Działać ponad podziałami

646
Adrian Kubicki pełni funkcję konsula generalnego w Nowym Jorku od początku marca / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

"Chcę podkreślić, że konsulat jest miejscem otwartym dla wszystkich, niezależnie od poglądów politycznych, różnych wizji i przekonań. Jest dostępny zarówno dla tych, którzy potrzebują pomocy, jak i tych, którzy chcą się podzielić swoimi inicjatywami" – mówi "Nowemu Dziennikowi" konsul generalny Adrian Kubicki.

Panie konsulu, proszę podzielić się z nami pierwszymi wrażeniami związanymi z nową, poważną funkcją, którą pełni pan od początku marca.
Na razie trudno mi jest na ocenić, jak wygląda codzienna praca konsula generalnego w Nowym Jorku, dlatego że właściwie od pierwszych dni mojego urzędowania weszliśmy w tryb działania kryzysowego. Koronawirus zmienił całą metropolię i sposób naszego funkcjonowania. Powoli zmienia też potrzeby Polaków, którzy tutaj mieszkają. Wszystkie imprezy i wszelkie rodzaje zgromadzeń, uroczystości i święta są odwołane, w związku z czym nie spotykamy się i nie wykonujemy pracy polegającej na działaniach dyplomatycznych. Z drugiej strony musimy wsłuchiwać się w to, co się dzieje, i współpracować ze służbami w Nowym Jorku, w pozostałych stanach nowojorskiego okręgu konsularnego oraz wdrażać zalecenia i procedury, które wprowadza Polska. Dzisiaj najbardziej pochłania nas zakrojona na szeroką skalę akcja powrotów naszych rodaków do Polski w związku z zamknięciem granic. Jesteśmy przekonani, że nie mamy do czynienia z sytuacją, która potrwa dni, ale raczej tygodnie, a być może nawet miesiące. Staramy się informować Polaków, w jaki sposób mogą wrócić do Polski, oraz pomóc im zaaranżować taką podróż.

Czy ta akcja jest w jakiś sposób ograniczona czasowo czy też jest uzależniona od potrzeb?
Chciałbym zaznaczyć, że powroty do Polski, oprócz innych linii lotniczych, które nadal latają z różnych lotnisk w Stanach Zjednoczonych, organizują Polskie Linie Lotnicze LOT i właśnie ta firma – w porozumieniu z polskim rządem – decyduje o tym, kiedy i w jakim wymiarze będzie oferowała czarterowe połączenia. Z tego co wiem, LOT zapowiada, że będzie obsługiwał rejsy specjalne tak długo, jak będzie zainteresowanie ze strony Polaków, by wracać do kraju. W tej kwestii obserwujemy, z jednej strony, sytuację spokoju, ale z drugiej obawiamy się, że to może być taka cisza przed burzą. Myślę, że wielu Polaków, którzy przebywają czasowo w USA – poza oczywiście tymi, co mieszkają w Stanach Zjednoczonych – przyjmuje strategię przeczekania zagrożenia. My jednak apelujemy, że nie ma na co czekać, ponieważ sytuacja będzie się rozwijała przez kolejne tygodnie i zmieniała na gorsze, jeśli chodzi o sytuację epidemiczną. W Nowym Jorku przyrost wykrywanych przypadków zakażenia wirusem wynosi kilkaset osób każdego dnia. Obecnie mamy ponad 12 tysięcy (stan na poniedziałek, 23 marca) zdiagnozowanych osób i coraz więcej z nich potrzebuje hospitalizacji. Na razie dostęp do służby zdrowia jest płynny i liczymy na to, że dzięki wysiłkom lokalnych służb nadal tak pozostanie, ale jeśli mamy zapewnioną opiekę medyczną w Polsce, jeśli mamy tam dom i rodzinę, to nie powinniśmy na nic czekać, tylko wrócić do kraju. To już nie jest czas, kiedy decydujemy o naszych planach wakacyjnych, tylko czas podejmowania decyzji o naszym zdrowiu. Dlatego apeluję, żeby Polacy zgłaszali się do korzystania z powrotnych lotów, ponieważ im większe grupy będą się na to decydowały, tym jest większa szansa, że te rejsy będą realizowane. Najgorsza sytuacja będzie wówczas, gdy pojedyncze osoby zostaną w różnych miejscowościach i nie będą mogły otrzymać pomocy, ponieważ wykonanie takiego lotu będzie niemożliwe. Dowodem dynamicznej zmiany sytuacji jest fakt, że na pewno przez najbliższe dni, a może nawet tygodnie, rejsów z Nowego Jorku do Polski nie będzie. To dlatego, że organizacja zajmująca się bezpieczeństwem lotniczym w Europie wpisała Nowy Jork oraz Kalifornię na listę lotnisk o zwiększonym zagrożeniu transmisji koronawirusa. Tak więc ci, którzy nie zdążyli wrócić stąd do Warszawy samolotami LOT-u – a muszę podkreślić, że były rejsy, podczas których samoloty nie były w stu procentach wypełnione – teraz już nie mają opcji powrotu z Nowego Jorku i muszą korzystać z tej możliwości wylatując z Chicago lub innych miast. Tak więc im szybciej będziemy się decydować na ten ruch, tym lepiej. Oczywiście ci, którzy chcą tutaj zostać i sytuacja im na to pozwala, mają do tego prawo, jednak uważam, że każdy powinien być tam, gdzie ma stały dom.

Czy w związku z zaistniałą sytuacją pandemiczną praca Konsulatu Generalnego RP w Nowym Jorku ulega zmianom?
My cały czas dostosowujemy się do bieżącej sytuacji. Na dzisiaj wygląda ona tak, że zmuszeni zostaliśmy odwołać wszystkie zaplanowane wizyty związane z codziennymi sprawami Polaków. Oczywiście nie mówię o sprawach pilnych czy nagłych, bo te są i cały czas będą załatwiane. Myślę tutaj o zaplanowanych standardowych wizytach wizowych i paszportowych. Zrobiliśmy to przede wszystkim z uwagi na zdrowie i bezpieczeństwo naszych obywateli. Niestety, w ostatnich dniach obserwowaliśmy wręcz zwiększone zainteresowanie usługami konsularnymi i myślę, że to ma związek z tym, że niektórzy postanowili wykorzystać wolny czas na załatwienie zaległych spraw. My jednak musimy wsłuchiwać się w to, co mówią władze miasta i stanu Nowy Jork oraz innych stanów i miast, żeby ograniczyć przemieszczanie się i przebywanie w miejscach publicznych. Nasze apele początkowo nie odniosły rezultatu, w związku z czym postanowiliśmy podjąć taką sztywną decyzję o odwołaniu wizyt. Drugim, równoległym powodem podjęcia tej decyzji jest również to, że my musimy być przygotowani na obsługę zwiększonej liczby spraw i zapytań w trybie awaryjnym, czyli pilnych i nagłych. Zwiększa się zainteresowanie związane z powrotem Polaków do Polski, być może zaczną się pojawiać sytuacje na terenie naszego okręgu konsularnego, w których będzie konieczna interwencja konsula. My musimy wszystkie nasze zasoby skierować do niesienia pomocy tym, którzy być może będą jej potrzebowali w trybie natychmiastowym. Liczymy tu na pewne zrozumienie i solidarność. Ograniczenia nie są wprowadzane po to, by komukolwiek utrudniać życie, tylko po to, żeby skierować nasze wysiłki na jak najlepszą pomoc w sytuacjach nagłych, a jednocześnie pomóc niektórym w podjęciu decyzji, by zostać w domu oraz by nie narażać swojego zdrowia na przejazd metrem czy przebywanie w miejscach publicznych. Oczywiście jednocześnie składamy obietnicę, że wszyscy, którzy mają odwołaną wizytę, zostaną przyjęci niezwłocznie po unormowaniu się obecnej sytuacji i po powrocie do normalnego trybu pracy, co oznacza, że te osoby nie muszą się na nowo zapisywać.

Myślę, że w tej trudnej sytuacji na pewno jest panu pomoce doświadczenie zdobyte podczas pełnienia wcześniejszych funkcji – dyrektora Instytutu Kultury Polskiej, a zwłaszcza dyrektora biura komunikacji i rzecznika prasowego PLL LOT.
Wszystkie te funkcje były związane z pewnym sensie z komunikacją, która dzisiaj jest kluczowa, żeby zarządzać nie tylko obecną sytuacją samą w sobie, ale przede wszystkim emocjami ludzi. To od emocji zależy w dużym stopniu czy będziemy – jako społeczeństwo – przechodzić przez kryzys w sposób spokojny, czy też nie. Tak więc bardzo sobie cenię doświadczenie, zdobyte zwłaszcza w PLL LOT, dlatego że jest to firma prowadząca działalność operacyjną, która działa 24 godziny na dobę, firma, której imały się wszystkie losowe przypadki dotyczące zarówno pasażerów, jak i samolotów. Ta wiedza i doświadczenie pozwoliło mi tutaj w pewnym sensie zbudować sztab kryzysowy i zarządzić jego pracą, przygotować się na wypadek rozwoju sytuacji i zaplanować, co będziemy dalej robić w różnych scenariuszach rozwoju sytuacji. To wprowadza spokój i daje nam pewność, że niezależnie od rozwoju wydarzeń mamy jakiś plan, który będziemy realizować. Dzięki temu ani pracownicy konsulatu, ani obywatele, którzy są naszymi klientami, nie zostaną bez pomocy i instrukcji, co dalej robić. To, że pracowałem w PLL LOT, daje nam też w pewnym sensie niebywałą przewagę również dlatego, że wiem, w jaki sposób organizuje się rejsy z pasażerami, co jest możliwe, a co nie, a jeżeli nie – to z jakich powodów. Dzięki temu jesteśmy w stanie w sposób rzetelny informować naszych klientów oraz zwracać uwagę liniom lotniczym na problemy, które się pojawiają, a nawet sugerować rozwiązania, co na pewno usprawnia naszą pracę. Muszę także podkreślić, że cieszę się z tego, że pod kuratelą ambasadora RP Piotra Wilczka mamy wspaniałą współpracę pomiędzy wszystkimi placówkami, które działają w USA, włączając w to Wydział Konsularny Ambasady i samą Ambasadę RP w Waszyngtonie oraz pozostałe konsulaty generalne w Los Angeles, Chicago i Houston. Praktycznie codziennie odbywamy koordynacyjne rozmowy telefoniczne i dzielimy się swoimi doświadczeniami, by w miarę możliwości podejmować spójnie decyzje i wprowadzać konieczne ograniczenia w sposób systemowy oraz uprzedzać się nawzajem o kolejnych krokach. To wszystko pozwala nam skoordynować całą akcję na terenie Stanów Zjednoczonych, gdzie mamy bardzo specyficzną sytuację związaną z ogromnym obszarem oraz bardzo dużym rozproszeniem naszych obywateli i ludzi o różnych potrzebach. My musimy z naszymi komunikatami i pomocą pokryć obszary czasami większe niż cała Polska, w związku z czym ta koordynacja jest bardzo ważna i uważam, że jako dyplomaci i konsulowie radzimy sobie bardzo dobrze.

Konsul generalny Adrian Kubicki uważa, że po opanowaniu pandemii koronawirusa Polska będzie miała niesamowicie ważną rolę do odegrania/ Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Gdy sytuacja z koronawirusem zostanie już opanowana i życie wróci do normalności, to na pewno będzie pan chciał realizować swoje plany związane z funkcją konsula generalnego. Jaką ma pan wizję na przyszłość? Jakie są pańskie priorytety?
Misję Konsulatu Generalnego w Nowym Jorku można podzielić na dwa obszary. Pierwszy jest związany z załatwianiem spraw i niesieniem pomocy naszym rodakom, którzy przebywają w nowojorskim okręgu konsularnym. Myślę, że ten obszar cały czas będzie wymagał poświęcenia dużej części uwagi i pracy konsula generalnego. Nasz okręg konsularny ma największą liczbę Polaków, więcej nawet niż okręg chicagowski. W związku z tym chcemy jak najszybciej, najbardziej kompleksowo i najlepiej obsługiwać ich sprawy, tak by nie mieli poczucia, że muszą czekać na spotkanie, a później stać w kolejce. To wymaga ścisłej współpracy z centralą MSZ w Polsce, ale muszę przy okazji podkreślić, że dołączyłem do zespołu, który w tym obszarze bardzo sprawnie działa i bardzo cenię pracę moich kolegów konsulów w opiece nad Polonią i Polakami. Wydaje mi się, że mamy tu pewną drogę do kontynuowania, a nie wyznaczania nowych ścieżek. Na pewno są przypadki, w których nie będziemy w stanie odpowiedzieć w stu procentach na oczekiwania klientów, więc od razu przepraszam, jeśli czasami tak jest czy też będzie, ale ogólne doświadczenie współpracy naszych rodaków z konsulatem jest pozytywne, więc z tego należy się cieszyć. Na marginesie, chciałbym, żeby w przyszłości do konsulatu przychodziło coraz więcej osób, by było widoczne, że coraz więcej osób odkrywa swoją polską tożsamość i chce nawiązać formalne związki z Polską. Jestem przekonany, że wiele z takich osób może ubiegać się o polskie paszporty i uznanie polskiego obywatelstwa. Gorąco liczę na to, że stanie się to pewnego rodzaju trendem oraz że posiadanie polskiego paszportu oraz bycie Polakiem w Stanach Zjednoczonych będzie modne. Teraz jest do tego najlepszy czas, ponieważ relacje polsko-amerykańskie nigdy nie były takie dobre. Uważam, że można być dumnym z tego, że jest się Polakiem, ale też należy mieć świadomość, że z tego mogą płynąć konkretne korzyści. Jest bardzo dużo pracy na polu wzajemnych relacji polsko-amerykańskich i zachęcam do tego, żeby tę tożsamość polską w sobie odkrywać.

Drugim obszarem działalności konsulatu jest praca dyplomatyczna. Mimo że jesteśmy konsulami to do wykonania mamy dużo pracy w dziedzinie dyplomacji, np. ekonomicznej. Nowy Jork jest biznesową stolicą nie tylko Stanów Zjednoczonych, ale chyba także całego świata, i to pod wieloma względami. To tutaj można realnie poprzez osobiste kontakty oraz organizowanie i uczestnictwo w różnych konferencjach czy wydarzeniach wspierać budowanie ekonomicznego mostu pomiędzy Ameryką a Polską. Myślę, że należałoby sporządzić mapę i zaznaczyć na niej jakie regiony, jakie branże i jakie firmy ze Stanów Zjednoczonych mogłyby być potencjalnie zainteresowane inwestowaniem w Polsce. Oczywiście podobnie należałoby postąpić w drugą stronę i wziąć pod uwagę Polaków, którzy mogliby potencjalnie szukać tutaj przestrzeni do inwestycji i rynku zbytu, tym bardziej że polskie produkty, m.in. meble, cieszą się bardzo dużą popularnością. Innym przykładem jest Dolina Lotnicza, która dostarcza części lotnicze firmom, które funkcjonują w naszym okręgu konsularnym. To na pewno są obszary, które można wspierać i rozwijać, i konsul powinien być w tym przypadku takim łącznikiem. Powinien mieć otwarte drzwi dla biznesu i mieć narzędzia do tego, żeby we współpracy z innymi instytucjami, np. Izbą Handlową czy Polską Agencją Inwestycji i Handlu, udrażniać te miejsca, gdzie jeden biznes nie może znaleźć drugiego lub szuka jakiejś szansy zarówno w jedną, jak i w drugą stronę. To jest wspomniana dyplomacja ekonomiczna.

Poza tym bardzo ważne są relacje z prasą i myślę, że moje doświadczenie w tej kwestii pomoże zwiększać ekspozycję Polski w mediach amerykańskich. Kluczową sprawą jest obecność naszego kraju w głównej debacie amerykańskiej, dlatego że Amerykanie ciągle o Polsce wiedzą za mało, a w dodatku mają dosyć rozproszone skojarzenia dotyczące naszego państwa. Obecność w mediach dotyczy nie tylko aktywności konsula, ale moją ideą jest poszukiwanie ambasadorów, czyli osób z amerykańskiego życia publicznego, naukowców, przedsiębiorców, ale także aktorów, dziennikarzy i wszelkich osób, które poprzez swoje związki z Polską lub nawet z czystej chęci mogłyby promować pewne polskie sprawy, wyjaśniać je i tłumaczyć, czym Polska jest dzisiaj, w jaki sposób wygląda i jakie ma atuty dla Ameryki i świata.

Bardzo ważnym aspektem są relacje polsko-żydowskie, które tutaj z racji obecności organizacji żydowskich są szczególnie ważne oraz istotne dla konsula w kontekście dbałości o prawdę historyczną oraz o pamięć dotyczącą tego, kto w trudnych czasach wojny i Holokaustu był ofiarą, a kto sprawcą. Pielęgnowanie pamięci o wspólnej historii Polski i narodu żydowskiego, który ją zamieszkiwał przed wojną, promowanie Polski, która była przed wojną i jest dzisiaj jednym z najbardziej tolerancyjnych krajów Europy, a może nawet i świata, być może wskutek różnych negatywnych narracji czasem ginie, a naszą rolą jest promować prawdę o Polsce i Polakach. Uważam też, że oprócz pamięci o historii należy także wybiegać myślami do przodu, do przyszłości. W tym celu bardzo bym chciał organizować inicjatywy, które będą wspierały rozwój np. wymiany biznesowej w trójkącie Polska – Izrael – USA oraz przepływ myśli innowacyjnej, technologicznej i naukowej pomiędzy tymi trzema krajami. Jeśli będą nas łączyły pragmatyczne więzy ekonomiczne, to łatwiej będzie później rozmawiać m.in. o historii. Chciałbym też przypominać mieszkańcom Nowego Jorku i innych miast mającym żydowskie pochodzenie, że ich korzenie na 90 procent są z Polski lub z krajów, które kiedyś były częścią Polski. Oni muszą wiedzieć, że to też jest część ich dziedzictwa i kultury, z której się wywodzą.

Następny aspekt moich planów dotyczy dyplomacji, której Nowy Jork jest jednym z centrów. Bardzo ważne jest, żeby Polska wymieniała się doświadczeniami i cały czas była w kontakcie z różnymi inicjatywami dyplomatów innych krajów, którzy tutaj pracują. To z tego powodu, że jeżeli się nie funkcjonuje na tych forach, to nasz głos nie jest do końca słyszalny, dlatego warto o tym pamiętać i należy nad tym pracować. Warto także wspierać organizacje polonijne po to, żeby one były aktywne w promocji Polski i mogły współdecydować o relacjach polsko-amerykańskich. Oczywiście dziś nie wiemy, jak ta misja będzie dokładnie wyglądała po epidemii, dlatego że zmienia ona porządek świata. Polska ma tu do odegrania niebagatelną rolę. Już dzisiaj widzimy, że mamy bardzo duży wkład w różne mechanizmy walki z Covid-19 i musimy dalej trzymać rękę na pulsie. W momencie, kiedy świat uzna, że poradził sobie z samą chorobą, będzie musiał zmierzyć się z kryzysem gospodarczym i różnymi mechanizmami globalnego i lokalnego wsparcia zarówno dla ludzi, biznesu, jak i gospodarki. I tutaj bardzo ważnym jest, żeby nasz kraj był postrzegany jako wzór do naśladowania. Dzisiaj Polska na skalę świata radzi sobie wzorowo i jest państwem, które zdecydowanie jest przykładem do naśladowania przez inne kraje, jeśli chodzi o prewencję i umiejętność zaplanowania walki z samą epidemią. To nie znaczy, że przypadki zachorowań w Polsce nie będą rosły, ale oznacza, że nasz kraj jest bardzo dobrze przygotowany i potrafi zorganizować się w sytuacji kryzysowej, i warto pokazywać światu tego typu dobre przykłady. To też będzie częścią naszej misji, gdy świat zacznie wracać do normalności.

Wracając do wspomnianych relacji polsko-żydowskich warto wyjaśniać czytelnikom na czym na polegać „włączenie diaspory żydowskiej w szeroką definicję Polonii”, o czym pan mówił podczas przesłuchań przed sejmową Komisją Łączności z Polakami za Granicą. Na czym ma to polegać i co się z tym wiąże?
O tym już częściowo wspomniałem. Chodzi o pobudzanie tożsamości polskiej w osobach, które dzisiaj już nie postrzegają się jako Polacy. Tu nie ma nic kontrowersyjnego, ponieważ myślę, że osoby żydowskiego pochodzenia bardzo często nie wiedzą, jakie są ich związki z Polską, i w jaki sposób zostały przez nią ukształtowane. Mamy tutaj wiele społeczności, które rozwijały się w Polsce, a później z uwagi na różne reżimy, które targały naszym krajem, musiały wyemigrować. Oczywiście wiele z tych osób nie wyjeżdżało z Polski z własnej woli, ale też nie wyjeżdżało z woli żadnego polskiego rządu ani polskiego narodu. To były decyzje różnych okupacyjnych reżimów, najpierw w czasie drugiej wojny światowej, a później czasów komunizmu, które też nie były czasem wolnej Polski. Tak więc warto przypominać o tym, że wiele osób żydowskiego pochodzenia, które tutaj mieszkają, ma pochodzenie związane z Polską. To jest trochę tak jak ze zwaśnioną rodziną. Możemy się ignorować i do siebie nie odzywać oraz nie prowadzić żadnego dialogu, ale możemy też bazując na wspólnych przodkach i historii usiąść do wspólnego stołu i rozmawiać. Nawet jeśli nie jesteśmy w stanie dogadać się w danym momencie na temat tego, jak przedstawiać wspólną historię, zwłaszcza tę współczesną, to na pewno możemy rozmawiać o przyszłości, o tym, co możemy wspólnie zrobić dla dobra naszych krajów i narodów.

Myślę, że to jednak nie będzie takie łatwe, tym bardziej że spotkałem się z sytuacją, w której pewna osoba żydowskiego pochodzenia stwierdziła, że oni nie chcą być utożsamiani z Polonią i określani jako Polonia, tylko jako „emigracja 68 roku”.
Myślę, że tych środowisk – podobnie jak wśród Polonii – jest bardzo dużo i każde z nich ma swoje spojrzenie na definicję Polonii oraz tego jak powinna ona wyglądać. Ja specjalnie użyłem takiego sformułowania – które zresztą pan przypomniał – że „część diaspory żydowskiej można włączyć w szeroką definicję Polonii”, bo jak się nad tym zastanowimy, to trochę tak jest. Jeśli mówimy, że Polonią są osoby drugiego, trzeciego, czwartego, a może nawet kolejnych pokoleń, czyli takie, które wywodzą się w jakiś sposób z Polski, to również dotyczy to bardzo dużej części diaspory żydowskiej. Oczywiście mówimy tutaj tylko o wymiarze symbolicznym. Historia drugiej wojny światowej była bolesna dla narodu żydowskiego, ale to także cierpienie narodu polskiego. Do tego musimy pamiętać, że okupacja Polski nie zakończyła się wraz z końcem wojny, bo w pewnym sensie dla Polski zakończyła się dopiero w 1989 roku i dopiero mamy za sobą 30 lat wolnego państwa, które samo o sobie stanowi i osiągnęło duży sukces gospodarczy, mimo że często szło samotnie dość wyboistą i krętą drogą. Jednak dzisiaj jesteśmy w miejscu, w którym chcemy powiedzieć: „Wróćmy do tego, co nas łączy, do wspólnego pochodzenia, które większość z nas ma”. Trudno prowadzi się krytykę i dialog z partnerem, którego się nie zna. Musimy dać się poznać, pokazać, czym jest Polska dzisiaj i jaka była przed drugą wojną światową, tym bardziej że byliśmy jedynym krajem, który przyjął Żydów uciekających przez całą Europę, którzy ostatecznie mogli się u nas osiedlić i rozwijać wszelkie formy swojej kultury oraz zachowywać swoją odrębność w wielu aspektach. Przez ten pryzmat musimy także tłumaczyć pewną specyfikę tego, co się działo podczas wojny i po jej zakończeniu. Należy także pamiętać o tym, że wielu Polaków wykazywało się niezwykłą odwagą w niesieniu pomocy Żydom, ale jednocześnie tylko wobec Polaków za ukrywanie Żydów groziła kara śmierci, natychmiast wymierzana całej rodzinie, czego przykładem jest rodzina Ulmów, a takich przypadków było o wiele więcej. Tak więc jeszcze raz podkreślam, żebyśmy dali się poznać i wsłuchali się wzajemne w nasze opowieści oraz spróbowali najpierw się zrozumieć, a później zaakceptować.

Czyli powinniśmy przede wszystkim zwrócić uwagę na sprawy, które nas łączą.
Myślę, że to się już udaje robić i ten dialog już istnieje. Kropla drąży skałę i wysiłki, które podejmujemy, spowodują, że ostatecznie dojdziemy do porozumienia. Być może taką platformą jest to, co razem możemy zrobić w przyszłości.

Podczas przyjmowania nominacji konsularnej na początku marca wspominał pan także, że jednym z pańskich celów będzie współpraca z Polonią oraz jej scalenie. W jaki sposób będzie pan chciał to osiągnąć? Pytam o to, ponieważ Polonia jest w pewnym stopniu spolaryzowana, co mocno uwidoczniło się przy okazji walki o pomnik Katyń 1940. Natomiast jeżeli chodzi o współpracę z Polonią, to czy pańska deklaracja oznacza np. reaktywację Rady Polonijnej, która kiedyś wraz z Konsulatem Generalnym RP kreowała pewne działania?
Obecnie w obliczu panującej sytuacji zagrożenia koronawirusem nie jest dobry moment na podejmowanie decyzji co do konkretnych mechanizmów i rozwiązań systemowych związanych z organizacją współpracy z Polonią. Uważam jednak, że powinno istnieć forum, w którym głos będą mieli przedstawiciele różnych środowisk polonijnych. Chciałbym jednak podkreślić, że nie zamierzam, nie chcę i nie będę kontynuował różnych sporów, które zostały już zakończone. Odnoszę to bezpośrednio do kwestii pomnika Katyń, która jest już zakończona. Pomnik pozostał w miejscu, w którym stał, i może służyć swoim celom, czyli upamiętnieniu wydarzenia i jego ofiar. Myślę, że nie ma już sensu, by w jakikolwiek sposób odnosić się do walki o miejsce dla tego pomnika, ponieważ jest ona dla mnie kwestią zamkniętą. Apeluję do różnych polonijnych organizacji związanych z tym konfliktem, żeby również zaczęły przechodzić w tej kwestii do porządku dziennego, ponieważ kontynuowanie tego sporu nie jest konstruktywne i jest sprzeczne z ideą samego pomnika oraz budowania współpracy między środowiskami polonijnymi.

Nie chcę tu występować w roli osoby, która znajdzie receptę na to, na co w stu procentach recepty nie da się znaleźć, nie chcę brzmieć naiwnie. Chciałbym jednak, i o to gorąco proszę, by akceptować różnice, jakie są między nami. Każdy ma inne spojrzenie na swoje zadania oraz na to, jak Polacy powinni tutaj funkcjonować czy też jak Polonia i Polska ma wyglądać. Tak więc szanujmy te różnice. Każdy ma prawo działać w obrębie swoich inicjatyw i je promować i uważam, że to nie powinno być zarzewiem gwałtownych sporów. Możemy się różnić i o tych różnicach rozmawiać.

Kolejny aspekt dotyczy znajdowania tematów, które powinny być realizowane przez Polonię ponad podziałami. Nie chcę teraz mówić o konkretnych sprawach, ale wydaje mi się, że pewien konsensus w kwestiach ważnych dla Polonii, dla Polaków i Polski powinien być, i powinniśmy wypracować w sobie taką zdolność unoszenia się ponad własne, partykularne wizje oraz interesy. Musimy kierować się umiejętnością patrzenia na to, co dla Polski i Polaków w długiej perspektywie jest ważne. To są podstawy dialogu, który właśnie w takim duchu powinien być prowadzony. Chcę podkreślić, że konsulat jest miejscem otwartym dla wszystkich, niezależnie od poglądów politycznych, różnych wizji i przekonań. Jest dostępny zarówno dla tych, którzy potrzebują pomocy, jak i tych, którzy chcą się podzielić swoimi inicjatywami. Oczywiście to wszystko prowadzi do takiej konkluzji, że pewien rodzaj rady – niezależnie jak ją nazwiemy – powinien funkcjonować, ponieważ konsul generalny potrzebuje takiego ciała doradczego w postaci przedstawicieli Polonii z różnych środowisk. Będziemy myśleć nad pewną formą organizacyjną i wdrażać takie rozwiązania, jak tylko sytuacja się unormuje i przestaniemy funkcjonować w trybie kryzysowym. Tak jak już wspominałem wcześniej, tej pracy będzie bardzo dużo, dlatego że Polska będzie miała niezwykle ważną rolę do odegrania i chciałbym, żebyśmy w tej kwestii działali razem z Polonią.

Konsul generalny Adrian Kubicki stawia na współpracę z Polonią reprezentującą różne środowiska / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK