Polska organizacja
W niedzielę 9 marca Nowy Jork ma odwiedzić Donald Tusk. Wizyta premiera czy prezydenta Polski to zawsze taki sam spektakl – nikt nic nie wie, nikt niczego nie może potwierdzić, wszystko na ostatnią chwilę... I tak jest za każdym razem.
Zaproszenia wysyłane za pięć dwunasta, ogólnikowy program wizyty, niczego nie można się nigdzie dowiedzieć, nawet żadnych konkretnych informacji nie potrafi udzielić szef lokalu, w którym będzie bankiet z udziałem szefa rządu. Denerwuje się, bo na kilka dni przed imprezą nie wiedział jeszcze nic na temat bankietu, który ma przygotować, oprócz tego, że ma być 150 osób. A może 80…?
Mamy za to jak zwykle nabożny szacunek do urzędników z Polski, którzy nie są członkami monarszego dworu, a właśnie urzędnikami, mającymi służyć obywateelom, bo po to się ich wybiera… Więc zamiast otwartego spotkania, podczas którego każdy ciekawy mógłby, jeśli tylko chce, uścisnąć rękę premieroowi swojego kraju, mamy znowu zamknięty raut dla bliżej nieokreślonej polonijnej elity.
A polonijni liderzy i tak przyjdą się ukłonić szefowi rządu – choć opluwali PO za rządów PiS, tak samo jak tłumnie przyszli na spotkanie z Millerem, choć to przecież “komuch”... Ale nie od dziś wiadomo, że łaska pańska na pstrym koniu jeździ. A hipokryzja nie zna granic…
— Marcin Poznań (Opublikowane: mar 4, 08:31)
Komentarze
Komentowanie zakończone dla tego artykułu
