New York
55°
Fair
6:51 am6:40 pm EDT
9mph
59%
30.32
SatSunMon
57°F
61°F
59°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Warto przeczytać
Opinie i Analizy

Baterie przyczyną pożarów

13.09.2022
Markowe rowery elektryczne, czyli odpowiednio przetestowane i certyfikowane, są drogie, także w utrzymaniu, dlatego na ulicach jest mnóstwo pojazdów modyfikowanych, z zamontowanymi tanimi bateriami, niespełniającymi kryteriów bezpieczeństwa FOTO: PEXELS

Do licznych nieszczęść, jakie spadają na Nowy Jork w ostatnich latach, dołączyły pożary spowodowane bateriami elektrycznych rowerów i hulajnóg.

Wiesław Cypryś

Do licznych nieszczęść, jakie spadają na Nowy Jork w ostatnich latach, dołączyły pożary spowodowane bateriami elektrycznych rowerów i hulajnóg.

Ta do niedawna nieistniejąca kategoria pożarów rośnie w alarmującym tempie i pochłania coraz więcej ofiar. Do początku lipca br. Wydział Pożarnictwa zarejestrował ich 104, co równało się liczbie w całym roku 2021. Życie straciło pięć osób, a 66 odniosło rany. W zeszłym roku śmierć poniosły cztery osoby, a 79 doznało obrażeń.

Wcześniej nikt nie spłonął w pożarze omawianych pojazdów, które zalegalizowali ówcześni gubernator Andrew Cuomo i burmistrz Bill de Blasio.

Co jest powodem, że elektryczne rowery stają w płomieniach? Otóż odpowiadają za to baterie, które posiadają wystarczająco dużo mocy, żeby jednośladowiec jechał z prędkością 25 mil na godzinę, a nielegalnie przerobione mogą osiągać nawet 40 mph. Markowe, czyli odpowiednio przetestowane i certyfikowane, są drogie i wymagają utrzymywania w dobrej kondycji, w tym właściwego ładowania, przechowywania i wymiany chemicznych substancji. Większość użytkowników tych pojazdów to ponad 65-tysięczna armia dostawców posiłków z restauracji, sklepów, jadłodajni, kawiarni, którzy jeżdżą z zamontowanymi tanimi bateriami, niespełniającymi kryteriów bezpieczeństwa, przez co są groźne dla właścicieli, a także ludzi przebywających w pomieszczeniach, gdzie są ładowane i przechowywane.

Ryzyko zagrożenia pożarowego, a nawet wybuchu wzrasta, gdy pojazdy są modyfikowane i w nadmiarze eksploatowane, co w przypadku pracowników dostawczych jest codziennością.

Ale to nie koniec problemów stwarzanych przez elektryczne rowery. Mieszkańcy budynków przeznaczonych dla biednych nowojorczyków masowo ładują baterie w zamian za gotówkę. Nie płacąc za zużytą elektryczność, wywyęszyli łatwy zarobek.  Zaprzyjaźniony kapitan straży powiedział mi, że brał udział w gaszeniu pożaru, spowodowanego równoczesnym ładowaniem się aż 12 baterii. „To zbrodnia w biały dzień. Jak można sądzić, że zwyczajne przewody zasilające gniazdka w mieszkaniu wytrzymają takie obciążenie?” – zastanawiał się.

W grudniu ub. roku w jednym z budynków na Manhattanie, opłacanym przez władze miasta, w pożarze zginął męczyzna, a dwoje nastolatków zdołało sie ewakuować po rurze, która była na zewnątrz blisko okna.  W zgliszczach strażacy znalezli kilka ładujących się baterii.

I to jest największa bolączka trapiąca ludzi mających do czynienia z elektrycznymi rowerami. Jedni, z chęci korzyści, nie liczą się z bezpieczeństwaem swoim i innych, drudzy, chcąc przetrwać, omijają procedury. Wszystkie strony wskazują palcem na innego, ale nie na siebie. Fakt pozostaje faktem, że nie ma tu nikogo w pełni winnego i czystego jak łza. Niemniej jednak najwięcej spustoszenia sieją masowe „ładowarki” kompletnie nieprzystosowane do zadania, które wykonują. I te należy tępić, żeby zapobiec kolejnym tragediom, które czyhają za rogiem.

Po nagłośnieniu przez prasę pożarów w budynkach, których właścicielem i zarządcą jest miasto Nowy Jork, zaczęto głośniej mówić o tym, żeby zakazać ich mieszkańcom ładowania baterii elektryczynch rowerów i hulajnóg. Wcześniej milczano, żeby nie padły oskarżenia o czepianie się biednych, którzy chcą zarobić na boku parę dolarów.

Zaprzestanie amatorskiego procederu z pewnością zmniejszyłoby liczbę pożarów i zapobiegłoby śmierci wielu ludzi, tylko jak wyegzekwować zakaz, którym nikt nie będzie się przejmował? Jak w zgliszczach zginie tuzin niewinnych mieszkańców, wtedy wszyscy będą krzyczeć, że problem istnieje i trzeba go rozwiązać.

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

CO GDZIE KIEDY