Straszenie listami od Social Security

Administracja George’a W. Busha powróciła do planu wyrzucania z pracy wszystkich, których numery ubezpieczenia społecznego nie zgadzają się danymi w bazie Social Security.
Wraca upiór, który jeszcze kilka miesięcy temu, po orzeczeniach sądu federalnego wydawał się martwy.
Nowe-stare propozycje przedstawione przez Departament Bezpieczeństwa Krajowego zobowiązują pracodawców do przestrzegania restrykcyjnych procedur w przypadku gdy numery Social Security ich pracowników nie są prawdziwe. Ma to się przyczynić do ograniczenia zjawiska nielegalnej imigracji. Konsekwencją niezastosowania się do nowych przepisów mają być surowe kary dla pracodawców. Bo właśnie na pracodawców zostanie przerzucona część odpowiedzialności za weryfikację dokumentów. Uderzy to nie tylko w nielegalnych imigrantów, ale także w polskich kontraktorów, którzy nie mogą znaleźć do pracy kandydatów z “papierami”.
Wejście w życie nowych przepisów nie jest jeszcze przesądzone. Do 25 kwietnia 2008 roku będą trwały konsultacje społeczne (adresy poniźej). Organizacje broniące imigrantów z pewnością nie zrezygnują też z drogi sądowej.
Pomysł przerobienia pracodawców na policjantów imigracyjnych administracja próbowała wprowadzić już rok temu. Decyzję zaskarżyły jesienią do sądu federalnego organizacje broniące praw imigrantów oraz Amerykańska Unia Swobód Obywatelskich. Sędzia Charles Breyer podzielił zastrzeżenia wyrażane przez powodów i polecił rządowi dostosowanie przepisów do obowiązującego już prawa. Jak się okazało, zaproponowane ostatnio zmiany są jedynie kosmetyczne.
Tak zwane „no-match letters” mają grozić firmom oddaniem sprawy w ręce prokuratury, jeśli nie zwolnią one podejrzanych pracowników.
Same listy nie są niczym nowym – administracja Social Security rozsyła je rutynowo, zawiadamiając pracowników (od 1974 roku) i pracodawców (od 1994), o tym że coś się nie zgadza z numerem ubezpieczenia społecznego, na który odprowadzane są składki. Urząd Social Security nie zakładał jednak a priori złej woli pracownika i pracodawcy, zakładając z góry, że błędne dane są wynikiem pomyłki. Tym razem jednak procedura ma się obywać w porozumieniu z Departamentem Bezpieczeństwa Krajowego z założeniem, że dane są wynikiem oszustwa, jakim jest chęć nielegalnego zatrudnienia, a konsekwencje mają być dużo surowsze.
Według wstępnych propozycji , pracownika trzeba zwolnić, jeśli w ciągu 90 dni nie wyjaśni wątpliwości związanych z błędnym numerem SS. W nowych przepisach – twierdzi Homeland Security – nie zostaną stworzone jednak zobowiązania nowe prawne dla pracodawców, a egzekowanie prawa opierać się będzie na już istniejących ustawach. Prawnicy nadal mają co do tego wątpliwości, ponieważ istota przepisów pozostaje bez zmian: pracodawcy po otrzymaniu “no match letter” będą nadal mieli 90 dni na rozwiązanie sprawy. Jeśli po kolejnych trzech dniach zatrudniony nie będzie w stanie przedstawić “dobrego” numeru Social Security, trzeba go będzie zwolnić. Jeśli pracodawca tego nie zrobi czekają go grzywny albo zarzuty natury kryminalne. Homeland Security Department od miesięcy zapowiada, że nie będzie pobłażał tym, którzy nie dostosują się do nowych regulacji. Brak działania ze strony pracodawcy może być bowiem uznany za świadome zatrudnianie nielegalnych imigrantów, co jest zabronione. Departament Sprawiedliwości właśnie podniósł wysokość karnych opłat za przyjmowanie cudzoziemców do pracy na czarno.
Wylewanie dziecka z kapiela
Organizacje wspierające imigrantów ostro krytykują zrewidowane przepisy, twierdząc że zmieniają one bardzo niewiele w stosunku do pierwszej propozycji. Przyłączyły się do nich grupy broniące prawa do swobód obywatelskich i prywatności, a także sami pracodawcy.
Propozycje z satysfakcją przywitały jedynie organizacje opowiadające się za ograniczeniem imigracji. Te ostatnie uznały to za właściwy krok w sytuacji, gdy sytuacja gospodarcza kraju gwałtownie się pogarsza. Zwolennicy nowych rozwiązań powołują się przy tym na obowiązujące prawo, które od 1986 roku zakazuje pracodawcom świadomego zatrudniania nielegalnych imigrantów.
Argumenty przeciwników nowych regulacji wydają się jednak dużo mocniejsze. Wcielenie ich w życie równałoby się wylaniu dziecka z kąpielą. Przede wszystkim dlatego, że podstawą do działania Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego (któremu podlegają służby imigracyjne) stałyby się dane Social Security Administration, których wiarygodność i rzetelnośc – delikatnie ujmując – pozostawia wiele do życzenia. Według szacunków inspektora generalnego SSA opublikowanych na łamach “New York Timesa” błędy zawierają dane aż 17,8 miliona osób w liczącej 435 milionów nazwisk bazie danych Social Security. Co więcej aż 70 procent spośród błędnych numerów to dane osób urodzonych w USA. W ogromnej większości rozbieżności są rezultatem urzędniczych pomyłek, a nie zaplanowanego oszustwa. Tymczasem urzędy Social Security zawalone są dokumentami i wyjaśnianie nieporozumień może trwać miesiącami. Konsekwencje egzekwowania nowych propozycji Homeland Security mogą być katastrofalne dla wszystkich. Pracownicy będą biegali pod urzędach zamiast pracować, a jeśli im się nie uda – stracą zatrudnienie. Będą przy tym czuli się napiętnowani i dyskryminowani. Pracodawcy będą musieli ponieść koszty obniżonej wydajności pracownika, a być może znalezienia nowego. Co więcej – w przypadku niesłusznego zwolnienia mogą narazić się na proces, który w przypadku małych biznesów może okazać się rujnujący.
Cios dla gospodarki?
Nie wytrzymuje próby nawet argument zwolenników przepisów, że nareszcie nielegalni imigranci w trudnych czasach nie będą zabierać pracy Amerykanom. Konsekwentne wprowadzenie w życie rozwiązań Homeland Security Department może doprowadzić do masowych zwolnień setek tysięcy ludzi, wielu z nich pracujących absolutnie legalnie, zakłócając pracę ogromnej liczby firm. W okresie recesji przyniesie to gospodarce dużo więcej szkody niż pożytku. Można sobie wyobrazić chociażby polonijnych kontraktorów, którzy nagle w środku wykonywanych zleceń zmuszeni są do zwolnienia części polsko-, czy hiszpańskojęzycznych pracowników. Może się okazać, że nie będą mieli kogo zatrudnić, albo że kolejni pracownicy też po trzech miesiącach będą musieli odejść.

