„Golgota” Jana Styki króluje z kalifornijskiego wzgórza

108
"Golgota" Jana Styki od 68 lat jest eksponowana w pawilonie na kalifornijskim cmentarzu/KS. TOMASZ SEWERYN

Największy religijny obraz na świecie – „Golgota” Jana Styki – robi oszołamiające wrażenie. Znajduje się nieopodal Hollywood, w Forest Lawn Memorial Park Cemetery w Glendale w Los Angeles. Szacuje się, że dotychczas obejrzało go ponad 20 mln widzów.

XIX-wieczne płótno Jana Styki od 68 lat jest eksponowane w pawilonie na kalifornijskim cmentarzu. Gigantyczna ilustracja ukrzyżowania Chrystusa, która w Ameryce funkcjonuje pod nazwą „The Crucifixtion”, jest umieszczona w specjalnie wybudowanym dla tego obrazu budynku, na szczycie wspomnianego cmentarza. Potężnych rozmiarów sala audiowizualna, otwarta bezpłatnie dla zwiedzających, ma 900 miejsc siedzących.

Dodatkowo została wyposażona w historyczne eksponaty i obrazy przypominające o polskiej historii, w tym o naszym pianiście i premierze Ignacym Janie Paderewskim. Zwiedzający doświadczają prezentacji w iście hollywoodzkim stylu. Rozpoczyna się od ciemności, stopniowo w tle narasta muzyka, niespodziewanie odsłania się kurtyna, eksponując części obrazu, by na końcu, w pełnym świetle, ukazać jego monstrualną wielkość. Przez głośniki opowiadana jest biblijna historia Wielkiego Tygodnia – Pasja Chrystusa. Oczy widza, prowadzone przez opowieść narratora, podążają od prawej strony obrazu, poprzez drogę na Kalwarię, do głównego miejsca ukrzyżowania – Golgoty.

KRZYŻ OŚWIETLONY POTĘGĄ ZWYCIĘSTWA
Widz pewnie mógłby się spodziewać smutnej, przygnębiającej tematycznie prezentacji. Tymczasem mistrz „Panoramy Racławickiej” przekazał w „Golgocie” wielką, dostojną nadzieję, wiarę zwycięstwa, odnowy, triumfu cierpienia, które ostatecznie przemienia się w nową jakość życia. Jan Styka zobrazował całe te misterium i teologiczną tajemnicę z niezwykłą precyzją, dbając o drobne detale, jak i o całość wyrazu.

Niezwykłe światło w tym obrazie od samego początku przykuwa uwagę, zmusza do refleksji i podziwu artyzmu dzieła wraz z przekazywaną tematyką. Jezus stoi w centrum obrazu, który jest jakby oświetlony z nieba. Od razu nasuwa się refleksja, że tu się dzieje coś wyjątkowego i donośnego. Chrystus stoi dumnie, na miejscu swojego ukrzyżowania, na górze Golgocie, spoglądając na krzyż, na którym będzie umierał za całą ludzkość. Setki mieszkańców Jerozolimy i rzymscy żołnierze przyglądają się wyczekująco.

W oddali widać miasto Jeruzalem, gdzie wcześniej osądzono i skazano Chrystusa. On spogląda w niebo z akceptacją dla planu „z góry”, który ma wykonać.  Jest sportretowany jako zwycięzca, który niesie nadzieję, a nie jak wystraszona ofiara prowadzona na egzekucję.
Nie tylko wielkość czyni obraz wyjątkowym, ale również szczegóły w nim zawarte. Sprawne oko obserwatora potrafi dostrzec kilkadziesiąt obrazów umieszczonych w tym jednym, a sam Jan Styka sportretował siebie w postaci św. Pawła.

Podaje się, że w rozmowie sam Ignacy Paderewski podzielił się ze Styką swoim snem, w którym widział zwycięskiego Chrystusa nad nieistniejącą jeszcze Polską i zainspirował polskiego malarza do sportretowania paschalnych wydarzeń (hebr. pascha = przejście) z życia Chrystusa i historii ludzkości. Ten obraz jest niezaprzeczalną, wyjątkową ucztą dla koneserów malarstwa.

TWÓRCA I DZIEŁO
W dobrej sztuce z dzieła emanuje talent i osobowość artysty. Geniusz tego arcydzieła niezaprzeczalnie jest pochodną osobowości Styki. Śledząc życiorys polskiego malarza, zaczynamy rozumieć, dlaczego jego obraz króluje na kalifornijskim wzgórzu w USA.

Jan Styka, wizerunek na pocztówce wydanej po 1905 roku

Matka (z domu Fjałkowska) urodziła Jana 8 kwietnia 1858 roku we Lwowie i od najmłodszych lat rozbudziła miłość do nieistniejącej ciągle ojczyzny, a po jej przedwczesnej śmierci „babcia Damska”, druga niewiasta o wielkiej inteligencji, przekazywała zapał i ogień dla spraw ojczystych. W gimnazjum młody Janek, otoczony odpowiednimi nauczycielami, rozwija miłość do polskiej poezji, sztuki i wiary. Już wtedy wytwarzał w swoim umyśle obrazy i nastroje religijne. Jak mawiał: „To co jest zadane, musi zmartwychwstać”. Liczne historyczne i narodowe pamiątki rozpalały wyobraźnię dziecka.

Chodził na nabożeństwa majowe, rozbudzając w sobie miłość i szacunek do Najświętszej Matki i wszystkich kobiet. Natchnienia marzeń i uczuć wyższych konsekwentnie się urzeczywistniały. Szybo staje się popularnym portrecistą, malarzem scen historycznych, batalistycznych i religijnych, autorem obrazów alegorycznych. Niekwestionowany mistrz i twórca czterech wielkich panoram studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu, w Rzymie, a w latach 1882-1885 u Jana Matejki w Szkole Sztuk Pięknych w Krakowie. Styka ubóstwiał Matejkę, pisał o nim jako o ojcu: „natchnionym ascecie z głębią ducha, czystością myśli, olbrzymią miłością Ojczyzny”.

Po studiach zamieszkał w Lwowie, następnie w Kielcach; od 1900 w Paryżu, a od 1910 we Włoszech, we własnym domu na wyspie Capri. Był członkiem Akademii św. Łukasza w Rzymie. Uczestniczył w wielu wystawach, m.in. Paryskich Salonów, cieszył się światową sławą.

Przygotowanie do namalowania religijnego gigantycznego dzieła lwowski malarz rozpoczyna od znaczącej podróży, do miejsca, które pragnie uwiecznić, czyli do samej Jerozolimy. Swoje szkice tworzy w Rzymie, tam też jego malarską paletę błogosławi papież Leon XIII. Podczas gdy ukończona „Panorama Racławicka” wyjechała na wystawę do Budapesztu, w opróżnionym budynku Styka przystępuje do malowania drugiego półkolistego dzieła, czyli „Golgoty”. Płótno o wymiarach 59 m x 14 m naciągnięto w 1895 r., a już 8 lipca 1896 r. ukończona praca uświetniła obchody zjazdu katolickiego, w którym wzięło udział ok. 50 000 osób. Staraniem Ignacego Jana Paderewskiego wzniesiono budynek na Karowej we Lwowie dla prezentacji „Golgoty”, gdzie obraz zdumiewa, podnosi na duchu, a przede wszystkim edukuje tłumy zwiedzających. Rok poniżej dzieło wystawiono w Warszawie, następnie w 1902 r. „The Crucifixion” zachwyca zwiedzających w Moskwie.

DRAMATYCZNA PODRÓŻ
Dyplomatyczne wpływy Ignacego Paderewskiego otworzyły drogę do USA, aby wielka panorama mogła być zaprezentowana na Światowej Wystawie w St. Louis (1904), Missouri. Kiedy malowidło załadowano na statek, Styka był pełen nadziei, że ta eskapada przez ocean odniesie wielki sukces. Nie mógł jednak przewidzieć, że postępujące po sobie zdarzenia będą zaskakująco nieprzewidziane. Gdy stanął na ziemi Kolumba, nie przewidział, że nigdy już nie zobaczy swojego dzieła. Organizator zapewniał go, że znajdzie się wyjątkowo wielkie miejsce dla zaprezentowania panoramy.

Nie tylko jednak nie znaleziono tak wielkiej sali do ekspozycji dzieła, to na dodatek inne jego obrazy pochłonął pożar w ostatnim dniu wystawy. Wielkie arcydzieło zaś zostało… zarekwirowane, bo przyjaciel Styki nie zdawał sobie sprawy ze znacznej opłaty celnej, której nikt nie był wstanie pokryć. Kilkakrotne próby odzyskania obrazu nie przyniosły efektu, więc Styka powrócił bez obrazu, całkowicie załamany. Już nigdy więcej go nie zobaczył. Dzieło zarekwirowano, po czym słuch o nim zaginął na następne – uwaga! – 40 lat. W 1944 r. zostało przypadkowo odkryte w jednym z chicagowskich magazynów, zwinięte na bali telefonicznej.

Przechowywana w tak skandalicznych warunkach panorama uległa rozlicznym uszkodzeniom. Kupił ją za bezcen amerykański milioner, dr Hubert Eaton. Przywiózł do Kalifornii, gdzie poprosił syna artysty, Adama Stykę, o dokonanie restauracji dzieła, co trwało ok. dwóch lat. Długo oczekiwany premierowy pokaz miał miejsce w Wielki Piątek w 1951 r.
Dr Eaton był założycielem wspomnianego cmentarza Forest Lawn. Miłośnik sztuki, promotor edukacji, naukowiec i biznesmen, był przeniknięty ideą, że cmentarz sam w sobie może być również miejscem wzniosłego piękna natury, miejscem dla prezentowania sztuki, a prezentowana w ten sposób dostojność artyzmu dzieł pomaga zachować godność pochowanych tam osób.

Eatonowi przyświecała idea cmentarza z wizją zwycięskiej nadziei dla żyjących, niekoniecznie miejsce smutku. Wymowa obrazu Styki wkomponowana jest w tę narrację.

W latach 2005-2006 obraz został poddany licznym renowacjom, przy okazji obchodów 100-lecia istnienia parku-cmentarza. W mauzoleum mieszczącym się na szczycie tego cmentarza można zobaczyć całą trylogię zebraną przez Eatona: „Ostatnią Wieczerzę”, „Ukrzyżowanie” oraz „Zmartwychwstanie Chrystusa”, czyli omawiane „The Crucifixion”.

Znane patriotyczne malowidła Jana Styki ukazywały jego miłość do Polaków wszędzie, gdzie oni mieszkali poza nieistniejącym krajem. Oddany katolik pozostawił światu nieocenioną spuściznę sztuki religijnej. Zdawał sobie sprawę, że sztuka nie może być przywilejem bogatych.

Był pomysłodawcą i twórcą „Panoramy Racławickiej”, zapraszając do współpracy znakomitego batalistę Wojciecha Kossaka. Połowa dzieła, włącznie z postacią Kościuszki, została namalowana przez Stykę, druga połowa przez Kossaka. W ten sposób obaj artyści przemówili do duszy narodu. Rozmach, wielkość, a przez to ogólna dostępność powodowały, że panoramy oglądane przez rzesze zwiedzających pełniły rolę edukacyjną: uczyły patriotyzmu, nadziei i wiary.

Styka powtarzał: „Kochaj sztukę i nic więcej tylko sztukę, a w niej Boga, Ojczyznę i ludzi!”.

Mauzoleum, w którym znajduje się dzieło Jana Styki/KS. TOMASZ SEWERYN