Bohaterowie, o których za mało się mówi

100-lecie Czynu Zbrojnego Wychodźstwa Polskiego

126
Okolicznościowy plakat z okazji 100-lecia czynu zbrojnego Polonii amerykańskiej

Bez ochotników z Ameryki nie byłoby Armii Błękitnej we Francji, legendy generała Józefa Hallera i polskiej reprezentacji na konferencji pokojowej w Paryżu w 1919 roku. Niestety, w podręcznikach do historii wciąż za mało o nich informacji. Stowarzyszenie Weteranów Armii Polskiej w USA dokłada starań, aby ci polscy patrioci mieli należyte miejsce na kartach historii.

Polacy, którzy osiedlali się na terenie Ameryki Północnej pod koniec XIX w. i na początku XX w. przybywali tu w poszukiwaniu spokoju, pracy i stabilizacji życia. Nie przestawali jednak myśleć o zostawionych 7 tysięcy kilometrów za sobą ziemiach ojczystych i marzyli o wolnej i niepodległej Polsce.
***
6 października 1917 r., po długich zabiegach ze strony przywódców polonijnych, władze amerykańskie – które nie zgadzały się, aby na terenie Stanów Zjednoczonych działały oddziały armii polskiej – wydały zezwolenie na przeprowadzenie w USA rekrutacji do Armii Polskiej we Francji. Polonia amerykańska była już przygotowana się na ten moment. Od 1912 r. Związek Sokolstwa Polskiego prowadził szkolenia wojskowe w ramach tzw. Drużyn Bojowych.

“Straceńcy” – uczestnicy pierwszego tajnego Kursu Oficerskiego w Toronto, styczeń 1917

W styczniu 1917 r. grupa 23 najbardziej znanych działaczy Sokolstwa udała się w tajemnicy do Kanady, by w Toronto zaliczyć pierwszy polski kurs oficerski. Na kartach historii zapisali się jako “straceńcy”, bo przez czas szkolenia nie wiadomo było, co się z nimi stało. Ci najlepsi wrócili w maju i w Cambridge Springs, PA, prowadzili zajęcia w Szkole Podchorążych Sokolstwa Polskiego, której komendantem był Józef Sierociński. Świeżo nabytą wiedzę wykorzystywali do szkolenia młodych instruktorów dla sokolich Drużyn Bojowych. Tę szkołę w siedem miesięcy skończyło 379 sokołów, którzy potem stanowili kadry oficerskie Armii Błękitnej we Francji.

Ćwiczenia Sokołów w Cambridge Springs, PA, 1916

W październiku 1917 r. w 47 największych skupiskach polonijnych rozpoczęła się rekrutacja. W ośrodkach rekrutacyjnych oficerowie w eleganckich nowych mundurach zachęcali do wstępowania w szeregi Armii Polskiej. W czasie tej akcji, która trwała do 15 lutego 1919 r., zarejestrowano ponad 38 tysięcy ochotników, ale komisje wojskowe ostatecznie zakwalifikowały ponad 22 tysiące mężczyzn, reszta została odrzucona ze względu na nieodpowiedni wiek, stan zdrowia lub obowiązki rodzinne. Jeszcze inni zostali powołani do wojska amerykańskiego i nie mogli dołączyć do swoich rodaków, udających się na front pod banderą Armii Polskiej.

Ci, którzy się zakwalifikowali, jechali do Kanady. Tam, w miejscowości Niagra-on-the-Lake, powstał obóz szkoleniowy, zwany obozem Kościuszko, gdzie przez dwa miesiące ochotnicy przechodzili trening wojskowy. Po przeszkoleniu kolejne grupy ochotników (każda licząca ponad tysiąc osób), począwszy od 16 grudnia 1917 r., jechały pociągami do Nowego Jorku, tam przesiadały się na statek i ruszały do Francji.

OBÓZ TRENINGOWY W NIAGARA-ON-THE-LAKE
Każdy ochotnik odbywający trening w Niagara-on-the-Lake otrzymał metalowy orzełek. Wyprodukowana w Jersey City odznaka stała się symbolem Czynu Zbrojnego Wychodźstwa Polskiego w czasie I wojny światowej. “My staramy się tego orła przypominać, by zaistniał w świadomości historycznej Polaków” – mówi dr Teofil Lachowicz ze SWAP. Na początku ochotnicy mieszkali w namiotach rozstawionych na łące.

