Brutalizacja życia w Wielkim Jabłku

1199
Nowojorska policja mimo wielu utrudnień, na jakie napotkała w 2020 roku, stara się zapewnić bezpieczeństwo wszystkim mieszkańcom Wielkiego Jabłka / Foto: ALBA VIGARAY/EPA

Mimo spadku ogólnej liczny przestępstw odnotowanych przez nowojorską policję w 2020 roku, zdecydowanie wzrosły statystyki tych najcięższych, do których zaliczane są m.in. strzelaniny i morderstwa. W związku z obostrzeniami pandemicznymi zmalała natomiast ilość wykroczeń popełnianych w środkach komunikacji miejskiej, za to zwiększyła się przemoc na osiedlach.

„To, czego miasto Nowy Jork i przedstawiciele naszego narodu doświadczyli w 2020 roku, będzie rezonować przez długi, długi czas – stwierdził komisarz nowojorskiej policji Dermot Shea. – NYPD uważa, że jest to czas na zadawanie trudnych pytań i udzielanie na nie odpowiedzi, na refleksję i działanie oraz służenie mieszkańcom Nowego Jorku. To wytyczy dalszą drogę dla nas wszystkich. Wspólnie zadbamy o zachowanie naszego zbiorowego bezpieczeństwa publicznego, jednocześnie kultywując kulturę, która stoi na straży wartości i godności każdego nowojorczyka” – oświadczył szef NYPD.

Dodatkowym utrudnieniem pracy nowojorskiej policji były protesty BLM / Foto: JASON SZENES/EPA

STATYSTYKI CIĘŻKICH PRZESTĘPSTW
Zakończony niedawno rok w statystykach kryminalnych wygląda dosyć paradoksalnie, ponieważ historycznemu najniższemu wskaźnikowi przestępczości ogólnej towarzyszył znaczny wzrost zabójstw, strzelanin, a także włamań do samochodów i ich kradzieży. Pod względem wzrostu danych w brutalnych kategoriach przestępstw indeksowych (branych pod uwagę w statystykach), rok 2020 okazał się najgorszym od 14 lat.

W ciągu ostatnich 12 miesięcy ogólna przestępczość była niższa niż w 2019 r., zgłoszono 95 552 incydentów – co oznacza o 681 mniej poszkodowanych niż w zeszłym roku i o 11 668 mniej pokrzywdzonych niż siedem lat temu, w pierwszym roku urzędowania administracji burmistrza Billa de Blasio.
W tym samym czasie nowojorska policja stanęła w obliczu aż 97-procentowego wzrostu strzelanin (z 777 w 2019 r. do 1531 w 2020 r.), oraz 44-procentowego wzrostu liczby morderstw w porównaniu do roku wcześniejszego (z 319 do 462).

W ubiegłym roku, w wyniku ran postrzałowych w mieście Nowy Jork rannych zostało tyle osób, ile łącznie w latach 2019 i 2018. Poza tym liczba włamań wzrosła o 42 proc. (z 10 909 do 15 463), a kradzież samochodów o 67 proc. (z 5422 w 2019 r. do  9038 w 2020 r.). To wszystko miało miejsce w czasie gdy miasto było ogarnięte wyzwaniami i zagrożeniami związanymi z panującą pandemią, a policja zgodnie z oczekiwaniami mieszkańców starała się zapewnić im bezpieczeństwo publiczne.

Strzelaniny miały najczęściej miejsce podczas napadów oraz porachunków pomiędzy różnymi gangami. Wśród zabitych jest m.in. 29-letni mężczyzna, który został zastrzelony z przejeżdżającego samochodu, gdy – trzymając za rękę swoją sześcioletnią córkę – przechodził przez Sheridan Avenue (przy skrzyżowaniu z East 170th Street) na Bronksie. Jednak wśród śmiertelnych ofiar są także osoby zupełnie przypadkowe m.in. jednoroczny chłopiec, który został zastrzelony podczas grillowania na Bedford-Stuyvesant i 60-letnia kobieta trafiona zabłąkaną kulą na Brownsville.

W lipcu na Bronksie został zastrzelony 29-letni mężczyzna, który przechodził przez drogę, trzymając za rękę swoją sześcioletnią córkę. Zabójca strzelał do niego z przejeżdżającego samochodu / Foto: ZRZUT Z MATERIAŁU WIDEO

Komisarz NYPD Dermot Shea oraz przedstawiciele niektórych związków zawodowych zrzeszających policjantów, za wzrost liczby strzelanin obwiniają wprowadzoną na początku 2020 r. przez legislaturę stanową reformę związaną z kaucją, a właściwie jej brakiem. Chodzi o tzw. no cash bail reform, dzięki której sprawcy przestępstw (uznanych za niegroźne) nie muszą iść do aresztu i bez żadnego zabezpieczenia finansowego oczekują wyroku sądowego przebywając na wolności.

Z kolei zwolennicy tej ustawy stwierdzili, że z danych dotyczących osób, które objęła reforma wynika, że zmiana ta nie mogła mieć zbyt dużego wpływu na wzrost przestępczości. W dodatku podkreślają, że większość ciężkich przestępstw związana jest z działalnością gangów. Poza tym uważają, że głównym winowajcą są w tym przypadku trudności społeczno-ekonomiczne spotęgowane pandemią oraz brak wsparcia ze strony władz dla najbardziej dotkniętych tymi trudnościami.

Również administracja burmistrza Billa de Blasio twierdzi, że Covid-19 sprzyja wzrostowi przestępczości, a nawet zwraca uwagę, że wzrost strzelanin odnotowano w większości metropolii i dużych miast Stanów Zjednoczonych.

Pozostałe dane indeksowe uległy poprawie. W 2020 r. o 45 proc. zmniejszyła się ilość gwałtów w porównaniu do roku wcześniejszego (spadek z 1766 do 1428) i o 42 proc. było mniej poważnych (dużych) kradzieży (spadek z 43 505 do 35 499). Także nieznacznie mniej – o 2,5 proc. – odnotowano rozbojów (ich ilość spadła z 13 439 w 2019 r. do 13 101 w 2020 r.), a także napaści o 1,5 proc. (z 20 873 do 20 561).

Natomiast wpływ obostrzeń związanych z pandemią, a zwłaszcza ograniczone poruszanie się po mieście i „uwięzienie” ludzi w domach na pewno odcisnęło swoje piętno w danych statystycznych dotyczących łamania prawa w środkach komunikacji publicznej oraz na osiedlach mieszkaniowych. Ilość przestępstw dokonanych w minionym roku w metrze i autobusach miejskich spadła o 31 proc. w stosunku do roku wcześniejszego (z 2524 do 1748), a w systemie mieszkalnictwa osiedlowego wzrosła o 2 proc. (z 4996 do 5104).

W 2020 r. przestępczość w systemie mieszkalnictwa osiedlowego wzrosła o 2 procent / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

WYKRYWALNOŚĆ SPRAWCÓW
Bezprecedensowe wydarzenia minionego roku stanowiły poważne wyzwanie dla nowojorskiej policji. Rozpoczęły się od zmniejszonej liczby funkcjonariuszy na początku epidemii Covid-19. W dodatku późniejsze protesty na dużą skalę po śmierci George’a Floyda spowodowały, że NYPD zmuszona była wykorzystać swoje zasoby i wykazać się zdecydowanie bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Jednak praca nowojorskiej policji była kontynuowana i to na „najwyższych obrotach”.

Śledczy skoncentrowali się na obszarze przemocy oraz precyzyjnym wykorzystywaniu danych wywiadowczych, aby zapewnić ofiarom sprawiedliwość i jak najszybciej zidentyfikować oraz ukarać sprawców. Dzięki wytężonej pracy NYPD zapobiegła wielu dodatkowym aktom przemocy i potencjalnym morderstwom, co znalazło odzwierciedlenie w 29 proc. wzroście osób aresztowanych za posiadanie nielegalnej broni. W 2020 r. zatrzymano za to 4253 osoby (rok wcześniej było ich 3299). Warto podkreślić, że aż 2057 z nich aresztowano w ostatnich czterech miesiącach ubiegłego roku.

Poza tym nowojorska policja dokonała aresztowań sprawców 32 proc. strzelanin oraz dodatkowo zatrzymała podejrzanych o udział w 6 proc. innych przestępstw dokonanych z udziałem broni. Jeśli chodzi o morderstwa, to detektywi NYPD wyjaśnili 54 proc. zabójstw, które wydarzyły się w 2020 r. Wskaźnik wykrywalności brutalnych przestępstw odzwierciedla głębokie zaangażowanie nowojorskiej policji w służbę publiczną i na pewno będzie się poprawiać z czasem, w miarę postępu prowadzonych spraw, które obecnie są w toku.

Zgodnie z zapewnieniami komisarza nowojorskiej policji w 2020 r., NYPD angażowała ludzi, którzy swoją służbą i ciągłym wysiłkiem zapewniali bezpieczeństwo publiczne wszystkim nowojorczykom. Dermot Shea oświadczył również, że jego departament podbudowany w 2020 r. odpornością i wydajnością zatrudnionych tam oficerów w tym roku będzie kontynuował tę misję opierając się na wzmocnieniu więzi, które rozwinęły się w ciągu ostatnich siedmiu lat pomiędzy policją a społecznością. Zobowiązał się także do przekształcenia nowojorskiej policji tak aby działała bardziej bezpiecznie i sprawiedliwie.

Sprawcą napadu z użyciem broni na kwiaciarnię Ridgewood Flowers Shop okazał się 51-letni Jose Martinez / Foto: NYPD

SKUTECZNOŚĆ ŚLEDCZYCH Z RIDGEWOOD
W listopadzie ub.r., przy okazji publikacji artykułu „Nowy Jork coraz bardziej niebezpieczny” (nr 46/2020 z 14-20 listopada), w którym szczególną uwagę zwróciliśmy m.in. na przestępczość w rejonie 104. posterunku NYPD znajdującego się na Ridgewood i obejmującego swoim zasięgiem dzielnice obecnie najbardziej popularne wśród Polaków (Glendale, Maspeth, Middle Village i oczywiście Ridgewood), redakcja „Nowego Dziennika” zwróciła się do jednostki prasowej NYPD o podanie dodatkowych informacji związanych z wykryciem sprawców wybranych przestępstw.

Spośród prawie 1300 tzw. przestępstw indeksowych, do których zaliczane są: zabójstwa, gwałty, rabunki, rozboje, napady z bronią i innymi ciężkimi narzędziami, włamania, kradzieże pojazdów mechanicznych i podpalenia, mającymi tam miejsce do 25 października ub.r. – wybraliśmy 20.

Ze sporządzonego dla nas raportu wynika, że śledczy ze 104. komendy policji na Ridgewood wyjaśnili i dokonali aresztowań sprawców trzech interesujących nas przestępstw; postępowanie w kolejnych czterech jest w toku.

Wśród zatrzymanych osób był m.in. sprawca napadu z bronią w ręku na kwiaciarnię Ridgewood Flowers Shop znajdującą się na rogu Saint Nicholas Avenue i Woodbine Street. Okazał się nim 51-letni Jose Martinez, któremu postawiono zarzut napadu rabunkowego pierwszego stopnia. Sprawa innego opisywanego przez nas napadu z użyciem broni (na sklep Jimmy Deli and Grocery znajdujący się przy skrzyżowaniu Cypress Avenue i Woodbine Street) jest w toku.