„200 lat” panu Józefowi

Kartki z życzeniami od Polonii dla bohatera

3
Dostojny jubilat Józef Smyk, ze względu na panującą pandemię, podczas spotkania musiał pozostać wewnątrz ośrodka Autumn Lake Healthcare, lecz poprzez szybę miał kontakt wzrokowy z uczestnikami urodzinowej uroczystości / Foto: SYLWIA BALDOWSKA

Były kwiaty, życzenia, listy gratulacyjne, kartki urodzinowe, dużo miłych słów i pozytywnej energii. Odśpiewano również "200 lat" dla dostojnego jubilata – Józefa Smyka, sybiraka i uczestnika walk o Monte Cassino, który 1 marca świętował swoje setne urodziny. Ta niecodzienna atmosfera wywołała na jego twarzy pogodny i promienisty uśmiech. Podobnie zareagowała aura, bowiem mimo deszczowego dnia, na czas spotkania z jubilatem niebo się rozjaśniło i wypogodziło.

Józef Smyk to znany w New Britain, w stanie Connecticut, społecznik i polonijny działacz, ale również sybirak i weteran wojenny walczący m.in. pod Monte Cassino. Redakcja „Polskiego Expressu”, którą z jubilatem łączą wyjątkowe więzi – wzorem ubiegłorocznej uroczystości – planowała, że mimo pandemii uda się zorganizować skromną celebrację wyjątkowych urodzin zasłużonego bohatera. Początkowo w planach było przyjęcie w placówce Haller Post w New Britain lecz niestety życie napisało nieco inny scenariusz tych obchodów…

Tak się złożyło, że kilka tygodni temu, na skutek upadku, pan Józef znalazł się w szpitalu, gdzie dodatkowo stwierdzono u niego obecność koronawirusa Covid-19. Na szczęście mimo swojego sędziwego wieku przechodził tę chorobę bezobjawowo. W związku z tymi przeszkodami – by uczcić wyjątkowe święto uczestnika walk o Monte Cassino – wymyślono akcję „Kartka z życzeniami dla naszego 100. letniego bohatera”, którą zainicjowała redakcja „Polskiego Expressu” w New Britain, zachęcając zarówno czytelników jak i słuchaczy do wysyłania życzeń urodzinowych dla Józefa Smyka.

Redaktorka Beata Kaczmarczyk (w środku) przekazała Józefowi Smykowi specjalne wydanie „Polskiego Expressu” całkowicie poświęcone jego osobie / Foto: SYLWIA BALDOWSKA

Do akcji włączyła się również Szkoła Języka Polskiego im. św. Jana Pawła II w New Britain, gdzie w niektórych klasach zostały przeprowadzone lekcje na temat historii i losów sybiraka i weterana wojennego. Po ich zakończeniu uczniowie napisali wzruszające listy do pana Józefa.

Akcja przeprowadzona przez redakcję „Polskiego Expressu” cieszyła się bardzo dużą popularnością. Do redakcji przyszło ok. 50 kartek z życzeniami dla dostojnego jubilata, a także wiele listów gratulacyjnych m.in.: z Konsulatu Generalnego RP w Nowym Jorku, z Instytutu Józefa Piłsudskiego w Ameryce, z Urzędu Miasta New Britain, z Centrum Dokumentacji Zsyłek, Wypędzeń i Przesiedleń w Krakowie, z Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych w Warszawie, a także ze Szkoły Języka Polskiego im. św. Jana Pawła II w New Britain i szkoły tańca Volta Dance Studio.

Tuż przed 1 marca pan Józef Smyk opuścił szpital i trafił do domu opieki Autumn Lake Healthcare w New Britain, gdzie możliwe było zorganizowanie urodzinowego spotkania z jubilatem. Niestety musiał on pozostać w ośrodku za okienną szybą, ale i tak wszyscy byli zadowoleni, że mogli go zobaczyć i chociaż w ten sposób okazać mu należny szacunek, a także złożyć życzenia oraz wręczyć urodzinowe kartki i listy z gratulacjami.

Tadeusz Siłka (z prawej), komendant Placówki #111 SWAP im. gen. Józefa Hallera w New Britain, symbolicznie przywitał się z Józefem Smykiem, najstarszym wiekiem i stażem członkiem tej organizacji / Foto: ROBERT IWANICKI

NIEZWYKŁE URODZINY
Skromna, bo ograniczona przez pandemię uroczystość związana z jubieleuszem Jana Smyka odbyła się w poniedziałek, 1 marca, a więc dokładnie w dniu jego setnych urodzin. Rozpoczęła się około godz. 1:30 po południu, i mimo że trwała tylko kilkanaście minut, to wszystkim uczestnikom – włącznie z jubilatem – przyniosła wiele radości.

„Spotkaliśmy się pod oknem Autumn Lake Healthcare. Z jednej strony w mundurze SWAP stał pan Józef, wraz z pielęgniarką, która się nim opiekowała, a z drugiej strony pojawiło się około 20 osób, w tym dwie córki i dwie wnuczki jubilata” – relacjonuje Beata Kaczmarczyk. Wśród reprezentacji Polonii z Connecticut byli ludzie starsi, młodzież oraz dzieci, które odczytały specjalny jubileuszowy list, w którym zobowiązały się utrzymywać pamięć o sybirakach oraz bohaterach drugiej wojny światowej.

Nie zabrakło także weteranów z Placówki #111 Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej im. gen. Józefa Hallera w New Britain, którzy przybyli w odświętnych mundurach, podnosząc tym rangę całej uroczystości. Pojawił się również ks. Stanisław Dudek z parafii Najświętszego serca Jezusa, do której należy pan Józef. Kapłan wraz ze wszystkimi zebranymi odmówił okolicznościową modlitwę oraz udzielił jubilatowi specjalnego błogosławieństwa.

Uczestnicy spotkania, przy akompaniamencie akordeonisty Zbigniewa Kuśmidera, odśpiewali dostojnemu jubilatowi tradycyjne „Sto lat” ze słowami zmienionymi na „Dwieście lat” / Foto: SYLWIA BALDOWSKA

Obecny był także Henryk Hordejuk, przyjaciel jubilata, który od kilku lat dowozi go do kościoła na msze św., a później zabiera do domu na obiad i niedzielne spotkanie w rodzinnym gronie. Jest to ogromna przysługa i wsparcie dla Józefa Smyka, bowiem jego córki mieszkają w stanie Massachusetts.

Spotkanie rozpoczęło się od wspólnego odśpiewania staropolskiego „Sto lat”, oczywiście ze zmienionymi na „Dwieście lat” słowami, oraz przy akompaniamencie profesjonalnego akordeonisty Zbigniewa Kuśmidera, co niesamowicie spodobało się jubilatowi. Dlatego też później spontanicznie zaśpiewano jego ulubioną piosenkę „Głęboka studzienka”, przy której pan Józef „porwał do tańca” opiekującą się nim pielęgniarkę. A jest on znany w New Britain jako wyborny tancerz, który zawsze jako jeden z pierwszych wychodził na parkiet podczas różnych zabaw i imprez polonijnych oraz potańcówek organizowanych w domu seniora.

„Później na ręce jednej z jego córek przekazaliśmy kwiaty, listy gratulacyjne, oraz kartki nadesłane przez naszych słuchaczy i czytelników. Dołączyliśmy również do tego specjalny egzemplarz naszej gazety ‚Polski Express’ całkowicie poświęcony jego osobie” – opowiada Beata Kaczmarczyk.

Wśród uczestników urodzinowego spotkania z Józefem Smykiem pojawił się również jego przyjaciel i opiekun Henryk Hordejuk (z lewej) / Foto: STASIA RODRIGUEZ

Bardzo wzruszający był moment, w którym córka pokazała mu różaniec, który otrzymał od nieznanego mężczyzny przed walką pod Monte Cassino, a z którym do tej pory się nie rozstawał. Niestety nie zdążył go zabrać ze sobą gdy trafił do szpitala. Różaniec, zgodnie ze słowami osoby, która w 1944 r. wręczyła go Józefowi Smykowi, miał mu zapewnić bezpieczeństwo i takie jego działanie jubilat odczuwał nie tylko na wojnie, lecz również w późniejszym czasie. Wszystko wskazuje na to, że Opatrzność Boża czuwała nad nim również podczas poniedziałkowego spotkania.

„Początkowo miało się ono odbyć w niedzielę, ale ze względu na zapowiadane opady deszczu przesunęliśmy je na 1 marca. Okazało się właśnie, że w poniedziałek około godz. 11 zaczął padać deszcz. Jednak na 20 minut przed naszym spotkaniem wypogodziło się. Gdy po ceremonii wracaliśmy do domów zerwał się potężny wiatr i znów zaczęło padać. Czy to nie dowód na działanie tej Opatrzności Bożej, o której pan Józef często wspomina?” – podkreśla i zapytuje retorycznie pani Beata. Dodaje, że uśmiech jaki był widoczny na twarzy jubilata jest dowodem, że uroczystość ta sprawiła mu ogromną radość.

