Nowojorczycy to śmieciarze

Bardzo mi przykro o tym pisać, bo kocham to miejsce, ale mieszkańcy Nowego Jorku zupełnie nie dbają o swoje miasto. Oczywiście nie powinno się uogólniać, ale trudno się powstrzymać, kiedy niemal na każdym kroku widzę na własne oczy, jak jego mieszkańcy kalają ulice swojej metropolii.

Proste przykłady zobserwowane przeze mnie to wyrzucanie niedopałków na ulice, mimo że kosz, na którego obręczy można zgasić peta jest tylko dwa kroki dalej, rzucanie pod siebie rozmaitych papierków, zostawianie kubków w metrze, wylewanie ścieków na ulice, o czym chyba powinno się już chyba czytać w książkach o życiu w średniowiecznych miastach. Zaś wlaściciele czworonogów – ci bardziej uświadomieni – oczywiście zbierają kupki za swoimi pupilkami, ale wystarczy wyjechać na Queens albo biedniejszy Brooklyn, a tam czeka nas swoisty slalom, bo wszędzie – przepraszam za to wyrażenie – nasrane…

Niedawno widziałem też osobnika, ten miał akurat rejestrację z New Jersey, który po napełnieniu spryskiwacza w aucie galonem płynu w plastikowej butli, poturlał ją beztrosko na ulicę (po samochodzie widać było, że jest dobrze sytuowany). Albo kobietę, która wystawiła dziecko za drzwi auta, by zrobiło siusiu na ulicę.

Najgorzej jest chyba w metrze. Tam rzucanie jakichkolwiek śmieci na tory jest po prostu codziennością. Wczoraj jakiś jegomość w metrze po opróżnieniu butelki napoju, wyrzucił ją po prostu pod pociąg – tzn. siedział w środku, poczekał aż drzwi metra otworzą się na przystanku, po czym wrzucił pustą butelkę w szparę między wagonem a peronem. Dziś mężczyzna (w garniturze i pod krawatem, a jakże!) po przewertowaniu darmowej gazety pozbył się jej beztrosko, rzucając pod siedzenie. A już szczytem wszystkiego było dla mnie dziecko, któremu mama dała długopis, by nie marudziło, tylko pobazgrało sobie po ścianie wagonu. A to metro linii G było…

Naprawdę nie wiem dlaczego ludzie tak traktują własne miasto. Bardzo to przykre…

Marcin Poznań (Opublikowane: kwi 17, 06:07)

Komentarze

  1. Niezgadzam sie z Tym apsolutnie Nowy Jork jest miastem emigrantow i tu jest caly szakopul dla niektorych narodowosci wyrzucanie smieci przed dom lub wprost na ulice jest porzadkiem dziennym mysle ze wynika to z niskiej kultury osobistej.czystch amerykanow w samym NY mysle ze nie przekracza 50% prosze sie przejsc east side uptown czy tam jest brudno? albo forest hills itp.

    — zuza · kwi 30, 20:52 · #

  2. Swieta prawda Panie Marcinie.Ja mieszkalam na Queensie i musze powiedziec ze sasiedzi sa okropni.Ciagle wyzucaja niedopalki papierosow do mojego ogrodka siedzac na schodach i kopcac sasiadom prosto w okno.To sa Sycylijczycy, (tak nie Wlosi)oni wcale sie niczym nie roznia od Portorykanow.Strasznie “niska” klasa ludzi.Wychowani w Ameryce a na wlos kultury nie znaja, a po zwroceniu uwagi robia to jeszcze bardziej zlosliwie.Ja po prostu zbieram te niedopalki i pozniej wyrzucam na ich schody, mysle ze to jest najlepsze wyjscie.Z takimi ludzmi trzeba sobie w jakis sposob radzic samemu.Policja lub inne urzedy na cos takiego nie reaguja.Tak mnie nauczylo zycie w Ameryce i inni mieszkancy.Moim zdaniem jest to brak kary.

    — anna · maj 12, 14:18 · #

Dodaj komentarz: