Brexit opóźniony

28
EPA
Premier Wielkiej Brytanii Teresa May

Opóźnienie brexitu było najważniejszą decyzją zakończonego dziś, dwudniowego, unijnego szczytu w Brukseli. 29 marca – czyli planowana data wyjścia Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty – jest już nieaktualna. Europejscy przywódcy wyznaczyli nowe dwie daty brexitu – 22 maja, jeśli umowa o wyjściu zostanie przyjęta w brytyjskim parlamencie, a także 12 kwietnia, jeśli dokument zostanie odrzucony. Wtedy Wielka Brytania zdecyduje, czy akceptuje brexit bez porozumienia, czy też poprosi Unię o kolejne przesunięcie daty wyjścia, ale to wiąże się z koniecznością zorganizowania majowych wyborów do Parlamentu Europejskiego.

Te ustalenia pozwolą uniknąć najczarniejszego scenariusza już 29 marca, czyli brexitu bez umowy. Wielka Brytania dostała więcej czasu na podjęcie decyzji. Unijna oferta jest elastyczna, Londyn ma większe możliwości działania. O to między innymi zabiegała Polska. „Wielka Brytania nie jest postawiona pod ścianą. Staramy się dać Brytyjczykom pewne pole manewru. Jednocześnie też nie dociskając naszych partnerów” – powiedział premier Mateusz Morawiecki.

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk podkreślił, że do 12 kwietnia w sprawie brexitu wszystko jest możliwe. „Przygotowujemy się na najgorsze, z wiarą w najlepsze rozwiązanie. Nadzieja umiera ostatnia” – dodał.

Wśród dostępnych rozwiązań szef Rady wyliczył: zatwierdzenie umowy brexitowej na Wyspach, przełożenie brexitu na czas dłuższy niż tylko kilka miesięcy, mówi się, że nawet do roku, albo wycofanie wniosku o wyjście z Unii. Premier Wielkiej Brytanii taką możliwość odrzuca, podobnie jak organizację drugiego referendum. Jednak według unijnych dyplomatów, takie scenariusze wcale nie są wykluczone.