Mimo że namioty miały drewniane podłogi, to jesienią czy zimą, gdy padał deszcz, a potem śnieg, warunki nie były łatwe. “Trzeba było mieć charakter, żeby to przetrzymać” – twierdzi Lachowicz, który zagadnieniu ochotników z Ameryki do Armii Błękitnej poświęcił 30 lat swojego życia zawodowego i swoją rozprawę doktorską. To pod jego okiem porządkowane i katalogowane są materiały na ten temat, znajdujące się w archiwum Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej, w Domu Weterana przy Irving Place w Nowym Jorku.

Obóz Kościuszko finansowany był przez Francuzów, a prowadzony był przez Kanadyjczyków. To dzięki ich zorganizowaniu uniknięto dużych strat podczas epidemii tzw. hiszpanki. Wirus ten wybuchł w obozie we wrześniu 1918 r. Na całym świecie pandemia tej grypy pochłonęła około 30 mln ofiar, czyli o wiele więcej, niż zginęło na frontach I wojny światowej. W obozie w Niagra-on-the-Lake zmarło tylko 41 osób, a to dzięki szybkiej akcji dowódców i lekarzy wojskowych, którzy natychmiast odseparowali chorych, by uniknąć rozprzestrzeniania się wirusa grypy.

ARMIA POLSKA WE FRANCJI
Proces formowania Armii Polskiej we Francji, zwanej też Armią Błękitną – od koloru mundurów, rozpoczął się 4 czerwca 1917 r., na mocy dekretu wydanego przez prezydenta Francji Raymonda Poincarégo. Kadra oficerska w tej armii była w całości francuska, od dowódców batalionów wzwyż. Początkowo dowódcą armii, przez rok i cztery miesiące, był generał Louis Archinald. Właściwie to on Armię Błękitną organizował, a Francuzi ją finansowali: obozy, całe zaopatrzenie, logistykę. Dlaczego? “Bo mieli w tym interes. Polacy chcieli walczyć o Polskę. Jeżeli o Polskę, to przeciwko Rosji bolszewickiej, a Francuzom zależało na tym, żeby bolszewików obalić, bo przed I wojną światową Francja, najwięcej ze wszystkich państw, zainwestowała ogromny kapitał w Rosji carskiej. Stąd Francuzi pomagali wszystkim, którzy wyrażali zamiar walki z bolszewikami” – wyjaśnia dr Lachowicz.

Problemem było, że po pół roku z terenów Francji do Polskiej Armii zgłosiło się tylko nieco ponad 800 żołnierzy. Była to liczba tak mała, że Francuzi rozważali zakończenie organizowania tej formacji.
Wtedy Armię Polską we Francji uratowali ochotnicy z Ameryki. 28 grudnia 1918 r. do Bordeaux przybył pierwszy transport 1200 ochotników, którzy mieli za sobą dwumiesięczne szkolenie w obozie Kościuszko w Niagara-on-the-Lake. Przez kolejne pół roku do Francji z Ameryki Północnej przyjechało 15 tysięcy przeszkolonych ochotników. “To oni uratowali ideę Armii Polskiej we Francji. Gdyby nie oni, Armia Polska byłaby tylko nieudanym projektem. Nie byłoby też późniejszej legendy gen. Hallera” – twierdzi Teofil Lachowicz.

Orzełek – symbol czynu zbrojnego wychodźstwa polskiego w czasie I wojny światowej

Ochotnicy z Ameryki nie tworzyli odrębnej formacji, byli porozrzucani po różnych jednostkach w Armii Błękitnej, w celu szybszej integracji z Polakami z Francji, Holandii i tymi, którzy przybyli z obozów dla jeńców niemieckich i austro-węgierskich. „Amerykanów” łatwo było poznać po orzełku, który dumnie nosili na czapkach.

Z powodu tego orzełka w 1918 r. w Armii Błękitnej wybuchł bunt. “W wojsku codziennie rano jest apel, na którym czytany jest rozkaz dzienny” – opowiada dr Lachowicz. Pewnego dnia dowództwo francuskie ogłosiło, że wprowadza dla całej armii jeden wzór orła polskiego. Ten, z którym ochotnicy przyjechali z Ameryki, miał być usunięty. Wtedy ochotnicy polscy z Ameryki się zbuntowali i przez cały dzień odmawiali wykonywania rozkazów.

