Reforma oświaty

7

Gdy więc nastąpiła zmiana u władzy, nowy minister przedłożył – tak, ni mniej ni więcej, tylko plan reformy oświaty!

Kraj wreszcie doczekał się dobrego rządu i mądrego ministra oświaty. Urzędowanie rozpoczął od sprawdzenia wyników na testach, które uzyskuje młodzież. Wyszło na to, że Portulandia jest na 38. na 65 państw – przed Portugalią i USA, ale jednak za Holandią i Koreą Południową. Minister wyznaczył cel: młodzież Portulandii powinna znaleźć się w pierwszej dziesiątce świata. Co prawda, rozmawiając z młodymi rodakami, odnosił na ogół dobre wrażenie – wydawali się bystrzy i elokwentni, ale to były tylko subiektywne wrażenia. Liczyły się rankingi ogłaszane przez kilka organizacji o światowym autorytecie. A dla nich wymierne były tylko testy.
Rozpoczął więc – przy mieszanych reakcjach społeczeństwa – reformę oświaty. Postawił na nauki ścisłe i przyrodnicze, zaniedbując humanistykę. W ciągu kilku lat doprowadził do pełnej komputeryzacji szkół, założył wszędzie szybki internet, wprowadził obowiązkowy business English od przedszkola. Uczniowie, zamiast pisać wypracowania i dyskutować, zdawali co i raz testy, przez co wyrobili w sobie odporność nerwową oraz umiejętność zdawania testów.
Już po kilku latach Portulandia przesunęła się na 31. miejsce w świecie, gdy idzie o sumaryczne wyniki testów. Nie szło jednak za tym zwiększenie szans absolwentów na rynku pracy. Edukacja prowadząca do rozwiązywania testów nie skłaniała do poszukiwań, dyskusji, samodzielnego myślenia. Tych cech zaczynało brakować absolwentom, gdy starali się o niektóre prace, np. projektanta gier komputerowych.
Gdy nastał nowy rząd, nowy – lepszy – minister oświaty dostrzegł te słabości i postanowił zreformować całą oświatę. Zamiast wkuwania na pamięć i uczenia się z myślą o testach, położył nacisk na rozwijanie osobowości uczniów. Aby zachęcić ich do swobodnych wypowiedzi, zniesiono system testów, w ogóle ocen. Znacznie ograniczono liczbę obowiązkowych przedmiotów, a w ich ramach – tematów. Zrezygnowano też niemal całkowicie z dyscyplinowania uczniów, preferując bodźce pozytywne w postaci nieustannych pochwał i zachęt.
Wyniki nie dały długo na siebie czekać. Młodzież, do tej pory zestresowana, uciekająca w narkotyki, a nawet przejawiająca skłonności samobójcze, wyluzowała się. Zaczęła wręcz lubić chodzenie do szkoły! Dawało to nadzieję, że obdarzeni wysoką samoceną absolwenci będą dobrze sobie radzić na rynku pracy.
I radziliby sobie dobrze, gdyby jednocześnie nie wykazywali rażących, kompromitujących wręcz luk w wiedzy – zarówno ogólnej, jak i szczegółowej. Wyobraźnia wyobraźnią, ale brak podstawowych choćby wiadomości z zakresu np. nauk ścisłych zmniejszał ich szanse w pewnych zawodach, np. projektanta gier komputerowych.
Zmieniono więc ministra oświaty, zanim nawet zmienił się rząd. Nowy minister postanowił ukrócić bezhołowie młodzieży, która zachowywała się niczym w jakiejś Ameryce: każdy nosił się jak chciał, dziewczynki malowały się, uczniów nie wolno było karać ani nawet strofować, a wiedzę zastąpiły nieskrępowane wypowiedzi – pozbawionych podstaw wiedzy, za to aroganckich – uczniów.
Nie tędy droga – zdał sobie sprawę minister. Pojechał po lepsze wzory do Japonii i Korei. Przywiózł stamtąd nowy system nauczania.
Dzieci od tej pory musiały zakładać mundurki (co dodatkowo zmniejszało presję kolegów, oceniających innych według ceny strojów), wkuwać na pamięć stolice państw świata i nazwy dopływów Amazonki, nie mówiąc już o uczeniu się na pamięć wierszy.
Najstarsi obywatele przyklaskiwali takim zmianom. Istotnie, w pierwszych latach poziom nauczania trochę się poprawił. Ale potem znowu Portulandia spadła w rankingach. Ta nowa młodzież była bowiem bardzo pojętna, pracowita, grzeczna i posiadała dużą wiedzę, ale brakowało jej luzu. Psychologowie wskazywali na traumatyczny charakter szkolnej dyscypliny, graniczącej już z terrorem. Pisali, że ślady takiego represyjnego traktowania w szkole zostają na resztę życia. Inni sugerowali, że szkolne mundurki to krok w kierunku całkowitego uwstecznienia oświaty. – Co dalej? Chłosta uczniów? Obowiązkowe modlitwy? Segregacja dziewcząt i chłopców? – lamentowali.

Zdjęcie: PAP

Gdy więc nastąpiła zmiana u władzy, nowy minister przedłożył – tak, ni mniej ni więcej, tylko plan reformy oświaty! Skrócił podstawówkę, wydłużył gimnazjum i zlikwidował liceum. Zamiast stopni wprowadził punkty. Rozszerzył zajęcia sportowe, a ograniczył – nauki ścisłe. Kolejny minister przywrócił jednak liceum, ale skrócił naukę na uniwersytetach. Ograniczył listę obowiązkowych lektur, położył za to nacisk na lekcje umuzykalnienia. Religię ze szkół ostatecznie wyrzucił. Następny po nim minister wprowadził jednak (opcjonalną) religię, potraktował wychowanie fizycznie opcjonalnie i położył nacisk na studiowanie portulandzkiej literatury. Nie zdążył zrealizować swych planów… Nowy minister wprowadził rozwożenie biednych uczniów do bogatych regionów i zlikwidował szkolnictwo prywatne. Wprowadził natomiast (minimalne) opłaty za nauczanie państwowe. Ten kontrowersyjny plan legł w gruzach, gdy nowy szef resortu oświaty przywrócił szkoły prywatne i zaczął honorować dyplomy zagraniczne. Wprowadził jednak na nowo mundurki, choć tylko do klas I-V. Kolejny minister obniżył wiek rozpoczęcia nauczania z 6 do 5 lat. Po protestach psychologów dziecięcych następny minister podwyższył ten wiek do 8 lat, pozwolił też na nauczanie przez rodziców w domu. Wprowadził również obowiązkowo drugi język obcy, kosztem przyrody i geografii. Historię zostawił. Nowy minister historię poszerzył, oferując jednak uczniom różne, alternatywne wersje dziejów (uczył w ten sposób relatywizmu). Wprowadził też, również relatywny, przedmiot "religie świata" oraz wychowanie seksualne, gdzie omawiano bez uprzedzeń różne opcje seksualne i małżeńskie. Protesty społeczeństwa wywarły jednak skutek: następny minister zlikwidował wychowanie seksualne, pozwolił natomiast na bicie uczniów linijką i uparł się na nauczanie łaciny oprócz angielskiego.
Kolejny minister oświaty (kobieta) Portulandii wprowadził obowiązkową grekę, studia kobiece, szydełkowanie zamiast wychowania technicznego oraz historię sztuki. Jej następca, mężczyzna, zlikwidował studia kobiece, zamiast szydełkowania wprowadził program wychowywania przez futbol, a audiowizualne kursy wychowania seksualnego polecił rozpoczynać od I klasy. Gdy poszedł do więzienia za pedofilię, jego następca nakazał wyposażyć wszystkich uczniów Portulandii w laptopy. Gdy poszedł siedzieć za korupcję (w związku z zakupem laptopów), nowym ministrem oświaty został ksiądz, a potem: psycholog, komputerowiec, pułkownik, po nich Ty, a po Tobie – ja.
W kolejnym rankingu światowym uczniowie Portulandii uplasowali się – jak na samym początku – na 38. miejscu. Zaczęła się debata nad koniecznością zreformowania systemu nauczania.

Autor: Jan Latus