20-latek uratował dzieci z pożaru, sam jest mocno poparzony

348

20-letni Derrick Byrd to prawdziwy bohater. Gdy w domu wybuchł pożar, pomógł się z niego wydostać najbliższym. Mimo szalejącego ognia rzucił się też na ratunek dzieciom, w tym 8-letniej siostrzenicy. Mężczyzna ma poparzenia drugiego i trzeciego stopnia. 

Mimo bólu jaki musi teraz znosić w wyniku poprzeń zapewnia, że gdyby zaszła taka potrzeba to zachowałby się tak samo. Amerykańskie media okrzyknęły go bohaterem, a on skromnie odpowiada, że zrobił to co do niego należało. Dramat rozegrał się miejscowości Aberdeen w stanie Washington. Pożar wybuchł w czwartek, 4 lipca o godz. 4 nad ranem. Wewnątrz znajdowała się jego siostra i troje jej dzieci. Były uwięzione na pierwszym piętrze. Dwoje z nich wyskoczyło z okna, a 20-latkowi udało się je złapać. 8-letnia siostrzenica bała się skoczyć, mimo, że wewnątrz szalały płomienie. Derrick Byrd nie zastanawiał się długo tylko wbiegł do środka ratować dziewczynkę. Ściągnął koszulkę i ochronił nią dziecko. Sam doznał rozległych poparzeń. „Mimo że czułem ogień na moim ciele, nic mnie to nie obchodziło. Wiedziałem, że muszę ją uratować, przecież ona jest jeszcze małą dziewczynką, całe życie przed nią i ma mnóstwo rzeczy do zrobienia. To dobry dzieciak. Jak by była taka potrzeba, jeszcze raz wbiegłbym w ogień, żeby ją uratować” – deklaruje odważny wujek. Przyczyny pożaru na razie nie są znane. Najważniejsze, że nikt nie zginął, a to dzięki bohaterskiej postawie 20-latka.