Amerykańska organizacja

Z racji zawodu reportera miałem ostatnio okazję uczestniczyć w konefercnjki prasowej będącej jednocześnie apelem do nowych obywateli USA, by skorzystali z prawa do głosowania i zarejestrowali się do wyborów. Zorganizowały ją organizacje imigracyjne w siedzibie komisji wyborczej na Manhattanie. Ponieważ jednak było to zaledwie dzień przed terminem rejestracji, pomieszczenie, w którym miała się odbyć konferencja, było zajęte przez pracowników komisji weryfikujących formularze rejestracyjne.

Pojawił się problem, ponieważ organizatorom nakazano pójśc do innej sali, raptem piętro wyżej. A ci zamiast po prostu powiedzieć tej garstce ludzi – słuchajcie, zmiana sali, musimy iść piętro wyżej, chodźmy – zaczęli rwać włosy z głowy. No jak to? Przeciez bylo ustalone. Zaczelo sie dzwonienie, pytanie o przelozonych, w efekcie cala konferencja opiznila sie o kilkanascie minut.

Kazdy zdrowo myslacy czlowiek zrobilby to, co kazdy… Idziemy do gory, nie ma problemu… lecz niektorzy Amerykanie wlasnie w tym upatruja problemow, jesli cos z planie sie sypnie, u nich pada juz caly plan… Czasem zdrowy polski chlopski rozum > amerykanski talent organizacyjny

Marcin Poznań (Opublikowane: sty 17, 13:42)

Komentarze

  1. “Zorganizowaly ja organizacje imigracyjne”... No wlasnie, imigranci. Z bagazem swoich wlasnych doswiadczen i zwyczajow. Wlasnie takich jak Pan pisze. Ja na codzien pracuje z Amerykanami, mamy tu czesto sytuacje ktore sie barwnie w Polsce okresla jako “pozar w burdelu” i nadziwic sie nie moge amerykanskiej zdolnosci do adapatcji i radzenia sobie w nietypowych sytuacjach. Wiec proponowalbym: a) gdy sie mozi o imigrantach, to nie sa to 100 procentowi Amerykanie. Wiec proponuje nie uogolniac dzialan imigrantow na Amerykanow, b) wyjsc troche z redakcji Nowego Dziennika na ulice, c) Zauwazyc ze imigranci sa nie tylko na Greenpoincie

    — A.L. · lut 1, 10:37 · #

  2. Zapewniam, ze w organizacjach imigracyjnych pracuja tez i udzielaja sie Amerykanie… I to z nimi mialem do czynienia w opisywanym przypadku. Przy czym opisujac go nie bylo moim zamiarem uogolniac. Moze z tym troche przesadzilem…

    — Marcin · lut 11, 06:50 · #

Komentowanie zakończone dla tego artykułu