Przepraszam, nie rozumiem
“Dostaję czasami z Polski wydawane tam gazety i magazyny, ale zgroza mnie ogarnia podczas czytania. Tyle tam naleciałości, anglicyzmów i wyrażeń obcych, iż przyznaję, że czasem nie rozumiem o czym czytam. Zupełnie nie dbają w Polsce o czystość języka” – skarżyła się czytelniczka podczas mojego dyżuru redakcyjnego.
Rzeczywiście pobieżne spojrzenie na prasę z Polski, czy kilkuminutowe oglądanie telewizji wystarczy, by wyłapać garść wyrażeń, które dla dużej części naszych rodaków, są niezrozumiałe, a purystów językowych przyprawiają o dreszcze: zaniedbanej młodzieży, plątającej się po warszawskich ulicach pomagają streetworkerzy, minister podpisuje preumowę, powstają firmy deweloperskie i fundusze hedgingowe, rynek nieruchomości przechodzi boom mieszkaniowy, a państwo Kowalscy biorą pożyczkę home improvement. I bądź tu mądry Polaku!
To jednak nie koniec historii. O ile wyżej wymienione przykłady stanowią orzech nie do zgryzienia dla naszych rodaków mieszkających w Polsce i nie mających styczności z językami obcymi, to muszę ostrzec rodaków przebywających za granicą, że znajomość np. angielskiego nie uchroni ich od szoku językowego, gdy wybiorą się z wizytą do Ojczyzny. Otóż, fali obcych nalotów na polszczyznę z odsieczą idą lingwistyczni strażnicy nadając rzeczom swojsko-brzmiące nazwy, które słyszane po raz pierwszy wprawiają w stan osłupienia. I tak w bankach tuż obok bankomatów instalowane są wpłatomaty, czyli maszyny, za pomocą których robimy depozyt bankowy, na ulicach reklamowane są kredyty chwilówki, czyli takie, których zaciągnięcie zajmuje kilka minut, a jedna z kolorowych reklam na firmowej ciężarówce promuje ruroukładacza, który do dzisiaj nie wiem, czy jest maszyną do układania rur, czy też osobą specjalizującą się w tej czynności.
Niestety na opisane wyżej zjawisko, mimo protestów konserwatystów, nie ma mocnych. Każdy język jest tworem żywym ulegającym wpływom i podlegającym nieustannemu rozwojowi. Wraz z pojawianiem się nowych produktów i pojęć czy też na skutek migracji ludności znaczenia słów ulegają zmianie, tworzone są neologizmy, a w przypadkach braku inwencji twórczej dochodzi do zapożyczeń z języków obcych. Tak od zarania dziejów rozwija się nie tylko język polski, w którym słowa takie jak: komputer, kuroniówka czy dresiarz byłyby zupełnie niezrozumiałe w czasach “Bogurodzicy”, a dzisiaj już nikogo nie dziwią. W angielskim doskonałym przykładem postępu i innowacji językowych są dodane w ubiegłym roku do słownika formy: to google – czyli wyszukiwać na przeglądarce google, czy ginormous – słowo powstałe z połączenia gigantic i enormous i znaczące tyle co “gigantycznie duży”.
— Aleksandra Słabisz (Opublikowane: lut 4, 15:29)
Komentarze
Komentowanie zakończone dla tego artykułu

Poruszyla Pani b.wazny temat. Nasz polski jezyk jest bardzo zasmiecony zapozyczeniami obcojezycznymi. Mokolaj Rej przewraca sie w grobie zapewne slyszac takie slowa jak: vany, mopy,cool ,czy preumowa . Starsze osoby w ogole nie rozumieja slownictwa dzisiejszej mlodziezy.
Jest to jakis belkot, zlepek kilku
jezykow lub idiomow przeplatany
wulgaryzmem…..
— Dana · lut 15, 18:08 · #
Nie tylko Polska i Polacy maja problem z anglicyzmami. Taki swiat, co zrobic… Mam jednak wrazenie, ze troche sie pani zagalopowala: kredyt na home improvement? preumowa? Ktos chyba na sile lansuje te obce wyrazenia. Zapewniam, ze banki wciaz oferuja pozyczki na remonty, a umowe mozna podpisac przedwstepna.
— ptys · lut 20, 14:17 · #
Przywitali Tuska kaleczac wlasny jezyk.Najsmieszniejsze jest to ze ortografia tych niby Polakow wola o pomste.Na trzech planszach widac cztery bledy ortograficzne.
:klamsta,Poske, bedze,oblda“Jak ci pseudo Polacy moga wypowiadac sie i reprezentowac Polonie z tak osmieszajacymi bledami.
Chyba,ze PiS reprezentuja tacy wlasnie slepo poddani inteligenci.Wstydze sie za takich Polakow co nawet jednego transparentu nie potrafia napisac poprawnie po polsku.Teraz nie dziwie sie ze ;polish jokes: dalej jest aktualne.
— Karol · mar 13, 10:50 · #