„Gorzkie żale” na jazzowo

130
Koncert z jazzową interpretacją "Gorzkich żali" został zarejestrowany w sali pałacu DeLamara, w którym mieści się siedziba Konsulatu Generalnego RP w Nowym Jorku. Od lewej: Jon Elbaz, Małgorzata Staniszewska, Simon Williams oraz Wen Ting Wu / Foto: MAGDALENA DURAK/KONSULAT GENERALNY RP

Konsulat Generalny RP w Nowym Jorku przygotował przedświąteczną niespodziankę dla Polonii oraz melomanów z całego świata – "Gorzkie żale" w jazzowej interpretacji Małgorzaty Staniszewskiej. Nagranie tej niecodziennej wersji XVIII-wiecznej kompozycji pasyjnej, opowiadającej o męce Jezusa Chrystusa, zostanie opublikowane w Wielki Piątek w mediach społecznościowych polskiej placówki dyplomatycznej. Głównym celem projektu jest promocja polskiej kultury.

„W pewnym sensie wynieśliśmy ten utwór z kościoła i postanowiliśmy dosyć eksperymentalnie i odważnie spróbować nowej formy, którą zaproponowała jazzowa wokalistka Małgorzata Staniszewska razem ze swoim zespołem. Zaprosiliśmy artystów do naszej siedziby, gdzie zarejestrowaliśmy ich występ” – mówi konsul generalny Adrian Kubicki, wyjaśniając kulisy nagrania jazzowej wersji „Gorzkich żali”.

W projekcie tym prócz znanej polonijnej wokalistki i organistki udział wzięli międzynarodowi artyści działający w Wielkim Jabłku, co jeszcze bardziej podkreśliło uniwersalność polskiej, pasyjnej kompozycji. W zespole Małgorzaty Staniszewskiej znaleźli się: pianista Jon Elbaz, kontrabasista Simon Williams i grająca na tzw. przeszkadzajkach, prekusistka Wen Ting Wu.

WYSTĘP W KONSULACIE
„Gorzkie żale” to powstałe w Polsce pasyjne nabożeństwo nieodłącznie związane z katolicyzmem, które po raz pierwszy zostało odprawione 13 marca 1707 r. w kościele Świętego Krzyża w Warszawie. Z biegiem czasu stało się ono popularną formą przeżywania postu, a zwłaszcza Triduum Paschalnego we wszystkich polskich kościołach.

„W ostatnich dniach Wielkiego Postu chcieliśmy powrócić do tego wspaniałego utworu, który być może za granicą jest trochę zapomniany” – podkreśla konsul generalny. Adrian Kubicki dodaje, że jest to piękna, liryczna kompozycja, mająca wymiarowe znaczenie.

„W sensie religijnym jest to pewna forma przeżywania Wielkiego Postu dla tych, którzy są wierzącymi katolikami. W warstwie muzycznej bazuje ona na pewnej polskiej tradycji i nawiązuje do utworów z przeszłości. Natomiast słowa ‚Gorzkich żali’ w poetycki sposób opisują wydarzenia biblijne, w dodatku staropolskim językiem. Całość tworzy unikalną formę, która nawet jeżeli nie jest zrozumiała dla obcokrajowców to na pewno pod kątem muzycznym jest przyjemna w odbiorze” – wyjaśnia polski dyplomata.
Dodaje, że jest to świetna forma międzynarodowej promocji tej kompozycji.

„Jeżeli chodzi o Polonię, to również wiele osób może sobie przypomnieć coś co jest znane tylko w Polsce, ponieważ ten utwór nigdy nie był wykonywany w innych krajach. Wiem, że w niektórych polskich parafiach takie nabożeństwo ‚Gorzkich Żali’ się odprawa, ale możliwość posłuchania tego utworu poza granicami Polski jest dosyć ograniczona” – zaznacza konsul generalny.

Również dla muzyków, którzy towarzyszyli Małgorzacie Staniszewskiej, kompozycja ta była zupełnie nieznana, przez co stanowiła ciekawe wyzwanie. Przystępując do nagrania nie do końca zdawali sobie sprawę z kontekstu tego utworu. Poznali go dopiero w trakcie prób. To, że bez problemów wyczuli jego klimat świadczy o pewnej doskonałości tej kompozycji.

Jazzowa interpretacja „Gorzkich żali” pokazuje, że ten utwór mimo pewnej swojej historii i religijnego charakteru może funkcjonować współcześnie i to nie tylko w warunkach kościelnych.

„Nagranie ma formę delikatnego jazzowego wykonania tej kompozycji. Oczywiście pilnowaliśmy, żeby ta interpretacja nie odeszła zbyt daleko od oryginału mając na uwadze, że jest to utwór pasyjny opowiadający o bardzo bolesnych wydarzeniach w kulturze chrześcijańskiej” – zapewnia Adrian Kubicki.

Na pewno na ten aspekt szczególną uwagę zwracała pomysłodawczyni tej formy prezentacji „Gorzkich żali” tym bardziej, że od wieli lat jest ona związana z muzyką sakralaną. Małgorzata Staniszewska skompletowała zespół i wykonała ogromną pracę z pozostałymi artystami przy opracowaniu tego utworu, oraz przyczyniła się do tego, że odpowiednio zrozumieli tę kompozycję i jej znaczenie.

„Za ten wkład oraz podjęcie się takiego trudnego zadania należą się jej ogromne podziękowania. Myślę, że wyszło z tego niecodzienne nagranie i będzie ono pewnego rodzaju zaskoczeniem, ale również, że zostanie przyjęte pozytywnie i przyczyni się do przypominania Polonii o tym jak bogata jest polska kultura. Czasami o niektórych jej aspektach możemy zapomnieć, a dlatego, że są piękne to warto o nich pamiętać. Ocenę pozostawiamy osobom, które będą tego utworu słuchały i liczę, że będzie ich jak najwięcej” – podkreślił konsul generalny. Dodał, że ma nadzieję, iż w tym wielkopostnym czasie, niezależnie od tego czy ktoś przeżywa go w sensie chrześcijańskim, czy też bez kontekstu religijnego, utwór ten pozwoli na wielkopiątkową chwilę zadumy.

Jazzowa interpretacja „Gorzkich żali” nagrana jest w formie wideo dzięki uprzejmości i pomocy ekipy zespołu Dzieci PRL-u.

„Grupa ta od pewnego czasu wspiera nas od strony realizatorskiej. Nagranie zostało zarejestrowane 19 marca w siedzibie Konsulatu Generalnego co jest wyjątkowe jeśli chodzi o tego typu utwór. Został on profesjonalnie nagrany w warstwie muzycznej i wizualnej. Mam nadzieję, że będzie dawał radość duchową w przeżywaniu Wielkiego Piątku i czasu wielkanocnego” – stwierdza polski dyplomata.

Premiera materiału planowana jest na godziny popołudniowe 2 kwietnia, tak by w Wielki Piątek mogli ten występ zobaczyć i posłuchać wszyscy zainteresowani, niezależnie czy mieszkają w Stanach Zjednoczonych, Polsce czy też w innych krajach. Zostanie on opublikowany w mediach społecznościowych Konsulatu Generalnego RP w Nowym Jorku i tam też pozostanie. Każdy będzie go również mógł później zaprezentować np. na swoim facebookowym profilu.

Pomysłodawczynią jazzowej interpretacji „Gorzkich żali” była polska wokalista Małgorzata Staniszewska. Podczas koncertu w kościele św. Róży z Limy na kontrabasie zagrał Adam Olszewski / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

KONCEPCJA INTERPRETACJI
Okazuje się, że nie tylko dla międzynarodowych muzyków biorących udział w nagraniu jazzowej interpretacji XVIII-wiecznej polskiej kompozycji pasyjnej było to nowe doświadczenie i wyzwanie. Również pomysłodawczyni tego nagrania nigdy wcześniej nie sięgała po ten utwór.

„Po raz pierwszy wykonałam ‚Gorzkie żale’, mimo że myślałem już o tym parę razy” – podkreśla Małgorzata Staniszewska. Dodaje, że jednak w tym roku pragnienie zaśpiewania tego utworu było większe niż wcześniej.

„Być może przez to że na świecie mamy pandemię, oraz że wszyscy jesteśmy trochę zestresowani to chęć zagrania takiego koncertu była większa i tak narodził się ten pomysł” – wspomina polska jazzmanka, która pamiętając o grudniowej rejestracji kolęd, zaproponowała konsulowi generalnemu nagranie tej kompozycji.

Polski dyplomata, mając na uwadze popularność jaką cieszył się bożonarodzeniowy klip stworzony w Konsulacie Generalnym RP, oraz znając doświadczenie i profesjonalizm Małgorzaty Staniszewskiej, pozytywnie ocenił jej pomysł i zorganizował rejestrację jazzowej interpretacji „Gorzkich żali” w pięknej sali polskiej placówki dyplomatycznej na Manhattanie. Z kolei wokalistka zorganizowała odpowiedni zespół i opracowała muzycznie tę XVIII-wieczną kompozycję. Artyści, którym zaproponowała udział w nagraniu również z dużym entuzjazmem podeszli do nowego wyzwania.

„Stwierdzili, że to będzie dla nich ciekawe doświadczenie i bez obaw się tego podjęli. Myślę, że to dlatego, że muzycy jazzowi są chyba w stanie zagrać wszystko – zaznacza Małgorzata Staniszewska. – Gdy dałam nuty pianiście to od razu stwierdził, że jest to bardzo interesująca kompozycja z ciekawym zestawem akordów, oraz że mimo swojej minimalistycznej formy jest to piękna melodia” – opowiada polska artystka. Dodaje, że podobnie jak współczesna muzyka rozrywkowa, jest to utwór z metrum na cztery czwarte, w dodatku mający bardzo ładną linię melodyczną przez co jest miły dla ucha mimo pasyjnego przekazu jego treści.

„Muzycznie ta kompozycja jest bardzo uniwersalna, a my wykonujemy ją w takim jazzowym klimacie, ale bardziej zbliżonym do popowych ballad, a więc bardzo delikatnie i łagodnie. Zamiast perkusji są tzw. przeszkadzajki, na których zagrała pochodząca z Tajwanu Wen Ting Wu. Z kolei za fortepianem zasiadł Jon Elbaz, który jest świetnym pianistą i często występuje w Smalls Jazz Club na Manhattanie” – wyjaśnia Małgorzata Staniszewska.

Także Simon Williams, kontrabasista biorący udział w nagraniu w konsulacie jest doświadczonym i uznanym muzykiem w środowisku jazzowym. Również polska wokalistka jest osobą rozpoznawaną wśród nowojorskich artystów i często z nimi występuje w różnych klubach i salach koncertowych. Nawet w czasie pandemii udzielała się wokalnie.

„Mieszkam w budynku dla artystów i w związku z koronawirusem przez trzy miesiące w każdy czwartek mieliśmy na zewnątrz wspólne występy więc dodatkowo poznałam wielu muzyków” – wspomina nasza rozmówczyni. Poza jazzem bardzo bliska jest jej muzyka sakralna. Ma to związek z jej koncertami jakie często daje w kościołach, a także z jej pracą.

„Od około czterech lat jestem organistką w kościele św. Róży z Limy na Brooklynie, a wcześniej  przez siedem lat grałam w kościele św. Stanisława Kostki na Greenpoincie” – wyjaśnia polska artystka.

„Gorzkie żale” w jazzowej interpretacji zostały również zaprezetowane w kościele św. Róży z Limy na Brooklynie. Od lewej: Wen Ting Wu, Małgorzata Staniszewska, Jon Elbaz i Adam Olszewski / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

KONCERT W KOŚCIELE
Niektórzy parafiane kościoła św. Róży z Limy na Brooklynie mieli już okazję (przedpremierowo) posłuchać jazzowej interpretacji „Gorzkich żali”, ale w polsko-angielskiej wersji językowej, podczas godzinnego koncertu jaki Małgorzata Staniszewska dała tam w niedzielę 28 marca. Występ odbył się jednak w nieco innym składzie muzyków, bowiem na kontrabasie zamiast Simona Williamsa zagrał Adam Olszewski, Amerykanin mający polskie korzenie. Również on, mimo że po raz pierwszy miał do czynienia z tą XVIII-wieczną kompozycją świetnie sobie poradził z jej interpretacją.

Koncert został bardzo ciepło przyjęty przez wiernych zgromadzonych w świątyni, co również zwiastuje dobre przyjęcie nagrania, które zostało zrealizowane w Konsulacie Generalnym i będzie miało swoją premierę w Wielki Piątek. Publiczność zgromadzona w kościele św. Róży z Limy brawami nagradzała każdą zaprezentowaną przez muzyków część „Gorzkich żali”. Również proboszczowi tej parafii bardzo spodobała się jazzowa interpretacja tego nabożnego utworu.

„Zawsze jestem pod wielkim wrażeniem każdego koncertu jaki organizujemy w naszym kościele – podkreśla ks. Łukasz Toracha, dodając, że znajdują się w nim jedne z najlepszych organów w diecezji brooklyńskiej. Dlatego też co często są tam organizowane koncerty muzyki organowej, muzyki barkowej, a ze względu na dobrą akustykę także występy kwartetów i kwintetów smyczkowych, oraz zespołów jazzowych. Odprawiane są nawet specjalne msze jazzowe z udziałem Małgorzaty Staniszewskiej, która nie tylko jest organistką, ale również wokalistką jazzową i organizatorką zespołu oprawiającego muzycznie te jazzowe nabożeństwa.

„Lubię każdy rodzaj muzyki, ponieważ przemawia ona do serca człowieka. Bardzo ważne jest żebyśmy przedstawiali bogactwo tradycji Kościoła w nowy sposób, oraz żebyśmy się tego nie bali tylko byli z tego dumni” – zaznacza proboszcz. Zauważa również, że w kościele jest miejsce na każdy rodzaj muzyki pod warunkiem, że szanuje ona liturgię i sacrum. Ks. Łuksz Trocha zapewnił również, że podczas Triduum Paschalnego oraz w Wielką Niedzielę w trakcie mszy św. i nabożeństw wielkopostnych odprawianych w kościele św. Róży z Limy na pewno pojawią się muzycy jazzowi.

Grająca na tzw. przeszkadzajkach Wen Ting Wu pochodzi z Tajwanu / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

ARTYŚCI NA MIARĘ PROJEKTU
Muzycy biorący udział w nagraniu jazzowej interpretacji „Gorzkich żali” są profesjonalistami i mają bogate doświadczenie koncertowo-sceniczne. Mimo że jednak nie wszyscy mieli wcześniej kontakt z muzyką sakralną to świetnie się odnaleźli podczas nagrania XVIII-wiecznego utworu, który w rzeczywistości stanowi katolickie pasyjne nabożeństwo. Największe doświadczenie pod tym kątem ma polska wokalistka.

„Muzyka sakralna jest mi bliska z kilku powodów. Po pierwsze jestem osobą wierzącą, a poza tym studiując wokal klasyczny w Poznaniu prawie cały czas śpiewałam muzykę sakralną. Mieliśmy tam także bardzo dużo koncertów z takim repertuarem” – wspomina Małgorzata Staniszewska. Dodaje, że po przyjeździe do Stanów Zjednoczonych również często wykonywała muzykę religijną i klasyczną w wielu kościołach.

„Później się przerzuciłam na jazz, który zawsze bardzo kochałam. Gdy zaczęłam grać jako organistka w kościele św. Róży z Limy, której proboszcz ks. Łukasz Trocha jest bardzo muzykalny i również kocha jazz, to zaczęliśmy tam organizować msze jazzowe, które odbywały się przez trzy lata w każdą trzecią niedzielę miesiąca, aż do czasu pojawienia się pandemii” – opowiada polska artystka dodając, że na pewno do nich wkrótce powrócą.

Małgorzata Staniszewska w Polsce zrobiła licencjat związany z wokalem w muzyce klasycznej, a w Stanach Zjednoczonych na Brooklyn College została magistrem w tym kierunku. Na studiach zaczęła się także specjalizować w muzyce jazzowej. Obecne jest w trakcie robienia doktoratu z kompozycji jazzowej w muzyce rozrywkowej na Five Towns College. Jest także w trakcie nagrywania jazzowego albumu, a widząc świetną reakcję na jazzowe wykonanie „Gorzkich żali” myśli również o zarejestrowaniu tego utworu na płycie, oczywiście z nowojorskimi muzykami.

Na pianiście Jonie Elbazie polska kompozycja religijna wywarła bardzo duże wrażenie, również w kwestii duchowej.

„Mimo że nie jestem człowiekiem wierzącym i praktykującym, to koncerty takie jak te przekonują mnie, że być może powinienem poświęcić swoje życie Chrystusowi” – stwierdził urodzony w New Jersey pianista, który nie tylko często koncertuje w nowojorskich klubach, ale również miał okazję współpracować z wieloma znanymi artystami.

Na pianiście Jonie Elbazie „Gorzkie żale” wywarły bardzo duże wrażenie, również w kwestii duchowej / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Duże doświadczenie muzyczne posiada pochodząca z Tajwanu perkusistka Wen Ting Wu. W Nowym Jorku, gdzie mieszka od ponad czterech lat, prowadzi swój własny jazzowy zespół Wen-Ting Wu Quintet. Poza tym często współpracuje z innymi wykonawcami. Jednak po raz pierwszy, przy okazji nagrania „Gorzkich żali”, miała okazję grać polską muzykę, która bardzo jej się spodobała.

„Nie jestem wyznawcą żadnej konkretnej religii, ale dla mnie zawsze stanowi ona wyższą siłę dlatego szanuję wszystkie wyznania i myślę, że muzyka jest świetnym medium do jej wyrażania” – stwierdziła tajwańska artystka.

Kontrabasista Simon Williams, który wystąpił podczas nagrania w konsulacie ma południowoamerykańśkie korzenie. Pochodzi z Santiago w Chile, ale obecnie mieszka w Nowym Jorku. Dzięki dużemu doświadczeniu muzycznemu współpracuje z wieloma uznanymi światowymi artystami, z którymi również koncertował po całym świecie.

Natomiast Adam Olszewski na polsko-amerykańskie korzenie. Jego ojciec pochodzi z Warszawy, a matka z Michigan, gdzie również on się urodził. Od czterech lat mieszka w Nowym Jorku i jest absolwentem Juilliard School. Jak stwierdził „Gorzkie żale” przypadły mu do gustu.

„Bardzo dobrze grało mi się tę muzykę, mimo że nie znałem wcześniej tego utworu” – powiedział Adam Olszewski. Dodał, że w przeszłości tylko raz miał okazję wykonywać muzykę kościelną podczas mszy św. Grał wtedy m.in. pieśń „My chcemy Boga” oraz modlitwę „Baraknu Boży”.

„Było to dla mnie coś zupełnie innego ponieważ zwykle w klubach gram muzykę jazzową. Muzyka sakralna czasami musi być zagrania nieco inaczej, ale jednak jej podstawa, zwłaszcza na kontrabasie jest taka sama” – zapewnił kontrabasista mający polskie korzenie.