Aleksandra Słabisz

Strata czasu jest nieodwracalna

Ostatnie wpisy:

Sekret dobrobytu

Polska to kraj niespodziankami płynący. Z jednej strony odnotowujemy postęp gospodarczy, remontowane są drogi, powstają piękne (i drogie) centra handlowe, ludziom się coraz lepiej powodzi: kupują mieszkania, samochody, coraz częściej wyjeżdżają na egzotyczne wakacje i posługują się czyniącymi cuda komórkami. Z drugiej strony, szczyty popularności bije … pralka Frania – emaliowana królowa łazienek z czasów PRL-u, w której wodę najpierw z bielizną, potem z kolorami, a potem tą samą z czarnymi ubraniami mieszał z proszkiem E wmontowany w ścianie wirnik.
Okazuje się, że nie tylko Franię jeszcze produkują, ale jej sprzedaż wzrosła ostatnio o 20%. W rezultacie, obecnie pralka ta jest częścią wyposażenia 10% polskich gospodarstw, co podobno przekłada się na ponad milion użytkowników.
Jeszcze bardziej zdumiewające jest jej zastosowanie. Otóż nie wszyscy piorą w niej np. skarpetki. Malarze z jej pomocą mieszają farbę, piekarze ciasto na gofry, kucharze płuczą w niej warzywa, a są i tacy, którzy, jak zdradziła mi spotkana podczas ostatniego pobytu w Polsce – pracownica zakładów Światowit – miejsca narodzin naszej bohaterki, Frani używają do masaży wodnych…
Tych bardziej tradycyjnych użytkowników, do pralki Frani przekonuje przede wszystkim jej niska cena, stanowiąca połowę wartości pralki automatycznej oraz jej niskonakładowa eksploatacja, bo do zrobienia prania we Frani potrzeba o 2/3 mniej wody niż w nowoczesnych automatach. A woda, jak wiadomo, kosztuje.
Może zatem w wodo-oszczędnych i wielofunkcyjnych pralkach Franiach tkwi tajemnica dobrobytu w naszym kraju…

Aleksandra Słabisz (Opublikowane: lut 4, 12:45)

Komentarze

Komentowanie zakończone dla tego artykułu