Na szczęście francuskie dowództwo podeszło z rozsądkiem do konfliktowej sytuacji i ustąpiło. “Dzięki temu na wszystkich zdjęciach zrobionych we Francji i później w Polsce łatwo rozpoznać ochotników z Ameryki, właśnie po tym orzełku” – mówi dr Lachowicz.
W lipcu 1918 r. 1. Pułk Strzelców Polskich wyruszył na front. Zginął wtedy pierwszy ochotnik z Ameryki – porucznik Lucjan Chwałkowski, jeden z 23 “straceńców”, którzy w 1917 r. ukończyli szkołę oficerską w Toronto. W sumie we Francji podczas działań wojennych zginęło 80 ochotników z Ameryki.

GENERAŁ JÓZEF HALLER
O Armii Błękitnej mówi się zamiennie „armia gen. Hallera”. Prawda jednak jest taka, że gen. Haller został dowódcą tej formacji dopiero w październiku 1918 r., na miesiąc przed kapitulacją Niemiec.
Wcześniej Haller dowodził II Brygadą Legionów Polskich. Przebił się na stronę rosyjską, potem w przebraniu przedostał się przez tereny opanowane przez bolszewików, przez Moskwę do Murmańska, stamtąd drogą morską do Anglii, a potem do Francji.

“Spadł jak z nieba Komitetowi Narodowemu Polskiemu w Paryżu, który od marca 1918 r. miał polityczną pieczę nad Armią Polską. Komitet poszukiwał wysokiej rangi polskiego oficera, który mógłby zostać jej dowódcą. Haller co prawda wcześniej był tylko w randze austriackiego brygadiera, ale przez Komitet Narodowy Polski w Paryżu błyskawicznie został awansowany na generała i postawiony u sterów Armii Błękitnej” – opowiada Lachowicz.

Gen. Józef Haller składa przysięgę na dowódcę Armii Polskiej we Francji, 6 października 1918

Gen. Archinald został usunięty ze stanowiska, ale cały sztab oficerski pozostał francuski i nadal zarządzał Armią Polską. “Haller był figurantem, ale to było dobre posunięcie, bo Armia Polska we Francji funkcjonowała według regulaminów francuskich, których Haller nie znał. Znał austriackie” – tłumaczy Lachowicz. Mimo że wojna skończyła się zaledwie miesiąc później i nie zdążył dowodzić żadną operacją bojową na froncie, gen. Haller przeszedł do historii jako twórca i zwycięski dowódca Armii Polskiej we Francji.

POWRÓT ARMII BŁĘKITNEJ DO POLSKI
Po zakończeniu działań wojennych we Francji, w listopadzie 1918 r., Armia Błękitna nie przestawała się rozbudowywać. Wiosną 1919 formacja liczyła około 80 tysięcy żołnierzy. Oprócz ochotników z Ameryki Północnej i innych krajów, np. Brazylii, do Armii Błękitnej dołączyło w tamtym czasie około 37 tys. jeńców polskich z Włoch, którzy w szeregach armii austro-węgierskiej walczyli na froncie w Alpach i tam dostali się włoskiej niewoli.

Wczesną wiosną 1919 r. toczyły się rozmowy dyplomatyczne i pertraktacje na temat sposobu przetransportowania Armii Błękitnej do Polski. Ostatecznie 4 kwietnia 1919 r. podpisano umowę, na mocy której Armia Błękitna miała zostać przewieziona do Polski koleją, przez teren Niemiec. W umowie znalazło się zastrzeżenie, że jeżeli wystąpią w Niemczech jakiekolwiek trudności w wykonaniu tej operacji, to dalsze transporty polskiego wojska będą wysyłane drogą morską do Gdańska. Groźba ta spowodowała, że strona niemiecka zapewniła Polakom sprawny przejazd.

“Każdy żołnierz na czas podróży otrzymał żywność na sześć dni. Ponadto za pierwszymi dwiema dywizjami wysłano prowiant dla 50 tysięcy ludzi i 10 tysięcy koni. W sumie do przewiezienia Armii Błękitnej użyto 383 pociągów – czytamy w czasopiśmie “Weteran”, wydawanym przez SWAP. – Do każdego pociągu przydzielono dwóch oficerów wojsk sprzymierzonych, którzy załatwiać mieli wszelkie spory z Niemcami, wynikłe na trasie przejazdu. Wśród tych oficerów był m.in. 28-letni kapitan armii francuskiej Charles de Gaulle, późniejszy generał i prezydent Francji”.

Dla ochotników z Ameryki powrót do Polski było ogromnym przeżyciem. “Z bijącym sercem czekamy na chwilę, gdy dotrzemy do granic odrodzonej Polski. Noc już zapadła, ale nikomu na sen się nie kleiło. Wreszcie około północy pociąg nasz wpadł na małą stację ustrojoną w zieleń i barwy narodowe. To Kąkolewo! Pierwsza graniczna stacja w odrodzonej Polsce” – tak opisywał ten moment Jan Przyprawa, jadący jednym z transportów. Na dworcu żołnierzy witał tłum ludzi z olbrzymim transparentem “Witajcie Hallerczycy!”.

Podczas przejazdu z Francji do Polski Armii Błękitnej towarzyszyli oficerowie wojsk sprzymierzonych. Na zdjęciu grupa oficerów, a wśród nich 28-letni kapitan armii francuskiej Charles de Gaulle, późniejszy generał i prezydent Francji

Po przyjeździe pierwszych oddziałów do Warszawy, 23 kwietnia 1919 r., czyli 100 lat temu, odbył się ich przemarsz, zakończony defiladą na placu Saskim. W imieniu władz państwowych gen. Józefa Hallera i jego żołnierzy powitał minister spraw wewnętrznych Stanisław Wojciechowski, późniejszy prezydent Polski. “Mieszkańcy stolicy zgotowali hallerczykom niezwykle serdeczne przyjęcie, a gen. Józef Haller otrzymał honorowe obywatelstwo miasta Warszawy” – czytamy w “Weteranie” z kwietnia 2019.

Oddział Armii Błękitnej na ulicy Piotrkowskiej w Łodzi, 23 kwietnia 1919

W sumie do Polski przyjechało 70 tysięcy żołnierzy, doskonale wyposażonych, umundurowanych, wyszkolonych. To był potężny zastrzyk dla armii krajowej. Państwo polskie już zaczynało wtedy funkcjonować, po tym jak 11 listopada 1918 r. Polska odzyskała niepodległość. Józef Piłsudski był naczelnikiem formującego się państwa i zarazem naczelnym wodzem polskiego wojska, ale cały czas trwały pertraktacje o granice. W takim momencie Armia Błękitna, która przybyła z Francji, była wielkim wsparciem dla Polski. Narodowcy, z Romanem Dmowskim na czele, liczyli, że dzięki Armii Błękitnej usuną Piłsudskiego i oni dojdą do władzy.

Jednak gen. Haller, w drodze z Głogowa w kierunku na Wschowę, wysłał telegram do Piłsudskiego z oświadczeniem, że uznaje go za naczelnika państwa. “Zachował się, moim zdaniem, bardzo rozsądnie. Dzięki temu być może nie doszło do wojny domowej” – ocenia dr Lachowicz. Po zwycięstwie nad bolszewikami pod Wilnem, gdy Piłsudski wrócił do Warszawy, doszło do jego pierwszego spotkania z gen. Józefem Hallerem.

Spotkanie gen. Józefa Hallera i naczelnika państwa Józefa Piłsudskiego, Warszawa 29 kwietnia 1919

ARMIA BŁĘKITNA DALEJ WALCZY
Naczelny wódz Józef Piłsudski wysłał Armię Błękitną na front do walki z Ukraińcami. Szybko udało jej się rozbić wojska Republiki Zachodnio-Ukraińskiej, pokonać Ukraińców i stawić czoło bolszewikom. Potem wiosną 1920 r. „błękitni” brali udział w wyprawie kijowskiej.
Ogółem w walkach o niepodległość Polski poległo 1832 ochotników z Ameryki, a rannych zostało ponad 2 tysiące. Wśród tych, którzy nie doczekali czasów pokoju, był ppłk Jan Bartmański, jeden z naczelników Sokolstwa w Ameryce. Zginął śmiercią męczeńską, gdy jako dowódca pułku dostał się do niewoli bolszewickiej. “Gdy bolszewicy dowiedzieli się, że jest w randze podpułkownika, to postanowili go ‚awansować na generała’ i zrobili mu lampasy na nogach – obdzierając skórę z nóg” – opowiada dr Lachowicz.

Kobiety też garnęły się do walki o niepodległość Polski. Ponieważ nie mogły podjąć czynnej służby wojskowej, Helena Paderewska, żona Ignacego Paderewskiego, utworzyła Polski Biały Krzyż. Jego misją było niesienie pomocy rannym na frontach I wojny światowej. W szeregach Białego Krzyża były ochotniczki z Ameryki, w tym Agnieszka Wisła z Chicago, która potem organizowała w Stanach pomoc dla weteranów Armii Błękitnej.

Sanitariuszki z Polskiego Białego Krzyża z przewodniczącą Heleną Paderewską

GDYBY NIE OCHOTNICY Z AMERYKI…

W podziękowaniu za walkę na rzecz niepodległości żołnierze Armii Błękitnej otrzymali Krzyż Ochotników z Ameryki. Oryginalny krzyż można dziś oglądać w muzeum Domu Weterana Polskiego na Manhattanie

Wychodźstwo polskie w Stanach Zjednoczonych przed I wojną światową szacuje się na około 3 miliony osób. Była to grupa o wiele mniej liczna i biedniejsza niż dzisiejsza Polonia amerykańska. To emigracja ludowa, niewykształcona, chwytająca się najcięższych i najgorszych prac. “A mimo to Polacy ci byli ogromnie ofiarni. Sami ciężko pracowali, żeby utrzymać siebie i często rodziny w Polsce, ale tutaj, w Ameryce, budowali wspaniałe kościoły, teraz zwane Polish cathedrals” – opowiada Lachowicz i szacuje, że w latach 1914-1920 Polonia Amerykańska zebrała ponad 16 mln ówczesnych dolarów na rzecz niepodległości Polski. – Dzisiaj to by było około 400 mln dol. To, co oni zrobili, to jest wielka sprawa”.

“Polska nie uzyskałaby w tej wojnie tego, co dziś posiada, gdyby nie miliony Polaków w Stanach Zjednoczonych i gdyby nie Wasze współdziałanie (…). Wasze zaciągi ochotnicze do Armii Polskiej we Francji pozwoliły tę Armię stworzyć, a dzięki jej istnieniu zostaliśmy uznani za sprzymierzeńców i dopuszczeni do konferencji pokojowej; wreszcie Wasze silne poparcie żądań delegacji polskiej na konferencji wpłynęło w ogromnej mierze na to, że mieliśmy po swojej stronie prezydenta Stanów Zjednoczonych i całą delegację amerykańską – napisał Roman Dmowski 12 października 1920 r. – Ta Wasza zasługa dla Ojczyzny w wielkiej chwili dziejowej nigdy nie będzie zapomniana i każdy sumienny historyk w przyszłości, mówiąc o zmartwychwstaniu Polski, będzie musiał podkreślić rolę, jaką odegrało Wychodźstwo polskie w Ameryce”.

Polska niewiele mogła dać ochotnikom z Ameryki. Po I wojnie światowej kraj był bardzo zniszczony. Otrzymali jednak Krzyż Ochotników z Ameryki. Oryginalny krzyż można dziś oglądać w gablocie w muzeum Domu Weterana Polskiego na Manhattanie.

PAMIĘĆ ARMII BŁĘKITNEJ ZAGINĘŁA
Po wojnie do Stanów wróciło około 12 500-14 000 tysięcy ochotników. Reszta zginęła w walkach albo zdecydowała się na pozostanie w Polsce. Ci, którzy wrócili do Ameryki, uformowali Stowarzyszenie Weteranów Armii Polskiej na zjeździe założycielskim w Cleveland, OH, w 1921 r. “To była organizacja uniwersalna, kombatancka dla wszystkich byłych polskich żołnierzy, bez względu na to, w jakiej formacji i pod czyim dowództwem walczyli” – podkreśla dr Lachowicz przypominając, że w takiej postaci ta organizacja do tej pory funkcjonuje i otwiera swe podwoje na trzecie już pokolenie byłych polskich żołnierzy.

Zjazd założycielski Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce, Cleveland, OH, maj 1921

O ile w Stanach Zjednoczonych weterani ze SWAP do dzisiaj pielęgnują pamięć o ochotnikach z Ameryki, którzy 100 lat temu pojechali do Europy walczyć o niepodległość Polski, to w Polsce i w Europie przez dziesiątki lat niewiele się o nich mówiło.

Po 1926 r. piłsudczycy doszli do władzy. Gen. Haller był wówczas w opozycji do marszałka Piłsudskiego, więc został zepchnięty na margines w Polsce niepodległej. W czasie II wojny światowej o Armii Błękitnej nie mówiło się, bo trwała walka o przetrwanie. W czasach PRL-u mówiło się tylko o zasługach Armii Ludowej (AL) i żołnierzach od Berlinga.
Wyjątkiem było nazwanie w Szczecinie ulicy im. dr. Teofila Starzyńskiego, prezesa Sokolstwa, które w Ameryce organizowało czyn zbrojny. “W czasie PRL-u pozytywnie się wypowiadał o ziemiach odzyskanych, bo sam pochodził z Wielkopolski. Stąd władze zgodziły się na tablicę, która do tej pory w Szczecinie wisi na jednym z budynków przy ulicy nazwanej jego imieniem, chociaż ludzie pewnie nie wiedzą, jak wielkie miał on zasługi dla Polski” – mówi dr Lachowicz.

SWAP PIELĘGNUJE PAMIĘĆ O CZYNIE ZBROJNYM
Po upadku komunizmu weterani II wojny światowej zrzeszeni w SWAP, wówczas z komendantem Hieronimem Wyszyńskim na czele, doprowadzili w 1998 r. do postawienia w Warszawie pomnika Czynu Zbrojnego Polonii Amerykańskiej, autorstwa Andrzeja Pityńskiego.
Członkom SWAP udało się odnaleźć grób kapitana Józefa Sierocińskiego, komendanta Szkoły Podchorążych Sokolstwa Polskiego w Cambridge Springs w 1917 r. Przeżył II wojnę światową i osiedlił się na Dolnym Śląsku, w Kamiennej Górze, gdzie zmarł w 1955 r. SWAP odnalazł jego grób na lokalnym cmentarzu. “Nagrobek był już mocno zaniedbany i miał być zlikwidowany. Na tablicy zachowało się, że był kawalerem Virtuti Militari i adiutantem gen. Józefa Hallera” – wspomina dr Lachowicz. Nowojorski Okręg 2. SWAP ufundował nowy nagrobek, w błękitnym odcieniu, z granitu sprowadzonego z Czech. Dzisiaj miejsce to jest zadbane i otoczone opieką przez lokalną, patriotyczną społeczność.

DOM WETERANA NA MANHATTANIE
Członkowie rządu Rzeczypospolitej Polskiej oraz Instytutu Pamięci Narodowej, którzy odwiedzają Dom Weterana na Manhattanie, często z zainteresowaniem po raz pierwszy odkrywają historię czynu zbrojnego Polonii amerykańskiej i Armii Błękitnej. “W 2016 r., przyjechała do nas delegacja IPN z prezesem Jarosławem Szarkiem. W darze przekazała nam książkę pt. ‚Od niepodległości do niepodległości. Historia Polski 1918-1989’, wydaną w 2013 r. w formie podręcznika. W książce poczytać można o Piłsudskim, o Legionach, o I Brygadzie, ale o czynie zbrojnym Polaków z Ameryki nie ma nic” – stwierdził Lachowicz.

“Wiedzieliśmy, że przed nami jest wielka praca do wykonania” – powiedział Lachowicz, który od pilotuje obchody 100-lecia czynu zbrojnego Polonii w USA. W ramach obchodów powstał okolicznościowy plakat, który staraniem SWAP pojawia się wszędzie, gdzie to możliwe. Mistrz Andrzej Pityński zaprojektował pamiątkowe odznaczenie na 100-lecie, który wybiła Mennica Polska, a pierwszy egzemplarz tego odznaczenia otrzymał prezydent Andrzej Duda w Wallington, NJ, podczas spotkania z Polonią w 2017 r.

Mistrz Andrzej Pityński zaprojektował pamiątkowe odznaczenie na 100-lecie, który wybiła Mennica Polska, a pierwszy egzemplarz tego odznaczenia otrzymał prezydent Andrzej Duda w Wallington, NJ, podczas spotkania z Polonią w roku 2017

Podczas wizyt w Stanach we wrześniu 2017, za sugestią SWAP, minister obrony narodowej Antoni Macierewicz złożył wieniec na grobie dr. Teofila Starzyńskiego, który pochowany jest w Amerykańskiej Częstochowie. “Dla nas ten akt był symboliczny, bez względu na to, co niektórzy mówią o ministrze Macierewiczu. Był on pierwszym ministrem obrony narodowej, który tego dokonał” – mówi dr Lachowicz.
Od SWAP o czynie zbrojnym dowiedział się Adam Kwiatkowski, jeszcze w czasach, gdy był opozycyjnym posłem na Sejm. Pojechał do Kanady, zwiedził miejsce po dawnym obozie Kościuszko w Niagara-on-the-Lake, miejscowy cmentarz, na którym pochowani są polscy żołnierze-ochotnicy z lat 1918-1919 . Potem, jako szef kancelarii prezydenta Andrzeja Dudy wiedzę tę przekazał głowie państwa polskiego. “Rok temu para prezydencka była u nas w Domu Weterana. Wchodząc do naszego muzeum, gdy zobaczył panoramiczne fotografie z Niagara-on-the-Lake, prezydent powiedział: ‚Nareszcie mogę zobaczyć, jak oni wyglądali’” – wspomina Lachowicz.

Wizyta prezydenta Andrzeja Dudy i jego małżonki Agaty Kornhauser-Dudy w Domu Weterana Polskiego w Nowym Jorku, 16 maja 2018

***

Jedna z publikacji SWAP z okazji 100-lecia czynu zbrojnego wychodźstwa polskiego w Ameryce

Gdy zbliżała się data 100-lecia czynu zbrojnego, Okręg 2. SWAP wydał po angielsku książkę pt. “Sons of One Nation. The War Effort of the Polish Emigration in America 1914-1920”. To tłumaczenie wykonane przez dr. Wojciecha Juszczaka książki autorstwa Jerzego Waltera, wydanej w 1957 r. przez komisję historyczną SWAP, uzupełnionej o nowe odkrycia, materiały i dokumenty. Książkę tę Okręg 2. SWAP wysłał do ponad 100 najważniejszych bibliotek uniwersyteckich w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. “Do tej pory żadna z organizacji polonijnych takiej akcji nie zrobiła” – zaznacza Lachowicz i dodaje, że Okręg 2. SWAP otrzymał wiele podziękowań, m.in. z biblioteki działającej przy Uniwersytecie Yale. Książka ta pokazuje się też w katalogu WorldKat w wielu bibliotekach uniwersyteckich. “To najlepszy pomnik dla bohaterów z Armii Błękitnej”.
W dalszej kolejności do druku poszła uzupełniona wersja książki Jerzego Waltera, ale tym razem w języku polskim “Czyn zbrojny wychodźstwa polskiego w Ameryce 1914-1920”. I również została rozesłana w darze do bibliotek wojewódzkich, uczelnianych, powiatowych oraz licealnych w Polsce, gdzie, jak się okazało, brakowało materiałów na ten temat.

SWAP sfinansował też publikację dr Anitty Maksymowicz – w języku polskim i angielskim – “Agnieszka Wisła i działalność Polek w Ameryce na rzecz ochotników i weteranów Błękitnej Armii” oraz monografię artystyczną Anny Rudek-Śmiechowskiej “Władysław Teodor Benda”. Artysta ten jest autorem plakatów rekrutacyjnych, które służyły w akcji promocyjnej przed I wojną światową. Dom Weterana w Nowym Jorku jest w posiadaniu kolekcji prac tego artysty. SWAP teraz planuje wydać tę monografię w języku angielskim.

