiego Palazzo Pitti. Rysunki zaś – niemal pięćdziesiąt szkiców kredą – które stanowią podstawę ekspozycji, pochodzą z wielu źródeł, głównie z rzadko pokazywanych zbiorów prywatnych.

Te szkice, wyraźnie dominujące nad nielicznymi gotowymi płótnami, pokazano nie bez dobrego powodu. Przewodnim wątkiem ekspozycji tym razem jest bowiem nie tyle dorobek del Sarta, co… jego warsztat malarski. Bo tak się składa, że choć Andrea już za życia ustępował sławą innym, współczesnym mu, florenckim artystom – Leonardowi da Vinci i Michałowi Aniołowi – i nie stanął też do rywalizacji z bezpośrednim konkurentem Rafaelem Santo, to żaden z gigantów włoskiego renesansu nigdy nie mógł się z nim równać w jednym – sztuce rysowniczej.
W tej dziedzinie – czego zresztą dobitnie dowodzą zgromadzone na wystawie prace – del Sarto przewyższał nawet Leonarda (jego prace graficzne można było niedawno oglądać na wielkiej wystawie w Londynie).

Wszyscy, którym sztuka renesansu kojarzy się głównie z malarstwem i rzeźbą, zwiedzając ekspozycję we Frick Collection mogą się też przekonać, że również i w dziedzinie grafiki renesans dokonał największej z artystycznych rewolucji nowoczesnej Europy. I że del Sarto – który popadł na długie stulecie w niemal całkowite zapomnienie – rzeczywiście był artystą talentem dorównującym najwybitniejszym twórcom swoich czasów.

Tym bardziej że był nie tylko wybitnym mistrzem rysunku, lecz też doskonałym malarzem. Jego styl, choć może brakuje mu rozmachu i brawury innych Florentyńczyków z początków XVI stulecia, jest bowiem dobrze zdefiniowany i rozpoznawalny. A rysunkowe studia portretowe dowodzą, że spośród wszystkich sław renesansu to właśnie del Sarta należałoby uważać za pioniera w dziedzinie malarstwa „psychologicznego”, skupionego na emocjach prezentowanych postaci, co dotyczy zarówno portretów, jak też – co nawet bardziej istotne, bo mniej oczywiste – scen zbiorowych.
Jest też Andrea jednym z pierwszych przedstawicieli malarskiego „nadrealizmu”. Oczywiście nie w rozumieniu dosłownym, bo surrealizm to kierunek zdefiniowany dopiero w XX stuleciu. Chodzi tu raczej o twórczość świadomie rezygnującą w fotograficznego realizmu na rzecz artystycznej ekspresji.

Być może jest to zasługa Piera di Cosima, największego ekscentryka wśród florenckich malarzy tamtego czasu, od którego pobierał nauki Andrea, syn Krawca (del Sarto to przydomek stworzony od profesji jego ojca, artysta nosił nazwisko rodowe d’Agnolo).

Andrea podążał jednak ścieżką swojego mistrza przez całe swoje niezależne artystyczne życie, w podobnym duchu kształcąc także swoich uczniów, wśród których znaleźli się dwaj z kilku najwybitniejszych przedstawicieli włoskiego manieryzmu – Jacopo Pontormo i Rosso Fiorentino.
Nie na protomanieryzmie del Sarta koncentruje się jednak ekspozycja we Frick Collection, ale na jego warsztacie. Została bowiem pomyślana jako wyjątkowa, rzadka okazja do prezentacji procesu realizacji wielkich dzieł renesansu przez warsztaty sygnujących je mistrzów. Tymczasem warsztat Andrei od założenia w roku 1515 aż do śmierci artysty w piętnaście lat później był największym i najlepiej prosperującym przedsięwzięciem biznesowo-artystycznym we Florencji. Niewiele zachowało się w tej dziedzinie świadectw pisanych. W tej kwestii możemy więc polegać jedynie na świadectwach – niejako – pośrednich. Jednym z nich jest bodaj jedyny pochodzący z tamtej epoki i zachowany w tak wyjątkowym bogactwie, różnorodności i wyborze zbiór rysunków del Sarta.

