Dwa miesiące protestów w Hongkongu

73
Foto: EPA

Mijają dwa miesiące protestów w Hongkongu. Demonstracje wywołały plany nowelizacji ustawy ekstradycyjnej, na mocy której mieszkańcy byłej brytyjskiej kolonii mogliby być przekazywani chińskiemu wymiarowi sprawiedliwości. Protesty utrudniają codzienne życie Hongkończyków i negatywnie odbiły się już na gospodarce finansowego centrum Chin.

Większość mieszkańców Hongkongu negatywnie oceniła działania lokalnych władz na rzecz zmian w prawie ekstradycyjnym. W pierwszych dwóch masowych marszach, które przeszły ulicami Hongkongu wzięło udział odpowiednio milion i dwa miliony osób. Pod naporem krytyki władze zdecydowały się na bezterminowe zawieszenie procedowania zmian w ustawie. To jednak nie zadowala protestujących, którzy od tego czasu żądają jej całkowitego wycofania z parlamentu. W ostatnich tygodniach antyrządowe protesty w Hongkongu przybrały na sile.

Regularnie dochodzi do starć protestujących z policją. W ciągu dwóch miesięcy protestów w Hongkongu aresztowano ponad pół tysiąca uczestników demonstracji. W tym tygodniu głos w sprawie sytuacji w byłej brytyjskiej kolonii zabrały chińskie władze centralne, które eskalację napięć nazwały „igraniem z ogniem”.

Do niedzieli ma potrwać antyrządowy protest na międzynarodowym lotnisku w Hongkongu. Kilkaset osób rozdaje podróżnym w hali przylotów ulotki z informacjami o przyczynach demonstracji. W porcie lotniczym zaostrzono środki bezpieczeństwa. Administracja lotniska ze względu na protest ograniczyła dostęp do przestrzeni publicznych terminala. Wprowadzono też dodatkowe środki bezpieczeństwa, co wydłużyło czas oczekiwania podróżnych na kontrole.
W hali przylotów podróżnym wręczane są ulotki z postulatami protestujących. Na lotnisku umieszczono też plakaty informujące w kilkunastu językach o akcji protestacyjnej.