Plakaty autorstwa Władysława Teodora Bendy z okresu akcji rekrutacyjnej do Armii Polskiej we Francji z lat 1917-1919

Dr Lachowicz, który jest oddanym badaczem historii Armii Błękitnej, chętnie przyjmuje zaproszenia na wykłady i odczyty, podczas których prezentuje historię czynu zbrojnego wychodźstwa polskiego. “W październiku 2017 r. zaproszony zostałem do Detroit, MI. Tam, w kościele św. Jozafata, skąd wyruszyła pierwsza grupa ochotników, dokładnie 100 lat później zorganizowano uroczystość z tej okazji. Dla mnie to było ogromnie wzruszające przeżycie” – mówi dr Lachowicz, który nie omija żadnej okazji, żeby głosić o bohaterstwie naszych rodaków sprzed stu lat. To dzięki niemu tematem przewodnim Stałej Konferencji Muzeów Archiwów i Bibliotek Polskich na Zachodzie, która odbyła się w Nowym Jorku w październiku 2017 r., było “Wychodźstwo na rzecz niepodległości Polski w latach 1914-1920”. Jest on też współautorem filmu dokumentalnego pt. „Sokolstwo w Ameryce w walce o niepodległość Polski 1914-1920”. Produkcję filmu oraz jego dystrybucję w formie daru dla wszystkich szkół polonijnych w Stanach i Kanadzie sfinansował Okręg 2. SWAP.

Co roku, w drugą niedzielę czerwca, wyrusza z Nowego Jorku “pielgrzymka” do Niagara-on-the-Lake, gdzie na lokalnym cmentarzu pochowanych jest 25 ochotników do Armii Błękitnej.
***
W ramach obchodów 100-lecia czynu zbrojnego Polonii amerykańskiej wiele dzieje się też w Polsce. W lipcu 2017 r. prof. Wiesław Wysocki z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego zorganizował na placu Grunwaldzkim dużą uroczystość z okazji 100-lecia utworzenia Armii Polskiej we Francji. W obchodach tych wzięła udział spora delegacja SWAP z Nowego Jorku, a minister obrony narodowej Antoni Macierewicz sprowadził na uroczystość Kompanię Honorową i Orkiestrę Wojska Polskiego.

Dr Anitta Maksymowicz, stypendystka SWAP i autorka książki o Agnieszce Wiśle, zorganizowała w Muzeum Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze wystawę “W drodze do niepodległości. Kanadyjski przystanek – obóz Kościuszko w Niagara-on-the-Lake (1917-1919)”, która potem pokazywana była w wielu miejscach w Polsce, m.in. w Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku oraz w gmachu biblioteki uniwersyteckiej w Łodzi.
W 2018 r. Narodowy Bank Polski wyemitował w 3-tysięcznym nakładzie srebrną monetę okolicznościową z elementami pomnika Andrzeja Pityńskiego. Do każdego egzemplarza monety dołączony był tzw. informator o czynie zbrojnym z tekstem dr. Teofila Lachowicza.

IPN odrestaurował ponadgodzinny film dokumentalny z 1927 r. pt. „Z wycieczki Stowarzyszenia Weteranów do Polski”, zrealizowany dzięki staraniom ówczesnego prezesa SWAP, dr. Teofila Starzyńskiego. Premiera tego filmu odbyła się w Warszawie w grudniu ubiegłego roku. Ścieżkę dźwiękową na żywo wykonał pianista, który sam skomponował muzykę do tego filmu. Nagranie to pokazano również m.in. w Wilnie, a we wrześniu br. planowany jest pokaz w Nowym Jorku, Chicago i Toronto.

Z inicjatywy dr. hab. Sławomira Cenckiewicza, szefa Wojskowego Biura Historycznego, w 2018 r. w kalendarzu poświęconym wodzom, którzy przysłużyli się dla niepodległości Polski, znalazło się zdjęcie i biografia dr. Teofila Starzyńskiego, pośmiertnie awansowanego do stopnia generała brygady. Rok później w kalendarzu poświęconym kobietom walczącym o niepodległość Polski pojawiło się zdjęcie i nota biograficzna Agnieszki Wisły.

“Nie zatrzymujemy się. Idziemy dalej i staramy się przebić szklany sufit niewiedzy o naszych bohaterach” – mówi dr Teofil Lachowicz, który oprowadza po muzeum w Domu Weterana Polskiego przy Irving Place na Manhattanie, i z pasją opowiada o zgromadzonych tu pamiątkach i eksponatach związanych z historią ochotników do Armii Błękitnej.

W Amerykańskiej Częstochowie wisi tablica upamiętniająca 100-lecie Czynu Zbrojnego Polonii amerykańskiej

Zdjęcia: Archiwum SWAP