Artystyczna współpraca Janusza Gilewicza i Breta Robertsa

142
Janusz Gilewicz (z lewej) i Bret Roberts świetnie się rozumieją na płaszczyźnie artystycznej. W tle ich wspólny obraz - Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Wspólne prace dwóch artystów malarzy Janusza Gilewicza oraz Breta Robertsa można było zobaczyć podczas manhattańskiej wystawy "BlowMinding NY: Preview Showcase". Ekspozycja trwała od 11 do 14 lipca. Wcześniej była pokazywana w Hollywood oraz w Warszawie. Niebawem będzie ją można zobaczyć w Anchorage na Alasce.

Wernisaż „BlowMinding NY: Preview Showcase” odbył się w czwartek, 11 lipca, w galerii Henri’s Art Party, znajdującej się na Lower East Side na Manhattanie.

Wśród licznie przybyłej publiczności dominowali Amerykanie, chociaż nie brakowało także przedstawicieli środowiska polonijnego. Podobnie było w trakcie kolejnych dni trwania ekspozycji, a zwłaszcza podczas jej zamknięcia, które odbyło się w niedzielę, 14 lipca. 

Wśród publiczności nie brakowało przedstawicieli Polonii. Na zdjęciu: Krystyna Chmielewska z Bretem Robertsem – Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Mimo że zaprezentowane prace były zarówno indywidualnymi obrazami polskiego artysty plastyka Janusza Gilewicza, jak i amerykańskiego malarza, aktora i reżysera Breta Robertsa, to dominowały płótna, które stworzyli wspólnie.

„Od pewnego czasu współpracujemy w ramach koncepcji mającej za zadanie przełamanie ego artysty, w celu podjęcia się malowania jednego obrazu – wyjaśnia Janusz Gilewicz dodając, że ideę tę dokładnie wyjaśnili podczas wystawy „BlowMinding LA”, która miała miejsce w Hollywood. – Polega ona na tym, że chociaż każdy z nas ma swój osobny styl, to jednak potrafimy odnaleźć pewne rzeczy łączące nas we wspólnej pracy” – mówi polski artysta, który od ponad 30 lat mieszka i tworzy w Stanach Zjednoczonych.

Obraz pt. „Dinner with Nicole K.” autorstwa Janusza Gilewicza / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

I właśnie scalenie renesansowego stylu Gilewicza z tzw. ludycznością Robertsa – specjalizującego się w malowaniu barwnych tłumów oraz tańczących i cieszących się życiem ludzi przedstawionych w nieco abstrakcyjny sposób – było dla publiczności bardzo intrygujące i interesujące. Charakterystyczne elementy stylów obu artystów tak się ze sobą wymieszały i wzajemnie przeniknęły, że powstały interesujące obrazy, pokazujące nową jakość i wyglądające tak jakby były namalowane przez jedną osobę. Tylko podpisy znajdujące się obok nich zdradzały, że wielkoformatowe płótna są wynikiem kooperacji dwóch malarzy. Dodatkowo – jak się okazało – wspólna praca nad poszczególnymi obrazami wpływa na ich twórców bardzo relaksująco.

Obraz pt. „Let’s get out of here” autorstwa Breta Robertsa / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

„Ta współpraca ma dla nas także terapeutyczne działanie, ponieważ malujemy instynktownie, tzn. wyłączamy świadomość i krytyczne myślenie, a zaczynamy korzystać z podświadomości i organicznie łączymy się razem na płótnie” – tłumaczy Gilewicz podkreślając, że dzięki temu pozbywają się wpływu swojego ego.

Janusz Gilewicz jest polskim artystą mieszkającym i tworzącym w Stanach Zjednoczonych od ponad 30 lat / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Dzięki takiemu podejściu do tworzenia sztuki obaj artyści wzajemnie się uzupełniają, a ich myślenie się przenika i komunikuje bez ich świadomego wpływu i udziału. Swoim podejściem do tworzenia obrazów chcą zarazić innych malarzy.

„Myślimy nawet nad tym, żeby stworzyć grupę artystów, dla których ważna będzie nie tylko indywidualna kariera, ale przede wszystkim zrobienie czegoś ciekawego w większej grupie. Chodzi o pozbycie się własnego ego oraz blichtru związanego z dążeniem do sukcesu za wszelką cenę. I to jest kwintesencja naszego pomysłu o nazwie ‚BlowMinding'” – wyjaśnia Janusz Gilewicz.

Obraz pt. „Misty” namalowany wspólnie przez Janusza Gilewicza i Breta Robertsa / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Ważnym elementem tej koncepcji, zwłaszcza podczas pokazów i wystaw, jest także oprawa muzyczna, która stanowi nie tylko dopełnienie sztuki obu malarzy, ale także jej integrację z punktu widzenia społeczności artystycznej.

Podczas czterodniowej manhattańskiej wystawy „BlowMinding NY: Preview Showcase”, prócz obrazów, można było także zobaczyć improwizowane koncerty znanych nowojorskich muzyków. Wystąpili m.in.: Kazmo Groove, Masafumi Sakai, Stephen De Lauro, Mad MAG i Ilya Popenko, Veronica Bianqui, Ruslan, Igor Reznik and Piano Man, Maze, Shawn Parsons, Anna Maria Cianciulli, a nawet Bret Roberts, który – jak się okazało – również świetnie śpiewa i gra na gitarze. 

Podczas wernisażu wystąpił m.in. Kazmo Groove (z prawej) i Masafumi Sakai / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK


Podobna wystawa nawiązująca do koncepcji „BlowMinding”, zainicjowanej przez Janusza Gilewicza i Breta Robertsa, prócz Manhattanu oraz wspomnianego wcześniej Hollywood, miała także miejsce w Warszawie.

Kolejne ekspozycje zaplanowane są na Alasce. Już 21 lipca wernisaż odbędzie się w Governor’s Private Home w Anchorage, natomiast od 2 do 14 sierpnia wspólne prace polskiego i amerykańskiego artysty będzie można oglądać w galerii Stephan Fine Arts, mieszczącej się w Captain Cook Hotel w Anchorage, skąd pochodzi Bret Roberts.

Wernisaż wystawy „BlowMinding NY: Preview Showcase” cieszył się dużym zainteresowaniem. Na kanapie siedzi m.in. Janusz Gilewicz / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK