15-lecie Nowojorskiego Festiwalu Filmów Polskich

Pokazaliśmy najciekawsze polskie filmy

306
Hanna Hartowicz od 15 lat organizuje Nowojorski Festiwal Filmów Polskich / WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

"Promocja polskiego kina jest ważna, ponieważ film jest częścią naszej kultury" – mówi Hanna Hartowicz, dyrektor Nowojorskiego Festiwalu Filmów Polskich (NYPFF), którego 15. edycja odbędzie się w dniach od 22 do 24 maja oraz 1 i 2 czerwca w Scandinavia House na Manhattanie.

Zbliża się tegoroczny Nowojorski Festiwal Filmów Polskich. Czy w związku z tym, że odbędzie się on po raz 15., szykujesz jakieś specjalne niespodzianki, czy raczej będzie on organizacyjnie podobny do tych wcześniejszych?
Każdy festiwal jest szczególny, ponieważ co roku mamy nowe filmy. Tym razem pokażemy osiem fabuł oraz filmy dokumentalne i krótkie. Dużą atrakcją dla widzów będzie premiera jednego z najważniejszych ubiegłorocznych polskich filmów, jakim jest „Kamerdyner”. Na pokazie tym będzie również obecny jego reżyser Filip Bajon. Mamy bardzo ciekawą selekcję filmów i kilka nowojorskich premier. To są właśnie atrakcje festiwalu – dobre filmy. Poza tym, że zmieniliśmy kino na Scandinavia House na Manhattanie, nie przewiduję specjalnych niespodzianek. Będziemy chcieli podziękować osobom, sponsorom i instytucjom, które nam pomagają, dzięki którym ten festiwal ciągle się odbywa, oraz które – podobnie jak ja – uważają, że promocja polskiego kina jest ważna, ponieważ film jest częścią naszej kultury.

Jacy jeszcze goście pojawią się na tym festiwalu?
Prawdopodobnie będzie Janusz Kondratiuk, reżyser filmu „Jak pies z kotem”, oraz Olga Chajdas, której debiutancki film pt. „Nina” również pokażemy. Ich przyjazd uzależniony jest od sponsoringu LOT-u. Pojawi się także operator Dominik Danilczyk, który pracował przy kolejnym naszym premierowym filmie pt. „Wilkołak”, oraz Zuzanna Janin, która zagrała w fabularyzowanym dokumencie Marty Dzido i Piotra Śliwowskiego pt. „Siłaczki”. Film ten opowiada o kobietach, które 100 lat temu walczyły o równouprawnienie w Polsce. Aktorka ta jest wnuczką jednej z bohaterek filmu. Będzie także Maciej Pawełczyk, producent i montażysta filmu „Ostatni górale”. Wszyscy goście po projekcjach spotkają się z widzami, po każdym z prezentowanych filmów przewidujemy panele dyskusyjne.

Według jakiego klucza dobierasz filmy na ten festiwal?
Od lat jeżdżę na Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Uczestniczyłam w nim jeszcze zanim zaczęłam organizować festiwal w Nowym Jorku. Z zamiłowania i wykształcenia jestem filmowcem. Na nasz festiwal wybieram filmy, które uważam za wartościowe pod względem artystycznym, ale jednocześnie myślę o Polonii, która stanowi 80 procent publiczności. Dlatego też staram się tak dobierać repertuar, żeby te filmy były atrakcyjne dla naszej widowni. Zwracam uwagę na reżyserię, zdjęcia, scenografię, na grę aktorów, obsadę oraz jego scenariusz, a więc na te kryteria, które m.in. decydują o tym, czy film jest dobry, czy też nie. Nie zawsze udaje nam się od razu zdobyć wszystkie filmy, jakie chcielibyśmy pokazać w Nowym Jorku, ponieważ te, które mają szansę na podbicie obcych krajów, często są blokowane w oczekiwaniu na decyzję, czy zostaną zakwalifikowane na międzynarodowe festiwale, np. w Berlinie, Wenecji czy też w Toronto. Te festiwale wymagają absolutnie zagranicznej premiery.

