200. urodziny Moniuszki w Carnegie Hall

22
Na zakończenie koncertu wszyscy artyści otrzymali kwiaty / Foto: WOJTEK KUBIK

Koncertem w Zankel Hall, średniej sali słynnej Carnegie Hall, Polonia uczciła 200. rocznicę urodzin Stanisława Moniuszki. Muzyka ojca polskiej opery została pięknie zaprezentowana przez artystów i została ciepło przyjęta przez publiczność, wypełniającą widownię do ostatniego miejsca.

Koncert z pewnością na długo pozostanie w pamięci, jako jedno z najważniejszych tegorocznych polonijnych wydarzeń muzycznych. Sześciu wykonawców, dwóch pianistów, osiemnastoosobowy chór oraz dyrygent, organizator i producent koncertu w jednej osobie, czyli Janusz Sporek, to sprawcy niecodziennej uczty muzycznej, w jakiej mogli uczestniczyć ci, dla których polska kultura, a przede wszystkim twórczość ojca polskiej opery nie jest obojętna.

Janusz Sporek wraz z prowadzącą koncert Karoliną Płaczek powitali zebranych w sali Zankel Hall słynnej Carnegie Hall / Foto: WOJTEK KUBIK

I na pewno nikt, kto w piątkowy wieczór, 15 listopada, wybrał się do Carnegie Hall na koncert wieńczący Rok Moniuszkowski, nie żałował swojej decyzji. Uroku całości dodawała konferansjerka, którą była Karolina Płaczek, wielokrotna laureatka konkursów piękności – Miss Polonii NY 2015, Miss Polonii USA 2017 oraz Miss Polonii World 2018. Prócz urody zachwycała profesjonalizmem prowadzenia koncertu i zachowania się na scenie. A swoimi głosami i umiejętnościami muzycznymi publiczność zachwycali: Małgorzata Kellis (sopran), Justyna Giermoła (sopran), Katarzyna Sperczyńska (sopran), Hidonori Inoue (bas), Tadeusz Domanowski (fortepian), David Maiullo (fortepian) oraz młodzi broadwayowscy wykonawcy – Angelina i Athan Sporkowie.

Moniuszko Festival Chorus został stworzony przez Janusza Sporka specjalne na koncert upamiętniający 200. rocznicę urodzin Stanisława Moniuszki. Chórzyści wykonali: „Modlitwę w kościółku” oraz „Mazura” / Foto: WOJTEK KUBIK

Rewelacyjnie wypadł również Moniuszko Festival Chorus, stworzony przez Janusza Sporka na potrzeby piątkowego koncertu. W jego składzie znaleźli się polonijni wykonawcy, w większości amatorsko zajmujący się muzyką, co nie oznacza, że niemający talentu czy też odpowiedniego wykształcenia ku temu. Słuchając ich śpiewu można było odnieść wrażenie, że współpracują ze sobą od wielu lat, a na scenie występują codziennie.

Małgorzata Kellis, przy akompaniamencie Tadeusza Domanowskiego, zaśpiewała takie utwory, jak: „Gdybym rannym słonkiem”, „Kwiatek” oraz „Polna różyczka” / Foto: WOJTEK KUBIK

„Mazur” z opery „Straszny dwór” wieńczący koncert całkowicie oczarował publiczność. Ich występ był dowodem na to, że wśród Polonii jest naprawdę wielu zdolnych i doświadczonych chórzystów. Klasę pokazały także sopranistki – Małgorzata Kellis, Justyna Giermoła i Katarzyna Sperczyńska – które przepięknie wykonały wszystkie utwory, i to w dodatku nie zawsze najbardziej znane i łatwe do śpiewania. Wielki podziw wzbudził japoński bas Hidonori Inoue, który idealnie po polsku zaśpiewał „Kozaka” i arię Skołuby.

Dziewczęca nieśmiałość Angeliny Sporek dodawała uroku jej występowi. Akompaniuje jej Tadeusz Domanowski / Foto: WOJTEK KUBIK

Przed koncertem wiele osób było ciekawych, jak na deskach Carnegie Hall wypadną nastoletnie wnuki Janusza Sporka – Angelina i Athan. I myślę, że wszyscy byli bardzo pozytywnie zaskoczeni ich występem oraz pięknymi głosami. Czternastoletnia Angelina, będąca baleriną, która ma na swoim koncie występy w spektaklu „Dziadek do orzechów” z New York City Ballet w Harlequinade w Lincoln Center, wykonała pieśń „Złota rybka”. Zaśpiewała ją w bardzo ładny i delikatny sposób, a sceniczna, dziewczęca nieśmiałość, jaką można było w pewnych momentach zauważyć, dodawała tylko uroku jej występowi. Pewnie tylko ona wie, czy to była gra aktorska, czy być może jakaś niepewność spowodowana świadomością, że to była scena operowa, a nie baletowa. Z nieoficjalnych wiadomości wiem, że przed tym koncertem była nieco przeziębiona.

Athan Sporek pokazał swój wielki profesjonalizm sceniczny. Akompaniuje mu Tadeusz Domanowski / Foto: WOJTEK KUBIK

Z kolei jej dwunastoletni brat czuł się na tej scenie jak ryba w wodzie. Młody śpiewający aktor, pojawiający się od pięciu lat w broadwayowskich przedstawieniach („Nędznicy”, „Dziadek do orzechów”, „A Bronx tale”) czy też serialach telewizyjnych i filmach („The Knick”,  „Odd mom out”, „Super Wings” oraz”Butterbean Café)”, mógł ten występ przed 600-osobową publicznością potraktować jak jakąś próbę generalną. Podszedł jednak do swojej roli bardzo poważnie i profesjonalnie. Athan przepięknie zinterpretował śpiewaną po polsku wesołą pieśń „Kum i kuma”. Po jego występie można było odnieść wrażenie, że Stanisław Moniuszko napisał ten utwór specjalnie dla niego.

Tadeusz Domanowski (z lewej) i David Maiullo podczas wspólnego występu stworzyli bardzo zgrany i dowcipny duet / Foto: WOJTEK KUBIK

Należy także wspomnieć o świetnych pianistach, którzy nie tylko akompaniowali wykonawcom, ale również dali popis swoich umiejętności. Tadeusz Domanowski i David Maiullo wykonali wspólnie „Sześć kontredansów na cztery ręce”. Zrobili to wręcz perfekcyjnie, wesoło i dowcipnie zachowując się przy fortepianie. Występ ten przywołał we wspomnieniach czasy duetu Marek i Wacek.

Reasumując można śmiało stwierdzić, że koncert upamiętniający 200. rocznicę urodzin Stanisława Moniuszki był nie tylko najciekawszą, ale i zarazem najważniejszą tegoroczną polonijną imprezą muzyczną. Uczestniczyło w niej około 600 osób, ponieważ tyle może pomieścić sala Zankel Hall w Carnegie Hall. A to wszystko jest zasługą niestrudzonego promotora polskiej muzyki, kompozytora, dyrygenta, twórcy chórów, pedagoga i działacza społecznego Janusza Sporka.

Kasia Sperczyńska, przy akompaniamencie Tadeusza Domanowskiego, zaśpiewała: „Zosię”, „Dumkę Zosi” oraz „Prząśniczkę” / Foto: WOJTEK KUBIK

To, że koncert został idealnie przygotowany, nie jest przypadkiem, ponieważ była to już 17. tego typu impreza muzyczna zorganizowana przez niego w tym prestiżowym miejscu w ciągu jego 20-letniej współpracy z Carnegie Hall. Poza tym piątkowy koncert był także zwieńczeniem 50-lecia jego pracy pedagogicznej i 30-lecia pracy dyrygenckiej z polonijnymi chórami i grupami wokalnymi. Z tego też powodu poseł stanowy Joseph Lentol przekazał Januszowi Sporkowi okolicznościową proklamację, która została odczytana przez Karolinę Płaczek. Podobne wyróżnienie w ostatnich dniach przesłał również nowojorski gubernator Andrew Cuomo.

Piękniejszego zakończenia Roku Moniuszkowskiego Janusz Sporek chyba nie mógł sobie wymarzyć. Należy żywić nadzieję, że ten koncert zostanie jeszcze kiedyś powtórzony, a jeżeli nie, to że stworzony na jego potrzeby Moniuszko Festival Chorus będzie dalej działał i występował.

Justyna Giermoła, przy akompaniamencie Davida Maiullo, zaśpiewała: „Sen”, „Ha, dzieciątko nam umarło” oraz „Znasz-li tej kraj?” / Foto: WOJTEK KUBIK

Miejmy również nadzieję, że jeszcze niejednokrotnie będziemy mieli okazję uczestniczyć w koncertach organizowanych przez Janusza Sporka w Carnegie Hall. I tego mu życzymy z całego serca, tym bardziej że zawsze są to doskonale dopracowane występy. A tym ostatnim udowodnił, że można zrobić piękny koncert w jednej z najbardziej prestiżowych nowojorskich sal i wyprzedać ją do ostatniego miejsca, bazując tylko na lokalnych wykonawcach.

Udowodnił również, że jest w stanie zorganizować tak duże widowisko muzyczne z minimalnym budżetem, ponieważ poza Instytutem Kultury Polskiej i kilkoma prywatnymi firmami koncertu kończącego Rok Moniuszkowski nie wsparły finansowo żadne polonijne organizacje i instytucje, nawet te, które w swoim statucie mają wpisaną promocję polskiej kultury. Polonia na pewno jest wdzięczna za ten koncert. Moniuszko na pewno też.