Co można zrobić
• Do 25 kwietnia br. prowadzone są publiczne konsultacje w sprawie nowych przepisów. Istnieje możliwość przesłania komentarzy i uwag. Można to zrobić za pośrednictwem federalnego eRulemaking Portal: http://www.regulations.gov. Komentarze powinny być oznaczone sygnaturą DHS Docket No. ICEB 2006–0004.
• Pełny tekst rozporządzenia będącego przedmiotem dyskusji można znaleźć na stronie U. S. Immigration and Customs Enforcement (ICE): http://www.ice.gov/doclib/finalsafe.pdf
• Wykładnię Departamentu Sprawiedliwości – U. S. Department of Justice (DOJ), pozwalającą na zwalnianie osób po otrzymaniu “no match lettters” można znaleźć pod adresem http://www.usdoj.gov/crt/osc/htm/Nomatch032008.htm

l

Tomasz Deptuła (Opublikowane: kwi 9, 13:06)

Komentarze

  1. Wygląda na to, że administracja nie innego pomysłu na pokazanie kto tu ma władzę. A gospodarka i tak się wali…

    — Sceptyczny · kwi 10, 17:36 · #

  2. jeszcze troche czasu ijankesi do demolki i skefry zsekuramy oraz ztym zasranym dolarem

    — mario · maj 12, 14:57 · #

Dodaj komentarz: