Czas zakończyć transformację

145
ARCHIWUM IPN

Minęło 30 lat od transformacji ustrojowej w Polsce i nadal padają pytania, czy proces przemian był przeprowadzony zgodnie z interesami opozycji czy ówcześnie rządzących komunistów. Brak jasnej odpowiedzi wynika z braku kilku decyzji, które raz na zawsze mogłyby zakończyć ten upokarzający dla Polaków czas.

4 czerwca 1989 roku w Polsce odbyły się częściowo wolne wybory do polskiego parlamentu. Z dwóch izb tylko Senat mógł liczyć na w pełni demokratyczny proces wyborczy, co dało w efekcie 99 miejsc na 100 kandydatom Solidarności. Komunistyczna kurtyna, która pokrywała nasz kraj, nie została jednak zerwana, a lekko nadszarpnięta. To dlatego stanowisko prezydenta Polski mógł piastować do grudnia 1990 roku Wojciech Jaruzelski. Do dziś ciągnie się jednak za nami brak decyzji o pełnej lustracji pracowników komunistycznej bezpieki, którzy 30 minionych lat spędzili w ukryciu, na mniej eksponowanych stanowiskach, uciekając od odpowiedzialności za swoje czyny.
Oceny wyborów roku 1989 są więc różne. Prof. Michał Kleiber podkreśla, że Polacy byli prekursorami zmian, które mają fundamentalne znaczenie dla historii. Zaznacza jednak, że wygranej nie udało się w pełni wykorzystać. „Pytanie jest, czy gdybyśmy zrobili to inaczej, czy na pewno nie doprowadziłoby to do innych kłopotów. Faktem jest, że nasza transformacja nie była sprawiedliwa – twierdzi profesor i dodaje: – Czy poprowadzenie tego zupełnie inaczej, czy dalibyśmy radę, czy byłaby wtedy ta sprawiedliwość rzeczywiście satysfakcjonująca wszystkich? To nie jest pewne”. Prof. Kleiber uważa, że ani w roku 1989, ani dziś nie wiadomo do końca, jakie były intencje komunistycznej władzy 30 lat temu. „Czy chodziło o to, żeby oszukać i zachować władzę przy pewnym tylko ustępstwie na rzecz Solidarności. Czy też była to uczciwa chęć doprowadzenia do demokracji życia w Polsce. To są pytania, na które chyba dzisiaj nie ma ostatecznej odpowiedzi” – mówi naukowiec.
Nie do końca zadowoleni z transformacji ustrojowej są także dzisiejsi rządzący, zarówno premier, jak i prezydent, którzy mówili o tym podczas uroczystego posiedzenia Senatu z okazji wolnych wyborów do tejże izby w 1989 roku. Andrzej Duda przypomniał, że odbywające się wówczas równolegle głosowanie do Sejmu miało inny charakter – nie do końca wolny. Mimo tego – jak mówił – Polacy „odrzucając listę krajową, odrzucili tamten ustrój i tamtą władzę tych przedstawicieli Moskwy tutaj, w Warszawie”. Mateusz Morawiecki z kolei zaznaczył, że chociaż był krytyczny wobec ustaleń Okrągłego Stołu i organizacji częściowo wolnych wyborów do Sejmu, teraz docenia ich ogromną wartość.
Jak wskazuje najnowszy raport Polskiego Instytutu Ekonomicznego, podsumowujący przemiany w Polsce w ciągu ostatnich lat, Polacy są bogatsi, ale większe są też różnice w zarobkach. Dyrektor PIE Piotr Arak przypomniał, że polska gospodarka 30 lat temu wyglądała zupełnie inaczej. W ciągu 30 lat produkt krajowy brutto w przeliczeniu na jednego mieszkańca wzrósł o 166 procent. Ponad 58 proc. osób pracuje w sektorze usługowym, mniejsze jest zatrudnienie w przemyśle. Dochody gospodarstw domowych wzrosły blisko dwukrotnie. Jak podkreśla Piotr Arak, okres transformacji skutkował także wzrostem nierówności dochodowych. Dochody najbogatszego 1 procenta Polaków wzrosły o ponad 450 procent. W tym czasie ogół populacji wzbogacił się o 73 procent. W swoim raporcie Polski Instytut Ekonomiczny między innymi wskazuje na wzrost poziomu edukacji Polaków, wzrost średniej długości życia czy poprawę stanu infrastruktury.
Przy tej okazji nie można zapominać o tym, że nie wszyscy poradzili sobie z transformacją gospodarczą. W całej Polsce krótko po 1989 roku upadło wiele zakładów zatrudniających tysiące osób, a nieliczna grupa, mówiąc delikatnie, “przebiegłych” wzbogaciła się na prywatyzacji państwowego majątku. Do dziś nikt za to nie poniósł konsekwencji. Być może więc nadszedł czas na ostateczne zamknięcie okresu komunizmu, który spowił Polskę na lata i którego siatka wciąż oplata głęboko struktury naszego państwa. Do tego potrzebne są zdecydowane polityczne decyzje. Jako pierwsza powinna trafić na stół prezydenta ustawa lustracyjna z pełną listą współpracowników SB, bez względu na to, kto i gdzie zajmuje teraz stanowiska. Bez tego każda kolejna rocznica nie w pełni wolnych wyborów będzie równie nie w pełni radosna.