Dzień Dziękczynienia w czasach pandemii i akcja „Kartka dla seniora”

395
EPA-EFE/PAUL BUCK

Dzień Dziękczynienia to jedno z najbardziej rodzinnych świąt w USA. Jest obchodzone bez względu na wyznanie i kraj, z jakiego pochodzą emigranci. Lubiane także przez Polaków. W tym roku święto to będzie wyglądać inaczej, bo z powodu covidowych obostrzeń w wielu domach przy stole zasiądzie mniej gości, a niekiedy nawet będzie spędzane samotnie. – „Większość naszych seniorów nie ma przy sobie nikogo bliskiego. W poprzednich latach organizowaliśmy dla nich wspólny, uroczysty obiad. Tym razem nie jest to możliwe” – mówi Marta Kustek z dziennego Centrum Seniora Northside na Brooklynie.

W centrum seniora, które prowadzi Marta Kustek, osób aktywnych, przychodzących regularnie na zajęcia przed pandemią było ok. 150. Polacy stanowią około połowy z nich. – „W poprzednich latach przygotowywaliśmy uroczysty obiad z okazji Dnia Dziękczynienia, był oczywiście tradycyjny indyk i inne potrawy kojarzone z tym dniem. Od miasta dostawaliśmy też indyki, które były losowane wśród naszych podopiecznych. Rok temu znalazła się pani z wielkim sercem, która zdecydowała, że z okazji tego święta kupi każdemu prezent i nasi seniorzy dostali od niej ciśnieniomierze” – opowiada Marta Kustek. Podkreśla, że prócz Bożego Narodzenia jest to jedno z najbardziej ulubionych świąt seniorów. – „Jest uniwersalne. Choć typowo amerykańskie, to wiele osób z różnych krajów chętnie je obchodzi. No bo przecież chyba nie ma człowieka, który nie chciałby za coś podziękować w swoim życiu. No a to jest taki czas, kiedy nadarza się ku temu wyjątkowa okazja. I my też do tego zachęcamy. Zazwyczaj przed uroczystym obiadem rozdawaliśmy kartki naszym seniorom i każdy miał napisać trzy rzeczy, za które jest wdzięczny, a potem wybieraliśmy losowo osoby, które czytały swoje kartki na głos i to wprowadzało wszystkich w bardzo fajny nastrój. Na pierwszym miejscu było zdrowie, dziękowali też za rodzinę, za przyjaciół, za dom seniora, gdzie mogą się spotykać i gdzie mają taką drugą swoją rodzinę, za dach nad głową, za jedzenie, czyli w sumie za takie podstawowe rzeczy. Należy dodać, że seniorzy nie mają wcale tak łatwo w Nowym Jorku. Emerytury wielu z nich, mimo że mieli fajne zawody i dobrą pracę, są bardzo małe i muszą liczyć się z każdym groszem” – mówi Marta Kustek.

Tak w ub. roku wyglądał Dzień Dziękczynienia w Centrum Seniora Northside na Brooklynie – wspólny, uroczysty obiad. W tym roku z powodu pandemii nie jest to możliwe
FOTO: Archiwum Marty Kustek

Tegoroczny Dzień Dziękczynienia będzie inny. Z powodu covidowych obostrzeń nie jest możliwe zorganizowanie wspólnego obiadu. Dzienne domy seniora od kilku miesięcy są zamknięte i nikt nie wie, jak długo to potrwa, a wiele starszych osób wciąż boi się wychodzić na zewnątrz. – „Czują się nie za ciekawie, cały czas jest taki stan lękowy. Był okres, w lecie, kiedy seniorzy zaczęli wychodzić na zewnątrz. Spotykali się w parkach, a sytuacja wydawała się normalizować. We wszystkich wstąpiła nadzieja. W dodatku dostaliśmy informacje z miasta, że być może będziemy gotować posiłki na miejscu, a seniorzy będą mogli po nie przychodzić. Ostatecznie okazało się, że do końca roku, nie będzie to możliwe” – mówi przedstawicielka dziennego Centrum Seniora Northside na Brooklynie.
Przez ten czas osoby starsze otrzymują posiłki z miasta. Tak samo jest w przypadku świątecznego obiadu. – „Postaraliśmy się, aby do seniorów trafiło jedzenie związane z Dniem Dziękczynienia. Dostaną też od nas kartki z życzeniami, przygotowaliśmy biuletyn z różnymi grami i żartami. Będą też na przykład maseczki” – wylicza Polka. Przyznaje, że nastroje, szczególnie wśród samotnych seniorów, nie są najciekawsze. – „Jest dużo przygnębienia, weszliśmy chyba w taki etap przyzwyczajenia się do zaistniałej sytuacji. Wcześniej było dużo narzekania i lęku, a teraz jest takie troszeczkę poczucie beznadziejności, ale w jakimś sensie akceptacja tej beznadziejności i to mnie niepokoi” – mówi Marta Kustek. – „Dlatego jestem tak bardzo wdzięczna wszystkim osobom, które włączyły się w akcję zaproponowaną na facebookowej grupie ‚Polki w Stanach’ – Kartka dla seniora. Jeśli będziemy pamiętać tych o starszych osobach, to uda im się przetrwać ciężkie momenty” – podkreśla.

„Kartka dla seniora”

A chodzi o post naszej redakcyjnej koleżanki, Anny Arciszewskiej: „Dziewczyny, Panią Jadwigę pamięta wiele z nas. Choć starość zwykle narzeka, Pani Jadzia pokazywała, że na przekór można się uśmiechać. Odeszła ponad 2 lata temu, ale jest wielu samotnych Polaków mieszkających w domach opieki, w dodatku nie można ich odwiedzać. Proponuję akcję „Kartka do Seniora”. Czy są wśród Was Dziewczyny, które pracują w takich miejscach i mogłyby podać kontakt do takich osób, aby przygotować im paczkę na święta? Wysłać kartki?”… Pani Jadwiga była jedną z samotnych Polek, które ostatnie lata spędziła w ośrodku opiekuńczym. Jej historie kilkukrotnie opisaliśmy na łamach „Nowego Dziennika”. Pochodziła z Jeleniej Góry. Najpierw do USA wyemigrowała jej córka, Teresa, a gdy zmarł mąż pani Jadzi, dołączyła do swojego jedynego dziecka. Jakiś czas później pani Teresa zachorowała na nowotwór i odeszła. Nikomu nie trzeba tłumaczyć, jak ogromny to był cios. Pani Jadwiga pracowała tak długo, jak mogła i tak długo, jak była w stanie, zajmowała się sama sobą. Gdy zaczęła coraz bardziej niedomagać, sąsiedzi doszli do wniosku, że potrzebuje całodobowej opieki medycznej i najlepszym dla niej rozwiązaniem jest ośrodek opiekuńczy. Gdyby nie wielkie serca osób z facebookowej grupy „Polki w Stanach”, starsza Polka ostatnie lata spędziłaby pewnie w samotności, tymczasem była regularnie odwiedzana. Dostawała też mnóstwo kartek i paczek.

– „Pani Jadwiga nigdy nie narzekała, była skromną, dobrą osobą, bardzo wdzięczną za każdy, nawet najdrobniejszy gest dobroci. A przecież Polaków żyjących w samotności, na emigracji, nie tylko w domach opieki, jest o wiele więcej. Dlatego, znając gorące serca naszych rodaków, zaproponowałam akcję „Kartka dla seniora” i przyznam szczerze, że odzew przerósł moje najskrytsze marzenia” – mówi Anna Arciszewska. W ciągu kilku dni pod postem pojawiło się ponad 100 komentarzy pań, z deklaracjami pomocy. Jedną z Polek, które włączyły się w akcję, jest właśnie Marta Kustek z dziennego Centrum Seniora Northside na Brooklynie, łącząc osoby, które chcą pomóc, z konkretnymi seniorami.

– „Już odezwały się do mnie panie, wybierając jednego lub dwóch seniorów, dla których chcą przygotować jakieś upominki. Na pewno będą bardzo szczęśliwi. 85 proc. naszych podopiecznych to samotne osoby” – podkreśla Marta Kustek. – „Jedna pani zapytała, czy może przesłać czek. Oczywiście, że tak i to też byłoby bardzo fajne. Albo kartki upominkowe. Inne rzeczy to na przykład jakiś fajny sweterek dla pana czy pani, ciepłe rękawiczki, kosmetyk, krem, perfumy czy woda perfumowana. Coś, co ich tak troszeczkę dopieści i przypomni o tych radosnych stronach życia. Jak ktoś byłby bardziej szczodry, to może kurtkę? Wielu seniorów swoje skromne emerytury przeznacza na podstawowe potrzeby albo nie mają po prostu jak kupić tych rzeczy. Inni przez pandemię wpadli w marazm i uważają, że im już nic do życia nie jest potrzebne, tymczasem takie upominki mogą im przypomnieć, że życie cały czas trwa i warto skupić się na jego pozytywnych momentach” – mówi Marta Kustek.

„Zaadoptuj babcię lub dziadka na święta”

„Wczoraj nawet nie mogłam zasnąć i zastanawiałam się, jak w tym roku zorganizować Dzień Dziękczynienia i Boże Narodzenie, bo to, że to będą inne święta niż do tej pory, nie ulega wątpliwości” – mówi Monika Wróblewski z Rockaway, mama Julii i Kacperka. – „W ubiegłych latach spotykaliśmy ze znajomymi przy jednym stole i z szacunku do kraju, w którym mieszkamy, a także ze względu na dzieci, dla których jest to druga ojczyzna, organizowaliśmy uroczysty obiad. Przyznaję, że na stole nie było indyka, bo go po prostu nie lubimy. Za to przygotowywałam kurczaka i serwowałam inne tradycyjne dla tego święta potrawy – słodkie ziemniaki, sos z żurawiny, fasolę, kukurydzę czy ciasto z dyni, które u nas pojawia się właśnie wyłącznie z okazji Dnia Dziękczynienia. W tym roku także będzie uroczysty obiad, ale bez gości przy stole, za to będziemy mieli włączony komputer i Zoom, czyli platformę do wideokonferencji, ustawioną na 100 użytkowników, także będzie mogło do nas dołączyć 100 rodzin i każdy jest bardzo mile widziany! Będziemy rozmawiać, śmiać się, może obejrzymy wspólnie jakiś film, zobaczymy zdjęcia, opowiemy dzieciom o najważniejszych tradycjach. Serdecznie zapraszamy!” – mówi Monika Wróblewski.

Jako jedna z wielu osób, włączyła się w spontaniczną akcje „Kartka dla seniora”. – „Co na niej napiszę? To, co sama chciałabym przeczytać, gdybym znalazła się w podobnej sytuacji. Słowa pokrzepienia. Na przykład: ‚Pani Marysiu, jesteśmy, gdyby pani nas potrzebowała. Gdy się skończy pandemia, na pewno panią odwiedzimy, póki co podajemy nasz numer telefonu, może pani do nas w każdej chwili zadzwonić’. Myślę też, że do koperty warto wrzucić swoje zdjęcie czy rodziny, bo to nabiera wtedy zupełnie innego wymiaru” – uważa Monika Wróblewski. Natychmiast wpada też na kolejny pomysł – zorganizowanie kolejnej akcji „Zaadoptuj babcię lub dziadka na święta”. – „Mówię to, co mi teraz przychodzi do głowy. Przecież można, tak symbolicznie, zaadoptować seniora czy seniorkę, napisać: ‚pani Halinko, od teraz jest pani częścią naszej rodziny. Czy zgadza się pani, by mówić do pani babciu? Czy ma pani coś przeciwko?’. Nie sądzę, żeby to był jakiś nietakt. Co więcej, w jedną i drugą akcje na pewno włączą się uczniowie polskiej szkoły, w której pracuję!” – deklaruje Monika.

Na zdjęciu przedszkolaki z Polskiej Szkoły Dokształcającej im. Stanisława Moniuszki na Rockaway Beach, przygotowujące kartki dla seniorów
FOTO: Monika Wróblewski/Polska Szkoła Dokształcająca im. Stanisława Moniuszki na Rockaway Beach

I faktycznie, dwa dni po naszej rozmowie uczniowie z Polskiej Szkoły Dokształcającej im. Stanisława Moniuszki na Rockaway Beach przygotowali kartki dla polskich seniorów. Na początek z Centrum Seniora Northside na Brooklynie. Nikogo nie trzeba było specjalnie do tego namawiać, dzieci bardzo chętnie włączyły się w akcję. A już przed Bożym Narodzeniem uzgadniana jest kolejna, zaproponowana przez Monikę Wróblewski: „Zaadoptuj babcie lub dziadka na święta”. W niej także będą uczestniczyć uczniowie z Rockaway Beach – „Nie chodzi o to, by kogoś zabrać do domu, wiadomo jaka jest sytuacja, ale by okazać pamięć, chociażby poprzez wysłanie kartki z życzeniami. To przecież tak bardzo dużo znaczy. Wiele starszych osób jest zamkniętych w domu od marca i nikomu nie trzeba tłumaczyć, jak to wpływa na samopoczucie” – dodaje Monika Wróblewski.
– „Osób wśród Polonii, z wielkimi sercami jest mnóstwo. Widać to chociażby po odzewie na post dotyczący akcji ‚Kartka dla seniora’, gdzie niemal codziennie kolejne osoby deklarują chęć pomocy lub podpowiadają, gdzie można wysyłać kartki i paczki. O wszystkich nie jesteśmy w stanie napisać, ale każdemu serdecznie dziękujemy! Państwo są przykładem, że każdy gest życzliwości ma wielką wagę i zmienia rzeczywistość na lepsze” – mówi Anna Arciszewska.

1 KOMENTARZ