Na hamaku

7

Każdy mieć powinien ogród i hamak!

Każdy wykonuje z przyzwyczajenia czynności, które wcale nie są niezbędne. Robi to setki, tysiące razy, a mógłby tracony na nie czas wykorzystywać z większym pożytkiem.

Odkurza mieszkanie, ściele łóżko, goli się, jeśli jest mężczyzną, nakłada biustonosz, jeśli jest kobietą, setki, tysiące razy. Niektórzy nawet strzygą trawę, co jest zupełną aberracją. Zamiast to robić, mógłby albo mogłaby leżeć na hamaku w ogrodzie, bo każdy mieć powinien ogród i hamak.

Zdjęcie: Archiwum

Leżeć na hamaku, leciutko się bujać i rozmyślać o tajemnicach wszechświata, o kosmosie bez końca i bez granic, odległych o miliony lat świetlnych konstelacjach, o dalekiej planecie, na której być może zielony ludzik buja się na hamaku, rozmyślając leniwie o tajemnicach wszechświata.
Można też od czasu do czasu otworzyć książkę i przeczytać kilka stron, ale nie więcej, żeby się nie przemęczyć. Chyba że to kryminał i czytający chce się szybko dowiedzieć, kto kogo zabił.
John Updike, który umarł w tym roku, był według niektórych krytyków ostatnim wielkim pisarzem amerykańskim. Nie mnie o tym sądzić. Nie pisał kryminałów. W powieściach i licznych opowiadaniach pisał o małych miasteczkach, w których wszyscy się znają od kołyski do grobowej deski, wszyscy mieszkają przez całe życie w domach po rodzicach i dziadkach. Być może są w swoich domach po śmierci jako duchy. Niektórzy sąsiedzi lubią się, inni nie, nikt do miasteczka nie przyjeżdża, bardzo rzadko ktoś z niego wyjeżdża.
Prawie nic się nie dzieje, prócz tego, że wszyscy się boczkiem, ukradkiem, dyskretnie zdradzają. Mężowie zdradzają żony przeważnie z najbliższymi sąsiadkami, żony mężów z sąsiadami. Rabbit słucha niby w niedzielę kazania pastora, bo wszyscy są protestantami, ale rozmyśla w czasie kazania, czy i kiedy uda mu się znowu mieć seks z atrakcyjną żoną pastora i jak to przyśpieszyć.
Rabbit to w tym wypadku nie królik, lecz imię bohatera cyklu powieści. To, że ktoś ma na imię Królik, nie jest niezwykłe. Jest długonoga prezenterka turniejów tanecznych, która ma na imię Cat, Tiger gra w golfa, a Lew to polski producent filmowy albo Tołstoj.
Opowiadania czytałem w "New Yorkerze", gdzie były regularnie drukowane. Styl zawsze elegancki, ale w powieściach i opowiadaniach od czasu do czasu obsesyjnie drobiazgowe, szczegółowe opisy seksu. W jakimś opowiadaniu dzieci podglądają dorosłych w trakcie seksu, co przypomina "Zmory" Zegadłowicza.
Nauczycielka mówi dzieciom w szkole, że Pan Bóg zrobił niebo niebieskie, a trawę zieloną, żeby ludzie byli spokojni i grzeczni. Gdyby wszystko dookoła było czerwone i żółte, byliby niespokojni, gniewni, a niektórzy by wariowali.
Napisał wyjątkowo jedną powieść nie realistyczną, lecz żartobliwie fantastyczną. Był zabawny film według tej powieści "Czarownice z Eastwick". Czarownice to znacznie młodsze niż dziś Cher, Susan Sharandon i Michelle Pfeiffer. Wszystkie trzy są kochankami diabła, a diabeł to Jack Nicholson. Przez pewien czas ten układ dobrze funkcjonuje, ale diabeł pomiata nimi, więc postanawiają go zlikwidować, co nie jest łatwe, choć są czarownicami.
Pfeiffer nie była jeszcze bardzo chuda. Powiedziała niedawno, że jej ulubioną rolą była Catwoman w "Powrocie Batmana". Rola ulubiona to nie musi być rola najlepsza. Moim zdaniem jej życiowa rola to nie Kobieta Kot czy Tytania, zakochana w Spodku z oślimi uszami, ani żona gangstera, ale tragiczna Madame de Tourvelle w "Niebezpiecznych związkach".
W znacznie wcześniejszym filmie francuskim Madame de Tourvelle grała Jeanne Moreau, a jej cynicznego uwodziciela markiza Valmonta Gerard Philipe. Nie muszę sprawdzać, pamiętam, a moja pamięć jest pewniejsza niż Google i Yahoo. Młodzi nie muszą wiedzieć, że ponad pół wieku temu Philipe był w Europie jak dziś tutaj Johnny Depp. Też grał w różnych gatunkach filmów, w bardzo różnych rolach, często także kostiumowych, był ogromnie popularny.
Ten pirat, tamten Fanfan Tulipan, który miał szalone powodzenie również w PRL-u. Jako szermierze obaj równie dobrzy, ale patnerki tamten miał piękniejsze. Keira Knightley to nie Gina Lollobrigida. W "Niebezpiecznych związkach" jest też niewinna nastolatka z dobrego domu Cecylie de Volangue, z której Valmont robi bardzo szybko swoją dyspozycyjną zabawkę seksualną. Tam grała ją ładna Anette Vadim, tu Uma Thurman, dla której ta rola była początkiem kariery.
Gerard Philipe był bardzo przystojny, więc uwodzenie miał ułatwione, w innym filmie był jako "Diabeł wcielony". John Malkovich, Valmont tutaj nie jest taki przystojny, ale ma gadane. Uwodził gadaniem, ale i ranił.
– Nic na to nie poradzę, przestałem cię kochać, to już koniec – powiedział kochance, która dla niego rzuciła męża, dom, straciła pozycję społeczną.
Nie wiem, czy ktoś zrobił z tego operę, byłaby to bardzo melodramatyczna przeróbka na sztukę teatralną. Madame de Tourvelle nie rzuciła się pod pociąg jak Anna Karenina, zresztą w XVII wieku nie było jeszcze pociągów, nie popełniła harakiri jak Butterfly, nie skoczyła do przepaści jak Halka, ale wpadła w obłęd.
O, gdzieś Ty się zgubiła w tej ciżbie, w tym rozgwarze,
Jakimi ulicami i w której sukni szłaś,
Oczyma Cię goniły te wszystkie obce twarze,
I ja, i ja, daleki, twój rozpłakany paź.

(Julian Tuwim)

Autor: Stanisław Kokesz