Święto Wedla

8

Czy święto może paść ofiarą? Oczywiście, że może. Podobnie, jak pomnik, nazwa ulicy czy prawda historyczna. Historię bowiem, o czym wiadomo od czasów antycznych, piszą zwycięzcy.

Toteż w roku 1990, w chwilę po pierwszych częściowo wolnych wyborach, przedstawiciele zwycięskiej Solidarności najpierw pogrzebali przykładnie Polskę Ludową, a potem zarządzili likwidację hucznych obchodów jej urodzin, przypadających 22. lipca. Data została oszczędzona, ale odtąd nie była już dłużej zaznaczana w kalendarzach na czerwono, jako Święto Odrodzenia Polski i dzień narodzin socjalistycznej Rzeczpospolitej Drugiej i Pół.
Dlaczego moment narodzin Polski Ludowej wyznaczyła właśnie tamta konkretne lipcowa data?
Otóż owo święto, zapisane w ustawie z – a jakże – 22 lipca 1945 roku, miało „upamiętniać po wsze czasy odrodzenie niepodległego i demokratycznego państwa polskiego”, które dokonało się – zdaniem autorów tego dokumentu – dokładnie rok wcześniej, czyli 22 lipca 1944, kiedy to proklamowano manifest Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego podpisany formalnie w Chełmie Lubelskim, a faktycznie – jak ustalili niezależni historycy – dwudziestego lipca w Moskwie.(Zachowując absolutną ścisłość w tym miejscu wypada zauważyć, że imię – Polska Rzeczpospolita Ludowa oraz akt narodzin – Konstytucję, RP Druga i Pół otrzymała też 22 lipca wprawdzie, ale dopiero w 1952 roku).
Manifest Lubelski tak czy inaczej uznany został za oficjalny akt założycielski PRL, a więc także za początek nowej epoki w dziejach państwowości polskiej, nie tylko ze względu na wyzwolenie spod okupacji niemieckiej, ale także na zmiany ustrojowe, dokonywane „w imieniu i dla dobra” wszystkich obywateli Rzeczpospolitej. Było to więc zarazem święto odrodzenia oraz święto zwycięskiej ideologii socjalistycznej. I to właśnie dlatego od chwili ustanowienia władze szczególnie dbały o jego specjalną oprawę. Po cichu starano się nawet, by jako lokalne i własne, narodowe, było ono celebrowane na skalę powszechniejszą, niż majowe święto pracy. Przez co powoli, a później coraz szybciej rezygnowano z oficjalnych akademii i pochodów na rzecz ludowych festynów i pikników oraz wielkich imprez popkulturowych oraz – zawsze mile widzianych w gospodarce planowanych deficytów – kramów i jarmarków.
Młoda Druga i Pół była głodna sukcesów, więc niepisanym ale gorliwie kultywowanym obyczajem było też oddawanie na urodziny PRL wielkich, spektakularnych inwestycji, najlepiej takich służących dobru publicznemu. Z okazji 22. Lipca otwierano więc kolejne stadiony, dworce, mosty i domy kultury. Z tej samej okazji przecięto także wstęgę na pierwszej z tysiąca „tysiąclatek”, czyli szkół oddanych do użytku w związku z obchodami tysiąclecia Polski, wypadającymi w 1966 roku. W ten sposób Pałac Kultury, Stadion Dziesięciolecia, Port Północny, linia produkcyjna Fiata 126p czy Trasa W-Z także were born on 22th of July.
Niestety, zapisane w ustawie o ustanowieniu Święta Odrodzenia Polski „wsze czasy” trwały niespełna pół wieku. Potem nastąpiła transformacja, więc dzisiaj najbardziej nam żal kolorowych lipcowych jarmarków. A też i trochę szkoda tamtych rocznicowych inwestycji. Owszem, dzięki Unii przybyło trochę mostów (raptem trzy), dróg szybkiego ruchu i parę stadionów, ale już liczba portów, stoczni czy zakładów przemysłowych (nie licząc zachodnich montowni) systematycznie spada. A Pałac Kultury jak był jeden, tak i jeden pozostał. Mało tego. Co chwilę ktoś – zamiast budować kolejne – i ten jeden chce zrównać z brukiem Placu Defilad. O tym zaś, że w naszych czasach szkoły, zamiast otwierać,  raczej zamyka się tysiącami, bo nie ma w nich kogo uczyć, nie ma co wspominać. Za to przynajmniej czekolady Wedla nie brakuje. Tyle tylko, że tabliczki bez dodruku „22 Lipca” straciły wiele na smaku i uroku, i teraz leżą na najniższych półkach w każdym supermarkecie. Ale to pewnie przez ironię dziejów. 22. lipca, w tym samym dniu co Polska Ludowa, Pałac, mały fiat i trasa W-Z, przyszli też na świat aż dwaj znani satyrycy ostatniego półwiecza – Marcin Wolski i Michał Ogórek. Święta przypadającego na ten konkretny dzień kalendarza nie wypada więc traktować poważnie.

Autor: Marian Polak