Wodne cuda świata

25

Czerwone Gitary zachęcały kiedyś piosenką “Wróćmy nad jeziora” do letnich wypadów na Mazury. Na pewno warto odwiedzać i poznawać lepiej naszą rodzimą Krainę Tysiąca Jezior – ale i wiele innych jezior na świecie!

W paru miejscach na ziemi można zobaczyć jeziora… różowe. Jednym z najbardziej spektakularnych jest Hillier, położone na wyspie Middle u południowo-zachodniego wybrzeża Australii. Woda ma intensywnie różowy kolor, który utrzymuje się nawet po przelaniu wody do butelki. Naukowcy do dziś nie mogą wyjaśnić fenomenu koloru tamtejszej wody. A samo jezioro najlepiej podziwiać z helikoptera, ponieważ wyspa jest trudno dostępna. Wycieczki organizowane są w mieście Esperance, położonym na wybrzeżu kontynentu.
Pozornie różowym kolorem wyróżnia się Nakuru w Kenii. To jednak tylko złudzenie, wywołane ponad milionem flamingów, które żerują na jeziorze. Dodatkową atrakcją są przychodzące tu do wodopoju żyrafy, nosorożce i leopardy.
Nad Jeziorami Plitwickimi w Chorwacji brak jest egzotycznych zwierząt, ale za to wrażenia widokowe też są niezwykłe. To jeden z przyrodniczych fenomenów: rzeka Korana wyrzeźbiła w dolomicie zagłębienia, które stworzyły zespół kilkunastu jezior, leżących na różnych poziomach i połączonych wodospadami. Między najniżej i najwyżej położonymi jeziorami różnica wysokości to 100 m. Ten park narodowy najlepiej zwiedza się na łodziach.
Odrobinę podobny w ukształtowaniu jest zespół jezior w dolinie Jiuzhaigou w Chinach (a dokładnie w Tybetańskim Okręgu Autonomicznym). Ten park najlepiej zwiedzać jesienią, m.in. z powodu tłumów turystów, ale też ze względu na czerwono-żółte liście na drzewach, dodające temu miejscu uroku. Jednym z najpiękniejszych jezior jest Five Flower Lake, w którego przejrzystej, turkusowej wodzie zatopione są konary drzew. Jezioro wygląda więc jak podwodny las. A przy odrobinie szczęścia, może się tu też udać zobaczyć pandę wielką.
Bajkał w Rosji to miejsce zaliczane do cudów świata. To najgłębsze i siódme co do wielkości jezioro na ziemi. Jest tak ogromne, że jego wody stanowią 20% niezamarzniętej słodkiej wody świata. Mimo zawrotnych temperatur, podróżnicy radzą, aby zobaczyć je skute lodem w marcu, kiedy na powierzchni tworzą się ogromne, zamarznięte szmaragdowe bryły.
Największe żeglugowe jezioro świata: Titicaca na pograniczu Peru i Boliwii, co prawda nigdy nie zamarza, ale również warte jest wycieczki. Jest położone na wysokości ponad 12 tys. ft n.p.m., a zamieszkujący je Indianie, są pełnoprawnymi góralami. Tak, Indianie zamieszkują de facto jezioro, ponieważ ich domy mieszczą się na pływających, sztucznie utworzonych, wyspach z trzciny totora. Niesamowite wrażenie robi gigantyczna tafla jeziora (ponad 22. tys. mi2) i ośnieżone szczyty Andów w tle.
Niezwykłe jest też Spotted Lake w Kanadzie. Na jego powierzchni – adekwatnie do nazwy – tworzą się różnokolorowe okręgi. Zjawisko to powodowane jest najwyższym na świecie naturalnym stężeniem w wodzie różnych minerałów (najwięcej jest siarczanu magnezu). Latem siarczan magnezu krystalizuje się i na dnie jeziora zostaje tylko ok. 365 wodnych oczek, otoczonych białym proszkiem. Można między nimi spacerować – wrażenia są trochę jak z Księżyca.
Resia w południowym Tyrolu, też jest unikalne. Zostało stworzone sztucznie, przez zatopienie kilkunastu okolicznych wiosek. Dlatego na samym środku akwenu stoi dzwonnica. Wygląda to absurdalnie, ale i ciekawie na tle ośnieżonych Alp. Na dzwonnicę można wejść tylko zimą, gdy woda zamarza.
Gotujące się jezioro, do którego lepiej nie wchodzić, jest na Dominice. Jezioro utworzyło się na wulkanie i podlega jego działaniom. Woda na środku jeziora, bezpośrednio nad kraterem ma temperaturę wrzenia, a koło brzegu m. 160 a 190 F. Trzeba tu naprawdę uważać, ponieważ zdarzały się poparzenia turystów od pryskającego wrzątku!
Jak mówi przysłowie: cudze chwalicie, swego nie znacie. W tym roku „Wall Street Journal” opublikował zestawienie najpiękniejszych jezior świata. W pierwszej piątce znalazło się Morskie Oko. Dziennikarzy urzekła szmaragdowo-turkusowa kolorystyka, którą daje połączenie krystalicznej wody z tatrzańskie masywami, stada kozic i unikatowa roślinność. Wybierając się do Morskiego Oka, warto iść tam pieszo. Aktualnie w mediach nagłaśniana jest tragedia regularnie padających w mękach koni, które chciwi górale wykorzystują do wożenia wozami leniwych pseudoturystów. Idąc (!) więc do Morskiego Oka, załóżmy dobre buty, weźmy zapas wody – i przygotujmy się na piękny, półtoragodzinny spacer i podziwianie panoramy Tatr.

Autor: Ewa Śródka