Emigracja w nowej odsłonie

774
EPA

Przez dziesiątki lat Polacy emigrowali z kraju, jednak robili to z różnych powodów i w różnych celach. Kiedyś wyjeżdżali w poszukiwaniu lepszego wolnego świata, później ruszyli za przysłowiowym chlebem, a dziś wyjeżdżają z ciekawości i chęci rozwoju. Według najnowszego raportu Muzeum Emigracji w Gdyni, wysoko wykwalifikowani Polacy wyjeżdżają za granicę i nie zamierzają wracać. Są zadowoleni z życia i nastawieni na sukcesy nie w kraju, lecz za granicą.

„E-migracja. Polska diaspora technologiczna” to projekt badawczy zrealizowany w latach 2018-2019 przez Muzeum Emigracji w Gdyni oraz fundację PLUGin Polish Innovation Diaspora. Celem badań było pozyskanie informacji na temat Polaków i osób o polskich korzeniach zatrudnionych za granicą w nowoczesnych sektorach gospodarki, poprzez zebranie podstawowych danych dotyczących ich sytuacji życiowej i zawodowej. Ich zakres obejmował wymiar społeczno-demograficzny, zawodowy i rodzinny. Respondenci opowiedzieli na pytania dotyczące m.in. relacji społecznych na emigracji, poczucia tożsamości i więzi z krajem, perspektywy powrotu do Polski oraz współpracy z rodzimymi instytucjami. Badaniami objęto polskich emigrantów, osoby o polskich korzeniach oraz polskich transmigrantów, ekspatów czy też współczesnych nomadów, którzy pracują za granicą w barażach technologicznych, innowacyjnych, kreatywnych itp.

POLSKA DIASPORA TECHNOLOGICZNA

Projekt był realizowany w dwóch etapach. Etap pierwszy stanowiły badania ilościowe w formie ankiety udostępnionej online na stronie projektu. Z badań wynika, że większość reprezentantów polskiej diaspory technologicznej jest silnie nastawiona na własny rozwój. To indywidualiści, którzy swoje życie podporządkowują celom zawodowym i biznesowym. Cechuje ich otwartość, ciekawość świata i łatwość nawiązywania kontaktów społecznych. Nie mają trudności z aklimatyzacją, co często związane jest z pasją do podróżowania pielęgnowaną od dzieciństwa. Wśród czynników wpływających na poziom zadowolenia z życia wskazują kulturę pracy, dobre zarobki, wysoką jakość życia i możliwość realizowania pasji. Polscy emigranci nawiązują kontakty towarzyskie i zawodowe na podstawie zbliżonej wizji świata i wartości, a nie narodowości. Większość badanych to „technologiczni kosmopolici”, co oznacza, że dziedzina, którą się zajmują, nie wiąże ich z konkretnym miejscem na świecie. Związek emocjonalny emigrantów z krajem jest jednak silny ze względu na relacje z bliskimi mieszkającymi w Polsce. Jednocześnie wielu respondentów czuje się zarówno Polakami, jak i Europejczykami czy obywatelami świata. Badania potwierdzają, że skłonienie emigrantów wysoko wykwalifikowanych do powrotu będzie zadaniem trudnym. Co prawda o powrocie lub przeniesieniu się do Polski myśli prawie połowa respondentów badań ilościowych, lecz tylko co 12. badany ma w tym zakresie sprecyzowane plany.
Szansą jest jednak współpraca. Transfer kapitału ludzkiego pochodzącego od polskiej diaspory powinien być realizowany przede wszystkim poprzez rozwój sieci umożliwiających współpracę, zarówno w obrębie diaspory, jak i pomiędzy nią a osobami, instytucjami i organizacjami z Polski. Jak przekonują twórcy raportu, „priorytetem w działaniach wobec dobrze wyposażonych w kapitał ludzki członków polskiej diaspory powinno być sieciowanie w obrębie grup branżowych i zawodowych oraz budowanie infrastruktury umożliwiającej nawiązywanie i rozwijanie kontaktów i relacji. Istotnym elementem tego typu działań powinno być stałe wspieranie polskich grup i organizacji zawodowych funkcjonujących zagranicą” – piszą autorzy raportu.

CO MÓWIĄ POLSCY EMIGRANCI W USA?
Największa grupę respondentów badania stanowiły osoby zamieszkujące Wielką Brytanię (32,5 proc.). Drugim co do popularności kierunkiem emigracji badanej zbiorowości były Niemcy (16,0 proc.), trzecim – Stany Zjednoczone (11,1 proc.).
Sprawdziliśmy, co polscy emigranci w Ameryce mówili o życiu w tym kraju, a także o możliwości powrotu do Polski. 27-latek wspominał początkowe trudności w dostaniu się na amerykańską ziemię. “Do Stanów nie można wjechać i szukać tej pracy później, więc ja miałem ofertę z Facebooka wcześniej, ale później nie dostałem do niej wizy, musiałem rok poczekać. Miałem ofertę ze start-upu, którą znalazłem przez osoby poznane na studiach. Do Stanów nie można jechać nieprzygotowanym, trzeba wiedzieć, jak wizy działają, jak się w tym wszystkim odnaleźć. Jak jechałem do San Francisco, to przez znajomych znalazłem znajomą, u której się zatrzymałem na dwa miesiące. Pierwsze lokum miałem załatwione, a później musiałem sobie znaleźć. Ciężko znaleźć pierwsze mieszkanie, ale jak się jest na miejscu, to już jest dużo łatwiej. W Nowym Jorku pomogła mi firma – wspomina Polak i wyjaśnia powody dla których wybrał USA. – Wyjechałem, bo świat technologii jest bardziej ekscytujący w Stanach niż gdzie indziej. Tu się to inaczej rozwija, ma się wpływ na cały świat tak naprawdę. Wtedy mój brat studiował na Stanfordzie, więc mój wyjazd do San Francisco był jakby oczywisty. Chciałem z bratem spędzić trochę czasu, a San Francisco to jest teraz centrum świata technologicznego. Gdzie indziej ludzie też się rozwijają, ale tam jest tego więcej, cały ekosystem, którego nie ma nigdzie indziej, można się od kogoś uczyć” – twierdzi 27-latek mieszkający na zachodnim wybrzeżu USA, który też podkreśla, że „w tym momencie jestem szczęśliwszy, bo poczułem, że świat jest mały, mam duże poczucie własnej wartości i pewność siebie, co mi bardzo pomogło”. Polski emigrant zaznacza, że ma sporo przyjaciół z Polski, którzy mieszkają w Stanach. „To są bardziej towarzyskie kontakty – wyjaśnia. – Czasem się zdarza, że mogą kogoś polecić albo doradzić biznesowo, ale to są takie luźne kontakty”.
Starszy i bardziej doświadczony mężczyzna, 39-latek mieszkający w Nowym Jorku, zaczynał przygodę w USA na studiach. “Studiowałem na Harvardzie. Po studiach szukałem pracy również w Polsce, w Europie. To był rok 2003. Chyba nawet odbyłem rozmowy z jakąś firmą w Polsce. Ponieważ jednak ukończyłem studia w Stanach, większość firm, z którymi rozmawiałem, była tutaj. Tak jakoś statystycznie wyszło, że pracę dostałem w Stanach. Bardziej mi zależało na znalezieniu dobrej pracy, a nie myślałem, że muszę wrócić do Europy, że muszę wrócić do Polski, czy że muszę zostać w Nowym Jorku. Pracowałem na Wall Street w Nowym Jorku. Szczerze mówiąc, tak po prostu wyszło. Szukałem pracy i najlepsza, jaką znalazłem, była w Nowym Jorku” – tłumaczy. Jak wygląda teraz jego życie? “Mam bazę w Nowym Jorku. Mam tu dom i większość moich rzeczy. Moja dziewczyna ze mną też mieszka. Centrum mojego życia jest w Nowym Jorku, ale w zeszłym roku liczyłem, ile spędziłem dni w tym mieście – 7 miesięcy. A 5 miesięcy byłem poza Nowym Jorkiem. Kiedy pracowałem w finansach, do 2009 r., to większość czasu spędzałem w Nowym Jorku, bo byłem ograniczony urlopem” – wyjaśnia. Jak dodaje, był czas, kiedy myślał o powrocie do Polski. “Były takie okresy, że poważnie myślałem o powrocie. Teraz dobrze mi jest z tym nowym projektem, który robię (startupowy). Nowy Jork jest najlepszym miejscem, żeby go wypuścić. Ja nie wybiegam daleko w przyszłość. Nie potrafię powiedzieć, co mogłoby spowodować, żebym wrócił. Prowadzę takie życie, że u mnie nie ma czegoś takiego, jak ‚wrócić’. Jeśli wszystko będzie się układało, tak jak do tej pory, to raczej będę myślał globalnie. Jeśli chcę być najlepszy, to trzeba myśleć globalnie. Mogę mieć w Polsce mieszkanie, wychowywać w Polsce dzieci, ale zawsze będę działał globalnie” – twierdzi mężczyzna i dodaje, że widzi teraz pewne bariery we współpracy z Polakami w kraju. “Zauważyłem, że u Polaków w Polsce chęć podjęcia ryzyka jest mniejsza, może nawet u Polaków w USA. Ja się otoczyłem ludźmi, którzy mają dużą tolerancję na ryzyko. Trudno mi znaleźć ludzi, z którymi mi się dobrze współpracuje i mamy podobne podejście do ryzyka. Czasem są to po prostu różnice mentalne. (…) W Polsce są bardzo dobrzy specjaliści, ale ich podejście do kariery jest inne niż w Nowym Jorku, ludzie mają mniejsze ambicje” – uważa polski emigrant.

O RAPORCIE DLA „NOWEGO DZIENNIKA”

Sebastian Tyrakowski, zastępca dyrektora Muzeum Emigracji, w rozmowie z “Nowym Dziennikiem” podkreśla, że wyniki badania w dużej mierze potwierdzają opinie na temat polskiej diaspory technologicznej, którą tworzą osoby ambitne, silnie nastawione na indywidualny rozwój, wyznaczające sobie cele i konsekwentnie dążące do ich realizacji. „Są to osoby otwarte, ciekawe świata, łatwo nawiązujące kontakty, a co za tym idzie bez problemów adaptujące się do nowego otoczenia – tłumaczy. – Badaną grupę charakteryzują wysokie kompetencje interdyscyplinarne. Z pewnością dla niektórych zaskoczeniem jest fakt, że to nie motywacje ekonomiczne stanowią główny powód wyjazdu, lecz ciekawość świata, chęć bycia w centrum technologicznym świata oraz lepsze perspektywy rozwoju zawodowego”. Nasz rozmówca dodaje, że „powszechnie przyjęło się, iż po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej to czynnik ekonomiczny stanowił główny powód emigracji z Polski. W tym przypadku tak nie jest”.
O tym, czy raport zostanie gdzieś wykorzystany, mówi z kolei dr Rafał Raczyński, kierownik Działu Historyczno-Badawczego Muzeum Emigracji. “Raport został opublikowany 9 grudnia. Jest dostępny bezpłatnie na stronie www.polska1.pl. Zespół badawczy, autorzy raportu oraz wydawca mają nadzieję, że raport ten przyczyni się do lepszego zrozumienia uwarunkowań i mechanizmów współczesnych migracji Polaków oraz że będzie stanowił przyczynek do prowadzenia dalszych, pogłębionych badań dotyczących migrantów wysoko wykwalifikowanych“ – zapowiada dr Raczyński.
Być może raportem zainteresuje się rząd i poszczególne ministerstwa. “Raport został rozesłany m.in. do placówek akademickich, badawczych, branżowych, a także do jednostek administracji państwowej. Mamy nadzieję, iż okaże się przydatnym źródłem wiedzy w zakresie szerokich działań związanych z kontaktami i współpracą z Polską diasporą na różnych szczeblach” – dodaje Sebastian Tyrakowski. Jak zapowiada, to pierwszy, ale nie ostatni tego typu dokument. “Raport stanowi podsumowanie 2-letniego projektu badawczego zrealizowanego przez Muzeum Emigracji w Gdyni z Fundacją PLUGin Polish Innovation Diaspora – mówi. – Planujemy cykliczne powtarzanie badania w celu monitorowania trendów migracyjnych badanej grupy, jak również analizy dotyczące szczegółowych zagadnień”.