Coraz więcej chorych na Florydzie

217
EPA-EFE/CRISTOBAL HERRERA-ULASHKEVICH

Na Florydzie – do niedzieli 26 lipca, odnotowano więcej przypadków zakażenia koronawirusem niż w Nowym Jorku. Miasto do niedawna uważane było za epicentrum choroby. Więcej chorych notuje się obecnie tylko w Kalifornii, najbardziej zaludnionym stanie USA. 

Jak wynika z danych Johns Hopkins University, od początku pandemii, do niedzieli, na Florydzie 423 855 osób uzyskało pozytywny wynik testu na nowego wirusa. W Nowym Jorku – 411 736. Z kolei w Kalifornii – 450 242. Niemal codziennie Floryda notuje co najmniej kilka tysięcy przypadków zakażenia. Na początku lipca w ciągu jednej doby padł rekord – 15 299 chorych. To największy dobowy wzrost spośród wszystkich stanów od początku pandemii. Rośnie też liczba odnotowywanych zgonów. I tak, w niedzielę 26 lipca, na Florydzie potwierdzono ponad 9000 przypadków zakażenia, a 77 osób zmarło. W Nowym Jorku – 536 nowych chorych i tylko 3 zgony. Średnio 1 na 52 mieszkańców Florydy jest chory na Covid-19. 

Najmłodszą ofiarą śmiertelną nowego patogenu na Florydzie jest 9-letnia dziewczynka. Kimora „Kimmie” Lynum zmarła we śnie w swoim domu w Gainesville w nocy 17 lipca, poinformowali krewni dziecka. Twierdzą też, że dziewczynka była zdrowa i nie miała żadnych chorób towarzyszących. W pewnym momencie miała dostać bardzo wysokiej gorączki. Matka dziewczynki zabrała córkę do szpitala, ale zostały odesłane do domu. Niedługo potem dziecko straciło przytomność i zmarło w wyniku zawału serca. Bliscy dziewczynki nie wiedzą, gdzie mogła się zarazić. Wakacje spędzała w domu.