De Blasio: Nie chcemy, by coś takiego się powtórzyło

1588

To nie były protesty tylko zamieszki, a osoby, które brały w nich udział, atakując policjantów, niszcząc radiowozy i okoliczne sklepy to przestępcy. Niespokojna noc w kilku częściach Nowego Jorku. Protesty przeciwko interwencji policjantów w Minneapolis, podczas której zmarł zatrzymany mężczyzna, zamieniły się w kilku częściach miasta, w agresywny atak na funkcjonariuszy.

Demonstracje odbyły się też w innych miastach USA. W Minneapolis, gdzie palono budynki i samochody, wprowadzono godzinę policyjną. Mimo to setki młodych ludzi protestowało na ulicach miasta wznosząc hasła „Bez sprawiedliwości nie ma spokoju”. Marsze i manifestacje odbywały się także m.in. na ulicach Nowego Jorku, Los Angeles, San Francisco, Dallas, Baltimore. W Atlancie demonstranci spalili samochód policyjny i demolowali budynek telewizji CNN. Do przepychanek doszło także przed Białym Domem w Waszyngtonie.

FOTO: EPA

W Nowym Jorku protestujący wznosili m.in. okrzyki wzywające do mordowania policjantów. Spalone i zniszczone zostały radiowozy. Manifestanci atakowali policjantów między innymi na 88 posterunku, na Brooklynie w dzielnicy Bedford-Stuyvesant. Burmistrz Bill de Blasio napisał nad ranem na Twitterze: To była długa noc. Nigdy więcej nie chcemy, by coś takiego się powtórzyło”. Wcześniej napisał: Do wszystkich protestujących i wyrażających swój gniew i ból – pamiętajcie, jak ważne jest pokojowe manifestowanie. Pamiętajmy, że jesteśmy w trakcie pandemii. Musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby się chronić. Każdy jest odpowiedzialny”.

FOTO: Twitter

Do podpalenia samochodu policyjnego doszło w dzielnicy Fort Greene Park na dolnym Brooklynie, a setki protestujących próbowało okrążyć 88. posterunek. Byli bardzo agresywni, grozili śmiercią policjantom. Szef posterunku policji poprosił o wsparcie wszystkie dostępne jednostki. Istniała groźba, że tłum wedrze się do środka. Kilka tysięcy protestujących zebrało się też w okolicach Barclays Center na Brooklynie. Doszło do ataku na policjantów. Protesty, które w wielu miejscach przerodziły się w zamieszki i ataki na policjantów, a także na stacje CNN i sklepy, wybuchły po tym, jak kilka dni temu w Minneapolis zmarł 46-letni mężczyzna, Georg Floyd. Do zdarzenia doszło po zatrzymaniu przez policję. Podczas aresztowania funkcjonariusz przydusił mężczyznę kolanem do ziemi i przez chwilę nie puszczał, mimo błagań 46-latka, że ten nie może oddychać. Policjant został zwolniony ze służby, następnie aresztowany i oskarżony o zabójstwo. Grozi mu do 25 lat więzienia. Wielu protestujących uważa, że funkcjonariusz tak się zachował, bo zatrzymany 46-latek był Afroamerykaninem. Stąd podejrzenia o rasizm. Tymczasem wielu obserwatorów zwraca uwagę, że kolor skóry nie ma żadnego znaczenia. Tak przeprowadzona interwencja policji, jak w Minneapolis, w ogóle nie powinna się zdarzyć, nigdzie, bo była skandaliczna.

FOTO: EPA

Do Departamentu Sprawiedliwości zaapelował już prezydent Donald Trump. Chodzi o jak najszybsze podjęcie działań w sprawie zabójstwa 46-latka. „Mamy pokojowych protestujących i wspieramy ich prawo do wyrażania poglądów. Ale nie możemy dopuścić do anarchii i chaosu” – mówił prezydent USA. Po rozmowie z rodziną George’a Floyda Donald Trump zaapelował do demonstrantów, by uszanowali jego pamięć i powstrzymali się od przemocy.