Telewizja bez lektora

4

Sposób, w jaki prezentowane są w telewizji zagraniczne filmy, wpływa na...

Wydawało się, że chodzi tylko o to, jak się ogląda filmy w telewizji. A okazało się, że chodzi o coś dużo, dużo ważniejszego.

Różne europejskie narody bardzo różnie mówią po angielsku. I choć nie powinno się generalizować, niektóre fakty są widoczne gołym okiem (czy też raczej: słyszalne gołym uchem). Wiadomo nie od dziś, że bardzo wysokim stopniem znajomości tego najważniejszego dziś w kontaktach międzynarodowych języka, a na dodatek – niemal doskonałym akcentem, pochwalić się może znaczna większość Skandynawów, ze Szwedami na czele. Na drugim biegunie znajdują się natomiast narody Europy Środkowej: prawie wszyscy Słowianie, a przy okazji – Niemcy i Francuzi. U tych ostatnich sprawa ma nieco inne podłoże – wymowa wielu głosek w ich ojczystym języku i rozłożenie akcentów jest tak mocne i tak dalekie od zasad obowiązujących w języku angielskim, że trudno im się przestawić. Ale w przypadku innych narodów powody mogą się okazać o wiele bardziej prozaiczne.
Otóż pojawiła się niedawno – wyglądająca na pierwszy rzut oka dość zabawnie, ale po uważniejszym przyjrzeniu się – niepozbawiona sensu hipoteza, że chodzi po prostu o… sposób prezentowania tłumaczeń w emitowanych w telewizji filmach. W Skandynawii od bardzo dawna obowiązuje zasada, że filmy można oglądać z napisami: zachowana jest oryginalna warstwa dźwiękowa, więc wszystkich dialogów można słuchać po angielsku. Skandynawowie są więc już od dzieciństwa poddawani nieustannemu dźwiękowemu atakowi języka angielskiego – w wersji głównie amerykańskiej. Im więcej oglądają telewizji, tym bardziej osłuchują się z wymową, akcentem i melodią tego języka. Nic więc dziwnego, że kiedy zaczynają się go uczyć, mają o wiele łatwiej – te wszystkie słowa, dźwięki, frazy tkwią gdzieś tam w ich głowach, zasłyszane dziesiątki razy w hollywoodzkich filmach.
Odmiennie sprawa się ma w innych krajach Europy. Niemcy są od wielu lat znani jako specjaliści od dubbingowania filmów na swoją ojczystą mowę. Nie tylko tak przygotowywane są wszystkie filmy telewizyjne – tak samo dzieje się w kinach. Jeśli ktoś nie zna niemieckiego, a zdarzy mu się pobyt w tym kraju, może zapomnieć o oglądaniu telewizji albo wizycie w kinie. Takie działanie przynosi widoczny skutek: Niemcy mają o wiele bardziej niż Skandynawowie ograniczony kontakt z językiem angielskim.

Zdjęcie: Archiwum

Jeszcze inaczej jest w Polsce, która od lat stosuje dość kuriozalny – nieznany praktycznie nigdzie indziej – system, będący czymś pomiędzy emitowaniem filmów w wersji oryginalnej a dubbingiem. Polskie tłumaczenie czyta lektor, zagłuszając po kilku dźwiękach słowa wypowiadane przez bohaterów filmu. Praktycznie uniemożliwia to widzowi zapoznanie się z oryginalną wersją, a tym samym – poważnie ogranicza kontakt z językiem angielskim. I kiedy Polacy zaczynają się uczyć tego języka, nie mają punktu odniesienia w postaci zapamiętanych bezwiednie w dzieciństwie – podczas oglądania telewizji – fraz i intonacji. Niewielkim pocieszeniem jest niestosowanie telewizyjnego systemu w kinach – tu od lat realizowany jest model emisji z napisami, więc można posłuchać oryginalnych kwestii, wypowiadanych przez aktorów. Ale przecież popularność kina ma się nijak do masowości oglądania telewizji. Tak więc niewiele to pomaga Polakom w opanowywaniu trudnej sztuki angielskiej intonacji i akcentu.
– Wielka szkoda, że polskie telewizje nie zdecydowały się całe lata temu na zastosowanie tego kinowego systemu – opowiada Alicja, wieloletnia nauczycielka angielskiego w jednym z prywatnych ośrodków językowych w Trójmieście. – My, nauczyciele, mielibyśmy o wiele łatwiejszą pracę. A tak, w wielu przypadkach, trzeba pracować zupełnie od podstaw, ucząc fundamentalnych zasad stawiania akcentu po angielsku. Na szczęście telewizja to nie wszystko, coraz więcej osób ogląda filmy na komputerze czy na DVD, gdzie zawsze można wybrać wersję z napisami. Po angielsku funkcjonuje przecież także prawie cała światowa popkultura – niemal każdy słucha przecież w radiu angielskich piosenek, każdy używa internetu. Więc i tak kontakt z tym językiem jest dziś łatwiejszy i powszechniejszy niż jeszcze kilka lat temu, gdy telewizja była najważniejszym oknem na świat dla Polaków.

Autor: Przemek Gulda