Dawida walka o życie

"Chcę zmotywować innych do szukania szczęścia"

1099
Dawid Lembert od siedmiu lat zmaga się z najcięższą odmianą choroby Leśniowskiego-Crohna / Foto: WWW.GOFUNDME.COM

"Ta choroba pokazała mi, co naprawdę liczy się w życiu, jakie wartości są najważniejsze, oraz że do szczęścia tak mało potrzeba. Zabrała mi jednak możliwość, żeby skorzystać z tej wiedzy" – podkreśla Dawid Lembert, cierpiący od siedmiu lat na najcięższą odmianę choroby Leśniowskiego-Crohna, która wyniszczyła całkowicie jego organizm oraz zrujnowała karierę i życie. Obecnie jest poddany bardzo drogiej kuracji, prowadzonej przez dr. Patricka Fratellone. W związku z tym jego najbliżsi i przyjaciele zorganizowali akcję gromadzenia funduszy na leczenie.

Dawid Lembert ma 27 lat i prawie jedną czwartą swojego życia walczy z nieuleczalną – jak do tej pory – chorobą Leśniowskiego-Crohna i różnymi powikłaniami z nią związanymi.

Próby leczenia w szpitalach nie przyniosły pozytywnego skutku i pokazały bezsilność współczesnej medycyny wobec jego schorzenia. Nadzieję na jego pokonanie przynosi kuracja, jaką stosuje znany amerykański lekarz, łączący medycynę konwencjonalną, komplementarną i alternatywną.

Metoda integracyjna – stosowana przez dr. Patricka Fratellone i kierowaną przez niego klinikę Fratellone Medical Associates – wywołuje pozytywną reakcję organizmu Dawida, a on sam zaczyna czuć się nieco lepiej, przez co odzyskuje wiarę w wyzdrowienie i pokonanie choroby. Niestety, kuracja jest bardzo droga, a jego rodzina wyczerpała wszelkie fundusze na dotychczasowe wieloletnie leczenie.

Dawid Lembert od dziecka był bardzo pracowitym, ambitnym i radosnym chłopakiem / Foto: ARCHIWUM EDUARDY PEREIRY

SPOKOJNE ŻYCIE
„Dawid od dziecka był bardzo pracowitym, ambitnym i radosnym chłopcem. Zawsze towarzyszył mu uśmiech na twarzy. Poza tym miał wiele pasji – grał na gitarze i komponował swoje utwory oraz trenował koszykówkę, co również pomagało mu realizować się w szkole. Kocha góry, przyrodę i muzykę Chopina” – mówi „Nowemu Dziennikowi” jego mama Elżbieta. Dodaje, że tak było zarówno w Polsce, jak i w Stanach Zjednoczonych, do których przyjechali w 2008 roku.

„Miałem wówczas 16 lat i niewiele mówiłem po angielsku. Jednak szybko opanowałem ten język. Uczęszczałem do niezbyt dobrej szkoły średniej na Ridgewood, ale dostałem się do LaGuardia Community College” – wspomina Dawid.

Tam studiował psychologię, a będąc na drugim roku, w związku z bardzo dobrymi wynikami, został także przyjęty na specjalny program na Columbia University, gdzie rozpoczął naukę na wydziale biologiczno-chemicznym i jako jeden z najlepszych studentów otrzymał stypendium. W przyszłości zamierzał studiować medycynę. Niestety, po dwóch latach musiał przerwać naukę na uniwersytecie ze względu na problemy zdrowotne, którymi później okazała się choroba Leśniowskiego-Crohna z wysokim ryzykiem raka. A wszystko zaczęło się od nieustających biegunek, które trwają od ośmiu lat i nasilają się nocą.

„Coraz większe problemy zdrowotne spowodowały, że byłem bardzo osłabiony i trudno mi było chodzić na zajęcia. Często wychodząc z domu na uczelnię nic nie jadłem, więc mdlałem w metrze. Postępująca choroba była przyczyną utraty mojego stypendium na Columbii. Jednak dalej chciałem się uczyć i przeniosłem się na biochemię do Hunter College. Ostatecznie, wskutek wyniszczenia organizmu przez schorzenie i utratę sił, zmuszony byłem do przerwania nauki” – opowiada Dawid, który dzielnie zmaga się z chorobą. Nie poddaje się, chociaż nasilające się ogromne bóle w jelitach osłabiają niekiedy jego wolę walki.

W tych najcięższych chwilach jest obok niego mama oraz kochająca dziewczyna Eduarda Pereira, z którą jest od dziewięciu lat. Wspólnie przeżyli wiele pięknych chwil, odwiedzili dużo ciekawych miejsc, zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Polsce, i wierzą, że w przyszłości nadal będą mogli podróżować i cieszyć się pięknem świata, który obecnie dla Dawida jest niedostępny, ponieważ wyniszczony chorobą organizm ograniczył go do przestrzeni jego pokoju.

„Ciężko mi zaakceptować swoją sytuację i tylko dlatego, że jest ze mną Eduarda, którą bardzo kocham i chciałbym z nią przeżyć piękny czas i spędzić każdą minutę życia, walczę z tą chorobą. Boję się jednak śmierci, a kiedy o niej myślę, czuję się bardzo samotny. Dlatego nie poddaję się i chcę walczyć” – podkreśla Dawid.

Jego dziewczyna jest bardzo opiekuńczą i troskliwą osobą. Spędza z nim każdą wolną chwilę, wozi go do kliniki, podaje lekarstwa i nie pozwala, by chociaż przez chwilę poczuł się osamotniony.

„Jest to dla mnie bardzo ciężki czas, ponieważ dotyka mnie osobiście – mówi „Nowemu Dziennikowi” pochodząca z Brazylii Eduarda. – Dawid ma bardzo dobre i czyste serce, i jest mi ciężko zrozumieć, dlaczego akurat jemu przytrafiło się coś takiego. To, co mi pomaga w tej sytuacji, to fakt, że wiem, że jego celem jest walka o życie. Wiem także, że jak tylko poczuje się dobrze, to pokaże, jak wiele ma jeszcze do zaoferowania światu. Znów będzie tak jak kiedyś, gdy mógł robić wszystko co chciał. Staram się przekazywać mu pozytywną energię, ponieważ jest to bardzo ważne dla niego i pomaga mu mentalnie w ciężkich chwilach” – twierdzi Eduarda.

„Zawsze chciałem założyć rodzinę i prowadzić spokojne i szczęśliwe życie. Dlatego nie mogę się poddać i ciągle walczę z chorobą. Wierzę, że kiedyś ją pokonam. Dlatego też zorganizowaliśmy tę zbiórkę na GoFundMe. Może dzięki temu częściowo uda nam się pokryć koszty leczenia w klinice” – mówi Dawid i dodaje, że jego marzeniem jest wyjazd na leczenie do Izraela, gdzie lekarze najlepiej radzą sobie ze schorzeniami, na jakie cierpi.

Eduarda Pereira, która od dziewięciu lat jest dziewczyną Dawida Lemberta, bardzo się o niego troszczy i spędza z nim każdą wolną chwilę. Od samego początku ich związku tworzą szczęśliwą parę / Foto: ARCHIWUM EDUARDY PEREIRY

AKCJA POMOCY
„Każdy dzień przynosi Dawidowi dużo cierpienia. Zdiagnozowano u niego chorobę Leśniowskiego-Crohna, reumatoidalne zapalenie stawów, anemię i wiele innych powiązanych schorzeń. Od roku jest przykuty do łóżka i wymaga intensywnej, codziennej opieki. Jego matka robi wszystko co w jej mocy, aby mu pomóc finansowo, psychicznie i fizycznie” – czytamy w informacji podanej na stronie GoFundMe, na której zorganizowana jest zbiórka funduszy potrzebnych na kurację Dawida Lemberta.

Początkowo, ze względu na koszty, przebywał on w szpitalu w Polsce. Gdy okazało się, że jego leczenie nie przynosi żadnych efektów, powrócił do Stanów Zjednoczonych i oddał się w ręce amerykańskich specjalistów.

Również w NYU Langone Medical Center lekarze niewiele mu pomogli, ponieważ szybko okazało się, że medycyna konwencjonalna nie zna skutecznej metody pokonania powikłań związanych z chorobą Leśniowskiego-Crohna.