Dzięki ekspozycji we Frick Collection otrzymaliśmy więc rozpisany na dziesiątki szkiców wgląd w tajemnice procesu twórczego, prowadzącego do realizacji najsłynniejszych dzieł renesansu. Wgląd tym bardziej reprezentacyjny, że nieliczne zachowane rysunki innych artystów z tamtej epoki dowodzą, iż wszyscy oni prowadzili podobne procedury „przygotowawcze”.

Ze szkiców i rysunków del Sarta wynika też pośrednio, jak wyglądał podział pracy w renesansowym warsztacie malarskim. Jak się okazuje, mistrz tworzył głównie studia rysunkowe, które potem uczniowie przenosili na płótna lub tynki, by zostawić mu tylko korekty i wykończenie niemal gotowego już dzieła.

Andrea tym jedynie różni się w swojej technice malarskiej od innych współczesnych, że już na tym właśnie etapie „przygotowawczym” tworzy prawdziwe, kompletne i skończone arcydzieła. Szczególnie dobitnie dowodzi tego zespół rysunków do „Jana Chrzciciela”, pokazany i na etapie szkiców, i jako niemal już gotowe płótno. Rysunki, zwłaszcza studia portretowe, przewyższają nawet „psychologiczną prawdą”, siłą ekspresji i jakością kreski, samo malowidło.

Że jednak malarstwo w renesansowej Florencji ceniono zdecydowanie wyżej niż rysunek, już za życia del Sarto uchodził za artystę o talencie daleko skromniejszym niż jego słynni współcześni – Leonardo czy Rafael.

Jest jeszcze i inna przyczyna, dla której del Sarto popadł w zapomnienie. Wśród licznych sławnych uczniów del Sarta był też jeden, któremu los poskąpił wprawdzie zdolności malarskich, ale dał mu za to inny talent – literacki – Giorgio Vasari. Jest on autorem najsłynniejszego z zachowanych źródeł wiedzy o sztuce renesansu i jej znanych przedstawicielach – Żywotów artystów. Tymczasem – choć jest to publikacja z pierwszej ręki – dzieło Vasariego jest zbudowane tyleż na faktach, co i na plotkach, legendach i artystycznych anegdotach. Giorgio zaś nieszczególnie chyba lubił swojego mistrza, skoro utrwalił go w Żywotach jako człowieka skupionego na pracy i ciągłym doskonaleniu swojego warsztatu aż do granic absolutnej bezbłędności, ale, niestety, pozbawionego polotu. Del Sarto jawi się w Żywotach jako rzemieślnik bez szczególnych ambicji, na domiar złego ograniczany jeszcze i tłumiony przez swoją zaborczą, bogatą żonę Lukrecję del Fede. Zdaniem Vasariego to właśnie ona uczyniła z del Sarta „wyrobnika” sztuki, choć talentem przewyższał samego Rafaela. Między innymi właśnie ta niepochlebna opinia Vasariego przyczyniła się do tego, że del Sarto został przez historię skazany na długie wieki zapomnienia.

Jak bardzo niezasłużenie, dowodzi – między innymi – właśnie wystawa we Frick Collection, choć nie tylko ona. Bo kilkanaście ulic dalej, w Metropolitan Museum, trwa właśnie – i też kończy się już 10 stycznia, maleńka, ale także cenna dla rzetelnej oceny dorobku del Sarta „ekspozycja uzupełniająca” pt. Andrea del Sarto – Borgherini Holy Family, na którą składa się zaledwie kilka obiektów, w tym trzy obrazy artysty, włącznie z wymienioną w tytule Świętą Rodziną ze świętym Janem Chrzcicielem, wykonaną w 1528 roku dla Giovanniego Borgheriniego. Wszystkie obrazy prezentowane w ramach wystawy del Sarta są malarskimi portretami Świętej Rodziny, wpisując się tym samym w tradycyjną symbolikę Bożego Narodzenia.

Andrea del Sarto: The Renaissance Workshop in Action
7 października 2015 – 10 stycznia 2016
The Frick Collection
1 East 70th St., Manhattan

Andrea del Sarto – Borgherini Holy Family
14 października 2015 – 10 stycznia 2016
Metropolitan Museum of Art (gallery 624)
1000 Fifth Ave., Manhattan

Autor: BOŻENA CHLABICZ