Gosposia Joanna

112

Jabłko było smaczne, niestety zjedzenie go oznaczało koniec beztroskiego życia nago w raju.

Jeden ze skutków zjedzenia zakazanego jabłka był taki, że Ewa i Adam ni z tego ni z owego poczuli się zawstydzeni swoją nagością i szybko się ubrali w co mieli pod ręką, a mieli tylko liście. Od tego czasu wszyscy się ubierają, a przez wiele wieków nawet w najbardziej intymnych sytuacjach, a więc we dwoje w łóżku, też nigdy nie byli nago. Nago bywały tylko modelki, zawodowe lub amatorki, czasem nawet księżne czy markizy, pozujące malarzom do obrazów na ogół mitologicznych.
Po wynalezieniu kinematografu od samego początku zdarzało się, że pokazywały się gołe statystki, „Kąpiel Babette” to jeden z najdawniejszych filmików, a w roku 1932 po raz pierwszy aktorka. Film był czeski „Ekstaza”, aktorka Austriaczka z teatru w Wiedniu Hedwig Kiesler. Później w Hollywood nazywała się Hedy Lamarr. Sensacja, bo była długo na ekranie nago. W Ameryce tego już nie powtórzyła.
Dopiero ostatnio, a nie mówię o filmach porno, tylko o w pewnym sensie normalnych, aktorki w Ameryce i prawie na całym świecie pokazują się nago na ekranie. Coraz ich więcej. Nie jest to już wielka sensacja jak w roku 1932.
Z polskich aktorek najlepsza nago była Grażyna Szapołowska, a z młodszych nie Anna Przybylska, nie Agnieszka Grochowska, nawet nie Grażyna Wolszczak, lecz długonoga Joanna Trzepiecińska. To się nazywało „Sztuka kochania”. Ona ma niby 19 lat, wprowadza się do faceta w średnim wieku jako gosposia. On to znany seksuolog, ma własną klinikę i prowadzi tam zbiorowe sesje dla pacjentów z kompleksami czy zaburzeniami seksualnymi. Sceny, pokazujące te sesje, to idiotyczna bzdura. Seksuolog sam jest impotentem, z czym się ukrywa. Pomysł jak z komedii Adama Sandlera.
Aby nie wyglądać na impotenta, którym jest, stwarza pozory że sypia z młodą gosposią, chodzi z nią do teatru, do kina, na bankiety. Wszyscy dookoła są pewni, że z nią śpi, ale on tylko podgląda, gdy gosposia jest goła pod prysznicem, nic więcej. Niedopieszczone dziewczę zaczyna uprawiać seks z chłopakiem, który chce się z nią ożenić, wreszcie się wyprowadza od impotenta, który nagle histeryzuje, że bez niej żyć nie może.
– Wróć, ach wróć – jęczy, posyła jej wielki kosz róż, a tymczasem już ślub, ona w ślubnej sukni, jednak gdy ma powiedzieć „tak”, woła „nie” i ucieka z kościoła, wraca do impotenta. Ha, ha, ha. Ogląda się jednak tę komedyjkę dobrze, bo przyjemnie patrzyć na Trzepiecińską, nawet kiedy jest ubrana. Zastrzegam z góry, że nie mam bynajmniej zamiaru porównywać „Sztuki kochania” do sztuki „Pigmalion”, którą napisał dokładnie sto lat temu George Bernard Shaw, ale ostatnia scena jest identyczna.
Młoda kwiaciarka odeszła od starszego faceta, w tym wypadku profesora lingwisty, z którym nie miała seksu, ale wraca i jak Trzepiecińska pyta, co ma zrobić na kolację. Z tej sztuki zrobiono musical i dwa filmy. Ciekawostka. Każda aktorka w trakcie seksu przed kamerą ciszej lub głośniej jęczy „Och, och” albo „Ach, ach”. Penelope Cruz w jakimś filmie zawołała w trakcie seksu „Ojojoj”, co mnie rozśmieszyło. Tylko Joanna podczas seksu przed kamerą nic, nie wydaje żadnych dźwięków, taka jest oryginalna.
Dopiero teraz przeczytałem, kogo w tym roku uznano za najgorszego aktora i za najgorszą aktorkę. Złotą Malinę dostał Adam Sandler, to w porządku, ale dlaczego Kristen Stewart? Nie widziałem jej ostatniego filmu, lecz widziałem poprzednie. Jako kochanka wampirów i wilkołaków była taka sobie, jako Królewna Śnieżka lepsza, jako piosenkarka i gitarzystka Joan Jett w „The Runaways” bardzo dobra. Kochała się z Dakotą Fanning, grającą równie dobrze nieletnią solistkę zespołu The Runaways Cherie Curry.
Obie całkiem dobrze śpiewały i udawały narkomanki. Nie wiem, dlaczego Kristen dostała Złotą Malinę, a Dakota nie dostaje nowych ról. Jako dziewczynka dostawała film po filmie. Niegdyś Shirley Temple grała dużo, dopóki była mała, a gdy dorosła, znikła z ekranów, ale Christina Ricci czy Drew Barrymore też zaczynały karierę jako dziewczynki, a teraz są znanymi dorosłymi aktorkami. Dakota ma teraz 19 lat i nogi długie prawie jak Taylor Swift.
Autor czy autorka nowelki nazywa się Quatro. Przykładna żona przez 15 lat nie zdradziła męża. Pewnego dnia nawiązuje telefoniczny kontakt z nieznajomym mężczyzną, mieszkającym w dalekim mieście. Częste ich rozmowy stają się coraz bardziej erotyczne, wreszcie przez dwa lata prawie codziennie uprawiają seks przez telefon. Staje się to dla obojga obsesją. Kobieta myśli: „Chyba w ten sposób nie zdradzam męża, bo to nie jest prawdziwy seks”.
W tej chwili dowiaduję się, że Dakota Fanning jednak jest w trakcie zdjęć do nowego filmu, który nazywa się „Very Good Girls”. Nie wiem, kto jeszcze w nim gra. Dakota ma podobno scenę seksu i pokazuje się nago. Teraz jest pełnoletnia, ale miała już za zgodą rodziców scenę seksu, gdy miała 13 lat. Widziałem ten film, tytułu nie pamiętam, w Park City na festiwalu Sundance. Do kin nie poszedł, żaden dystrybutor nie odważył się kupić. Dziewczynka nie była nago.
Zapomnijmy jeszcze raz
O tym, że nam było źle,
Daj mi tę noc, tę jedną noc.

(przedwojenne)
Znów coś podobno. Podobno najbardziej efektowną w całej historii filmu scenę seksu przed kamerą wykonali Lindsay Lohan i Charlie Sheen, a więc dwoje skandalistów, w „Scary Movie 5”, wkrótce w kinach. Seks jest podobno częściowo na suficie. W poprzednich filmach serii „Scary Movie” było tylko chodzenie po suficie, chodziła po suficie gwiazda tych komedyjek Anna Faris, ale chodzenie po suficie zdarzało się już w dawnych niemych komediach, a najczęściej zdarza się w filmach rysunkowych.

Autor: Stanisław Kokesz