Organizm Dawida nie reaguje na konwencjonalne leki, a jego stan jest coraz gorszy. Po wielu latach różnych terapii jego rodzina wyczerpała wszelkie oszczędności, a dostępne opcje leczenia są obecnie poza jej zasięgiem finansowym.

„W czerwcu Dawid na szczęście rozpoczął nową kurację w specjalistycznej, prywatnej klinice w Nowym Jorku, ale potrzebuje wsparcia, aby kontynuować to leczenie, które jest bardzo drogie, a którego nie obejmuje ubezpieczenie. Koszty medyczne, transport, odpowiednia dieta, częste kroplówki i inne potrzebne lekarstwa kosztują tysiące dolarów tygodniowo. Istnieją również inne opcje terapii w Niemczech oraz w Izraelu, ale są one nieosiągalne bez waszego wsparcia. To nasza ostatnia nadzieja – piszą organizatorzy akcji, którą można znaleźć na stronie www.gofundme.com pod nazwą „Help David Battle Severe Crohn’s Disease„. – Z góry dziękujemy za hojność, donacje, modlitwy o wyzdrowienie i pomoc w rozpowszechnianiu tej wiadomości, abyśmy mogli zebrać wystarczającą ilość funduszy i dać Dawidowi szansę na życie” – podkreślają najbliżsi chorego chłopaka.

Rodzina Dawida długo nie chciała się zdecydować na organizowanie publicznej zbiórki pieniędzy na jego leczenie. Była przekonana, że choroba nie będzie trwała aż tak długo, a poza tym myślała, że poradzą sobie z pokryciem kosztów leczenia. W związku z tym samodzielnie wychowująca go mama – która jako polski psycholog udzielała kiedyś bezpłatnych porad na Greenpoincie – pracowała i nadal pracuje po kilkanaście godzin dziennie w różnych miejscach, by zarobić na leczenie i utrzymanie syna.

Okazuje się, że także Dawid, widząc jak ciężko finansowo jest jego mamie, jakiś czas temu, gdy czuł się nieco lepiej, chciał jej pomóc w gromadzeniu funduszy potrzebnych na kurację i zaczął pracować jako tłumacz medyczny, dostępny poprzez telefon.

„Musiałem być pod telefonem przez osiem godzin dziennie. Byłem bardzo szczęśliwy, że jestem komuś potrzebny, a także dlatego, że mogłem zarobić dodatkowe pieniądze na moje leczenie” – wyjaśnia Dawid. Niestety postępująca choroba i nasilające się coraz bardziej ataki bólu oraz konieczność częstego, czasami natychmiastowego, korzystania z toalety wykluczyły go z tego zajęcia.

„Dzięki temu psychiczne dużo lepiej się czułem. Byłem zajęty, miałem co robić i po co wstawać z łóżka. Niestety fizycznie nie byłem w stanie tego kontynuować” – mówi ze smutkiem chory chłopak.

„Dawid załatwił sobie tę pracę bez mojej wiedzy, ponieważ chciał wykorzystać wolny czas oraz pomóc mi w zarabianiu pieniędzy na jego leczenie. Tak przepracował około czterech miesięcy, ale ze względu na stan zdrowia oraz rozległe poparzenie wrzątkiem, któremu uległ w wyniku pęknięcia termofora, który używał, by złagodzić ataki bólu związane z jego chorobą, musiał zrezygnować z tego zajęcia” – wyjaśnia pani Elżbieta, która wierzy, że znajdą się ludzie, chcący ich wesprzeć, tym bardziej że coraz więcej osób okazuje im pomoc na różny sposób.

Wspierają ich ludzie, których miała okazję poznać podczas codziennego życia i pracy. Ksiądz Grzegorz Stasiak podarował im wózek, na którym Dawid może jeździć do kliniki, ponieważ jest on tak osłabiony, że czasami mdleje, próbując samodzielnie chodzić. Inni znajomi jeżdżą z nim np. do szpitala. „Wsparcie okazywane przez różne osoby podtrzymuje nas na duchu i pomaga w codziennym funkcjonowaniu. Każda z nich wnosi coś dobrego i bardzo ważnego do leczenia Dawida. Do tej pory nie wiedziałam, że mamy wokół siebie tyle bliskich i przyjaznych osób” – podkreśla pani Elżbieta dodając, że wielkim wsparciem jest dla niej także Eduarda, dziewczyna Dawida.

„W mojej sytuacji każdy taki gest jest zwielokrotniony, każde miłe słowo czy uśmiech pielęgniarki, Eduardy, mamy czy kogokolwiek znaczy dla mnie tyle, że nie jestem w stanie tego opisać – podkreśla Dawid. – Gdy zobaczyłem wpłaty i wpisy różnych znajomych i przyjaciół, z którymi nie widziałem się wiele lat, to byłem bardzo wzruszony i poczułem niesamowitą radość oraz szczęście. Każda donacja i miłe słowa pojawiające się na stronie GoFundMe znaczą dla mnie dużo więcej niż komukolwiek może się wydawać. W moim przypadku pomoc finansowa staje się czymś więcej niż tylko wpłatą na leczenie. Każda donacja, nawet najmniejsza, jest dla mnie wzruszająca i daje mi nadzieję, którą tracę od lat. Jednak jak widzę, że nie jestem sam, że zarówno osoby, które znałem, jak i te zupełnie mi obce, chcą mi pomóc i troszczą się o mnie, to czuję się ogromnie zaszczycony i podbudowany oraz bardzo wdzięczny” – mówi ze wzruszeniem Dawid i dodaje, że jak tylko stan zdrowia mu pozwala, to osobiście stara się odpisać i złożyć podziękowania.

Jego mama czyni także starania związane z nawiązaniem współpracy z fundacją posiadającą numer rozliczeniowy 501(c)(3), umożliwiający donatorom, a zwłaszcza firmom, odpisanie wpłaconej kwoty od podatku.

„Każda donacja niezależnie od wysokości jest dla mnie bardzo ważna” – podkreśla Dawid i przyznaje, że jako młodemu mężczyźnie nie jest mu łatwo prosić o jakąkolwiek pomoc, nawet będąc poważnie chorym.
Wszyscy bliscy wierzą, że dzięki determinacji, z jaką podchodzi on do walki o swoje życie, uda mu się pokonać chorobę.

„Jestem przekonana, że lekarzom, którzy się nim teraz opiekują, uda się uratować Dawida. Niestety, droga leczenia będzie bardzo długa, ponieważ jego organizm jest zrujnowany i bardzo osłabiony” – zaznacza pani Elżbieta. Jej syn także ma nadzieję, że powróci do zdrowia, i mimo cierpienia nie narzeka na swój los.

„Niezależnie od tego, jak skończy się moja choroba, nie wiem, czy bym cofnął to doświadczenie, ponieważ teraz jestem zupełnie innym człowiekiem, mam dużo więcej pokory, zrozumienia dla innych, wdzięczności i radości z życia. Jestem jednak bardzo zmęczony tą chorobą, ponieważ ciągnie się już bardzo długo – mówi Dawid. – Świat i życie są takie piękne, że nie można sobie pozwolić, by marnować chociaż minutę na jakieś głupoty. Oczywiście nie zawsze jest sielanka i radość, ale nie o to chodzi, by ciągle się uśmiechać. Najważniejsze jest, by przeżyć je jak najlepiej się tylko potrafi. Każda chwila, nawet naznaczona cierpieniem, jest pięknym momentem. Jeżeli ktoś się z tym nie zgadza, to znaczy, że nigdy nie miał okazji zmierzyć się ze śmiercią na poważnie. Chciałbym wykorzystać moją chorobę, by zmotywować innych do szukania szczęścia, bo tak łatwo można je znaleźć, wystarczy tylko tego chcieć”.

*****
Wpłaty można dokonać:
1. www.gofundme.com
nazwa akcji: „Help David Battle Severe Crohn’s Disease
2. Kontakt z Dawidem Lembertem: [email protected]

Eduarda Pereira wierzy, że Dawid wyzdrowieje i znów będą mogli razem spełniać marzenia, tak jak to było przed jego chorobą / Foto: ARCHIWUM EDUARDY PEREIRY