Jak postrzegasz ten festiwal patrząc na niego z perspektywy czasu? Jesteś z niego zadowolona? Pytam o to, ponieważ wiem, że prócz splendoru, który przynosi, wiąże się on także z ogromem pracy i dużym stresem dotyczącym jego organizacji.
15 lat to szmat czasu, kilkadziesiąt zaprezentowanych filmów i zaproszonych twórców. To również dużo pracy, emocji oraz wiele osób i wolontariuszy zaangażowanych przy realizacji festiwalu. Cieszę się, że udało nam się pokazać najciekawsze i najważniejsze polskie filmy. Jestem bardzo zadowolona, że mimo różnych trudności działamy do dzisiaj. Oczywiście jest to wszystko okupione dużym stresem, co nawet wczoraj zauważyła moja córka. Ma to związek z tym, że spoczywa na mnie ogromna odpowiedzialność dotycząca organizacji tego festiwalu.

Można by go zrobić jeszcze lepiej i dotrzeć z nim do środowiska amerykańskiego, ale to wiąże się z ogromnymi funduszami, potrzebnymi na promocję w nowojorskich mediach, a ja za każdym razem obawiam się, czy wystarczy pieniędzy na pokrycie podstawowych kosztów. Dlatego też odczuwam pewien żal, że nie mamy odpowiedniego wsparcia od ludzi i instytucji, którym powinno zależeć na promocji polskiej kultury oraz na zaistnieniu w świadomości nowojorczyków.

Najważniejsi sponsorzy, dzięki którym festiwal się odbywa od 2005 roku, to Żywiec oraz Polsko-Słowiańska Federalna Unia Kredytowa. Od paru lat pomaga nam również Zygmunt Rolat, biznesmen i filantrop, którego pomoc i przyjaźń jest cennym wsparciem dla festiwalu. Mamy też sponsoring Konsulatu Generalnego RP w Nowym Jorku oraz Instytutu Kultury Polskiej, Misji Polskiej przy ONZ oraz Stowarzyszenia Filmowców Polskich, Fundacji Kościuszkowskiej i innych. Dzięki temu działamy. Okazało się, że w tym roku telewizja publiczna Thirteen, która ma bardzo dużą oglądalność, wybrała ponownie nasz festiwal jako jedno z pięciu najciekawszych wydarzeń kulturalnych w Nowym Jorku i umieści wiadomość o nim w swoim biuletynie, rozsyłanym co tydzień do 30 tys. osób, z czego jestem bardzo zadowolona.

Hanna Hartowicz i Andrzej Chyra podczas 6. Nowojorskiego Festiwalu Filmów Polskich / ZOSIA ŻELESKA-BOBROWSKI

Przedstawiciele tego kanału telewizyjnego byli także obecni na naszych projekcjach w roku ubiegłym. Organizowanie tego festiwalu jest dla mnie jak produkcja filmu, a to było moje życiowe marzenie. Ukończyłam nawet odpowiednie studia w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi, po tym jak obroniłam dyplom z polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim. Po stanie wojennym wyjechałam do Nowego Jorku, gdzie wówczas nie było polskich filmów, poza sporadycznymi pokazami w Lincoln Center. Stąd pomysł festiwalu, którego organizacja jest trochę podobna do pracy przy produkcji filmu.

Kiedy było łatwiej go organizować? Na początku jego istnienia czy teraz, gdy jest on znany i ma swoją renomę?
Przedtem było o wiele łatwiej, ponieważ filmy nie były tak dostępne na różnych nośnikach, ani też nie można było ich ściągać przez internet. Co prawda wówczas również istnieli piraci, ale nie mieli tak dobrych jakościowo kopii filmów, jak to ma miejsce obecnie. Chodziło się do kina. Teraz ludzie mogą oglądać filmy nawet w telefonie komórkowym. Poza tym przedtem była większa Polonia, a ludzie rzadziej latali do Polski, więc nie mieli okazji widzieć wielu filmów, przez co większa była także widownia. Dotyczy to również wolontariuszy, którzy przed laty chętniej zgłaszali się do pomocy przy organizacji festiwalu. Z niektórymi z nich współpracuję i przyjaźnię się do dzisiaj. Wśród nich jest niezawodny Tomek Tomaszewski, który prowadzi naszą stronę internetową oraz zajmuje się promocją.

Hanna Hartowicz i prof. Annette Insdorf podczas wizyty w domu Andrzeja Wajdy / ARCHIWUM HANNY HARTOWICZ

Patronem honorowym Nowojorskiego Festiwalu Filmów Polskich, prawie od samego początku jego istnienia, jest Andrzej Wajda. W jaki sposób udało ci się pozyskać przychylność tego wielkiego polskiego reżysera?
To jest długa historia związana z naszą znajomością. Kilka dni temu na moim facebookowym profilu jeden z moich kolegów z Polski zamieścił zdjęcie oraz pytanie: „Czy to ty, Haniu?”. Była to fotografia z początku lat 70. ub. wieku, kiedy studiowałam na polonistyce i wybraliśmy się do klubu studenckiego o nazwie „Dziekanka”, w którym Andrzej Wajda kręcił „Polowanie na muchy” z Małgosią Braunek, Zygmuntem Malanowiczem i Danielem Olbrychskim. Ja weszłam na plan filmowy i schowałam się pod taką konstrukcją, z której operator robił ujęcia z góry i obserwowałam pracę reżysera. Andrzej Wajda mnie stamtąd wyciągnął i kazał mi zagrać krótki epizod w tym filmie. Dwa lata później, po ukończeniu studiów, wygrałam ogólnopolski konkurs na jego asystenta. Było to w czasie, gdy zakładał Zespół Filmowy „X”. Wajda był już wtedy bardzo uznanym reżyserem, i to że mnie wybrał do swojego zespołu, było dla mnie wielkim wyróżnieniem. Od tego czasu, przez całe swoje dorosłe życie, byłam związana z filmem. Przez 13 lat w słynnym Zespole „X” Andrzeja Wajdy pracowałam jako drugi reżyser i dyrektor castingu, między innymi przy takich filmach, jak „Wodzirej” Feliksa Falka i „Przesłuchanie” Ryszarda Bugajskiego, za który to film władze rozwiązały zespół Wajdy. Spotykałam się z Mistrzem – bo tak go nazywaliśmy – podczas wizyt w Polsce, byłam na planie filmowym m.in. „Panien z Wilka” i „Pana Tadeusza”. Tak więc gdy organizowałam festiwal i poprosiłam Andrzeja Wajdę o honorowy patronat, zgodził się i był wspaniałym patronem – interesował się tym, jakie filmy będziemy pokazywać, kto do nas przyleci, jak sobie radzę z organizacją festiwalu, a nawet starał się pomagać mi w załatwianiu różnych spraw w Polsce. Czułam jego bardzo dobrą energię. Do końca życia był naszym patronem i pozostał na tym honorowym miejscu dalej. Po jego śmierci upamiętniliśmy Wajdę podczas 13. Nowojorskiego Festiwalu Filmów Polskich pokazując ostatni film Mistrza „Powidoki” – o malarzu Władysławie Strzemińskim. Wówczas na otwarcie festiwalu udało mi się zaprosić Martina Scorsese, który mówił pięknie na temat polskiego filmu oraz znaczenia twórczości Andrzeja Wajdy dla światowego kina oraz dla niego samego i jego twórczości. Powiedział, że tak był zafascynowany filmami Wajdy, że nawet te okulary, które nosi – to na pamiątkę roli Cybulskiego w „Popiele i diamencie”. To, że Andrzej Wajda jest naszym patronem, nie jest przypadkiem, ponieważ od początku popierał to, co robiłam, a nawet przysłał mi kilka pięknych listów. Jeden z nich otrzymałam po tym, jak zaprezentowałam „Ziemię obiecaną” w Nowym Jorku. Ten wspaniały film dopiero po 37 latach od premiery mógł być pokazany w Stanach Zjednoczonych. Ktoś, kto nie zgadzał się z przekazami zawartymi w filmie, wykupił do niego prawa i zablokował możliwość pokazów w Ameryce. Dopiero podczas „remasteringu” całej klasyki polskiego kina Andrzej Wajda przemontował film na nowo i jako tzw. wersję reżyserską mogliśmy go wyświetlić w Nowym Jorku. Pokazaliśmy ten film pięć lat temu w Museum of Moving Image na Queensie. Po tej projekcji Andrzej Wajda wysłał mi piękny list, który się kończył słowami: „Z wyrazami wdzięczności, Andrzej Wajda”.

Hanna Hartowicz i Martin Scorsese podczas festiwalu poświęconego pamięci Andrzeja Wajdy w 2017 roku / ARCHIWUM HANNY HARTOWICZ

A w jaki sposób udało ci się przekonać wspomnianego Martina Scorsese do udziału w polskim festiwalu filmowym?
Mimo że wiele osób twierdziło, że to jest niemożliwe, udało mi się zrobić! Andrzej Wajda podczas wizyty w Stanach Zjednoczonych nie tylko spotkał się z Martinem Scorsese, ale był nawet – wraz ze swoją żoną Krystyną Zachwatowicz – na obiedzie w jego domu. Bardzo się lubili i cenili wzajemnie, więc uważałam, że Scorsese na pewno przyjdzie na wieczór poświęcony pamięci Andrzeja Wajdy oraz na pokaz jego ostatniego filmu. I tak się stało. Gdy udało mi się i przekazałam jego osobistej sekretarce zaproszenie, to po 20 minutach dostałam od niej pozytywną odpowiedź: „Martin will come”. W ten sposób Martin Scorsese pojawił się na Nowojorskim Festiwalu Filmów Polskich.

Kto jeszcze swoją obecnością zaszczycił tę imprezę?
Odwiedził nas także m.in. Janusz „Kuba” Morgenstern, który kiedyś, gdy studiowałam w „Filmówce”, był moim profesorem, a z którym później jako drugi reżyser pracowałam przy filmie „Godzina ‚W'”. Był bardzo szczęśliwy z tego, że Polonia interesuje się polskimi filmami, oraz ze spotkania, jakie z nim zorganizowaliśmy w redakcji „Nowego Dziennika” na Manhattanie. Wielką przyjaciółką naszego festiwalu przez wiele lat była Elżbieta Czyżewska, która była zaangażowana w festiwal od samego początku. Była na wszystkich projekcjach, uczestniczyła w spotkaniach i imprezach towarzyszących festiwalowi. Była wspaniałym doradcą i moją „prywatną” konsultantką. Była piekielnie inteligentną osobą, która znała się na kinie, a również na teatrze i literaturze. I wciąż mi brak naszych rozmów… Poza tym Nowojorski Festiwal Filmów Polskich swoją obecnością uświetnili: Agnieszka Holland i jej córka Kasia Adamik, Katarzyna Figura, Magdalena Cielecka, Małgorzata Kożuchowska, Agnieszka Smoczyńska, Marta Dzido, Joanna Kos-Krauze, Jowita Budnik, Katarzyna Glinka, Jacek Borcuch, Borys Szyc, Andrzej Chyra oraz Arkadiusz Jakubik. Myślę, że warto również podkreślić, że plakaty reklamujące nasze festiwale robili najlepsi polscy graficy, m.in.: Andrzej Pągowski, Rafał Olbiński, Andrzej Dudziński, Rosław Szaybo, Ryszard Horowitz i Daniel Horowitz, a z młodszego pokolenia grafików Dorota Kidziak i Natalia Olbińska, która jest także autorką tegorocznego projektu.

W 2010 roku na Nowojorskim Festiwalu Filmów Polskich pojawił się reżyser Janusz Morgenstern. Na zdjęciu także (od lewej): Mariola Olbińska, Hanna Hartowicz i Barbara Plewińska / ZOSIA ŻELESKA-BOBROWSKI

Na zakończenie powiedz, jakie nagrody są przyznawane podczas Nowojorskiego Festiwalu Filmów Polskich?
Jury festiwalu przyznaje nagrodę „Ponad granicami” noszącą imię Krzysztofa Kieślowskiego. Członkowie tej komisji oglądają wszystkie filmy i oceniają je pod względem reżyserii, scenografii, scenariusza, zdjęć, muzyki, gry aktorskiej, kostiumów i efektów specjalnych, a także przesłania, mającego dotrzeć do ludzi ponad granicami, stąd też taka nazwa tego wyróżnienia. Drugą nagrodę przyznają widzowie. W tym roku o Nagrodzie Publiczności zdecyduje głosowanie, które przeprowadzimy przez internet. Natomiast dla najlepszego aktora lub aktorki wręczamy także Nagrodę im. Elżbiety Czyżewskiej, której już nie ma między nami od prawie 9 lat. Przy okazji zapraszam na tegoroczny festiwal oraz do odwiedzania naszej strony www.nypff.com, a także polubienia festiwalowego profilu na Facebooku i Instagramie.

Hanna Hartowicz (druga z lewej) i Arkadiusz Jakubik po projekcji filmu „Wołyń” podczas 14. Nowojorskiego Festiwalu Filmów Polskich. Na zdjęciu także Katarzyna Glinka (pierwsza z lewej) i prof. Izabela Kalinowska / WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

**********

Program 15. Nowojorskiego Festiwalu Filmów Polskich (New York Polish Film Festival)

Tegoroczne pokazy festiwalowych filmów oraz panele dyskusyjne i spotkania z zaproszonymi gośćmi odbędą się w salach kinowych Scandinavia House przy 58 Park Avenue na Manhattanie.

Plan projekcji i spotkań:

• środa, 22 maja,
– Otwarcie festiwalu (tylko za zaproszeniami), godz. 5:30 ppoł.
– „Kamerdyner” (premiera), reż. Filip Bajon, godz. 6:30 ppoł., po projekcji spotkanie z reż. filmu

• czwartek, 23 maja
– „7 uczuć”, reż. Marek Koterski, godz. 6 wiecz.
– „Jak pies z kotem”, reż. Janusz Kondratiuk oraz „Kobieta budzi się rano” (15 min.), reż. Olga Chajdas, godz. 8:15 wiecz., po projekcji spotkanie z reż. Januszem Kondratiukiem

• piątek, 24 maja
– „Ostatni górale”, reż. Filip Luft, godz. 5:30 ppoł., po projekcji spotkanie z producentem Maciejem Pawełczykiem
– „Wieża. Jasny dzień” (premiera), reż. Jagoda Szelc, godz. 6:30 ppoł.
– „Wilkołak” (premiera), reż. Adrian Panek, godz. 8:15 wiecz., po projekcji spotkanie z operatorem filmowym Dominikiem Danilczykiem

• sobota, 1 czerwca
– „Siłaczki” (premiera), reż. Marta Dzido i Piotr Śliwowski. godz. 3:30 ppoł.
– „Planeta singli 3” (premiera), reż. Michał Chaciński i Sam Akina, godz. 5 ppoł.
– „Nina” (premiera), reż. Olga Chajdas, godz. 7 wiecz., po projekcji spotkanie z reżyserką

• niedziela, 2 czerwca
– „Książę i dybuk”, reż. Elwira Niewiera i Piotr Rosołowski, godz. 3:30 ppoł.
– „Atak paniki” (premiera), reż. Paweł Maślona, godz. 5 ppoł.
– Zakończenie festiwalu i pokaz jednego z nagrodzonych filmów

Więcej informacji na stronie www.nypff.com

Plakat reklamujący 15. Nowojorski Festiwal Filmów Polskich / NATALIA OLBIŃSKA