Dziękujmy Bogu, że nam go dał

Pożegnanie ks. Włodzimierza Łasia na Williamsburgu w Nowym Jorku

369
Podczas mszy żałobnej wystawione było zdjęcie i urna z prochami ks. Włodzimierza Łasia / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Wierni z parafii Matki Bożej Pocieszenia na Williamsburgu, a także księża z Posługi Duszpasterskiej dla Polskich Imigrantów z diecezji brooklyńskiej pożegnali zmarłego ks. Włodzimierza Łasia. Jego prochy zostały przetransportowane do Polski i złożone do grobu salwatorianów w Trzebnicy.

Ponad 20 kapłanów uczestniczyło w mszy żałobnej poświęconej – zmarłemu 3 października – byłemu gospodarzowi parafii Matki Bożej Pocieszenia na Williamsburgu. Ks. Włodzmierz Łaś spędził w tym miejscu kilkanaście lat jako proboszcz (pełnił tę funkcję dwukrotnie w latach 1994-1997 oraz 2007-2016), a także kilka lat jako wikariusz (w latach 1991-1994). Od roku 2016 był proboszczem parafii św. Józefa w Hackensack, NJ, gdzie uroczystości pogrzebowe odbyły się 7 i 8 października.

Z kolei msza żałobna w parafii Matki Bożej Pocieszenia na Williamsburgu została odprawiona w czwartek, 14 października, przy wypełnionej prawie do ostatniego miejsca świątyni. Prócz zdjęcia zmarłego kapłana znajdującego się pomiędzy prezbiterium a nawą kościelną wyeksponowana była także urna z prochami ks. Włodzimierza Łasia.

Kazanie poświęcone zmarłemu ks. Włodzimierzowi Łasiowi wygłosił bp Witold Mroziewski / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Mszy przewodniczył bp Witold Mroziewski, który także wygłosił kazanie poświęcone zmarłemu proboszczowi tej parafii. Przybliżył jego sylwetkę, życie i działalność kapłańską, wspominał dzieciństwo, lata młodzieńcze, czas powołania do życia zakonnego, jego przebieg, a także posługę duszpasterską ks. Włodzimierza Łasia wśród Polonii.

“W metropolii nowojorskiej, pośród nas, spędził 28 lat z 35 lat z życia kapłańskiego” – podkreślał biskup. Przy okazji wspominał o pierwszych latach znajomości ze zmarłym księdzem i wspólne sprawowanych mszach świętych. Zwrócił uwagę na efekty jego pracy duszpasterskiej i administracyjnej jako proboszcza parafii Matki Bożej Pocieszenia na Williamsburgu.

“Tu z wami przez wiele lat był ks. Włodzimierz, który temu kościołowi oddał swoje serce. Cieszył się z tego jak wiele tutaj dokonaliście. Był z wami, był pośród nas, aż do czasu gdy ołtarzem stało się morze cierpienia” – mówił bp Witold Mroziewski, podkreślając, że nagła śmierć ks. Włodzimierza Łasia była szokiem dla wszystkich.

Koncelebrowanej mszy żałobnej przewodniczył bp Witold Mroziewski (w środku) / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

“Zapamiętamy go w sposób wyjątkowy z jego – czasami nawet – niekonwencjonalnych zachowań, z jego słowa, z jego przepowiadania, z jego bliskości serca, opieki, czułości i miłości, którą darzył nas wszystkich, tak kapłanów, diakonów, jak i siostry zakonne, a szczególnie swoją salwatoriańską rodzinę, braci zakonnych i tych, których spotkał na swojej życiowej drodze” – podkreślał biskup dodając, że powinniśmy być wdzięczni Bogu “za dar jego życia, za dar jego posługi, za dar ukochania tego co piękne i święte”.

Pod koniec mszy żałobnej głos zabrał także ks. Wiesław Strządała, obecny proboszcz parafii Matki Bożej Pocieszenia na Williamsburgu. Kapłan przywołał osobiste wspomnienia związane ze zmarłym ks. Włodzimierzem Łasiem, które sięgają roku 1983 i czasu pobytu w nowicjacie Zgromadzenia Zakonnego Salwatorianów w Bagnie. Po wielu latach ich drogi znów się skrzyżowały, co miało miejsce właśnie w polskim kościele Matki na Williamsburgu. Ks. Wiesław Strządała wspomniał o zasługach zmarłego proboszcza w kwestii odnowienia życia duchowego w tej parafii jaki i murów jej świątyni. Wspominał przyjaciół ks. Włodzimierza Łasia oraz ich reakcję na jego chorobę i nagłą śmierć. Zacytował wiadomość jaką otrzymał od jednego z nich, od Andrzeja mieszkającego obecnie w Monachium i będącego kolegą ks. Włodzimierza Łasia z okresu nauki w szkole średniej: “Dla mnie Włodek był, jest i będzie przyjacielem, którego kiedyś spotkam. W to ufam i dziękuję Bogu, że nam go dał”.

Ks. Wiesław Strządała, obecny proboszcz parafii Matki Bożej Pocieszenia na Williamsburgu z ks. Włodzimierzem Łasiem znał się od czasu pobytu w nowicjacie Zgromadzenia Zakonnego Salwatorianów w Bagnie (od 1983 r.) / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Na zakończenie wzruszające przemówienie wygłosiła jedna z parafianek – Teresa Zielonka. Bardzo szczegółowo opowiedziała o zasługach i efektach pracy byłego proboszcza parafii Matki Bożej Pocieszenia na Williamsburgu, w której spędził on sporą część swojego życia.

“Warto sobie uświadomić, że przez ćwierć wieku, z małą przerwą parafia Matki Bożej Pocieszenia była jego domem. Z domem rodzinnym, ani z żadnym innym miejscem nie był związany przez tak długi okres czasu, a zawitał tutaj 30 lat temu” – zaznaczyła pani Teresa. Dodała, że w tym czasie ks. Włodzimierz Łaś włożył ogrom pracy jako kapłan i gospodarz. Przy tej okazji wspomniała o naprawach dachu, zakrystii i schodów oraz reperacji organów, a także o instalacji klimatyzacji.

Parafianka Teresa Zielonka opowiedziała o zasługach i efektach pracy ks. Włodzimiera Łasia jako gospodarza i proboszcza parafii Matki Bożej Pocieszenia na Williamsburgu / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

“Gdziekolwiek by tutaj nie zaglądnąć, w jakikolwiek zakamarek nie wdepnąć, wszędzie słychać echo jego słów i kroków” – podkreślała Teresa Zielonka. Zwróciła nawet uwagę, że podczas prac remontowo-budowlanych sam nosił wiadra z zaprawą murarską. Wyliczała także szereg nabożeństw, uroczystości, a nawet imprez parafialnych, w których były proboszcz brał udział, a które na pewno pozostaną w pamięci wielu wiernych, tym bardziej, że dzięki jego charyzmie i postawie, parafianie chętnie w nich uczestniczyli.

“Na koniec swojej ziemskiej pielgrzymki ksiądz Włodek ponownie pozwolił nam przeżyć niezwykłe rekolekcje i znów połączył nas we wspólnej modlitwie o jego zdrowie” – wspominała przemawiająca parafianka. Zachęciła do kontynuowania jego dzieła i modlitwy za duszę zmarłego kapłana.

Podczas mszy żałobnej kościół Matki Bożej Pocieszenia na Williamsburgu był wypełniony prawie do ostatniego miejsca / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Po zakończeniu mszy żałobnej, urna z prochami ks. Włodzimierza Łasia została przetransportowana do Polski. Została złożona w grobie salwatorianów w Trzebnicy po wcześniejszych uroczystościach pogrzebowych, które odbyły się 22 października w tamtejszym sanktuarium św. Jadwigi Śląskiej.

Po zakończeniu mszy żałobnej urna z prochami ks. Włodzimiera Łasia została przetransportowana do Polski i zostanie złożona w grobie salwatorianów w Trzebnicy / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK