Odbicia

8

Śnieżka była tak piękna, że w żadnym języku nie znajdzie się słów, by opisać jej urodę.

Dziewczyna idzie ulicą i zatrzymuje się przed każdą wystawą. Nie patrzy wcale na towary na wystawie sklepu, lecz na swoje odbicie w szybie. Sprawdza, czy wszystko w porządku, czy podoba się sobie i innym.

Z odbić korzystają częściej kobiety. Nawet najpiękniejsza bogini Wenus ma na obrazach często lusterko w ręku. Zanim wynaleziono lustro, a nawet szybę, były od czasów prehistorycznych różne sposoby przyglądania się sobie. Najprostsze to powierzchnie jezior i strumieni. Przyglądały się w nich sobie nimfy i rusałki, a także zachwycony sobą pasterz grecki Narcyz, który robił to tak długo, aż wreszcie zapuścił korzenie.


Ilustracja: Archiwum

Bywa, że lustro mówi. Zdarza się to raczej w bajkach. Macocha pięknej królewny Śnieżki miała zwyczaj pytać lustra, kto jest najpiękniejszy w świecie. Zwierciadło podlizywało się, mówiąc, że ona, ale raz było w złym humorze, więc odpowiedziało, że – prawdę mówiąc – Śnieżka. W filmie, w którym Śnieżkę grała Betty Boop, lustro pokazało nawet macosze język. Macocha wpadła we wściekłość i poleciła Strzelcowi Wyborowemu wziąć królewnę do lasu, i zastrzelić.
Śnieżka była tak piękna, że w żadnym języku nie znajdzie się słów, by opisać jej urodę, podobnie jak nikt nie opisał należycie urody Wenus czy Psyche. Królewna Psyche za swą urodę i zarozumiałość została ukarana przez Wenus. Strzelec nie wykonał rozkazu, puścił Śnieżkę wolno, mówiąc, żeby uciekła daleko. Błądziła trochę po lesie, aż trafiła, jak wiemy, do chaty siedmiu krasnoludków. Wzruszyli się jej niedolą, a zachwycili urodą.
– Duża jesteś, śliczna królewno, a nasze łóżka małe, ale jakoś to będzie. Była niedawno przez tydzień rusałka Monika, a też jest duża na trzy łóżka, jak ty, ornamencie człowieczeństwa, jak mówił Papkin do Klary. Którego z nas wybierasz?
Zaskoczyło ją to pytanie. Po chwili odpowiedziała dyplomatycznie:
– Wszyscy mi się jednakowo podobacie.
– Znakomicie. No to będziesz miała każdego w cyklu tygodniowym.
Żyli długo i szczęśliwie. Królewna nie tęskniła za życiem w pałacu. Skombinowali dla niej duże lustro. To lustro nic nie mówiło. A Psyche jednak po wielu perypetiach została przyjęta na Olimp jako żona syna Wenus Kupidyna.
Zbliżam się do wielkiego budynku, w którym jest moje gniazdo. Widzę przez szybę w drzwiach, że ktoś bardzo do mnie podobny zbliża się od środka. Nie, to ja, odbity. Gdy wyciągam z prawej kieszeni klucz, on wyciąga z lewej. Całkiem niepotrzebnie, bo od środka wystarczy nacisnąć klamkę. Gdy wszedłem, jego już nie ma. Jestem tylko jeden ja.
Była komedyjka z Maksem Linderem, jeszcze niema. Służący rozbił lustro i bał się kary. Miał wąsik jak pan i był podobnie ubrany. Stanął za pustą ramą lustra, udając odbicie Maksa, który był na kacu, więc mętnie widział. Służący naśladował każdy jego ruch odwrotnie, prawym do lewego. Upiekło mu się.
Dobrze wypolerowana tarcza wojownika odbija prawie jak lustro. Syn Zeusa i Danae Perseusz miał taką tarczę, idąc do pieczary potwornej Meduzy. Kto na nią spojrzał, padał trupem. Sprytny Perseusz nie spojrzał, tylko wystawił tarczę. Meduza spojrzała, zobaczyła swoje odbicie i trupem padła, a Perseusz uciął jej głowę.
W horrorach zdarza się, że ktoś wcale nie odbija się w lustrach i szybach, albo odwrotnie, niewidzialny człowiek widzialny jest tylko w odbiciach. W życiu to się chyba nie zdarza. Podobno są albo były takie lustra, przez które z drugiej strony można widzieć, jak przez szybę. Jeśli to prawda, używane były do podpatrywania kobiet w przebieralniach albo do celów szpiegowskich, zanim skonstruowano malutkie kamery szpiegowskie, które można ukryć i zamaskować.
Architekt Frank Lloyd Wright, który niegdyś zaprojektował oryginalne muzeum Guggenheima, powiada, że w naszym, to znaczy jego i moim wieku, należy unikać patrzenia w lustro. Troszeczkę racji może ma.
Były kiedyś gabinety rozrywkowe przy lunaparkach z powykrzywianymi lustrami. Widziało się w nich siebie szerszego albo węższego, albo pokręconego, dziwnie, śmiesznie. Nie wiem, czy jeszcze gdzieś są. A słońce odbite w lustrze. służyło czasem do komunikowania się na odległość. Nazywało się to puszczaniem zajączka.
Piękne jest odbicie i lot nad poprzeczką przy skoku o tyczce. Zawsze to podziwiałem, nawet wtedy, gdy jeszcze skakali tylko mężczyźni. Słowo "odbicie" ma w tym wypadku nieco inne znaczenie niż odbicie w lustrze, ale tak jest z wieloma słowami. Kolanko to część nogi, a także zakrzywiona rura albo rodzaj makaronu. Makaron, który w Polsce nazywa się kolankiem, to w Ameryce łokieć, elbow. Łokieć też można zakrzywić. Pomieszanie z zamieszaniem, jak mawiał Aprikosenkranz z Wesołej Lwowskiej Fali.
Dla lwowskiego teatru jeszcze dawniej pisał komedie Fredro. Ornament człowieczeństwa Klara obiecała Papkinowi, że odda mu się jako żona, jeśli przywiezie jej z Afryki krokodyla. Krokodyla nie dostała, ale zapisał jej gitarę w testamencie.
Gdy umarł Stalin, wielki kraj od zachodu po wschód i od południa do północy wpadł w zbiorową histerię. Masowe szlochanie. Nikt go nam nie zastąpi. Nikt nigdy nie zaśpiewa i nie zatańczy jak on. Memoriał za memoriałem. Płakali także we Francji i we Włoszech, a nawet w Polsce na własne oczy widziałem płaczące komunistki, choć nie było ich u nas tak dużo.
Mówiono, że nie mógł umrzeć śmiercią naturalną, bo dobrze wyglądał, chodził, skakał, koziołki fikał. Wykluczone. To musiał być spisek lekarzy. W innym czasie, w innym kraju, minister sprawiedliwości głosił, że lekarze zabijają pacjentów, lekarzy należy tępić. Przesłuchuje się zatem lekarzy, zakuwa w kajdanki, torturuje. Dlaczego mi się to akurat teraz przypomniało? Nie wiem. Przecież Stalin umarł bardzo dawno.

Autor: Stanisław Kokesz