Dlatego też jeżeli tylko pandemia się zakończy, a zdrowie pana Józefa na to pozwoli, to na pewno zostanie zorganizowana jubileuszowa uroczystość z prawdziwego zdarzenia, taka jak ja setne urodziny przystało.

„Planujemy poprawiny, a ja sobie zamawiam pierwszy taniec z panem Józefem” – stwierdziła z uśmiechem na twarzy inicjatorka całej akcji zorganizowanej przez zespół redakcyjny „Polskiego Expressu”.

Uczniowie ze Szkoły Języka Polskiego im. św. Jana Pawła II w New Britain odczytali specjalne listy do jubilata, które napisali po lekcji historii na jego temat / Foto: SYLWIA BALDOWSKA

BIOGRAFIA W PIGUŁCE
Józef Smyk urodził się 1 marca 1921 r. w Borysławiu znajdującym się w dawnym województwie lwowskim. Tam też spędził dzieciństwo i lata młodzieńcze. Wychował się – wraz ze starszym bratem i siostrą – w rodzinie pełnej miłości, szacunku i wzajemnej pomocy. Mając 19 lat, 4 maja 1940 r. około godziny 2 nad ranem, został aresztowany przez NKWD. Powodem był jego bunt związany z udziałem w pochodzie pierwszomajowym oraz zniszczeniem transparentów z portretami Lenina i Stalina, które wraz z kolegami miał nieść.

Początkowo przez kilka tygodni był więziony w Borysławiu, później przez kilka miesięcy w Drohobyczu, a ostatecznie po wyroku wydanym przez sąd trafił na Sybir. Został skazany na 8 lat ciężkich robót w łagrze w miejscowości Workuta, około 160 kilometrów od koła podbiegunowego. Było to miejsce gdzie zima trwała 8 miesięcy, a ludzie masowo umierali. Sam – jak twierdzi – uniknął śmierci dzięki amnestii z 1941 r., w wyniku której został wywieziony do Uzbekistanu. Stamtąd trafił do pracy w Polskiej Ambasadzie w Związku Radzieckim z delegaturą w Samarkandzie, gdzie pracował jako elektromonter oraz kierowca-łącznik.

Członkowie Placówki #111 Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej im. gen. Józefa Hallera w New Britain przybyli na uroczystość w odświętnych mundurach / Foto: ROBERT IWANICKI

Później wyjechał do Teheranu w Persji, gdzie tworzyła się armia gen. Andersa. Został tam wcielony do 8. Pułku Artylerii Ciężkiej Przeciwlotniczej, z którym z Persji poprzez Irak, Palestynę, Syrię i Egipt został przetransportowany do Włoch. Dotarł tam w pierwszym kwartale 1944 r. i brał udział w walkach pod Monte Cassino. Tam jego pułk został przydzielony do zadań naziemnych m.in. do niszczenia punktów oporu i noszenia amunicji dla walczącej na wzgórzu piechoty. Później walczył pod Loreto oraz o portowe miasto Ankona.

Po zakończeniu wojny i demobilizacji zamieszkał w Anglii, gdzie założył rodzinę żeniąc się z Walijką. W 1951 r. przybył do Stanów Zjednoczonych i osiedlił się w  New Britain, CT, gdzie mieszka do dnia dzisiejszego i działa w wielu polonijnych organizacjach m.in. w Placówce #111 SWAP im. gen. J. Hallera czy też w Pulaski Democratic Club. Jego aktywność społeczna została zauważona nie tylko przez Polonię, ale również lokalne władze amerykańskie. W wyniku tego była burmistrz New Britain – Linda Blogoslawski ogłosiła dzień 6 grudnia 1994 r. „Dniem Józefa Smyka”.

Jeden z listów do dostojnego jubilata napisany przez Oskara Twardego ze Szkoły Języka Polskiego im. św. Jana Pawła II w New Britain / Foto: OSKAR TWARDY

*********

Dziękujemy redaktorce Beacie Kaczmarczyk oraz redakcji „Polskiego Expressu” za pomoc w przygotowaniu artykułu.