Geniusz i szarlatan

161

To był film, który zmienił oblicze animacji. Przełomowy pod względem wykorzystanych w nim technik, rozwiązań fabularnych a nade wszystko pod względem ścieżki dźwiękowej. Mowa o filmie "Fantasia" ze studia Walta Disneya, który unieśmiertelnił kunszt i…. wspaniały klasyczny profil dyrygenta Leopolda Stokowskiego.

Leopold Stokowski nie był byle kim. Jako pierwszy Polak dostał Oscara, jako pierwszy dyrygent wystąpił w filmie animowanym i jako pierwszy polski muzyk klasyczny stał się rasowym amerykańskim celebrytą. Pozwolę sobie mimochodem wspomnieć, że Stokowski był Polakiem tylko w połowie, jego matka była Irlandką i Polskę odwiedził zaledwie dwa razy, ale nie ziemia to faktu, że był do swojej polskości przywiązany – była atrakcyjnym elementem jego wizerunku. Podobnie jak wypracowany akcent, który miał mu dodawać tajemniczości. Tej ostatniej miały mu także dodawać liczne romanse, w tym zwłaszcza jeden – niepotwierdzony ale szeroko komentowany – z samą Gretą Garbo.
To wszystko nie zmienia jednak faktu, że Stokowski był znakomitym dyrygentem a z pewnością jednym z najbardziej wpływowych – to dzięki niemu jeden z najznakomitszych polskich kompozytorów Andrzej Panufnik stał się rozpoznawalny także w USA.

Dyrygent celebryta

Leopold Stokowski przychodzi na świat jako Antoni Stanisław Bolesławowicz w kwietniu 1882 roku, w Londynie. Szkoli się w tamtejszej Royal College of Music, do której zostaje przyjęty jako trzynastoletni chłopiec zostając najmłodszym studentem w historii tej renomowanej uczelni. W roku 1905 wyjeżdża do Stanów Zjednoczonych. Początkowo pracuje w nowojorskim kościele Św. Bartłomieja jako organista i kierownik chóru. W 1908 zaczyna dyrygować Cincinnati Symphony Orchestra. W 1912 zostaje kierownikiem Philadelphia Orchestra. W styczniu 1939 podpisał umowę z Waltem Disneyem na stworzenie materiału dźwiękowego do filmu Fantasia, na który składały się film Uczeń czarnoksiężnika oraz siedem innych muzycznych kreskówek. Ścieżkę dźwiękową Stokowski nagrał wraz ze współpracownikami latem 1939 w macierzystej sali koncertowej Orkiestry Filadelfijskiej, w Philadelphia Academy of Music. Premiera filmu, będącego połączeniem animacji i muzyki poważnej w pełnometrażowej wersji, odbyła się w listopadzie 1940, a w 1941 Stokowski i Disney otrzymali zań Honorowe Oscary. Według anegdoty dowiadując się o pomyśle Disneya Stokowski sam się do niego zgłosił i zaproponował, że z chęcią dokona nagrań do tego filmu nawet za darmo. Czy rzeczywiście nie dostał za udział w tym projekcie honorarium jest sprawą nader wątpliwą, znając obrotność Stokowskiego. Był człowiekiem, który zdawał sobie sprawę z potencjału tkwiącego w nowoczesnej technologii, jaką była wówczas pełnometrażowa animacja. Udało się – Stokowski stworzył jedną z najpopularniejszych ścieżek dźwiękowych, a postać jaką wykreował dla wielu stała obowiązującym wizerunkiem dyrygenta.

Leopold czarodziej

W latach 40. XX wieku nowojorski świat muzyki klasycznej dzielił się na wielbicieli Stokowskiego i Toscaniniego, którzy w tym samym czasie dyrygowali NBC Symphony Orchestra. Panów dzieliło wszystko –Toscaniniego cechował nadzwyczajny pietyzm dla intencji kompozytora. Unikał on wszelkich osobistych koncepcji interpretacyjnych. Wykonania jego odznaczały się natomiast do najwyższych granic posuniętą precyzją. Dla ogólnego klimatu wykonań Toscaniniego charakterystyczne było to, ze natężenie emocjonalne nigdy nie wymykało się z precyzyjnej i rygorystycznej kontroli intelektu tego artysty. Z kolei Stokowski w swoich interpretacjach nawiązywał do romantycznej koncepcji artysty jako natchnionego szaleńca. Był odważny, często odrywał się od zapisu partytury, eksperymentował! Interesował się wszystkimi technicznymi nowinkami, podziwiał muzykę elektroniczną i nie wahał się jej prezentować konserwatywnej amerykańskiej publiczności. Jako jeden z pierwszych dyrygentów odłożył batutę i kierował orkiestrą używając jedynie rąk, których gestykulacja stała się jednym z jego znaków rozpoznawczych. Aby wzmóc teatralny efekt jaki dzięki temu wywoływał wywoływał, zapuścił włosy, które, jasne i bujne, pasowały do wizerunku „kapłana muzyki” , na jakiego Stokowski się kreował. Tak też go określano – wielbiciele zwali go „geniuszem” a przeciwnicy „szarlatanem”. Jedno jest pewne, Leopold Stokowski nikogo nie pozostawiał obojętnym. Jego emploi działało zwłaszcza na kobiety. Był żonaty trzy razy, w tym z dziedziczką fortuny koncernu Johnson&Johnson Evangeline Johnson i młodszą od niego o 42 lata Glorią Vanderbilt. Ze wszystkimi swoimi żonami doczekał się aż dziewięciorga dzieci.
Stokowski słynął także z bon motów, które stały się popularnymi anegdotkami. Podobno o koncercie, który nie przypadł mu do gustu powiedział: „Ta orkiestra dokonała czegoś niezwykłego! W pół godziny unicestwiła utwór, który uważałem za nieśmiertelny!”
Krytycy Maestra nie szczędzili mu złośliwości, wygląda zresztą na to, że dzięki swojemu zachowaniu był łatwym obiektem żartów. Jak głosi plotka animatorzy „Fantazji” wykorzystali bujną gestykulację Stokowskiego przy tworzeniu postaci Myszki Miku w części filmu ilustrującej utwór „Uczeń czarnoksiężnika ” Paula Dukasa. Dla przypomnienia, uczeń – Miki chcąc naśladować swojego mistrza, z marsową miną, bez ładu ni składu wymachuje rękoma. Efekt komiczny gwarantowany!
Komiczny czy nie, Leopold Stokowski był znakomitym dyrygentem; niektórzy określają go nawet mianem wizjonera. Podziwiał go Glenn Gould, dostrzegając w nim bliskiego sobie twórczego eksperymentatora. Na stworzonym przez niego wizerunku dyrygenta – mistrza i celebryty, wzorowali się jego następcy, z Herbertem von Karajanem a czele.
Dziś zachowane nagrania Stokowskiego mogą razić purystów, jednak wciąż imponują niepowtarzalnym brzmieniem, na część maestra nazwanym „Brzmieniem Stokowskiego”.
Warto obejrzeć film „Fantazja” – przez lata wcale się nie zestarzał, wciąż zachwyca, bawi i ujmuje swoim staroświeckim wdziękiem. Poza tym warto sobie popatrzeć na profil naszego rodaka Leopolda Stokowskiego – urodzonego celebryty i czarodzieja.

Autor: Zuzanna Ducka-Lubas