Chciwość Rowling

Oto J.K. Rowling – autorka książek o Harrym Potterze – pozwała do sądu małe wydawnictwo z Michigan, które ośmieliło się opublikować leksykon o Harrym Potterze. Autorem tej encyklopedii jest czytelnik i fan przygód Pottera. Według Rowling publikacja jest plagiatem, ponieważ nie zezwoliła ona na wykorzystanie nazw postaci, przedmiotów i miejsc ze swoich książek. Biedna autorka uważa, że ktoś wykorzystał 17 lat jej pracy, a ubodło ją to tak mocno, że straciła nawet wenę twórczą i w okolicznościach procesu sądowego nie jest w stanie pracować nad najnowszą książką.

Nie chciała nawet słyszeć, że leksykon może być nieocenionym źródłem informacji dla fanów Pottera, bo – jak twierdzi – sama pracuje nad podobnym leksykonem i to od 10 lat. Deklaruje, że dochód z tegoż miała przekazać na cele charytatywne (akurat!).

Leksykon z Michigan powstał po 7 latach pracy Jana Vandera Arka (cóż za “potterowska” godność), bibliotekarza z zawodu i oddanego fana przygód Pottera, który nawet założył stronę internetową w formie encyklopedii Harry’ego Pottera. Każdy z tomów sagi przeczytał prawie 50 razy. Według Rowling leksykon zawiera wiele błędów. Tymczasem jak się okazuje sama niegdyś przyznawała, że encyklopedia internetowa Arka jest tak dobra, że nie raz zdarzało się jej do niej sięgać. W 2004 r. przyznała jej nawet jakąś tam nagrodę.

Autor leksykonu przejawia idealistyczne przekonanie lewicowe, że Harry Potter jest dobrem, które powinno należeć do wszystkich czytelników. Mężczyzna nie wytrzymał napięcia i podczas zeznań w sądzie rozpłakał się. Przeprosił Rowling, tłumacząc, że chciał dobrze, a jego pomysł miał tylko wypełnić pewną lukę, którą stanowił brak indeksu do wszystkich książek o Harrym Potterze.

Rzeczywiście trudno uznać argument Rowling, która twierdzi, że ludzie, którzy kupią leksykon, nie będą chcieli kupować już jej książek. Taki leksykon w założeniu jest jednak uzupełnieniem kolekcji o Harrym Potterze, a zainteresowani nim będą wyłącznie ci, którzy kupowali, kupują i będą kupować, czytali, czytają i będą czytać ksiąxki o Potterze.

Tak to pani Rowling nie chce dopuścić, aby rzesza czytelników przygód Pottera nie miała dostępu do niczego co nie wyszłoby spod jej ręki.

P.S. Nie przeczytałem żadnej książki o Harrym Potterze.

Marcin Poznań (Opublikowane: kwi 16, 06:28)

Komentarze

  1. Autorka Harry’ego Pottera ma rację.
    Nie o chciwość tu chodzi ale o szanowanie cudzych praw autorskich. Trzeba było uzyskać zgodę autorki, a nie żerować na cudzym dorobku literackim.
    Pozdrawiam
    www.felieton102.bloog.pl

    — ZetEr · kwi 16, 10:04 · #

  2. Zarzuca pan pisarce chciwosc a ja tu widze easy money dla autora leksykonu. Przepisy sa przepisami i on je zlamal, a to ze chcial dobrze… dobrymi checiami pieklo jest wybrukowane. Gdyby powyzszy panski tekst zostal wydrukowany gdzies indziej ale pod innym nazwiskiem nie dochodzilby pan swoich praw?

    — ET · maj 20, 20:43 · #

Komentowanie zakończone dla tego artykułu