Apel do rodaków – zbudujmy Muzeum Polonijnego Sportu

210
PKOL

Polski Komitet Olimpijski rozpoczyna zbiórkę pamiątek po sportowcach polonijnych. Mają one trafić do specjalnego nowo tworzonego działu Muzeum Sportu i Turystyki, mieszczącego się w siedzibie PKOl. “Nowy Dziennik” jako pierwsza polonijna gazeta uzyskał szczegółowe informacje na temat akcji, a wyjaśnień dla naszych Czytelników udzielili przewodniczący ds. współpracy z Polonią PKOl Witold Rybczyński oraz dyrektor Muzeum Sportu i Turystyki Sławomir Majcher.

Skąd pomysł na zbiórkę?
Witold Rybczyński (W.R): – Pomysł na zbiórkę tlił się w gronie działaczy Polskiego Komitetu Olimpijskiego od wielu, wielu lat. Po pierwsze każdy z nas miał świadomość, że musimy w jakiś sposób zachować w pamięci, nie tyle dla siebie, ale dla pokoleń, to wszystko co jest związane z szerokim ruchem sportowym wśród Polonii. Stąd zaczęliśmy się interesować, co dzieje się w ruchu muzealniczym i zaobserwowaliśmy, że nie ma nic albo prawie nic o polonijnym ruchu sportowym w muzeach, które aktualnie w Polsce funkcjonują, a przecież jest ogromny procent naszego społeczeństwa, które żyło i wciąż żyje poza granicami naszego kraju. Druga sprawa to fakt, że w Muzeum Emigracji w Gdyni – pięknym i ogromnym muzeum, do którego przy okazji zapraszam wszystkich Czytelników, trudno znaleźć cokolwiek o polonijnym sporcie. Myślę, że te dwa powody wyjaśniają, skąd pomysł, a do tego jeżeli dodamy również fakt, że jeśli dzisiaj spojrzelibyśmy na 21 milionów Polaków za granicą, to w tej liczbie jest 4,5 miliona osób posiadających polskie obywatelstwo, mówiących po polsku. To wielki potencjał w kierunku zgromadzenia właściwej pamięci o wiekach działań sportowych naszej Polonii w świecie. Warto dodać, że gdy nasi rodacy osiedlali się, czy to w Ameryce Łacińskiej czy Północnej ale i w innych miejscach na świecie, to wówczas przygotowując ziemię do osiedlenia i uprawy z lasów wyrąbywano dwie polany – jedną na kapliczkę, a drugą na uprawianie sportu w różnej formie.

Na jakie sportowe skarby państwo liczycie?
W.R – Liczymy na wszelkiego rodzaju przedmioty, które mieszczą się w pojęciu pamiątki związanej z polonijnym ruchem sportowym, bądź z polonijnym ruchem olimpijskim. Mogą to być różnego rodzaju dyplomy, puchary, informacje, plakaty, zdjęcia i przedmioty sprzed lat. Jednym słowem, wszystkie przedmioty, które wiążą się z historią bądź działalnością polonijnego sportu. Będą one gromadzone, klasyfikowane, a potem przedstawiane do ekspozycji w muzeum.

Sławomir Majcher (S.M): – Uzupełniając te informacje, chciałbym powiedzieć, że czekamy na różne pamiątki: medale, puchary, dyplomy, legitymacje, wszystko co dokumentuje kariery sportowe czy zaangażowanie w działalność klubów i organizacji sportowych. Oczywiście najcenniejsze są te najstarsze pamiątki. Ostatnio oglądaliśmy dokumenty Towarzystwa Gimnastycznego Sokół – właśnie amerykańskiego I kanadyjskiego, które trafiło do IPN-u. Będziemy chcieli częściowo prezentować, te zbiory z terenu USA i Kanady, u nas na ekspozycji stałej. Chcemy, by jak coś nowego się wydarzy, te treści pokazywać, a w przypadku sportu polonijnego uzupełnić, bo dzisiaj tego nie ma. Tak jak pan ambasador powiedział, to jest armia ludzi – miliony osób, które przez dziesięciolecia tworzyły wielki dorobek, a my dokumentując dzieje sportu polskiego chcemy je wzbogacić o sport polonijny.

Czy jesteście państwo także otwarci na przekazywanie multimediów, np. kaset VHS z nagraniami?
S.M. – Oczywiście, czekamy na archiwalia i materiały audio oraz wideo w dostępnych wtedy formatach. Wiadomo, że kroniki filmowe na starych taśmach rzadko można znaleźć, ale już formaty HI8 czy inne oraz nowsze jak VHS czy DVD zdarzają się częściej. Każda forma, która dokumentuje zawody sportowe czy jakieś spotkania, jest dla nas atrakcyjna i ich zawartość jest dla nas cenna. My prosimy o wstępną kwerendę odbiorców naszego apelu. Apelujemy do wszystkich, by przejrzeli swoje archiwa, bo naprawdę kryją się tam czasem perły. Kilka dni temu zgłosił się do nas mieszkaniec Warszawy, który w piwnicy znalazł materiały z Tour de France swojego dziadka sprzed 70 lat. Nie wiedział, że kryją się tam jego dyplomy, materiały, zapiski gdzie startował i na jakim rowerze jechał i co musiał naprawiać. Czasami nie wiemy co posiadamy po swoich przodkach, czy od osób, które im przekazały coś, mówiąc “bo tu się zachowa”. Materiały pozostające za granicą są dla nas tym bardziej cenne.

Państwa apel skierowany jest nie tylko do osób prywatnych, ale i stowarzyszeń czy klubów sportowych. W jaki sposób mogą one włączyć się w akcję?
W.R. – Na dniach wyślemy do wszystkich organizacji i stowarzyszeń list. Będzie to apel do Polonii świata, aby każdy zajrzał w rodzinny album, zorientował się u żyjących dziadków i pradziadków w poszukiwaniu cennych polonijnych sportowych znalezisk. W danym rejonie organizacje polonijne będą klasyfikowały zgłoszone przedmioty i przedstawią listę materiałów do dyrektora Muzeum Sportu i Turystyki. Tu będzie działała komisja, która będzie je następnie kwalifikowała. Może się zdarzyć, że z kilkudziesięciu propozycji wybierzemy kilka i nawet jeśli one nie zmieszczą się w stałej ekspozycji, to będą w zasobach Muzeum zachowane na wieki, a nie w pieleszach domowych zostaną wyrzucone przez następne pokolenia.

Czy w USA zbieraniem informacji będzie zajmować się jedna organizacja?
W.R. – Tego nie określiliśmy. Apel wyślemy do wszystkich organizacji i będziemy czekać, które zgłoszą się do współpracy z nami. W USA byłoby dziwne, gdyby zajmowała się tym tylko jedna organizacja. To ogromny kraj i nie ograniczamy liczby naszych partnerów akcji.

Gdzie na świecie może kryć się najwięcej pamiątek po sportowcach i wydarzeniach polonijnych?
W.R. – Liczymy na miejsca, w których były początki polonijnego ruchu olimpijskiego – czyli Ameryka Łacińska, Stany Zjednoczone Ameryki, ale i daleki wschód – Syberia i Polacy w łagrach. W Europie natomiast na pewno ogromny ruch sportu polonijnego odbywał się w Niemczech, we Francji, w Wielkiej Brytanii czy we Włoszech. Szczególnie interesuje nas okres początku wielkiej emigracji, potem czas po II wojnie światowej integrujący bardzo Polonię i dający możliwości szerokiego działania.

W jaki sposób Polonusi, którzy odnajdą pamiątki, mają je przekazać i czy to będzie przekazanie czy wypożyczenie?
S.M. – Oczywiście, te dwie formy są dopuszczalne, każda ma swoje zalety, plusy i minusy. Tak zwany depozyt, gdy cały czas dany obiekt jest własnością darczyńcy, a my go opracowujemy i w miarę możliwości prezentujemy na ekspozycji i są to wieloletnie umowy użyczenia. Ta forma ma jednak pewne ograniczenia. Na przykład nie możemy takich obiektów poddawać konserwacji, a tylko zachowywać stan aktualny. W ostatnich dniach odbierałem sztandar płockich kolarzy z 1927 roku, który przekazała nam diecezja płocka. Sztandar ten jest uszkodzony, ma powypruwane nici, a diecezja nie miała możliwości, by go odnowić. My poddamy go konserwacji i zabezpieczymy, a sztandar znajdzie swoje miejsce obok Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów, które było najstarszym, a płockie było właśnie drugim na ziemiach polskich tego typu stowarzyszeniem. Podsumowując, i forma depozytowa i forma daru – przekazania na własność są dopuszczalne i obie są gwarancją, że dany obiekt jest zadbany i jest utrzymywany w dobrym stanie.

Gdzie zostaną zaprezentowane pamiątki? Muzeum jest obecnie wypełnione przedmiotami mówiąc kolokwialnie “po brzegi”…
S.M. – W tej chwili po niemal 20 latach ekspozycji stałej w Muzeum Sportu i Turystyki podjąłem wyzwanie rearanżacji. To jest idealny moment na to, żeby uaktualniać treści, które są na ekspozycji stałej “Dzieje sportu polskiego i olimpizmu”, wzbogacając je o aktualne treści o to, co dzieje się w sporcie, bo sport żyje i nasze muzeum nie jest przestrzenią zamkniętą. My żyjemy tym co, się dzieje – za chwilę m.in. Igrzyska Olimpijskie, więc my będziemy to dokumentować, bo dzisiejsze sukcesy Polaków jutro już są historią. Dokonując rearanżacji, w tym roku już wprowadziliśmy na ekspozycję nowe treści i nowe przestrzenie – to między innymi sport paraolimpijski, który już zyskał swoją część, ale także motosport – sukcesy Roberta Kubicy, Bartka Zmarzlika i jego ubiegłoroczne mistrzostwo świata. Motocykl, na którym je zdobył, już znajduje się w naszym muzeum. Także rakieta Igi Świątek, którą wygrała ubiegłoroczny French Open, także jest u nas. Muzeum żyje i aktualizuje się.

Czy na osoby przekazujące pamiątki czekają jakieś specjalne przywileje, np. bezpłatny wstęp do Muzeum?
S.M. – Ta najważniejsza rzecz to jest stanie się darczyńcą, czyli najgodniejszą osobą, którą honorujemy raz na trzy lata, organizując spotkania darczyńców. Są to osoby, które wzbogacają muzealne dziedzictwo polskiego sportu i tego co mamy. Oczywiście taka osoba ma darmowy wstęp dożywotni do Muzeum, bo to są osoby, które współtworzą nasze Muzeum. Oczywiście wartościujemy darczyńców, ale na takim etapie jeszcze nie wiemy co otrzymamy.

W.R. – Nie wykluczamy zorganizowania uroczystości, być może w Nowym Jorku, dla spotkania i uhonorowania tych, którzy przyczynili się w szerokim zakresie i w wartości materiałów dla Muzeum.

Akcja ruszyła niedawno, ale czy są już pierwsze zgłoszenia?
W.R. – Można powiedzieć, że ten nasz apel jest sygnałem, że chcemy coś stworzyć, de facto nie mamy nic. Mamy białą kartę, którą chcemy pięknie zapisać, aby historia sportu polonijnego znalazła swoje godne miejsce właśnie tu w Muzeum Sportu i Turystyki w Warszawie.

Pamiątki to część historii, ale kolejne wydarzenia, w których mogą wystąpić polonijni sportowcy, są przed nami. Co czeka nas w najbliższych miesiącach?
W.R. – Przed nami wiele imprez. Pod koniec tego miesiąca odbędą się II Światowe Polonijne Mistrzostwa Żeglarskie w Gdyni, które rozpoczną się 24 czerwca, gdzie spodziewamy się dużej liczby uczestników w tym Polaków z USA. Od 30 lipca w Polsce będą odbywały się 20 Światowe Letnie Igrzyska Polonijne, a kolejnym wydarzeniem będzie 26. Polonijny Sejmik Olimpijski PKOL, na którym zaprezentujemy także naszą zbiórkę pamiątek. W tym roku odbędzie się również 3. Międzynarodowy Turniej Piłki Siatkowej oraz 4 edycja Polonijnych Biegów Niepodległości, jakie z inicjatywy PKOL odbywają się w listopadzie z okazji Święta Niepodległości. Informacje o pozostałych imprezach, których jest cała masa, można znaleźć na stronie Polskiego Komitetu Olimpijskiego i Wspólnoty Polskiej. Po liczbach imprez w roku pandemii – okresie przestoju i zahamowania, Polonia chce, a wręcz że tak powiem bardzo nas silnie agituje, aby te imprezy nie zatraciły swojej cykliczności i swojego frontu rozszerzania się.

Sportowe wydarzenia polonijne w kraju to możliwość sprawdzenia kondycji polonijnych zawodników. Jak ocenia Pan zawodników, ale też organizację klubów i stowarzyszeń?
W.R. – Jeśli mogę zacząć od najaktywniejszych, to jesteśmy zaskoczeni wzrastającą aktywnością sportową w Norwegii. Młodzi ludzie, 20-30-latkowie, zorganizowali się bardzo aktywnie i uzyskali poparcie władz i w tej chwili reprezentują bardzo wysoki poziom, szczególnie jeśli chodzi o sporty zimowe. Generalnie bardzo dobrze oceniamy – m.in w USA – jako bardzo powszechną działalność w ramach Stowarzyszenia Polskich Prawników; organizują oni szeregi imprez tenisowych. W tej chwili za sprawą Igi Świątek bardzo się tym wszyscy interesujemy. To ma też odniesienie dla szerszej płaszczyzny Stanów Zjednoczonych, gdzie w miastach polonijne kluby istnieją. W USA sport polonijny jest bardzo aktywny. Na zbliżające się Igrzyska Polonijne najsilniejsze ekipy przyjeżdżają z Kanady i USA, a z Europy – z Niemiec. Najsłabiej dziś prezentuje się Polonia francuska, ale mamy nadzieję, że w najbliższych 3-4 latach sytuacja i tam się poprawi.

Rozmawiał: Przemysław Cebula